Fortuna kołem sie toczy

Macie czasami takie wrażenie, że jak dobrze się dzieje, to za chwilę musi się zadziać źle? Ja tak mam.

Dostaje dobrą wiadomość, ale taką, że serce dostaje skrzydeł i próbuje wydostać się przez paszczę, dławi ze szczęścia. Człowiek szczypie się co chwilę, by upewnić się, że nie śni. Słucha słów, które są miodem na duszę. Ego tak zostaje połechtane, że rozkosz taka, że fajerwerki widać na niebie. I co wtedy? I wtedy nagle zgrzyt. W głowie pojawia się obraz. Tuż za drzwiami do tej euforii widzę ciemny cień z bejsbolem. Stoi i czeka, żeby przyłożyć w łeb. I wiem, że uderzy, ale nie wiem, z której strony. I co robię? I idę przez te drzwi i w łeb oczywiście dostaję. Gleba. Z pionu do poziomu. I nie ma wylatywania nad poziomy. Nie ma!

No, ale za tymi cholernymi drzwiami otrzepać trzeba kolanka, poprawić koronę, wypiąć cycki i chyba zasuwać dalej, bo wyjścia nie ma.

Mam tak zakodowane we łbie tym swoim rozczochranym, że jak dzieje się za dobrze, to zaraz coś się skaszani. Takie to silne jest we mnie, że nawet nie umiem w pełni się cieszyć, bo już gardę szykuję, wiedząc, że nadejdzie cios. I nie wiem, czy sama sobie to na siebie ściągam, że to taka samospełniająca się przepowiednia, czy może po prostu w życiu tak musi być – pełna równowaga, bo przecież Fortuna kołem się toczy, więc nie ma wyjścia, trzeba się na taki obrót sprawy przygotować.

Jak myślicie? Jak u Was to wygląda? Wypatrujecie tego bejsbola za drzwiami, czy od razu zatrzaskujecie drzwi, kiedy dzieje się coś dobrego i macie w czterech literach to, co zostało za progiem?

38 myśli na “Fortuna kołem sie toczy”

  1. Cieszymy sie gdy jest dobrze, a gdy dostaniemy w łeb to czekamy kiedy będzie dobrze, bo “nic nie może przeciez wiecznie trwać!!!!” I uszy do góry, pierś do przodu, banan na twarzy – co nas nie zabije to nas wzmocni!!! I inni niestety maja gorzej i musza sobie poradzić wiec nasze problemy to pikus i to nie pan pikus!!! Będzie dobrze – wysyłamy Ci dobrą energię!!!!

  2. Chyba już pisałam o tej samospełniającej się przepowiedni, ale jeszcze raz napiszę 🙂

    Otóż, droga Aniu, z moich badań empirycznych, poprzedzonych dziwnymi lekturami, wynika, że sama ściągasz na siebie tego bejzbola.

    Napiszę, też, że mogłabyś równie skutecznie ściągać do siebie dobre i bardzo dobre rzeczy, jak tego bejsbola, wybór należy do Ciebie i tylko do Ciebie.

    Podstawą do dostawania dobrych rzeczy jest to, że musisz w nie uwierzyć, że je dostaniesz i że są Twoje i masz do nich prawo, i że po prostu są, stają się, teraz i cały czas.

    Gdzie jest haczyk? Ano w tym, że w dobre rzeczy jest piekielnie trudno uwierzyć. To po pierwsze, a po drugie kwestie społeczne – kara-nagroda, radość-smutek, równowaga itp. bzdety są tak głęboko wpojone w naszą świadomość, że nie jest łatwo się z nich wyzwolić. Jednak jest to możliwe.

    narzekanie i czarnowidzenie jest łatwiejsze, ma większe przyzwolenie społeczne, głębiej jest wpisane w naszą kulturę, i w nasze nawyki, bo patrzymy na to od dziecka, jak narzeka nasze otoczenie, więc przyjmujemy tę postawę i też narzekamy i ściągamy sobie różne rzeczy na głowę.

    Mechanizm (samospełniającej się przepowiedni) wiary w dobre rzeczy sprawdzam na drobiazgach, no bo od czegoś trzeba zacząć. No i napiszę, że to się sprawdza, ale łatwe nie jest. Najtrudniej uwierzyć, że coś dobrego jest możliwe, i że nam się należy i to bez żadnych konsekwencji w postaci bejzbola za drzwiami.

    To tak, jakbyś w opisanej sytuacji, poza drzwiami z bejzbolem, uwierzyła, że obok są drugie drzwi, a za nimi coś spokojnego, neutralnego, albo przyjemnego i… dokonała wyboru i weszła w te drugie drzwi, zostawiając za sobą drzwi z bejzbolem.

    Owszem, to tak w wielkim skrócie, ale główna zasada jest do wyłapania. 🙂 Niestety mówię tu o wyborach dokonywanych na poziomie podświadomości, czyli tych głębokich i trudnych do uświadomienia sobie (gdyż są w ogromnym stopniu zautomatyzowane), jednak jesli się chce, to da się rady wszystko, nawet niemożliwe można osiągnąć, gdy nie wie się, że coś za niemożliwe zostało uznane… 🙂

    1. Główną zasadę oczywiście wyłapałam. 🙂 I nawet, kurka blaszka, mam tego świadomość, ale podejrzewam, że na tej świadomości to czasami się kończy.
      DLACZEGO TY TAK DALEKO MIESZKASZ?! 🙂

      1. No wiesz, po to zeby bylo ciekawiej, a kazdy wyjazd w swiat byl wielka przygoda 🙂 wyzwaniem i logistyczna lamiglowka :), a goscie aby byli wielkim wydazeniem i swietem…

        … tak mimo chodem, to powoli koncze w koncu remonta, wiec wiesz, gdyby ci sie w domu nudzilo, zawsze na kawe wyprawe mozesz opracowac 🙂

    2. Bardzo dobrze napisane!!! Pozytywne myślenie działa cuda – jak mi nie wierzysz to zapytaj lekarzy!!! Nastawienie do leczenia to pół sukcesu – a z życiem jest tak samo!!!!

      1. Ze wszystkim jest tak samo. Zasady sa uniwersalne i takie same do wszystkiego… problem w naszym przekonaniu i wierze ze cos sie nam nalezy lub ze cos jest mozliwe… oraz slabosc do rzeczy latwych nas gubi 🙂 zle myslenie jest latwiejsze po prostu i juz 🙂

  3. Plusem takiego myślenia jest to że jak jest gorzej to zawsze wiesz że za chwilę będzie lepiej, bo skoro musi być równowaga to nie może być cały czas źle – jak dla mnie optymistyczne podejście, też tak myślę – chociaż zdecydowanie wolę te czasy lepsze 😉

  4. Jestem z tych, co widzą szklankę do połowy pustą. Choć z tym walczę, to w momencie, kiedy dzieje się dobrze, gdzieś z tyłu głowy zapala się lampka, która przygotowuje mnie na twarde lądowanie i szuka odpowiedniego materaca 🙂

  5. Szkolę się i szkolę i nauki pobieram, a błędy jakby się same pchały. Pałkowanie, to moja specjalność,
    choć…
    ostatnio zmieniłam szkołę i (staram się) iść do życia z takim oto refrenem:
    A kto wie czy za rogiem nie stoją Anioł z Bogiem
    I warto mieć marzenia
    Doczekać ich spełnienia
    Kto wie czy za rogiem nie stoją Anioł z Bogiem
    Nie obserwują zdarzeń
    I nie spełniają marzeń

    Serdeczności Ewa.

  6. U mnie ciosy za ciosem, ale nauczyłam już się cieszyć chwilami szczęścia i nie myślę o tym co będzie. Trudne to, szczególnie jak śpię i nie mam wpływu na mój rozum. wierzę, że człowiek myślami przyciąga negatywne zdarzenia.

  7. Hmm, ja ostatnio obuchem dostałem i to solidnie. Taki wtorek cudny był, poza pracą, na konferencji, z dwoma dobrymi uczynkami, wszystko spoko, luz, a tu nagle właśnie taki łup od losu, że aż się do teraz gotuję… Oj tak, fortuna się kołem toczy. A ja tylko czekam, aż karma się odezwie i ukaże, kogo należy. I żałuję tylko, że widział tego nie będę…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *