Jadę

Jadę

Kiedy czytacie ten post, ja pomykam sobie autkiem w moje rodzinne strony. Wyszykowałam się pięknie. Wczorajszy dzień spędziłam na zakupach. Toż trzeba było sobie eleganckie spodnie i bluzeczkę na tę okazję zakupić. Ba! Poszłam do sklepu i nawet wszystko, co chciałam, na mnie pasowało. Nawet w depresję nie popadłam po tych zakupowych szaleństwach. Nikomu tętnicyWięcej oJadę[…]

Siedzę

Siedzę

Kiedy to czytacie, znów mnie nie ma. Siedzę. I posiedzę tak jeszcze trochę. Siedzę w pociągu i pomykam do Krakowa w sprawie blogowo-książkowej, o czym pewnie za jakiś czas napiszę. Prawdopodobnie od tego siedzenia jajo znoszę, bo ileż można siedzieć. Choć z drugiej strony powinnam się cieszyć, że nie stoję w korytarzu. Kiedyś przecież człowiekWięcej oSiedzę[…]

Melduję się

Melduję się

Wróciłam. Jestem. I melduję się. Oj, gdzie to ja nie byłam. Wszystko opowiem po kolei, jak tylko lekko do siebie dojdę. Byliśmy z Mężusiem w Niemczech w Ludwigshafen nad Renem na komunii mojego chrześniaka. Przy okazji pozwiedzaliśmy, popatrzyliśmy i posmakowaliśmy innego krajobrazu, innej kuchni, innej mentalności i sposobu życia. I szczerze: nie chciało nam sięWięcej oMelduję się[…]

Nie twoje, nie ruszaj

Nie twoje, nie ruszaj

Ostatnio mój Mężuś miał służbowy wyjazd, więc zabrałam się z nim, by przy okazji odwiedzić rodziców. I tak sobie pomykamy. Autko mruczy. My zadowoleni. Deszcz siąpi. Mężuś włącza wycieraczki. I kurza twarz! Coś nie tak. Po kilku sekundach do naszych mózgów dochodzi, że ktoś nam zajumał pióra wycieraczek. I tak sobie pomachaliśmy ich kikutami zWięcej oNie twoje, nie ruszaj[…]

Zakochałam się w Szwajcarii

Zakochałam się w Szwajcarii

  Wróciłam ze Szwajcarii. Co prawda uczyniłam to bardzo niechętnie i tylko dlatego, że w domu czekało stęsknione Jajo i oczywiście Mężuś. Nie mogę ogarnąć swoich emocji. Jedyne, co przychodzi mi do głowy to: WOW!!! Szwajcaria to piękny kraj, Alpy powalają na kolana, a organizacja wyjazdu niesamowita. W zasadzie palce na klawiaturze mają ochotę naWięcej oZakochałam się w Szwajcarii[…]

Podróże kształcą

Podróże kształcą

Mam już ostatni zjazd za sobą. I cieszę się, i trochę żałuję, że to koniec. Poznałam ciekawych ludzi. Zajęcia mieliśmy czasami z „panami z telewizora” czy z radia, więc to też cenne, bo pewnie już nigdy nie będę miała okazji. Teraz ściskam w dłoni kolejny dyplom. Mam już trzy do kolekcji, więc śmiało mogę sięWięcej oPodróże kształcą[…]

O tym, jak prawie umarłam, a potem prawie zmartwychwstałam

O tym, jak prawie umarłam, a potem prawie zmartwychwstałam

Dotarłam wczoraj do akademika. Co prawda po drodze wkurzyły mnie jakieś babska w tramwaju, wcześniej zagotowałam się w pociągu, a na koniec okazało się, że trasa tramwaju, którym zawsze pomykam, została zmieniona i zajechałam aż na jakieś Piaski. No, po prostu rewelka. Nieźle się zaczął ten zjazd. I pominę to, że w nocy spałam dwieWięcej oO tym, jak prawie umarłam, a potem prawie zmartwychwstałam[…]