Jak to jest?

Jak wiecie, mamy wciąż amerykańskiego gościa. Udzielam się więc w kuchni, jak mogę, by pokazać, jak to Polacy jadają i jacy są gościnni. Z językiem oczywiście mam ogromne problemy, ale kilka zdań mam już opanowanych do perfekcji.

Najciekawsza w tym wszystkim jest Babcia. Dla niej równie dobrze by było, gdyby gość przybył z kosmosu. Wszystko ją ciekawi. A pierwsze pytanie jakie zadała, dotyczyło Żydów. Babcia niestety wychowana została w antysemityzmie. I daje temu przejaw na każdym kroku. Z pomocą tłumaczenia Jaja zapytała, czy za oceanem dużo Żydów, bo w Polsce to już nie ma żadnych, ponieważ wszystkich w czasie wojny wymordowano. Potem jeszcze opowiedziała kilka ciekawych historyjek w głównej mierze opartych na stereotypach. Taki żal trochę, jak tego słuchałam. Jajo oczywiście zastosowało cenzurę.

– A u nich też tak pada i zimno? – spytała na fali swojej ciekawości.

– Nie – odpowiadam. – Akurat w Kalifornii jest ciepło.

– Cały czas? – dziwi się Babcia. – To skąd oni wiedzą, kiedy robić żniwa?

Ale chłopak się jej spodobał. Co prawda wg Babci za chudy, ale jak podje naszych pierogów, placków ziemniaczanych i klusek, to na pewno się poprawi.

– Biedny on – dodała jednak. – Jak niemowa, nie? Z nikim nie pogada.

– Jak z nikim? Z Jajem cały czas gada, a i z nami łamaną angielszczyzną się udaje.

– No, ale ze mną nie może. Ja to bym mu opowiedziała.

– A co byś chciała mu powiedzieć?

– Wszystko.

– No, ale na przykład co? – drążę.

– Wszystko.

– Aha…

Niestety chłopak się tego wszystkiego nie dowiedział. Babcia też, na wszelki wypadek, gdyby on udawał, że nie rozumie, mówi głośno, wyraźnie i powoli. A już patrzeć nie może, że chłopak nie ma szalika i czapki. Bo jakże tak? Tu Polska jesień jest i trzeba się ciepło ubierać.

– Ty powiedz mu, że kalesony sobie musi kupić – szturcha mnie w bok. Jajo jednak tego nie tłumaczy.

Aha, a jak spadnie niedługo śnieg, to wiedzcie, że to wina właśnie Jaja, które cały czas wpatruje się w niebo i prosi o biały puch, bo przecież nasz Amerykanin śniegu na żywo nigdy nie widział. Może dopiero wtedy zaopatrzy się w szalik, czapkę i kalesony i Babcię uszczęśliwi.

 

28 myśli na “Jak to jest?”

  1. Ha, ha Mikołajki niedługo i co gość znajdzie pod poduszka? Kalesony, szalik i czapkę!
    Musze przyznać że mój teść “pobił” Babcie żadnego obcego języka nie znał a z Chińczykiem sie dogadał!!! I nikt nie wie jak to zrobił ale to Chińczyk właśnie wyjaśniał mu zasady grania w kasynie i może dlatego teść wygrał!

  2. 🙂 🙂 🙂 Może to lepiej, że jednak kolega nie rozumie po polsku… zderzenie z naszą rzeczywistością i tak jest chyba dla Kalifornijczyka niezbyt łatwe… bo u nas na starym kontynencie wszystko i stare, i takie małe, i wszędzie blisko ;)… a kalesony mogły by go wprawić w poważne osłupienie 🙂 … ale buty stosowne do klimatu niech jednak zakupi 🙂 i kurteczkę też, a że bez szalika i czapeczki… w tym wieku to jeszcze młodym ciepło jest 🙂 🙂

  3. Ma chłopak przygodę. Takiego średniowiecznego zamku w Ameryce nie uświadczysz 🙂 I tak zachowuje wyjątkowy spokój. Jak nas nawiedzili Francuzi dwa lata temu to fotografowali prawie każde danie jakie pojawiało się na stole. Zastanawiałam się nawet czy nie do celów procesowych w razie jakiego zatrucia 🙂 Ale oni po prostu traktowali nas jak egzotyczny kraj.

      1. Ha, ha Jajo z klasa!!! Zachęca kolegę do gotowania, w końcu najlepszymi kucharzami są faceci – stwierdzono naukowo, że maja więcej kubków smakowych!

  4. Regularnie poczytuję, raczej nie komentuję, ale tym razem nie mogę się powstrzymać…
    Parę lat temu opowiadam Babci, że spotykam się z Chilijczykiem.
    Babcia: o Matko Jedyna, Muzułmanin!!!
    Ja: no nie bardzo Babciu, Chile to Ameryka Południowa, to raczej chrześcijanie…
    Babcia: no to dobrze…. A kurtkę to on ma..?

  5. Ale wesoło u Ciebie, Aniu. Ciągle coś się dzieje.Fajnie, bo w listopadowe dni potrzeba podkręcić sobie czymś humor.
    No i jak to jest…z tym śniegiem. Mówią, że będzie
    Pozdrawiam

  6. U nas tak gwiździ, grad się pojawia, więc obstawiam, że biały puch może się pojawić. Zapraszamy na Warmię 😉 Młoda jak weźmie kolegę w obroty, to odechce mu się dzieci na kilka lat;) Ba nawet po angielsku z nim pogada ( nauka w przedszkolu dobrze jej idzie) 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *