Tak jakoś błysnęło i przeleciało

Tak jakoś błysnęło i przeleciało

I mamy wreszcie marzec. Przyznam szczerze, że w tym roku zima mi przeszła gdzieś z boku. Byłam tak zajęta przeprowadzką rodziców i załatwianiem różnego rodzaju spraw z tym związanych, że nawet nie zauważyłam, kiedy minął grudzień, styczeń i luty. Chyba ocknęłam się w tym tygodniu, bo Jajo miało urodziny. Moje malutkie Jajeczko skończyło właśnie 23Więcej oTak jakoś błysnęło i przeleciało[…]

Cuda, cuda! (Aż dwa)

Cuda, cuda! (Aż dwa)

Weekend poza mną. Wypchnęłam Jajo z gniazda. I to odpowiednio daleko! Dałam buziaka (plus jakąś kasiorę, oczywista oczywistość) na drogę i radź sobie samo. Tak mniej więcej „lekko” to wyglądało, choć serce w plasterki się samo podziabało. Zawieźliśmy Jajo do Wrocławia i tam pozostawiliśmy na pastwę samego siebie. Niech uczy się dorosłego życia. I co?Więcej oCuda, cuda! (Aż dwa)[…]

Dojrzewające Jajo czy jajecznica?

Dojrzewające Jajo czy jajecznica?

Moje Jajo dojrzewa. Przebija się przez swoją skorupkę. Do takiego wniosku doszłam w ostatnich dniach. Nie, żeby zaraz coś nadzwyczajnego uczyniło. Nic bardziej mylnego. W pokoju Jaja cały czas baby i dziada brak, rzeczy wciąż prowadzą koczowniczy tryb życia. I nawet ostatnio myślałam, że je własnymi rękoma uduszę, normalnie jajecznicę z niego chciałam zrobić. WyszłoWięcej oDojrzewające Jajo czy jajecznica?[…]