Czasami wymiękam

Nie miałam zamiaru dziś znów pisać o Żelaznym Szopie Praczu, ale w niedzielę pomyślałam, że ja jestem z innej planety i nie nadaję na tych samych falach co nasz domowy Szop Pracz. To był ciężki weekend. Seniorce się wydaje, że może biegać. Wczoraj chciała wyrzucać śmieci! A u nas, żeby dojść do pojemnika, trzeba pokonać schody i przejść przez taras, który jest niestety śliski. Okazało się jednak, że żadne argumenty nie trafiają.

„Lekarz jest dziecinny, rehabilitantka niespełna rozumu, my głupki, a ja oczywiście wiem najlepiej” (zacytowane za Żelaznym Szopem Praczem).

Do poradni ortopedycznej trzeba było zamawiać transport medyczny, bo przecież nie byłaby w stanie wsiąść do osobowego samochodu, ale do kościoła się wyrywa. Wymusza na nas, żeby ją zawieźć. Szantażuje. Ciągle powtarza, że jak nie zawieziemy, to ona chce do domu starców. Żadne tłumaczenia nie pomagają. A ma jeszcze miesiąc rehabilitacji. Sławek jej obiecał, że jak będzie całkiem zdrowa, to oczywiście ją zawiezie. Jak to Babcia zrozumiała? Że jedzie w przyszłą niedzielę. A nie wyobrażam sobie, by wsiadła i wysiadła z auta! Ponadto musi używać chodzika, ale ona gierojka i nie chce tego robić.

Przyznam, że są momenty, kiedy nie mam siły. Jak jej tłumaczę, że znów sobie coś zrobi, to się ze mnie śmieje. Potem mówi mi, że ona chce nam pomagać, dlatego musi sprzątać (czytaj: poprawiać po mnie).

– Ale znów sobie coś zrobisz – tłumaczę. – Nie rób rzeczy, których nie możesz. Ja nie mam ochoty na powtórkę z rozrywki, żebyś znów chorowała.

Dla Babci to jednak żaden problem, przecież świetnie sobie dawała radę sama. Ręce mi opadły, bo przecież samodzielnie (PRAWIE) szła tylko do toalety, trzeba było jej we wszystkim pomagać, myć ją, zmieniać opatrunki, dawać zastrzyki, smarować, podawać jedzenie, pomóc z pampersem, zmieniać zabrudzoną pościel itp. Babcia jednak tego już nie pamięta.

– Raz mi tylko umyłaś głowę…

Wymiękam czasami. Oczywiście wiem, że wiek… ale najgorsze jest to, że Babcia zawsze była roszczeniowa i dominująca, a teraz jest coraz gorzej. Próbuje z nami wszystkiego, by postawić na swoim. Czasami psychicznie nie daję rady. Ot, tak zwyczajnie po prostu wymiękam.

34 myśli na “Czasami wymiękam”

  1. O w mordę jeża…Ale Babcia to normalnie terrorystka.Może do każdej herbatki przemycaj jakieś kropelki nasenne albo uspokajające 😉
    Gdyby się dało to przesłałabym Ci wiadro cierpliwości 🙂

  2. Daj jej jakąś robotę, którą mogłaby wykonywać bez uszczerbku na zdrowiu, a z którą “Ty sobie nie radzisz” to się czasem sprawdza. Nawet jeśli to robota głupiego to ją zajmie i da poczucie, że jest niezwykle pomocna. Niezbędna wręcz, bo o to chodzi prawda? 🙂

    1. Daję takie zajęcia. Wczoraj skubała czarny bez, ale to dosłownie pomaga na godzinę lub dwie, bo ona by chciała robić to, co akurat jest dla niej niebezpieczne i nijak nie idzie wytłumaczyć. A jak ją proszę o obranie ziemniaków, to się jej nie chce, bo to przecież takie nudne.

  3. Ja też wymiękam. Jak czytam wpisy z tej kategorii. I Cię podziwiam. Jesteś wspaniałym Człowiekiem. Naprawdę. Trzymaj się. Czy raczej trzymajcie się, by wygląda na to, że Sławek to też święty człowiek.

    1. Sławek jest naprawdę spokojny człowiek, ale czasami to też mu ręce opadają. Ma jednak ten komfort, że jest pół dnia poza domem. Ja chyba też zacznę wychodzić na trzy godziny i będę pisać w kawiarni. To jakieś rozwiązanie.

  4. Hm, może z przekorą przestać jej zabraniać różnych rzeczy, a pójść w drugą stronę – poprosić że jeszcze to może zrobić, albo tamto i jeszcze owo i siamto… może u niej, jak u nastolatków, przekora zadziała?

    Trudno powiedzieć coś sensownego, jednak, może po prostu przestań się tak bardzo przejmować, bo może akurat działa to na zasadzie, że im bardziej Ty starasz się nią opiekować, tym bardziej ona stara się pokazać jak bardzo jest nadal samodzielna.

    1. Ech. Ja już nie wiem, jakie już metody stosować, bo ona po prostu chce przejąć władzę w domu. Najchętniej też brałaby nasze pensje i wydzielała kieszonkowe. A o 19.00 zamykała drzwi na klucz, żebyśmy czasem gdzieś nie wyszli. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *