Jadę na dyżur

Jadę na dyżur

Dzisiaj dzień dyżuru u mamy. Zawsze mam stres, kiedy jadę się nią opiekować, bo mama praktycznie już nie mówi. Rzadko kiedy zdarzy się jej wypowiedzieć jakieś słowo i jakimś trafem zazwyczaj jest to “dupa”. Nie można więc zrozumieć, co chce. Najgorsze jednak jest to, że nie sygnalizuje potrzeb fizjologicznych, a kiedy zaprowadzi się ją doWięcej oJadę na dyżur[…]

Dobry dzień pełnym zdaniem

Dobry dzień pełnym zdaniem

Udało się przetrwać święta, więc teraz jeszcze tylko kilka (?) tygodni do końca kwarantanny. Drobiażdżek (ironia  będąca wynikiem kryzysu cierpliwości). Dla mnie najlepszy sposób, by nie myśleć o tym, co na zewnątrz, to pisanie. Wtedy jestem niczym demiurg, tworzę własne światy, na nich się skupiam i realnego świata nie ma. Inaczej chyba bym zwariowała. AWięcej oDobry dzień pełnym zdaniem[…]

Takie rzeczy…

Takie rzeczy…

Znów milczenie przez ostatnie dni. Nie miałam siły. Mama wyszła ze szpitala z panem P. Oprócz więc Alzheimera mamy Parkinsona. Niestety widać, jak mama znika. Komunikacja na poziomie zerowym, słabo chodzi. A ze szpitala wyszła wychudzona i zabiedzona. Teraz chyba próbuje nadrobić, bo ma apetyt. Wszystko jej smakuje. Aż miło popatrzeć, jak zajada zupki iWięcej oTakie rzeczy…[…]

Trudna sytuacja

Trudna sytuacja

Kochani! Będzie kilka dni przerwy. Mama we wtorek trafiła do szpitala z podejrzeniem udaru. Trudny czas dla nas i niestety nie mam głowy do niczego. Trzymajcie kciuki, by wszystko jakoś się ułożyło. To, że nie będzie dobrze, wszyscy wiemy, ale niech chociaż będzie tak, żebyśmy dali radę to dźwignąć. Nie możemy mamy odwiedzać ze względuWięcej oTrudna sytuacja[…]

Jazda bez trzymanki

Jazda bez trzymanki

Wczoraj był dzień przesłuchania mamy przez biegłych w sądzie. Jechaliśmy więc do Gdańska. Ja byłam kierowcą, bo tata boi się jeździć po Trójmieście. Co prawda ja też pełna strachu, ale ktoś musiał to wziąć na klatę. Do lekarza do Gdyni wożę mamę, więc do Gdańska też dam radę. I dałam. Ale co to było?! JazdaWięcej oJazda bez trzymanki[…]

I znów w strachu

I znów w strachu

Dzisiaj mija drugi tydzień, jak mama chodzi na zajęcia do domu opieki dziennej. Niestety dzisiaj jest ostatni dzień. Byłam pewna, że przedłużenie pobytu nastąpi automatycznie po konsultacji z opiekunkami. Panie pozytywnie zaopiniowały mamę, zaaklimatyzowała się w tym ośrodku i jeździła tam z przyjemnością. Cieszyła się każdego dnia. Podejrzewam, że brakowało jej kontaktu z ludźmi, boWięcej oI znów w strachu[…]

I wreszcie wyczekany poniedziałek

I wreszcie wyczekany poniedziałek

Dzisiaj po raz kolejny przeżywamy dzień pobytu mamy w ośrodku. Tydzień temu mieliśmy falstart, ale mam nadzieję, że dzisiaj pójdzie wszystko jak po maśle. Upiekłam wczoraj ciasto jogurtowe z wiśniami. Tłumaczyliśmy mamie, że będzie miała czym poczęstować nowe koleżanki. Podejrzewam, że nic z tego nie rozumie. W ogóle wczoraj była bardzo pobudzona, czasami na nasWięcej oI wreszcie wyczekany poniedziałek[…]

Antidotum na chorobę

Antidotum na chorobę

W życiu często trzeba podejmować trudne decyzje, ale cóż zrobić, nie ma wyjścia. Jakiś czas temu pisałam, że byłam w domu opieki dziennej, by zobaczyć, jakie są tam warunki, bo planujemy odwozić tam mamę. Trochę trwało załatwienie dokumentów i złożenie ich w MOPS-ie. Muszę przyznać, że spotkałam się tam z empatią i sympatyczną obsługą. JestemWięcej oAntidotum na chorobę[…]

Mój mały cycku

Mój mały cycku

Jak już wiecie, w czwartki zawsze opiekuję się mamą. Dziwne to jest, bo moja mama jest na poziomie małej dziewczynki, a wczorajszy dzień był jakiś magiczny. Siedziałyśmy w dużym pokoju. Ja byłam zmęczona, bo wcześniej zrobiłam obiad, ciasto i posprzątałam mieszkanie rodziców. Mama usiadła koło mnie i pocałowała mnie w nos. – Moja córcia jesteśWięcej oMój mały cycku[…]