Sami mistrzowie

Znacie to uczucie, kiedy człowiek coś szyje i nagle spostrzega, że nie ma igły? Mnie w takich momentach od razu kołacze się w głowie wspomnienie ostrzeżeń mamy, że igła się wbija w ciało, a potem po nim w środku sobie wędruje, przedziurawiając wszystko, co się da, by dojść do serca. Jak już dojdzie, to wiadomo, kaplica.

Szyłam ostatnio leniusiołka, bo miałam wczoraj spotkanie z dziećmi. Siedziałam sobie na łóżku i składałam z przygotowanych wcześniej elementów mojego stworka. Nagle spostrzegłam, że nie mam igły, którą wcześniej chyba wbiłam w poduszkę, by ją widzieć. Ups! A zaraz Sławek tu będzie się kładł. Już widzę oczyma wyobraźni igłę wbitą w jego chudy zadek, a potem penetrującą jego wnętrza, by dotrzeć do serducha. Szukam więc. Znaleźć się musi, bo jak tu spać?

Wreszcie się udało, czarne myśli odgonione. Będziemy żyć.

A i tak mistrzami świata zostali wczoraj moi rodzice. Umówiłam mamę kilka tygodni wcześniej na wizytę do dobrego specjalisty w Trójmieście. Zadzwoniłam jeszcze w poniedziałek, by im przypomnieć, żeby mieli ze sobą wszystkie wyniki badań.

– Mamy wszystko przygotowane – zapewnił tata. – Ja nad tym panuję.

– No, tylko pamiętajcie, bo to ważne.

– Córka, przecież ja wiem, wszystko jest pod kontrolą.

Noo… i wczoraj przyjechali. Przed naszą furtką sobie przypomnieli, że jednak zapomnieli. I co? Wsiedli w auto i pojechali do domu (ok. 250 km) po to, by zabrać wyniki badań i wrócić do nas już na następny dzień. Na szczęście wizyta dzisiaj późno po południu, więc zdążą.

Mistrzostwo świata.

16 myśli na “Sami mistrzowie”

    1. Rosół miałam ugotowany, obiad zrobiony, ciasto upieczone. Tata nawet już się o mało nie skusił, ale mama uparła się, żeby szybko jechać. I co poradzić? Dzisiaj przyjadą, to zjedzą wczorajszy obiad. 🙂

    1. No, a okazało się, że dokumenty faktycznie były elegancko spakowane, tylko że zostały w kredensie. 🙂 🙂 Na szczęście już dzisiaj rodzice dotarli ze wszystkim, co potrzeba. 🙂

  1. O tej wędrującej igle też mi mama mówiła, do dziś jak już coś muszę zszyć to igły pilnuję jak oka w głowie, bo też boję się że powędruje prosto do serducha 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *