Rodzinna robota

Rodzinna robota

Muszę Wam koniecznie wspomnieć, nad czym pracuję przez ostatnie dni, a w zasadzie przez ostatni rok. Przygotowujemy ze Sławkiem wspólną książkę. Będzie to coś w rodzaju przewodnika rowerowego. Piszę, że „coś w rodzaju”, bo nie mamy w planie typowego przewodnika, raczej myślimy o książce, która opowie o naszych wrażeniach z wycieczek. Będzie więc taki mieszaniecWięcej oRodzinna robota[…]

Jestem!

Jestem!

Ufff! To były długie dni! Blog nie działał od czwartku. Na szczęście już wszystko wróciło do normy. Mądrzy panowie przywrócili mnie do życia. Nie będę komentować tego zdarzenia, ale jak się domyślacie nic samo z siebie się nie dzieje. W piątek nie było postu, dziś też już prawie południe, a nic nie zostało naskrobane. ObiecujęWięcej oJestem![…]

Książkowe paserstwo

Książkowe paserstwo

Czytelnictwo w Polsce jest na niskim poziomie. Podobno. Musimy uwierzyć na słowo badaniom Biblioteki Narodowej. Ale ci, którzy jeżdżą na targi książek, wiedzą, że tam są tłumy. TŁUMY! I ja mam dwie hipotezy. Albo badający mają pecha i akurat podczas robienia ankiet trafiają na „nieczytatych”, albo na targi przyjeżdżają wszyscy czytający z całej Polski. OstatnioWięcej oKsiążkowe paserstwo[…]

Jesienno-medialnie

Jesienno-medialnie

I mamy listopad. Dla mnie to najsmutniejszy miesiąc w roku. Nastraja mnie pesymistycznie. Najlepiej byłoby zakopać się pod kocem i nie wyściubiać spod niego nosa. No, ale się nie da. Jajo wróciło do Wrocławia, rodzice do siebie, a u nas zapanował względny spokój. Tylko względny, bo trzeba nadrobić wszystkie zaległości, a jeszcze chatkę ogarnąć. ChciałabymWięcej oJesienno-medialnie[…]

Siedem uczuć moich i Adasia

Siedem uczuć moich i Adasia

Oglądaliście może „7 uczuć” (reż. Marek Koterski)? My wybraliśmy się wczoraj wieczorem. Spodziewałam się komedii. Film jest jednak smutny i „gorzki”. Dominuje w nim groteska i klimat chyba przypominający książki Gombrowicza. Szczególnie ukazanie szkoły tak mi się skojarzyło. Zresztą oglądałam i przypominałam sobie, jak to dawniej było, kiedy siedziało się w granatowym mundurku w ławce.Więcej oSiedem uczuć moich i Adasia[…]

Hotelowe wrzaskuny

Hotelowe wrzaskuny

Wszelkiego rodzaju wyjazdy obfitują zawsze w doświadczenia i emocje. Często hotel to loteria. Można trafić na bardzo uciążliwych sąsiadów. Nam akurat zdarzyło się to w Krakowie. Pierwszej nocy nie szło przez jakiś czas zmrużyć oka, ktoś wrzeszczał w korytarzu. Swoją drogą trzeba mieć fantazję, by krzyczeć, gdy inni próbują spać. Miałam wrażenie, że to taboryWięcej oHotelowe wrzaskuny[…]

I już po targach

I już po targach

Wróciłam. Oj, było tyle emocji, że trudno teraz zebrać myśli. Spotkałam w Krakowie przesympatycznych ludzi. Naładowałam bateryjki. I muszę też przyznać, że mam wspaniałego wydawcę. Dziewczyny z Edipresse’u są kochane. Potrafią stworzyć taką atmosferę, że człowiek czuje się jak w domu. Ponadto sprawiają niespodzianki. Nie dość, że dostałam przed targami sygnalny egzemplarz “Postawić na szczęście”,Więcej oI już po targach[…]

Dziesiąte dziecko

Dziesiąte dziecko

Dzisiaj dzielę się z Wami radością. Właśnie ukazuje się moja dziesiąta książka. Świętuję! Co prawda jeszcze jej nie miałam w ręku, ale wyruszył do mnie egzemplarz sygnalny. Premiera dopiero 14 listopada, ale książka będzie już dostępna w ten weekend podczas Targów Książki w Krakowie. Ja swoje egzemplarze autorskie dostanę też pewnie w połowie listopada, aleWięcej oDziesiąte dziecko[…]

Pogrzebać (nie) każdy lubi

Pogrzebać (nie) każdy lubi

Nie wiem, jaki macie stosunek do grzebania w ziemi. Ja, kiedy byłam nastolatką, nie cierpiałam tego. A moi rodzice zawsze mieli działki. ZAWSZE! Tata był (i jest) zapalonym działkowcem. Eksperymentował z różnymi roślinami. W latach siedemdziesiątych zdobył jeden krzaczek borówki amerykańskiej. Rozmnożył ją. Pamiętam, jak potem sprzedawał pierwsze owoce. W czasach komuny sprzedawanie czegoś, coWięcej oPogrzebać (nie) każdy lubi[…]