Kogo należy się bać?

Kochani! Jesteście wielcy! Dziękuję za wszystkie opinie na temat okładek. W piątek ogłoszę, kto z Was zostanie nagrodzony moją książką lub audiobookiem. Niestety wybór nie jest łatwy i muszę skorzystać z pomocy. Coś ostatnio chyba mam problemy z podejmowaniem decyzji. Hm…

Dzisiaj jednak chciałam Wam opowiedzieć o moich wrocławskich przygodach. Największym przeżyciem była chyba podróż do Wrocka. Najpierw miałam spotkanie z panem, który twierdził, że jest złodziejem, ale oczywiście dumnym ze swojego fachu. I nawet mnie zapewnił, że mnie już by nie mógł okraść, bo mnie poznał. Okazało się, że byłam jedyną osobą na peronie, która udzieliła mu informacji na temat pociągu. Jedyną, bo kiedy weszłam na peron, faktycznie byliśmy sami. Pan złodziej wyzywał ludzi z przeciwnego peronu, bo nie chcieli mu powiedzieć i odwrócili się do niego tyłkami. A podobno wcześniej pytał faceta, który przed moim przyjściem wsiadł w jakiś pociąg, a pana złodzieja zignorował. Wykazałam się więc grzecznością, choć jak zobaczyłam człowieka, to przełknęłam ślinę i obejrzałam się za siebie, czy jest w pobliżu ktoś, kto będzie mnie ratować. Nie było. Ale gdy zaczęliśmy rozmawiać, zrobiło mi się go żal. Pogubiony był na pewno, z trudnym dzieciństwem, z rodzicami, których trudno określić tym słowem. A z drugiej strony złość na to, że kradł.

– Nie wstyd panu, że okrada pan ludzi, którzy ciężko pracują?

– Nie, ja kradnę tylko w sklepach, a te są ubezpieczone.

– Ale przecież kasjerki potem płacą z własnych pieniędzy, gdy mają manko – przekonuję.

– Bo kur… właściciele nie zgłaszają ubezpieczalniom. Ja potem zawsze idę przeprosić kasjerki.

No, faktycznie bardzo honorowo, myślę sobie. Na pewno dla tych kobiet to niezwykłe pocieszenie.

Mężczyzna wzbudził moją ciekawość. Zadałam mu kilka pytań, na które chętnie odpowiadał. Mówił też o kodeksie honorowym złodziei. Nie czułam się w jego towarzystwie zupełnie wyluzowana, bo miałam wrażenie, że lustruje moją torbę, ale muszę przyznać, że się go nie bałam. Za to we Wrocławiu bałam się dwóch kobiet (pod trzydziestkę), ubranych na bogato i szukających zaczepki w kinie. Autentycznie bałam się im zwrócić uwagę, gdy zachowywały się po chamsku, rozmawiały przez telefon, kładły nogi na krzesła itp. Ewidentnie panie by mi przyłożyły i miałam wrażenie, że czekały tylko, aż coś im powiem. Nie odezwałam się, przyznaję, ze strachu. Zero postawy obywatelskiej w tym momencie.

Potem porównywałam te moje dwa spotkania. Gdyby postawiono przede mną tego faceta z dworca i kobiety z kina, nie pozwolono im się odzywać, to gdybym miała wskazać tego, kto budzi większy lęk, wybrałabym mężczyznę. Jego tatuaże na powiekach ewidentnie kojarzyły mi się z więzieniem (kreski, kropki, przedłużki itp.). Kobiety za to ubrane były w  firmowe ubrania, na bogato, choć na twarzach miały wypisaną taką bezczelność, że nóż w kieszeni się otwierał, to i tak pozornie wyglądały mniej groźnie. Z nimi nie rozmawiałam, więc trudno ocenić, ale przyznam, że to doświadczenie zapamiętam na długo.

 

28 myśli na “Kogo należy się bać?”

  1. Zdaje się, że podróż do Wrocka zapamiętasz jako podróż życia – bo przecież to nie wszystkie “atrakcje” podróży (czekamy na część drugą w piątek)
    To fakt kiedys był kodeks honorowy wśród złodziei i nie tylko. Pamiętam kiedyś szłam z chłopakiem (jeszcze byłam młoda hi, hi) i okazało się, że naraził sie bandzie osiedlowej, usłyszał więc że ma sie mieć na baczności a dzisiaj mu darują bo z dziewczyną idzie.
    Z tego co mi wiadomo obecnie grasują bandy koedukacyjne a dziewczyny wykazują się większą agresją i bezwzględnością. Smutne to …

    1. To prawda. Coraz częściej słyszy się o agresji dziewczyn, to przerażające. W tej kwestii byłabym jednak za tym, by kobiety nie starały się być lepsze od facetów. 😉

  2. Matko…ja normalnie mam uczulenie i na jednych…i na drugich.U nas też chodzi taki typ…cały ryj w tatuażach,na każdym kroku chwalący się tym,że może każdego z…..ć to normalnie nóż się w kieszeni otwiera.A co tych”pań” to ja pierdzielę-to tez niezła patologia.Czy tacy ludzie nie maja mózgu? Ani krzty kultury,godności ,honoru???Niestety to też wina rodziców-którzy nic swoim dzieciom nie wpoili.A i one przypuszczam miału oczy tęskniące za rozumem i twarze nie skalane żadną myślą….

    1. Najśmieszniejsze, że ten pan był bardziej kulturalny. Był pijany, oczywiście przeprosił za to i stwierdził też, że nie usiądzie, jeżeli kobieta stoi. 🙂 🙂

    2. “To wina rodziców, którzy nic swoim dzieciom nie wpoili”. Śmiem się nie zgodzić. Oczywiście zdarza się, że rodzice wychowują pępek świata i ów pępek bierze na siebie cały ciężar obowiązków z tym faktem związanych. Bywa jednak, że to, co reprezentuje sobą dziecko ma się nijak do wychowania jakie otrzymało. I to w obie strony: i z dobrej rodziny wyjdzie czarna owca i z patologii przyzwoity człowiek. Jak się coś mojej matce we mnie nie podoba i słyszę, “co sobie ludzie o mnie pomyślą, jak wychowałam dziecko” to mi się nóż w kieszeni otwiera. Jak “dziecko” jest już 25+ to warto by się odczepić od jego rodziców… niech już zacznie samo odpowiadać za swoje czyny.

      1. Jestem właśnie w trakcie lektury “Socjologii rodziny” i tutaj też się twierdzi, że większy wpływ na nasze wychowanie ma środowisko niż rodzice. Przyznam, że mnie to zaskoczyło. A czarna owca może się wyrodzić wszędzie, to prawda.

  3. Przypomniało mi to taki eksperyment, który przeprowadzono kiedyś w USA – pokazywano ludziom po dwie zestawione fotki – na jednej np. schludny mężczyzna w garniturze, na drugiej wytatuowany brodacz na harleyu i pytano, któremu by zaufali. Oczywiście wybierano tych wyglądających elegancko i schludnie, a potem się dowiadywali, ze gość w garniturze to seryjny morderca, a harleyowiec to wybitny lekarz i działacz społeczny, itd.

  4. Pan Złodziej mnie szczerze ubawił. Myślałam, że tylko ja mam dar przyciągania takich typków. Dobrze, że masz zachowany zdrowy rozsądek. Podejrzewam, że na Twoim miejscu w kinie najpierw bym zwróciła uwagę a później bym zastanawiała się nad konsekwencjami albo bym je poniosła :))

  5. No tak. Stereotypy są w nas zakorzenione mocno. To podobnie jak w szkołach, łatwiej nam przyjąć do wiadomości, że to chłopcy są łobuzami a nie dziewczynki. A prawda jest taka, że “dziewczyńskie” grupy w szkołach bywają równie paskudne.

  6. Dlatego lubie podrozowac. Poznawac ludzi. Mierzyc sie z nowymi sytuacjami.
    Dopelniac siebie slowem ludzkim. I nieludzkim 😉

    Zaskoczenie bywa piorunujace….:)))

  7. Niestety, powiem Ci że ja coraz częściej łapię się na tym, że nie reaguję, chociaż wiem, że powinienem. Klakson, bo ktoś bezczelnie się wcisnął, zmuszając mnie do mocnego hamowania, niepotrzebny wandalizm albo… babcie karmiące wbrew zakazom gołębie na rynku mojego miasta. Nie reaguję, bo się boję. Chyba czas zapisać się do szkoły samoobrony, by móc zareagować. To smutne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *