A mnie to wszystko…

A mnie to wszystko…

Dzisiaj naszło mnie refleksyjnie. Weekend spędziłam (prawie cały) na wolnym wybiegu. Rozpoczęliśmy na całego sezon rowerowy. Chyba 60 km przejechaliśmy. Może to nie jest powalający dystans, ale my jeździmy zupełnie turystycznie, bo to albo nad jeziorem przysiądziemy albo po jakimś ogrodzie dendrologicznym pospacerujemy, albo z obcym psem się zaprzyjaźniamy i przez kilkanaście minut rzucamy muWięcej oA mnie to wszystko…[…]

Życie jak sen

Życie jak sen

W weekend udało mi się podgonić trochę zaległości. Nawet przy okazji zaliczyliśmy spacer po parku w Oliwie. Niestety pogoda nie dopisała, było dość chłodno, więc długo tak nie poczłapaliśmy. Ale weekend okazał się ciekawy i pracowity. Ponadto miałam piękny sen. Z uśmiechem na gębie go sobie teraz wspominam. Śniło mi się, że lecę. Ot tak,Więcej oŻycie jak sen[…]

Książę do wzięcia będzie

Książę do wzięcia będzie

Od kilku miesięcy trwało szaleństwo wyczekiwania książęcego potomka w Anglii. Podobno bukmacherzy przyjmowali zakłady dotyczące płci i imienia dziecka. Nawet z Mężusiem się zastanawialiśmy, czy sobie takiego domowego zakładu nie zrobić i też coś obstawić. Nie będę Was wtajemniczać w ewentualny przedmiot zakładu, bo nie mam tutaj „tabliczki” z napisem „tylko dla dorosłych”. W końcuWięcej oKsiążę do wzięcia będzie[…]

Przychodzimy i odchodzimy

Przychodzimy i odchodzimy

Tak sobie właśnie rozmyślam nad genialnością stwierdzenia, że jak się chce rozśmieszyć Boga, to wystarczy opowiedzieć mu o swoich planach. Wczoraj rano dowiedziałam się, że zmarł szwagier mojego męża (siostry mąż). Szłam waśnie na egzamin. I tak jakoś filozoficzno-refleksyjnie mnie natchnęło. Ile warte jest ludzkie życie, nie trzeba pytać. Co znaczy w obliczu codziennych spraw,Więcej oPrzychodzimy i odchodzimy[…]