O chamstwie będzie

Tak jak pisałam wczoraj, weekend spędziliśmy w Warszawie. Nie wiem tylko, czy w tych dniach nie był ogłoszony konkurs na największe chamstwo w stolicy. Nie dość, że w akademiku w windzie komuś puścił pęcherz i po ścianie wylał jego zawartość czy może pieska (raczej jakiegoś wielkiego psiura) na spacer wyprowadzał i ten nie zdążył, bo na przykład z dziewiątego na parter taką zabytkową windą to trochę trwa. I w tej kałuży przyszło nam podróżować w górę i w dół, bo na dziewiąte raczej na nóżkach nie daliśmy rady. Wiek i kondycja nie te.

Pomijam też chamstwo kierowców na drogach. Tak sobie obserwowałam z siedzenia dla pasażera  i stwierdzam, że skręcić w lewo zakrawa z cudem. Nie puszczą cię ci z przeciwnego pasa, choćby nie wiem co. Ustawiają się w korku, ale żeby pomyśleć o „dziurce” dla tych co w lewo, o! to to nie! Przecież jak oni stoją, to wszyscy niech stoją. A potem jak ruszą z kopyta z radochą na twarzy, że już pojechali, a tamci stoją i patrzą jak się następny korek ustawia! Te sytuacje pomijam, bo to mały pikuś jest.

Z największym chamstwem spotkaliśmy się w kinie. Poszliśmy na „Drogówkę”. Ale to chamstwo nie z ekranu, bo tam to zamierzone i artystyczne, to się nie liczy. Zresztą, jak ktoś oglądał inne filmy Smarzowskiego, to wie, o czym piszę (więcej tutaj). Mam na myśli to chamstwo z widowni. Pierwszy raz byłam w kinie, w którym co chwilę musiałam uspakajać siedzącą za mną młodzież. Czułam się, jakbym przyszła tu z wycieczką gimbusów (współczuję nauczycielom i łączę się z nimi w bólu). Mniej więcej chyba w takim wieku byli. Ostatnia klasa gimnazjum. Chyba inicjację alkoholową niektórzy z nich przechodzili podczas „oglądania filmu”. Piszę to w cudzysłowie, bo raczej na film nie przyszli. Swoją uwagę na ekranie skupiali do momentu, gdy jeden z bohaterów w komendzie podczas śniadania rozważał różne długości męskich członków. I opowiadał o plemieniu, które wiesza sobie na przyrodzeniu ciężarki i w konsekwencji osiąga ono długość około pół metra. I do tego momentu, czyli jakieś 7 minut filmu, młodzież patrzyła w ekran, bo było cicho (na początku reklamy i zwiastuny innych filmów też ich interesowały). Potem zaczęli rozważać, jak to „zajebiście”, kiedy ma się półmetrowego ch..a, bo można go na plecach nosić.

Pili jakiś alkohol. Skąd wiem? Bo przekonywali jedną z dziewcząt, żeby spróbowała, a ona się krygowała, mówiła, że musi się przemóc, a potem głośno informowali, jak im „jebnęło” w głowę. Od czasu do czasu w powietrzu unosił się „delikatny” zapach wódeczki. Pomijam to, że kopali w siedzenia, że się co chwilę przemieszczali, wychodzili, po czym wracali w oparach dymu papierosowego i znów pili (no, może się tylko delektowali, bo chyba tego dużo nie mieli). Gdyby to chociaż robili po cichu… A oni dawali znać wszystkim widzom, że są tu i świetnie się bawią, choć film jakby temu nie sprzyjał. Tak na przekór. Na szczęście, kiedy prosiłam ich o spokój, choć zawsze z duszą na ramieniu, że jak mi puszczą wiąchę, to się nie pozbieram, to byli cicho przez jakieś dziesięć minut. Moja radość była największa, kiedy po godzinie wyszli. Niestety po 15 minutach wrócili! I tak się zastanawialiśmy z Mężusiem, czy nie taniej by im było usiąść gdzieś na ławeczce, mieliby więcej kasy na wydanie, a tak to umęczyli widzów wokół i jedyne, co wyniosą z kina, to zawrót głowy. No, ale może rodzice w domu zażądają okazania biletu? I jak już zainwestowali, to woleli tutaj w ciepełku na wygodnych fotelach, a nie w zimnie w parku.

Jednak jako bardzo „uważni” widzowie film też podsumowali. Jeden z chłopców na koniec stwierdził: „Ale chu…y! Wypier…..y stąd!” I … poszli. A my wszyscy razem z nimi, choć stanowczo i zdecydowanie osobno.

0 myśli na “O chamstwie będzie”

  1. To się dzisiaj nazywa “bezstresowe wychowanie” i to się nie zmieni,dopóki rodzice nie poświęcą dzieciom od małego więcej czasu i nie zaczną ich wychowywać.Teraz to jest tak,że młodzi rodzice zaraz dziecko podrzucają dziadkom.Chcą mieć i pracę=karierę i dziecko,najlepiej wszystko na raz,a potem nie ma kto tych dzieci wychować.

    Ps.Nie mówię o tych rodzicach,którzy “wpadli”,a mają ciężką sytuację materialną.Chociaż jakby się tak zastanowić,to chyba wiedzieli idąc do łóżka,jak to się może skończyć.

    1. Bzdury panieneczko piszesz… tak to jest, jak ktoś bezmyślnie BRAK WYCHOWANIA kwituje “bezstresowe wychowanie”.

      Żeby wychować dziecko na porządnego człowieka, od małego powinno się stosować “bezstresowe wychowanie”, efektem tego będzie dobrze wychowany, grzeczny człowiek, a do tego zdrowszy i dłużej żyjący.

      To właśnie “stresowe wychowanie” lub całkowity brak wychowania powoduje że mamy bandę rozwydrzonych “gimbusów” bez zainteresowań i jakichkolwiek hobby.

      Wczoraj wracając komunikacją miejska (akurat autko u mechanika mam) po pracy, po godzinie 22, miałem możliwość podróżować z grupką 5 “gimbusów” raczących się piwkiem w autobusie, mają ferie to rodzice pozwalają się szwędać po nocy… i to jest własnie BRAK wychowania, a nie bezstresowe.

      Ja byłem wychowany bezstresowo, ale jeszcze w wieku 18 lat o 22 miałem być w domu, w najgorszym wypadku miałem meldować co się ze mną dzieje, a i tak mało kiedy udało się wrócić o 23 bez pogadanki. Wiedziałem że skoro mieszkam z rodzicami, mam tez obowiązki. A teraz dziecko ma bajzel w pokoju, ciuchy na ziemi kurz wszędzie, pety w popielniczce i wchodzi mamusia i nogą przesunie bajzel w drugie miejsce i słowem nie odezwie się że w pierwszej kolejności trzeba zrobić porządek. Takie mamy niestety buraczane społeczeństwo, w domu bajzel i syf, ale na najtańszych wakacjach za granicą oczekują traktowania jak królów…

      1. Chyba najgorszym pomysłem było utworzenie gimnazjów. Myślę, że wszyscy się z tym zgodzą. To, niestety wylęgarnia takiego “zachowania”.

        1. Wszyscy tak myślą, ale to nie do końca tak. W 10% to “wina” gimnazjum. Nikt nie mówi głośno co się dzieje w podstawówce- a tam jest gorzej niż w gimnazjum. Dziecko tam powie: “no i co mi zrobisz su*o, dzieckiem jestem przecież?” W gimnazjum tracą orientację, bo nie wiedzą czy już są dorośli, czy jeszcze są dziećmi? W końcu nowy etap. To tyle jeśli chodzi o “winę” gimnazjum. Do tego hormony, wiek dojrzewania… Jednak ten etap nie jest obowiązkowy, więc trochę się temperują.

          1. Z tego co wiem, etap gimnazjum jest obowiązkowy. W Polsce jest obowiązek nauki do 18 roku życia.

  2. Witam;))
    Odwiedzam ten blog codziennie i dzis akurat jest ten dzien kiedy cos tu wtrące 😉 Jestem Mama dwoch synow po tak zwanym “bezstresowym” wychowaniu (słowa mojej Mami). Nikt nie chce wychować bezdusznego, wulgarnego człowieka ale nie zawsze sie ma to co sie chce ;p Codziennie zastanawiam sie czy dobrze wychowałam, i że nie sa Oni tacy jak wyzej opisani. Optymizm jest w tej kwestii bardzo porządany ;))

    1. Zgadza się. Człowiekowi się wydaje, że jego latorośl grzeczna i kulturalna, a nie wiadomo, jak zachowuje się wśród rówieśników. 🙂

  3. A ja myślałam, że największe buractwo jest w moim mieście…

    P.S.Aniu, nie piszę bo brakuje mi do tego odpowiednich czynników: czasu i weny 😉 Obiecuję się zebrać do kupy i w najbliższym czasie coś naskrobać.

    i jak Ty to robisz, że codziennie wchodzę i jest nowy wpis? Masz jakiś przepis, recepturę, radę?:)

  4. A tak nawiasem mówiąc, to młodzież dzisiaj dość wcześnie zaczyna inicjację alkoholową. I choćby rodzice mądrze wychowywali, to nieodpowiednie towarzystwo może zepsuć lata “dobrej” pracy. 🙂

  5. Witaj Aniu (po przerwie)!

    Czytałem Twój tekst i myślałem co, by tu napisać! Chamstwo jest jedną z niewielu “rzeczy” obok, której nie mogę przejść obojętnie. Zbyt dużo musiałbym pisać. I nagle, przyszedł mi do głowy krótki komentarz – “Wśród mułów nie ma regułów”.
    To tytuł zbiorku wierszy Ogden’a Nash’a w genialnym tłumaczeniu Stanisława Barańczaka. Myślę, że dobrze pasuje do sytuacji, którą opisałaś. A tak na marinesie, polecem zbiorek, o ile nie czytałaś. Świetna zabawa słowem, absurdalny humor i jednak wnikliwa obserwacja świata.
    Pozdrawiam

    Sławek

    1. Nie czytałam tych wierszy, ale mnie zaciekawiłeś i na pewno zajrzę. Jakby Ci jeszcze coś takiego ciekawego wpadło do głowy, to jestem otwarta na propozycję. Chętnie przeczytam, tym bardziej, że bardzo lubię Barańczaka. Cieszę się, że jeszcze do mnie wpadasz. 🙂 Pozdrawiam

      1. Aniu!
        Wpadam tu, jak obiecałem, chociaż rzadziej niż bym chciał.
        Mam nadzieję, że mnie ciągle “kojarzysz”.
        Lubię rózne śmieszne/absurdalne wierszyki takie, jak: limeryki, lepieje czy moskaliki – wiadomo Szymborska.
        Nash w swojej “twórczości” miał też takie rymowanki, Mają one również swoją nazwę, ale nie pamiętam jaką. Chyba najbardziej znana to “Candy is dandy, but liquor is quicker”. Barańczak przetłumaczył to na wiele sposobów, ale najbardziej podoba mi się “Kawa się nadawa, lecz gorzała szybciej działa” oraz “Tort podany na tacy jest cacy, whisky wlana do wnętrza jest prędsza”.
        Może wyciągnij wnioski dla Twoich wypieków – może trzeba je “wzmocnić”. Chociaż chyba nie! Masz jajo, a białko w połączeniu z alkoholem “ścina się”!.
        Miłego dnia.

        Sławek

        1. Cały czas Cię kojarzę. 🙂 Chętnie poczytam to, co mi tutaj podpowiadasz. Wrażenia może nawet opiszę 😉

  6. To nie jest bezstresowe wychowanie. Bezstresowe wychowanie ewentualnie powoduje rozpieszczenie dziecka. A to jest wychowanie chamskie. Mam takich sąsiadów, chamy, prostaki i w taki sposób wychowują dzieci. Szkoda słów. I to są owoce ich działań, a nie zadne tam bezstresowe wychowanie, bo oni to chamstwo wzięli z domu!

  7. A czy nie mogłaś wyjść z sali i poinformować kogo trzeba? Wszak w kinie chyba są jacyś kierownicy, jakaś ochrona, coś. Powinni byli wyprosić pijanych małolatów i tyle.

    1. Zastanawiałam się, czy w kinie jest ktoś, kto mógłby wyprowadzić taką młodzież. Pierwszy raz byłam w takiej sytuacji.

  8. caly tekst sprowadza sie do jednego – bylam w Warszawie, a tam samo chamstwo.
    nie ze mlodzi sa teraz chamscy, ale ze WARSZAWA to same chamy.
    nie wazne ze tak jest w calym kraju, obszczane klatki, osly za kierownica i mlodziez bez zasad, wazne ze Warszawa to same chamy. a to ze w Warszawie 3/4 to przyjezdni jest malo istotne.

    1. Napisałam już pod jednym z komentarzy, że nie chcę generalizować. W akademiku, w którym zasikana była winda, raczej nie mieszkali warszawiacy, tylko przyjezdni. Pech chciał, że w kinie byłam akurat w Warszawie…, a że pierwszy raz mnie coś takiego spotkało, więc powstał tekst. Na moim blogu piszę o różnych przypadkach i nie chcę generalizować. Są ludzie kulturalni, ale są też chamy 🙂 Mam nadzieję, że tych pierwszych jest więcej, ale to ci drudzy robią niestety większe “wrażenie”.

    2. Ponadto niepierwszy raz opisuję swój pobyt w Warszawie, ale pierwszy raz piszę o chamstwie, którego byłam tam świadkiem. 🙁

  9. Winne takiemu zachowaniu jest społeczeństwo tolerujące chamstwo i łamanie prawa – Pani również, o mężu, który pozwolił by jego żona uciszała chama, nie wspominając.
    Trzeba było ZAŻĄDAĆ od obsługi kina stanowczej interwencji i gdyby chamów nie wyrzucono z sali bezdzgęldnie dzwonić po Policję. Wulgaryzmy i alkohol w miejscu publicznym są karalne, ale trzeba Policję o tym informować. Jak dajecie się poniwierać przez chamów i prostaków to nie dziwcie się, że jest jak jest.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *