Biegać (nie) każdy może

Wiosna idzie. Czas popracować nad kondycją. Niby skakało się od czasu do czasu na skakance i robiło brzuszki, ale i tak kondycja do luftu. Podbiegłam wczoraj na autobus i o mało co płuc nie przyniosłam w siatce z zakupami. Nie palę, nie piję, życie ascetyczne (niemalże) prowadzę, a zadyszka jak u konia po maratonie.

Postanowiłam to zmienić. Koło mojego domu wybudowali klub fitness. Poszłam na rozpoznanie terenu. Po otwarciu drzwi owionął mnie kurz i pył. Na razie panowie z piłami i młotami tam „ćwiczą”. Otwarcie dopiero w marcu. No, ale marzec tuż za rogiem. A że ja niecierpliwy człowiek jestem, postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Ubrałam się w dresik. Odziałam w czapunię, rękawiczki, ciepły polar i hajda na śnieg, by pobiegać. Nawiasem mówiąc, nienawidzę biegania, więc wyobraźcie sobie, jak musiałam być zdesperowana. Dodatkową motywacją była czerwcowa wycieczka do Szwajcarii. Nie chcę przynieść wstydu moim rodakom i nie chcę dać Szwajcarom powodu do uciechy, kiedy będę człapać pod górkę i dyszeć jak parowóz (nawiasem mówiąc, za dwudziestoparoletnią Uląbrzydulą, która wygląda jak Afrodyta z morskiej pianki i na swoim blogu w bikini czeka do wiosny, czym doprowadza mnie do rozpaczy, bo żeby chociaż gruba albo pomarszczona, albo chociaż brzydka była… a ona nie, jak na złość!).

I poszłam tę swoją kondycję poprawić. Co ja mówię? Wybiegłam niczym łania. Rozejrzałam się w prawo i w lewo, gdzie będzie lepiej. Jakoś tak mnie droga „prawości” pociągała bardziej, więc ruszyłam przed siebie. Oczywiście na genialny pomysł rozgrzewki nie wpadłam. Bo po co? Tylko lekka przebieżka miała być. Po dziesięciu metrach zaczynałam powoli czuć się jak lokomotywa z wiersza Tuwima, tylko odwrotnie proporcjonalnie, bo czym dłużej biegłam, tym bardziej czułam się, jak parowóz stojący na stacji, wielka, spocona, tłusta i wcale nie czułam się lekka jak piłeczka, a raczej ciężka jak stal. Płuca nie nadążały. Nogi jakieś takie ołowiane się zrobiły. Chyba strajk podjęły. A serce waliło jak oszalałe, krzycząc, bym wróciła na kanapę. Zmieniłam się w parowóz. A ciągle dom nie znikał z mojego horyzontu. Kurza twarz! Nie myślałam, że jest tak źle! Kiedy już nie mogłam złapać tchu, w boku kuło (może nie powinnam jeść śniadania?), oddech jak u konia po maratonie, pot po czole i po plecach! Masakra! A miał być wiatr we włosach! Ja pierdzielę takie poprawianie kondycji! W depresję prędzej popadnę, a niby podczas sportów endomorfiny się wydzielają. To ja teraz składam reklamację, bo mnie się żadne nie wydzieliły. Jak się mogą wydzielić, jak człowiek prawie płuca wypluł, a w gardle jakaś gula się zrobiła? Przypomniałam sobie, dlaczego nienawidzę biegać.

Poniosłam porażkę. Ze spuszczoną głową poczłapałam do domu tak, żeby nikt z sąsiadów mnie nie przyuważył. Dresik schowałam w najciemniejszy kąt, cobym czasem jutro nie wpadła na ten genialny pomysł jeszcze raz. I nie daj, Boże, żeby Jajo z Mężusiem odkryli moje próby, śmialiby się przez pół dnia. Poczekam spokojnie, jak panowie wyremontują fitness i pójdę sobie jak kulturalny człowiek. Tam chyba dam radę. W moim starym miejscu zamieszkania chodziłam systematycznie dwa razy w tygodniu przez kilka lat. Chyba ciało pamięta, jak to się robi. A teraz pójdę i przeproszę szanowną skakankę, chociaż po wczorajszych próbach biegowych jakaś taka obolała jestem i w gardle drapie. Chyba nie zamknęłam paszczy i nawiało. Ale jak miałam zamknąć, jak powietrza brakowało i całymi chełstami próbowałam je łapać? Może teraz zamiast skakanki herbatka z miodem i cytryną, kocyk, podusia i książeczka…? I ciacho drożdżowe… z kruszonką… świeżo upieczone… Taaaaaa, to tylko taki geniusz jak ja mógł wymyślić… (a jak zacznę narzekać na zbędne kilogramy czy nieodpowiednią kondycję, to pozwalam Wam nakopać sobie do dupska i zrugać jak psa).

P.S. Kobitki, zachęcam Was do przeczytania w „Plątaninie uczuć” Gabrieli Gargaś. Tylko zaopatrzcie się jak ja: herbatka, kocyk i… pudełko chustek do nosa… Więcej tutaj.

 

0 myśli na “Biegać (nie) każdy może”

  1. Ja doskonale wiem,jak musiałaś się czuć,ponieważ ja również nie nawidzę biegać,a jednak się chcę zmobilizować.Tyle tylko,że ja poczekam,aż się troszkę cieplej zrobi,żeby się nie przeziębić;)A narazie ćwiczę codziennie z Ewą Chodakowską;)Polecam

    Ps.Mmmm ciacho.Dasz kawałeczek?:)

  2. Nigdy nie rozumiałam istoty tego biegania ;/ Po co biegnac jak nikt nie goni?? W życiu nigdy 😉
    Koleżanka Terenia powiedziała ze najlepsze na jędrne pośladki i smukłe uda jest wspinaczka . Teraz trzeba znależc tylko optymiste ,który bedzie trzymał i asekurował ;))

    1. No, właśnie z tym bieganiem to tak bez sensu, nie? Człowiek biegnie i nie wie dokąd. 😉 A wspinaczka…hmmm, z moim lękiem wysokości też odpada i nie znajdę takie optymisty 😉

  3. Ale właśnie ruch na świeżym powietrzu sprawia, że się dotleniasz! A w zamkniętym pomieszczeniu już nie to samo. W ubiegłych latach zdarzało mi się biegać z córką najstarszą po parku ( chyba, że akurat byłam w ciąży – wtedy nie 🙂 ) W tym roku dziewuszysko mi powiedziało, że mam na jej towarzystwo nie liczyć, bo jak tylko się zrobi ciepło to ona zaczyna biegać z koleżanką 🙁

    1. O, to fajnie, że Twoja córcia biega. Jakby moja poszła biegać, to podejrzewałabym koniec świata. 😉 Twierdzi, że nie lubi się pocić. A ja chyba pójdę na spacer, żeby się dotlenić. 🙂 Chociaż jakieś choróbsko mnie zaczyna toczyć po tych moich szaleństwach. 🙂

    1. Rośnie, rośnie 🙂 Chociaż dzisiaj spacer zaliczony, a na drugie śniadanie jabłuszko 🙂 Doprowadzam się do porządku 😉

    1. I myślisz, że to ma mnie pocieszyć? 😉 Kiedyś moja koleżanka mówiła, że nic tak nie cieszy kobietę, jak czyjaś nadwaga 😉 A szczupła sylwetka u koleżanki wiesz jak działa… 😉
      Oczywiście cały czas żartuję. Ula, ja się cieszę, że będę za Tobą człapać jak parowóz. 🙂 🙂 🙂

      1. Chyba wiesz, że znam się na żartach 😉 Nie musisz mi mówić 😉

        Z innej beczki…
        Pisałam kolejnego maila w sprawie wycieczki- cisza, dzwoniłam do redakcji- nikt nie odbiera. Zaczynam się wkurzać, że konkretów nadal brak. Dostałam dzisiaj podobno jakieś awizo, jeśli to nie US albo komornik to może jakieś info ze Szwajcarii 😉 Oby!

        1. Jeszcze jest trochę czasu. Muszę sobie wyrobić paszport. Masz rację, że mogliby podać jakieś konkrety. Może ja też napiszę do tego gościa, jak uderzymy z dwóch stron, to może odpowiedzą łaskawie 😉

          1. Zaraz sprawdzę. Skończył mi się pieprzony limit na internet, więc korzystam o 5 rano albo tak jak teraz w biurze mojego Mężusia 🙂

  4. Drożdżówka……… z kruszonką…….. Jak ja mogłam zapomnieć o takim przysmaku (a zapomniałam!!!! na śmierć!!!) 🙂 To już wiem co będę robić w sobotę 🙂 🙂 🙂 A co do biegania – to za nim też specjalnie nie przepadam, ale od końca ubiegłych wakacji do późnej jesieni udało mi się wytrwać (!!!!!) w solennym postanowieniu “wzmocnienia formy” 🙂 Ale też przyznaję się bez bicia – postanowienie przyszło do mnie samo, jak tylko zrzuciłam zdjęcia z urlopu…… w tym z nad jeziorka…….. Dobrze, że na kardiologii nie wylądowałam! 🙂 I znów muszę się przyznać, że….. czułam się fantastycznie! 🙂 Biegałam 2-3 razy w tygodniu (wieczorem), dystans nie za długi, i naprawdę swoim tempem. I O DZIWO!!! Nie mogę doczekać się wiosny 🙂 (bo zimą odpuściłam). A te endorfiny to są troche opóźnione w rozwoju – ale jednak się pojawiły! 🙂 Po pewnym czasie nawet pociągnęłam za sobą córcię i jej koleżankę 🙂 I to chyba był jeszcze większy sukces 🙂 🙂 🙂

    1. Tak zachęcająco opowiadasz, że może zrobię kolejne podejście. Ale może poczekam aż będzie troszkę cieplej 🙂
      A drożdżowe z kruszonką…. hmmm… co ja będę opowiadać… 🙂

  5. nienawidzisz biegać bo NIE UMIESZ biegać. to trzeba robić z głową, kilka małych zmian i wiedzy, samozaparcie i odrobina wytrwałości i efekty są niesamowite, i to juz po kilku krotkich tygodniach.
    Oczywiście nei ma opcji biegać w jakichś trampkach itp bo można sobie jedynie krzywdę zrobić, podobnie jak znaczący jest ubiór – nieporównywalny komfort biegania.
    Dobrze tez zaznajomić się z planami dla początkujących, bo tu nie chodzi o jak najszybciej i jak najwięcej.
    Jeśli wydaje ci sie ze biegniesz zbyt wolno – to dobrze biegniesz:] tempo konwersacyjne, 4-5 słów bez zadyszki.
    itp itd itdz
    ciało i umysł odwdzięczają się za regularny jogging BARDZO szybko 🙂
    szczerze polecam 🙂

    1. Może spróbuję jeszcze raz. Mam kolegę, który też ma takie zdanie jak Ty. Może jeszcze się skuszę, teraz tak pięknie świeci słońce. 🙂 Dzięki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *