Dieta

To siedzenie w domu na pewno nie służy mojej talii. Gdzieś ją po drodze zostawania kurą domową zagubiłam. 5 kg do przodu Wrzask na pysznych obiadkach i ciachach. Masakra! A mój mąż co dzień po obiadku musi mieć ciacho i w ogóle mu w brzucho nie idzie. Jaka na tym świecie sprawiedliwość? Kiedy ma wolne, to po śniadanku kawka i ciacho, po obiedzie powtórka z rozrywki i wieczorem po kolacji jeszcze jeden kawałeczek ciasta. Dodatkowo landrynki i lizaki, ciągle coś dziamdzia, a długi i chudy jakby ciągle miał 20 lat. A ja? Przy nim te ciacha, które mu wypiekam, pałaszuję. Niby mniejsze kawałeczki i nigdy po kolacji, a cholerstwo w biodra lezie jak szalone. Uzbierało się tego już 5 kg dodatkowo. Dzisiaj postanowiłam wydać po raz chyba setny walkę tym kilogramom. Ciekawe na jak długo starczy mi motywacji. Diety już chyba wszystkie zostały przeze mnie wypróbowane. Jedne z mniejszym, inne z większym skutkiem. Od dziś postanowiłam inaczej. Robię sobie oczyszczającą głodówkę. WrzaskPlan jest taki, żeby wytrzymać 7 dni. Dłużej nie mogę, bo mam akurat zjazd na uczelni i muszę mieć trochę siły, co by się do Warszawy dotelepać pociągiem, a potem jakoś wytrzymać na wykładach. Po co jeść po trochu i smaka sobie niepotrzebnie robić, jak można nie jeść nic, przynajmniej na zdrowie to wyjdzie (mam nadzieję). Oczywiście moja głodówka nie będzie miała wpływu na życie domowników. Córcia zażyczyła sobie na jutro paszteciki z barszczykiem. I będą. Nadziewane pieczarkami i żółty serem. A w weekend będzie rybka na parze z sosem czosnkowym polecona przez jedną z blogerek (przepis w komentarzu pod wczorajszym wpisem). Na pewno wrażenia kulinarne mojego męża opiszę.

Nawiasem mówiąc, to niesprawiedliwe, że kobiety prawie ciągle muszą zmagać się z dodatkowym tłuszczykiem. To jawna niesprawiedliwość! Jak będzie z moją głodówką, dam znać. Jeszcze tego nie próbowałam, ale czuję, że muszę się przegłodzić po wizycie rodziców. Wiadomo, mamusia zawsze dba pełny brzuszek swoich dzieci, więc gotowała rosołek, smażyła placuszki (pomimo że była gościem) i chyba cieszyła się, że „dzieciom” smakowało. Ponadto wizyta u teściów to zawsze ciacho własnoręcznie przez moją teściową upieczone. I jak tu nie jeść? Jak jeść, żeby nie przytyć? Oto jest pytanie!

Kiedy robię ten wpis na bloga, akurat w Dzień Dobry TVN mówią, jak się mają ładnie i modnie ubierać osoby “troszkę większe”. Szkoda, że nie widzicie modelek, na których to prezentują. Rozmiar 38? Jaka to więc “trochę większa sylwetka”? Hmm… Jak określić moją, jeżeli odbiega od tej, którą właśnie widzę na ekranie, a stylista czy projektant mówi o tych “większych” na szczupłych modelkach? Hmm… Trudna sprawa. Czyżby w Warszawie nie było grubych kobiet? Nie, no przecież stoi obok Prokopa Wellman, którą, nawiasem mówiąc, bardzo lubię i cenię. Aaa, już wiem właśnie wyjaśniono, że to były modelki w rozmiarze większym niż zwykle. No, to teraz rozumiem…. Szok Czyli jest rozmiar większy, największy i wielorybi… Śmiech Chyba nie tylko ja zdziwiłam się tym rozmiarem, bo dopowiedziano, że panie miały rozmiar 42, tylko tak doskonale zostały odziane, że wyglądały na mniejsze. No, może…

0 myśli na “Dieta”

  1. Chyba się za dużo mądrzę,ale znowu mogę coś poradzić:)A to dlatego,że klka lat temu schudłam 12,5kg.Po ok.2 latach jakieś 3-5 kg mi się przybralo po zimie i tak zostało do niedawna.Nie uważam tego za efekt jojo,bo 3kg to jeszcze nie jest tak źle,ale mi przeszkadzało.Wtedy jednak była to dieta rygorystyczna,czyli słynna dieta M.Ż.(mniej żreć)+ruch.Pomogło mi to,ale teraz postępuję inaczej.
    Przede wszystkim trzeba odstawić słodycze i tłuszcze.A przynajmniej ograniczyć je.Druga sprawa to jeść 5 razy dziennie,co 3godziny.7.00 Jemy śniadanie,najlepiej ciemne pieczywo z pomidorem np.wędliny tylko drobiowe.
    10.00 2 sniadanie to np.jabłko lub inny owoc albo warzywo,możesz też zjeść suche wafle ryżowe.
    13.0 0biad na mniejszym talerzyku.Chude mięso,duszone lub gotowane na parze,troszkę ziemniaków,a więcej surówki,najlepiej ze świeżych warzyw np.kapusta biała,marchewka,cebula do tego zrobić sos koperkowo ziołowy.
    16.00 podwieczorek znowu jakiś owoc lub jogurt.
    19.00 kolacja 2 kromki chleba z pomidorem,czy czym tam wolisz.Masz parowar,to wykorzystuj go:)
    No i ruch,rower,bieganie(czego ja ie cierpię,ale podobno jest bardzo dobre),basen aerobik.Możesz w domu ćwiczyć w internecie sa programy z aerobikiem http://www.youtube.com/watch?v=piF4eS0MZ4s

    Tak wygląda mniej więcej moja dieta.Ostatnio znowu schudłam 4,5 kg,właśnie przy takim trybie jedzenia.Ale jeszcze chcę schudnąć,bo z dolnych partii ciała idzie to znacznie trudniej:)

    Moze ta stronka Ci pomoże http://spis-moichdiet.blog.onet.pl/

    1. Dzięki. Do tej pory też starałam się racjonalnie odżywiać (5 razy dziennie), miałam dietę ułożoną przez dietetyczkę. Jadłam wszystko z umiarem. Dodatkowo chodziłam na fitness dwa razy w tygodniu, pracowałam… Jednak teraz po przeprowadzce trochę się zaniedbałam. Brak ruchu, to chyba najbardziej. Ale już wyciągnęłam mój stoperek i będę dreptać. Muszę się jednak przez kilka dni przegłodzić, ot, tak dla zdrowia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *