Pochwalę się (i siebie)…

Dziś będę chwalić siebie. Nie kota, nie Jajo, ani nie Mężusia, tylko siebie. Wygrałam książkę! I właśnie wczoraj kurier mi ją przytachał. Autorką powieści, którą otrzymałam, jest Gabriela Gargaś – zupełnie nieznana mi pisarka, debiutująca w grudniu 2011 roku, czyli taka świeżynka w świecie literackim. Jak przeczytam, to opowiem, czy warto do niej zaglądać. Książka nosi tytuł „W plątaninie uczuć” i mam nadzieję, że nie będzie to banalny romans.

No, ale dzisiaj się cieszę, bo nagrody zawsze jakoś tak człowieka podbudowują i napawają szczęściem. A moich rodziców to tylko upewnia w przekonaniu (bo z reguły jak coś wygrywam, to za pisanie), że wydali na świat przyszłego laureata Nagrody Nobla albo chociaż jakiejś innej prestiżowej nagrody literackiej.

Książkę otrzymałam za króciutki, bo kilkuzdaniowy, tekst na temat: „Serce czy rozum?”(blog sabinkowe czytanie sabinkat1.blogspot.com). Temat prawie natury filozoficznej, pytanie bez obiektywnej odpowiedzi. Cóż takiego napisałam, że wygrałam? Ja, jak wiecie, mało poważny człowiek jestem, choć nie powiem, że mi się nie zdarza i na poważnie. No, ale wtedy się akurat nie zdarzyło. I jak przeczytałam refleksyjne wypowiedzi innych uczestników, to mi się jakaś lampka zapaliła. A że przed obiadem byłam, to pierwsza odpowiedź, jaka mi się nasunęła to to, że ja wolę serce, bo serce można z cebulką na masełku… i w sosiku. A rozum co? Taki jakiś mało przydatny się wydaje. Ewentualnie można jego szczyptą to serducho przyprawić i wciągnąć bez chlebka. Autorka okazała się kobietą z poczuciem humoru i nagrodę postanowiła mi przyznać, za co jestem jej dozgonnie wdzięczna, bo książki, wiadomo, drogie. Dzięki temu na tym bezrobociu nie sczeznę intelektualnie tak do końca. Ze słowem pisanym poobcuję.

A jak tak się chwalę, to pochwalę się jeszcze, a co mi tam! Druga okazja może się nie zdarzyć. Bo ostatnio faktycznie jakąś passę mam i ciągle coś za to moje pisanie udaje mi się wygrać. A zaczęło się od konkursu na tekst publicystyczny o roli młodzieży w społeczeństwie. Było poważnie. I ku mojemu zdziwieniu wygrałam „sprzęt AGD”. W regulaminie konkursu było napisane, że „do wygrania sprzęt AGD i RTV”. Już oczywiście oczyma wyobraźni odbierałam tablet albo chociaż telewizor. Dostałam jednak ekspres do kawy i to prehistoryczny, bo przelewowy. Byłam pewna, że w erze ciśnieniowych, takich już nie produkują. A pan naczelny redaktor jednak dla mnie taki wygrzebał ze sklepowych półek. Pudło było duże, więc na zdjęciach pięknie się z nim prezentowałam. Pan redaktor z jednej strony pudła, ja uchachana z drugiej. A potem to już poszło jak burza. Chyba uwierzyłam w siebie. Może nawet za bardzo… Myślicie, że za wcześnie na przygotowanie przemowy na wręczenie nagród przez Komitet Noblowski? Przecież wcale nie musi być daleko od ekspresu (przez wycieczkę do Szwajcarii i książki) do medalu… Moi rodzice są przekonani, że ten dzień nastąpi. Ja oczywiście też, bo przecież jestem swoim największym fanem.

Czekam jeszcze na rozstrzygnięcie innych konkursów i jak znów uda mi się wygrać jakieś książki czy inne „cenne” nagrody, na pewno nie omieszkam się nimi pochwalić, cobyście mi troszkę pozazdrościli.

A teraz idę się upajać wygraną… (a w tak zwanym międzyczasie upiekę tort, bo w weekend dalsza część urodzin Jaja, tym razem dla rodziny)

0 myśli na “Pochwalę się (i siebie)…”

  1. Ty to masz szczęście:)Ja raz wygrałam kosmetyki z avonu i ciśnieniomierz na nadgarstek.Ten ciśnieniomierz wygrałam za opisanie mojej ulubionej apteki i Pani aptekarki.Ułożyłam jakiś wierszyk,bo mnie natchnęło i się udało:)Ale to było dawno,tej apteki już nie ma,a i szczęście odeszło(chyba wraz z apteką).

    1. To trzeba próbować. U Sabinki na blogu (mam ją w blogrollu) ciągle są jakieś konkursy, trzeba coś napisać i można wygrać książkę. Zawsze cieszę się z książek, bo jest co czytać, a nie trzeba kasy wydawać 😉

  2. Witam;)) Nic nie wygrałam jeszcze z materialnych rzeczy bo chyba całe szczęście przełożyło sie na inna sferę 😉
    Mam dwóch synów, których mieć nie miałam z powodów zdrowotnych, wygrałam walke z rakiem i mam prace która lubie. Aaa i mam męża ,który mnie nie bije ( gdy powiedziałam mojej Teściowej ze synuś jej pije odrzekła ze mam szczęście ze mnie nie bije i to wystarczy) no tak, nie mozna mieć wszystkiego ;))

    1. Dobre 😉 Teściowe to świetne babki, nie? 😉 Ciekawe, jak my będziemy… Hmmm 🙂 Cieszę się, że masz synów i walkę z rakiem wygrałaś. To najważniejsze! 🙂 Pozdrawiam 🙂

      1. noo, ja juz widze te wszystkie Fiony do moich syneczków 😉 Człowiek pielęgnuje, żywi, edukuje a potem przyjdzie taka, rzęsami zatrzepocze i zabierze ;P

        1. To moja będzie trzepotać rzęsami… 😉 A ja z drugiej strony, to najbardziej się martwię tym, że on będzie (nie daj, Boże) chamem, a ona będzie mówić, że “go kocha”. Ciarki po plecach….

          1. Tak mnie zachęciłaś że wziełam udział w konkursie Vichy ,jak cos wygram to dam znać 😉
            A co do ciarek na plecach to boje sie tego samego 😉

          2. No, ale dzieci muszą się uczyć na swoich błędach. Nie da rady ich uchronić przed złem tego świata (choć by się chciało 🙂 )
            Życzę powodzenia w konkursie, trzymam kciuki. 🙂

  3. Aniu życzę miłego czytania 🙂 jestem ciekawa co też napiszesz.
    Osobiście uwielbiam twórczość Gabrieli Gargaś, ma specyficzny styl, który mi odpowiada, teraz czekam na jej kolejną książkę 🙂

    Pozdrawiam

    1. Ciekawa jestem, bo w ogóle nic na temat tej autorki nie wiedziałam (dopiero z Twojego blogu). Na pewno po przeczytaniu coś napiszę 🙂 Dzięki jeszcze raz 🙂 (szkoda tylko, że autorka książki nie podpisała 🙁 )

  4. U Ciebie jak i u mnie dobra passa trwa. Zaczęło się od wycieczki, potem kolacja w restauracji a wczoraj wygrałam bilety do kina 😉 Yeeee…! To lubię ! 😉

    PS. A może Ty masz jakieś info odnośnie terminu Naszej wycieczki? Trochę długo to trwa, mieli się z Nami kontaktować w lutym, luty się kończy a informacji nie ma….

    1. Gratuluję 🙂 Super są takie wiadomości 🙂 A o wycieczce nic nie wiem, ale myślę, że zadzwonią. Jak się w marcu nie odezwą, to trzeba będzie jakiegoś e-maila do nich napisać.

  5. Wygrałam kiedyś suszarkę do włosów w konkursie “Filipinki” (pamiętacie ją? :)), potem przestałam ją czytać. Ale poza tym było “Jestem”… a teraz to tylko “Bravo girl” i tym podobne 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *