Macham z Wrocławia

Stęskniłam się za Jajem. Oj! Tak bardzo mnie ta tęsknota dopadła, że kura nielotka wzniosła się w powietrze i poleciała. Co prawda w tym locie pomogło mi PKP, ale ważne, że wystartowałam (i mam nadzieję, szczęśliwie doleciałam). Post zatwierdza się automatycznie, więc kiedy to czytacie, ja prawdopodobnie buszuję po Wrocku, podążam śladami krasnali. To będzie czas dla mamy i córki (i oczywiście tych krasnali, które wytropimy).

Niestety nie zdążyłam napisać dla Was postu i pewnie następny pojawi się dopiero w piątek, ale myślę, że odrobina tęsknoty też się przyda. W tym tygodniu i tak pewnie sprzątacie, zamiatacie, szorujecie i gotujecie (wiem, przesadziłam). Ale żeby nie zostawiać Was bez niczego, wrzucam bardzo krótki filmik (minuta) z mojego spotkania w Łodzi. Akurat mówię w nim o ruchankach z fjutem, na które przepis znalazł się w mojej ostatniej powieści. (KLIK)

Serdecznie wszystkich pozdrawiam z Wrocławia.

14 myśli na “Macham z Wrocławia”

  1. Ja tam nie szaleję ze sprzataniem 🙂
    Ja dziś ze swoim “jajem” wylądowałam na izbie przyjęć a auto nam odmówiło wsparcia także jeszcze funkcjonuje na adrenalinie 🙂
    Wrocław, tyle razy go mijam, a jakoś nie moge się w nim zatrzymac 🙂

    1. Moje Jajo jutro melduje się u lekarza. Zawsze na Wielkanoc jest chore, to taka tradycja już chyba. Mam nadzieję, że z Twoim wszystko dobrze.

  2. Kochana!A fruwaj sobie z Jajem po Wrocku!!!Należy Wam się chociaz czasami spędzić razem trochę czasu.Tym bardziej że Jajo cierpi na szwędaczkę 🙂
    i tuła się po świecie .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *