Robimy, co możemy

Robimy, co możemy

Wróciłam. To był bardzo intensywny tydzień. W piątek, kiedy wsiadłam do pociągu, miałam w planie popisać, bo terminy gonią, a ja przez te ostatnie dni nic nie popracowałam. Plan był dobry. Nawet bardzo dobry. Można nawet posądzić mnie o „geniusiostwo” (jak to mówi moja koleżanka). Gorzej było z wykonaniem. Zapisałam jedno zdanie. Potem w mózguWięcej oRobimy, co możemy[…]

Nic się nie dzieje w pociągach?

Nic się nie dzieje w pociągach?

Pojechałam w środę do Warszawy. Cieszyłam się, bo podróż pociągiem to zawsze jakaś atrakcja. Można spotkać ciekawych ludzi, posłuchać zabawnych rozmów. A tu się okazało, że nic. Nic się nie wydarzyło w trakcie podróży. Nikt nie jadł kanapki z jajkiem, nie próbował postawić swojej walizki na moich stopach ani nie chciał opowiedzieć historii swojego życia.Więcej oNic się nie dzieje w pociągach?[…]

Porażone zmysły

Porażone zmysły

Podróż do Wrocławia była pełna wrażeń. Kiedy już wsiadłam do pociągu bez towarzystwa spotkanego na peronie pana, miało już być z górki. Tylko pięć i pół godziny turlania się z północy na południe! Nie myślałam jednak, że podczas tego turlania porażeniu ulegną moje zmysły. Pierwszy pod nóż poszedł wzrok. Jechałam sobie spokojnie. Czytałam książkę. NaprzeciwkoWięcej oPorażone zmysły[…]

Siedzę

Siedzę

Kiedy to czytacie, znów mnie nie ma. Siedzę. I posiedzę tak jeszcze trochę. Siedzę w pociągu i pomykam do Krakowa w sprawie blogowo-książkowej, o czym pewnie za jakiś czas napiszę. Prawdopodobnie od tego siedzenia jajo znoszę, bo ileż można siedzieć. Choć z drugiej strony powinnam się cieszyć, że nie stoję w korytarzu. Kiedyś przecież człowiekWięcej oSiedzę[…]

Podróże kształcą

Podróże kształcą

Mam już ostatni zjazd za sobą. I cieszę się, i trochę żałuję, że to koniec. Poznałam ciekawych ludzi. Zajęcia mieliśmy czasami z „panami z telewizora” czy z radia, więc to też cenne, bo pewnie już nigdy nie będę miała okazji. Teraz ściskam w dłoni kolejny dyplom. Mam już trzy do kolekcji, więc śmiało mogę sięWięcej oPodróże kształcą[…]

Przepraszam, ale pani dziecko…

Przepraszam, ale pani dziecko…

Stoję sobie ostatnio na dworcu. Jestem nad peronem, przy barierce. Takiej wypełnionej szybami. Koło mnie matka z dzieckiem. Przyszli popatrzeć, jak pociągi wjeżdżają na peron. Dzieciaczek może ma 3, może 4 latka. Straciłam orientację, trudno mi ocenić wiek takiego malucha. Jest wyraźnie podniecony tym, co wokół niego się dzieje. Lokomotywa, wagony. Wszystko takie potężne, majestatyczne.Więcej oPrzepraszam, ale pani dziecko…[…]

O tym, jak prawie umarłam, a potem prawie zmartwychwstałam

O tym, jak prawie umarłam, a potem prawie zmartwychwstałam

Dotarłam wczoraj do akademika. Co prawda po drodze wkurzyły mnie jakieś babska w tramwaju, wcześniej zagotowałam się w pociągu, a na koniec okazało się, że trasa tramwaju, którym zawsze pomykam, została zmieniona i zajechałam aż na jakieś Piaski. No, po prostu rewelka. Nieźle się zaczął ten zjazd. I pominę to, że w nocy spałam dwieWięcej oO tym, jak prawie umarłam, a potem prawie zmartwychwstałam[…]

Relacja (prawie) na żywo

Relacja (prawie) na żywo

Ten wpis robię na gorąco w pociągu do Warszawy. Jest piątek, godzina 6.30. Niestety czytacie go dopiero dzisiaj, ponieważ nie miałam w akademiku dostępu do internetu. Wpis robię na gorąco, jak reporter z pierwszej linii frontu strajku. Jest „czarny piątek na kolei”. Tak właśnie zastanawiam się, czy nie powinnam zmienić tematyki swojego blogu na podróżniczą.Więcej oRelacja (prawie) na żywo[…]