Przed drzwiami

Przed drzwiami

Ostatnio miałam całkiem fajną przygodę. Trochę zmarzłam, ale wszystko skończyło się gorącą herbatą. Pojechałam ze Sławkiem nad „nasze” rozlewisko. On oczywiście miał robić zdjęcia, a ja chciałam wypróbować pisanie w terenie. Mąż zakupił mi małego laptopa. Takiego, którego mogę wrzucić do torebki albo plecaka. Wszystko dobrze, ale po całym dniu ślęczenia przed kompem nie bardzoWięcej oPrzed drzwiami[…]