Być rodzicem nastolatki

Rodzicom  nastolatków powinno się chyba wręczać medale i może jeszcze leki uspakajające w pakiecie. Moje Jajo zrobiło sobie tatuaż. Co prawda musiałam na niego wyrazić zgodę i teraz mogę mieć pretensje sama do siebie. Negocjacje trwały dwa lata. Nie wiem, dlaczego się zgodziłam. Śmiem podejrzewać, że to moje Jajo mnie musiało w jakiś sposób otumanić. Innego wytłumaczenia nie ma. Wykupiło sobie grupon,  zapłaciło własną, z trudem uciułaną kasą. Już zaraz po urodzinach robiła plan finansowy na najbliższy miesiąc. I raczej rekinem finansów to moje Jajo jednak nie będzie. Zainwestowało w tatuaż i kosmetyki. A że kupując tusz do rzęs czy puder, raczej nie schyla się do najniższych półek (jak matka), to z urodzinowej kasy pozostało tylko miłe wspomnienie. A tu w perspektywie żadnych okazji do obdarowywania kaską nie będzie. Życie niemalże ascetyczne przyjdzie Jaju prowadzić. Zobaczymy, kiedy uśmiechnie się pięknie do mamusi.

No, ale na zrobienie tatuażu pojechałyśmy razem, beze mnie by się nie obeszło. Po wejściu do salonu, łypałam okiem, czy czysto, prawie test białej rękawiczki przeprowadziłam. Spodziewałam się, że przywita nas łysy kark wytatuowany od stóp do głowy. A tu niespodzianka. Szczuplutki, z bródką, bez widocznych tatuaży, przed trzydziestką pan nas powitał w progu. Sympatyczny bardzo. Prawie mu to moje Jajo odsprzedałam, taki był uprzejmy. Wszystko pięknie wytłumaczył, pokazał. Namawiał do przemyślenia decyzji. Pełna kultura i to na odpowiednim poziomie.

Siedziałam w tym salonie jak cerber i pilnowałam Jaja. Pan dziary robił. Jajo nogami wierzgało, bo bolało. A i dobrze, że bolało. Nauczka niech będzie i jedno więcej bolesne doświadczenie. Może na tym tatuażu poprzestanie. Wzór sobie samo to moje Jajo wymyśliło na podstawie logo jakiegoś zespołu. Pan nawet pochwalił, że ładne. No, może i tak. Na papierze to nawet ładne, ale „wydziergane” na łapce mojej latorośli może niekoniecznie. Stwierdzam, że ja zbyt słabego zdrowia jestem, by patrzeć na takie ekscesy. Już glany przeżyłam, tunel w uchu również, a teraz tatuaż. Aż strach się bać, co będzie dalej. Chociaż jest nadzieja, że okres dojrzewania się w końcu Jaju wyczerpie. Nikt na porodówce mnie nie ostrzegał, że tak będzie. Ja w wieku Jaja tylko powyciągany czarny sweter nosiłam, że prawie do niego przyrosłam i czarny szalik, Bóg wie po co. I koszule za duże po dziadku. O glanach tylko marzyłam, jakieś podróbki mama mi kupiła i uchachana byłam, że hej. Ale tak to spoko, bez ekstrawagancji jakiejś. A moje Jajo zmienia co jakiś czas styl i ja mam za tym nadążyć! Nawet nie pytam, co ona teraz jest.

Artystyczna w niej dusza, to fakt. Ma swoje zdanie, to też fakt. Zawsze zdecydowana, wie, czego chce, żadnych wątpliwości. W głowie raczej poukładane, uczy się przyzwoicie. Pasje ma, marzenia również, plany zrobienia kariery jako najwybitniejszy polski albo i światowy reżyser są. Nie mam więc pretensji, tylko że na moich skroniach co jakiś czas kolejny siwy włos…, u tu trzeba dotrwać do rozdania Oscarów i posłuchać, jak Jajo w swoim wystąpieniu  dziękuje matce za cierpliwość i trud włożony w wychowanie. Z dumą wtedy popatrzę w telewizor i powiem, że ta kobieta z tatuażem na ręce(przecież już nie Jajo) to moja krew.

0 myśli na “Być rodzicem nastolatki”

  1. Ty się ciesz, że Jajo Cię w ogóle zapytało o zgodę! Ja zrobiłam tatuaż 6 lat temu i rodzice do dziś o nim nie wiedzą. Wierzysz!? 😉
    Tak się sprytnie z nim chowam !

    1. Wierzę. 🙂 Zgodziłam się, bo wiedziałam, że i tak go zrobi i tak, a wolałam mieć choć odrobinę na to wpływ. Zaraz skończy 18 i będzie mogła sama zdecydować. Mnie się tatuaże podobają. Chciałam sobie zrobić na 30 urodziny. Nawet już siedziałam w studiu, ale stchórzyłam. 🙁

  2. No wiesz… mam 25 lat i jak czasami podpuszczam tatę, że zrobię sobie tatuaż na ramieniu to się gotuję i mówi, że nie ma takiej opcji i mogę zapomnieć 😉 Zapomina, że już nie jestem jego małą córeczką.

    Ja osobiście żałuję, że tatuaż zrobiłam. Byłam młoda i głupia, nie przemyślałam sprawy. Teraz planuję ten tatuaż przerobić… i to, co chcę sobie wytatuować wcześniej czy później rzuci się rodzicom w oczy 😉

    1. Tak, tylko po zagojeniu będzie bledszy, pastelowy. Taki sobie wymyśliła. Pół roku myślała nad wzorem i oto efekt. 😉 Ale to kwestia gustu. 🙂 W realu chyba wygląda lepiej niż na zdjęciu.

  3. Bardzo awangardowy wzór 🙂 A te tunele, to po jednym w każdym uchu, czy więcej? Pytam, bo nie nadążam ostatnio za modą młodzieżową. No i ciekawe, czy jak jej się kiedyś znudzą to jest opcja, żeby wrócić do poprzedniego kształtu ucha, czy to już na zawsze zostanie?

    1. jak jej się znudzą tunele to sobie zasłoni…np. folią i będzie miała tunele foliowe, będzie mogła pomidory sadzić 🙂 mamie pomoże i zdrowo będzie bo własne witaminy będzie miała :-D. Atak serio zgadzam się z Magdą – słaby jakiś ten wzorek z całym szacunkiem dla Jaja 😀

      1. Słaby niesłaby, kwestia gustu. W rzeczywistości wygląda nawet fajnie, lepiej niż na zdjęciu. Jej łapa, jej tatuaż. 🙂

    2. Ma w jednym uchu. 10 mm. Podobno przy tym rozmiarze ucho (po wyciągnięciu tunelu) obkurcza się bez problemu. 🙂

    3. Ma w jednym uchu. 10 mm. Podobny przy tym rozmiarze ucho (po wyciągnięciu tunelu) obkurcza się bez problemu. 🙂

  4. i napisałem coś i zniknęło… :-). Cóż trudno..drugi raz nie będe… A, ważna rzecz wrzuciłem do wpisu adres do tego właśnie twojego wpisu. Mam nadzieje że sie nie pogniewasz 😉

    1. Do swojego wpisu, tak? Pewnie, że się nie pogniewam 🙂 Zaraz wskoczę do Ciebie, żeby sprawdzić. 🙂

  5. A wiesz jak piszesz o tym, że Jajo jest wielbicielką jakiegoś zespołu i widzę te róże, to mi się jakoś tak z Guns N’ Roses kojarzy…Ale to już chyba niedzisiejsze klimaty.

    1. O, a wiesz, że ona właśnie te klimaty lubi 🙂 Ma koszulki nawet z logo Guns N’Roses. Ona w ogóle dużo muzyki słucha. Gra na gitarze, interesuje się tym. 🙂 Nawet The Doors lubi, choć wydaje się, że niby młodzież tego już nie słucha. 🙂

      1. Doors to jest muzyka ponadczasowa 🙂 podobnie zresztą pierwsze dokonania Guns N’ Roses. Uwielbiam taką muzę 🙂 Ma Twoja córcia dobry gust 🙂

  6. Ewentualnie może udawać, że to plasterek 😉
    Ładny, ale nie jestem fanką tatuaży.
    Tak orientacyjnie, w jakim wieku zaczynają się takie różne młodociane pomysły? Mój starszy ma dopiero 9 lat…

    1. To jeszcze spoko. Moja na genialne pomysły zaczęła wpadać w wieku 15, a do ich realizacji przystąpiła w wieku 16-17. 🙂

  7. Okropieństwo ten tatuaż. Nieładny, prostacki i taki nijaki…szkoda, bo ciężko będzie to potem zlikwidować. Dziwię się Tobie jako matce, że jej na coś takiego pozwoliłaś. Też mam nastoletnią córkę i starałabym się wszystkimi sposobami wybić jej taki pomysł z głowy… Gdybym już nie miała argumentów to próbowałabym chociaż negocjować – mały, zgrabny, w dyskretnym miejscu…ale coś takiego. Brrr.

    1. No, to jest ten wynegocjowany 😉 Mały i w miarę niewidocznym miejscu. Uwierz, mogło być gorzej. A czy ładny, czy nie, to kwestia gustu. Każdemu ma prawo podobać się co innego, nie?

  8. sorry, ale brzydki ten tatuaż. Nie mogłaś jej tego wyperswadować, że może lepiej coś małego i w dyskretniejszym miejscu…A tak wygląda jak z gumy do żucia, albo plasterek malutkiego dziecka. Ja mojej córce kupowałam takie plasterki jak miała 3 lata. Niby ta Twoja córka taka dorosła…

    1. Tobie się nie podoba, ale je tak. Kwestia gustu. Jak to mówią, o gustach się nie dyskutuje. Dla mnie żadna różnica, czy ona ma tam “plasterek” czy kotwicę. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *