Post sponsorowany oklaskami

Dzisiejszy post jest sponsorowany oklaskami i buziakami. Pierwszy raz Jajo poprosiło mnie, bym poruszyła na blogu jakiś temat.

– Mamo, wyedukuj ludzi – poprosiło, a ja oniemiałam, bo przecież nikogo edukować nie mam zamiaru. Nie podejrzewam nawet, żeby mój blog miał zbyt dużą siłę rażenia. No, ale jeżeli Jajo prosi, to nie można odmówić. Nie chciało jednak napisać gościnnego postu.

Jak wiecie, Jajo ostatnio sporo lata. A kiedy się okazało, że z Wrocławia do Gdańska można przelecieć się w obie strony za siedemdziesiąt złotych, to już nie bardzo chce korzystać z pociągu. Oszczędność czasu jest olbrzymia.

Jajo ma wiele przygód związanych z samolotami. Jest też kilka rzeczy, które je śmieszą, denerwują albo rozczulają. Tym razem jednak prosiło, by napisać o klaskaniu w samolocie. Wiadomo, temat dyskusyjny i rodzi się, związane z nim, wręcz hamletowskie pytanie: „Klaskać czy nie klaskać?” Wiele o tym już napisano. To nie jest polski zwyczaj, bo podobno najchętniej i najbardziej energicznie klaszczą Włosi i Portugalczycy. Polacy, jak wiadomo, też oddają się temu z entuzjazmem, czego Jajo nie rozumie.

– Klaszczą z wdzięczności – mówię. – To takie podziękowanie.

– Dobrze, że nie wołają „bis”.

To by mogło być ciekawe. Śmiejemy się.

– Ale zobacz, dlaczego nikt nie klaszcze w autobusie? – Jajo nie daje za wygraną. – Kierowca wjeżdża w zatoczkę przystanku i brawa. Przeżyliśmy! To przecież jego praca, świetnie, że wykonuje ją bardzo dobrze, jestem mu wdzięczna, ale czy muszę klaskać?

– Nie musisz – mówię.

– Muszę – odpowiada. – Bo presja jest. Jak nie klaskałam ostatnio, to dwie babki obok skomentowały, że dzisiejsza młodzież nie docenia pracy innych.

– To klaszcz.

– Ale to głupie, musiałabym konsekwentnie klaskać wszystkim za wykonanie dobrej roboty.

Jest jeszcze kilka innych rzeczy, które Jajo denerwuje w samolotach, a o których obiecałam napisać. Ciekawa jestem Waszych doświadczeń.

A Wy klaszczecie czy nie klaszczecie?

(Teraz po napisaniu postu chyba powinnam usłyszeć oklaski Jaja)

 

PS  Aha, gdyby ktoś z Was miał ochotę zagłosować na „Już nie uciekam”, to zapraszam TUTAJ. Z góry dziękuję za każdy głos.

Przypomnę też, że premiera „Na dnia duszy” odbędzie się 15 lutego 2018 roku. Nie mogę się już doczekać.

 

24 thoughts on “Post sponsorowany oklaskami”

  1. Latam tylko raz do roku, ale z przesiadką i z Włochami. Klaskanie zdarzyło mi się usłyszeć tylko raz w ciągu kilkunastu lat, w Wizzarze, po wylądowaniu w Warszawie. 🙂
    Mój syn powiedziałby, że to żenujące.

  2. A ja nie do końca wiem co o tym myśleć. Czasem lot jest jak bułka z masłem. Start lądowanie, miło, spokojnie gładko. Jak autobusem właśnie. Czasem jest niemiło, wiatr, turbulencje lub odpukać inne nieprzewidziane historie. I kiedy wtedy samolot bezpiecznie się zatrzymuje, to uważam to za formę podziękowania i docenienia trudnej i odpowiedzialnej pracy. Poza tym myślę, że te oklaski to taka forma rozładowania napięcia i stresu pasażerów, który podczas podróży autobusem jest jednak “nieco” mniejszy.

  3. Nie latam samolotami, ba, w życiu nie leciałam… ale 75 PLNów w 2 strony… to po 37,5 w jedną stronę? czy razem 150? Mniejsza z większym, zdecydowanie nawet za 150 chyba jej wychodzi porównywalnie do studenckiego, a oszczędność czasu jaka!!!

