Kto włączył sceptyka?

Kto włączył sceptyka?

Leosia nie ma jeszcze z nami w domu, a już jest wesoło. Wyprawka dla niego czeka. A najbardziej to chyba czeka Sławek. Zarzekaliśmy się, że żadnych więcej zwierząt. Żadnych. A tu nagle oboje byliśmy jednomyślni i zdecydowaliśmy się na Leosia. I wydawało mi się, że więcej chęci zawsze było po mojej stronie, ale Sławek mnieWięcej oKto włączył sceptyka?[…]

Nowy członek rodziny :)

Nowy członek rodziny :)

Wszystko zaczęło się od lania wosku. Sławkowi wyszło dziecko, wiec nasze myśli pognały od razu w kierunku wnuków. A wczoraj obudziłam się i bardzo dokładnie pamiętałam swój sen. Sławek pokazywał mi nowy dowód osobisty. Było w nim między innymi napisane imię wnuka: Leoś. I tego właśnie Leosia zapamiętałam najmocniej. Sen dziwny, sami przyznajcie. Potem JajoWięcej oNowy członek rodziny 🙂[…]

Zapraszam!

Zapraszam!

Przepraszam za brak dzisiejszego wpisu, ale nie wyrobiłam na zakręcie. 😉 Zapraszam jednak na jutrzejsze spotkanie w łódzkim Empiku (a dziś spotykam się z niektórymi czytelnikami w Wirtach). 🙂

Wanna czy prysznic?

Wanna czy prysznic?

Wczoraj Jajo poinformowało mnie z nieukrywaną radością, że wreszcie się wykąpało. Biorąc pod uwagę to, że ostatnio było w domu jakieś dwa-trzy tygodnie temu, moje zdziwienie było wielkie. Oczyma wyobraźni i nosem wyobraźni zobaczyłam coś, czego nie chciałabym zobaczyć i poczuć. – Brawo – odpisałam Jaju. – Gratulacje. Jajo na dorosłe lata postanowiło zostać syfkiem.Więcej oWanna czy prysznic?[…]

Genialny pomysł

Genialny pomysł

W piątek wpadłam na genialny pomysł. Trochę nad nim główkowałam. Mianowicie przeanalizowałam, że szybciej do marketu dojadę rowerem niż jakbym miała iść pieszo. Plan wydał się doskonały. Niby tylko niewiele ponad jeden kilometr w jedną stronę, ale miałam tak napięty czas, że dobrze było zaoszczędzić trochę czasu. A rowerem to rach-ciach i będę na miejscu.Więcej oGenialny pomysł[…]

Dobrze to znam…

Dobrze to znam…

Dzisiaj byłam świadkiem smutnej sytuacji na przystanku autobusowym. Moją uwagę przykuła młoda kobieta ubrana na czarno. Siedziała na ławce. Miała zbolałą twarz. Widać, że z trudem panowała nad tym, by nie płakać. Drżała jej szczęka. Zwróciłam na nią uwagę, bo obok niej stał mężczyzna, również ubrany na czarno, rozmawiał przez telefon. Trudno było nie słyszeć,Więcej oDobrze to znam…[…]

W najbliższym czasie…

W najbliższym czasie…

Już niedługo, bo 7 i 8 grudnia będę miała dwa ostatnie w tym roku spotkania autorskie. To drugie odbędzie się w łódzkim Empiku (dokładne informacje w zakładce “Spotkania autorskie”). Za to pierwsze – w niezwykłym, jak na takie spotkania, miejscu – w leśniczówce. Na Kociewiu w Wirtach jest arboretum. Piękne, zadbane i niezwykle urokliwe. BiletWięcej oW najbliższym czasie…[…]

Jak ptaszek…

Jak ptaszek…

Podejrzewam, że jesteście ciekawi, co słychać u seniorki. Czasami mnie zaskakuje. Siedzę któregoś dnia w kuchni i słyszę, jak babcia rozmawia przez telefon. − Ja odkąd się do wnuczki przeprowadziłam, to nie mam apetytu. Jem jak ptaszek… I w tym momencie się zakrztusiłam, parskając śmiechem. Babcia mogłaby być przykładem doskonałego apetytu. Na śniadanie wciąga trzyWięcej oJak ptaszek…[…]