    Osobiście to nie klaskałabym w samolocie, gdybym latała, gdyż uważam to za jakąś paranoję lekką, ale ja też jestem zdecydowanie oporna na presje otoczenia, gdyż jeśli nie mam ochoty aby zrobić coś czego otoczenie oczekuje to tylko wzruszam ramionami i robię swoje ignorując otoczenie… czasem tylko daję się złapać na działaniu szybszym niż pomyślunek, więc bywa, że jakaś presja jednak jest możliwa do wywarcia (jeśli jej sobie nie uświadamiam), ale zdecydowanie nie dotyczy to klaskania… ja nawet na koncertach jestem słabo klaskająca i ogólnie u mnie kiepsko z manifestacją na zewnątrz mojego stanu ducha.

    1. To Jajo ma dokładnie jak Ty, nie poddaje się presji, ale za to potem słyszy komentarze na swój temat. A ona nie robi tego, co jej się wydaje nielogiczne. 🙂
      Bilet w sumie 75 zł w obie strony! Można nawet taniej kupić, ale oczywiście wtedy leci się w terminie taniego lotu, już nie można przebierać. 🙂 Za bagaż trzeba dopłacać, ale jak Jajo leci na kilka dni, w domu ma ubrania, więc może sobie podróżować z torebką. 🙂

  4. Ja to Bogu dziękuję, że przeżyłam i całuję ziemię niczym papież. Potwornie boję się latać. Klaskać też mogę i nawet tańczyć. Byleby pomogło.

  5. Aniu!Za Chiny Ludowe nie wysiądę do samolotu.Matko…na samą myśl cierpnie mi skóra.Kiedyś nawet,śniło mi się,że lecimy na wakacje i płakałam we śnie,bo bardzo się bałam.Jak się z koszmaru obudziłam,to cała gęba była mokra od łez(no chyba,że gdy śpię mam niekontrolowany ślinotok 😀).Więc przypuszczam,że nie tylko bym klaskała….ale i wycałowała i to na kolanach pilotów 😂

  6. Nie latam samolotami i nie chcę latać ,ale wyrażę swoje zdanie na ten temat.Sądzę, oklaski należą się pilotowi wdedy gdy ratuje niebezpieczną sytuację która zaistniala podczas lotu albo ladowania maszyny.Przytoczę pilota Wrone , który lądował slizgiem.
    .

    1. Jak poczytałam w necie o klaskaniu, to generalnie właśnie takie brawa chyba są najbardziej zrozumiałe dla pasażerów. Oczywiście każdy jednak może klaskać za każdym razem, nikt tego nie może zabronić. 🙂

  7. Nie klaszczę z zasadniczego powodu – nie latam samolotami! Ale zgadzam się w pełni z Jajem – to żenada! Pani w bibliotece poda mi książkę i mam jej klaskać? Mam klaskać kierowcy, że mnie nie przejechał na pasach? Absurd! Dziękuję z uśmiechem! To samo w sklepie, u lekarza itd! Drażnią mnie także oklaski w kościele, w czasie nabożeństwa! Bo nie mówię o koncertach, które często się tam odbywają!
    W tej kwestii popieram w pełni Jajo! I czekam z ciekawością na kolejne wątpliwości Młodej! 😀

  8. Aniu, to tak jak w tym dowcipie. Swiety Piotr przepuszcza bez kolejki nieznanego nikomu pana Zenka ku oburzeniu czekajacego w tejze kolejce ksiedza. To jak to, pieni sie ksiadz. Ja, cale zycie w sluzbie Bozej, bogobojnie zylem a teraz ktos taki moze przede mna? A swiety Piotr na to: nie gniewaj sie ksieze, ale jak ty odprawiales msze, polowa ludzi w kosciele spala, a jak pan Zenek kierowal autobusem, ludzie modlili sie goraco! I chyba o to samo chodzi z samolotami.

  9. W ubiegłym tygodniu zdarzyło mi się lecieć dwa razy LOTem. Na szczęście oklaskow nie było, bo też tego nie lubię😊

  10. Latam dość często – taka ze mnie latawica, turbulencje przesypiam, więc powodów do klaskania zbyt wielu nie mam ale czasem pilot posadzi samolot mięciutko a czasem mocno przygruchnie…
    Zawsze jednak dziękuje żegnającej mnie załodze.

    1. A to ładnie, bo ja uważam, że to akurat jest bardzo grzeczne, dziękuję i do widzenia trzeba obsłudze powiedzieć. 🙂 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *