Człowieku, dlaczego nie brzmisz dumnie?

Dzisiaj miał być konkurs. Liczyłam na to, że w piątek przyjdą książki, zrobię piękne zdjęcia i ogłoszę niezwykle ciekawą zabawę z odjazdowymi nagrodami. No… Tylko że książki nie przyszły. Muszę więc odłożyć konkurs – być może do środy, wtedy chyba już powinnam mieć jakieś egzemplarze w domu. Coś to idzie jak po grudzie, bo zawsze książki dochodziły do mnie kilka dni przed premierą. Ale mam nadzieję, że uda się w środę.

***

Dzisiaj więc o pierdołach. Ot tak na początek tygodnia, żeby nie było z patosem, i żeby zapomnieć, że to poniedziałek. Temat jednak będzie tylko dla ludzi o mocnych nerwach.

Przeczytałam w weekend o śmiesznym-nieśmiesznym zdarzeniu z udziałem kury. Podobno pewien niewyżyty góral został ukarany (10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata plus 1000 zł kary) za gwałt na kurze. Ja już od dawna starałam się wierzyć w to, że kury są bardzo atrakcyjne i seksowne. W dodatku trudno się im oprzeć. I nawet już bym sobie jakoś z tego kpiła, wyśmiewała absurdy ludzkiej natury, gdyby nie to, że solidarność kurza się we mnie odezwała. Wyobraziłam sobie, jak ta zakrwawiona i okaleczona kura leży na podwórku i żal mi serce ścisnął. Mama owego górala zawiadomiła policję, kiedy zauważyła kurze zwłoki. Okazała się doskonałym śledczym, bo od razu skojarzyła: martwa kurka nioska plus pierze i kurze odchody w okolicach rozporka spodni jej synalka równa się jedno – gwałt na kurzym istnieniu. Ponadto podobno przyznała, że to nie pierwszy raz, kiedy synalek wzbudził jej podejrzenia, jakoby seks z drobiem uprawiał. I chwała jej za to, że zwyciężyła przyzwoitość i doniosła na syna.

Nie wiem tylko, dlaczego kogut nie reagował i nie walczył o swoje kokoszki. Jakby tak łajdakowi przyłożył w czachę dziobem, toby rozsypała się w drobny mak ta pusty dyńka.

Aha! Co ciekawe, orzeczono, że gwałciciel był zdrowy na umyśle. Hm… Prawdopodobnie nie sprawdzono, czy jakikolwiek umysł posiadał. Może tam mózg już wysechł do reszty. I tu przychodzi refleksja pomieszana z niepokojem. Zdrowy na umyśle człowiek? I co? I że siedział sobie przed telewizorem, oglądał swój ulubiony program i nagle ochota go naszła na seks z kurą? Naprawdę coś takiego może się zalęgnąć w zdrowym umyśle? Rany! Aż strach sobie wyobrażać, o czym myślał, jedząc kurze udka czy piersi! Brrr!

Oczywiście próbowałam sprawdzić, co na to internet. Wiadoma przecież sprawa, że zoofilia nie jest wymysłem obecnych czasów. I przyznam, że lekko oniemiałam, bo okazuje się, że podniecanie się ptakami ma już swoją nazwę (avisofilia) – a kura jakby nie było, nielotka, ale ptak. I wydawać by się mogło, że nic już człowieka nie zaskoczy. A jednak! Jest podobno coś takiego jak formikofilia. Nie uwierzycie! Na pewno nie! Bo ja nie mogłam. To „osiąganie satysfakcji seksualnej przy udziale owadów”! No nie jestem w stanie napisać Wam tego, co na ten temat przeczytałam w Wikipedii. No nie! Ale wystarczy wyobrazić sobie karalucha… A kysz myśli nieczysta!!!

Człowiek to jednak dziwna istota. Bardzo dziwna. I często niestety nie brzmi dumnie.

 

 

 

 

0 myśli na “Człowieku, dlaczego nie brzmisz dumnie?”

  1. No, powiem Ci, że nawet trudno mi to skomentować, bo tymi owadami, to już mnie rozwaliłaś totalnie! O kurze już słyszałam, bo to w naszej lokalnej gazecie na pierwszej stronie było. A dla Ciebie brawa, bo po mistrzowsku temat opisałaś, że nawet się i człowiek przy tym karaluchu uśmiechnął, choć sama tematyka, to jakaś paranoja, nie do wiary, że ludzie mają tak sprane banie :/

  2. Szok totalny, faktycznie ciekawe jaka była zawartość mózgu w mózgu tego zboka. A dlaczego pomyślałaś o karaluchach? Może to pszczółki i dodatkowe wrażenia…

    1. Pomyślałam o karaluchach, bo taki przykład podano w Wikipedii i za nic w świecie nie chciał mi zniknąć z oczu ten obrzydliwiec. Ale pewnie pszczółki też być mogą, choć pszczółek mi niezwykle szkoda. Jak już, to niech zabawiają się z szerszeniami, więcej emocji. 😉

  3. Ogólnie to,co się dzieje z ludźmi,gdzie cywilizacja postępuje,gdy powinniśmy być coraz bardziej świadomi,mądrzy ,empatyczni jest niepojęte.Gdzie powinniśmy wyciągać wnioski z historii-jest coraz większe barbarzyństwo,głupota i okrucieństwo,chamstwo…
    Z kurą…zwątpiłam …
    Z owadami-to już w ogóle.Ciekawa jestem czy delikwent w tym wypadku wkłada interes do dziupli z szerszeniami i jara go jak te kąsają go tu i ówdzie??? 🙂

    1. Ha, ha 🙂 A wiesz, że od razu też pomyślałam, że jak już to niech sobie wybierze szerszenia, choć… przypomniało mi się, jak to jako początkująca dziennikarka podpisałam się pseudonimem “Szerszeń”, więc teraz zwątpiłam. Ha, ha 🙂

  4. Może to geneeza tych strojów kabaretowych gdzie panie całe w piórach? A swoj drogą nie słyszałem ,zeby pani z kogutem? Kiedyś mi sie wydaawało ,że kobieta nie może zgwałcić mężzczyzny ale to nieprawda jak sie okazuje. Świat jest dziwny

  5. Dorzucę si kozę do kompletu. Nasz powiatowy zoofil lubuje się właśnie w kozach. Miny policjantów i nie tylko, prowadzących dochodzenie w tej sprawie… po prostu nie do opisania i oczywiście w pierwszej chwili wszyscy myśleli, że to żart, i że jedna baba chce się odegrać na sąsiedzie… cóż… wynik badań był niejednoznaczny… więc sprawę chyba umorzono.

    1. Rany. Ale rozumiem, że koza jako większe zwierzę przeżyła. Że też ona nie odgryzła tego i owego, toż to przecież wszystkożerne stworzenia. Ale pewnie zwierzę było w takim szoku, że nie było w stanie. Straszne. Szkoda tylko, że sprawę umorzono. Powinno się takiemu zasądzić karę finansową, by wpłacił pieniądze na jakąś organizację pomagająca pokrzywdzonym zwierzętom.

  6. Wyobrażam sobie gościa z interesem w mrowisku, to musi być bardzo… elektryzujące doznanie! 😉
    Z cyklu “najgłupszy sposób na śmierć” widziałam rekonstrukcję zdarzeń, gdzie chłopak, przy ognisku w lesie, dorwał jakiegoś zwierzaka i chciał sobie dogodzić (obok kolega z koleżanką się obściskiwał, to mu było żal, że on taki samiutki…). Problem w tym, że zwierzątko nie miało ochoty, coś mu przegryzło i wykrwawił się na śmierć.

  7. Mnie tam jest latwo wyobrazić sobie zaspokajanie przy pomocy owadów. Np. pszczół. Wkłada sobie delikwent narząd do ula, wyciąga dwa razy większy – i niech mi kto powie, że nie zadowolił partnerki bardziej niż zazwyczaj? Albo, że nie zadowolił partnerki w ogóle pierwszy raz.
    No z owadzich to jeszcze coś czytałam kiedyś nt. hiszpańskiej muchy… ale to podobno niebezpieczne dla zdrowia i życia było 😉

  8. Swego czasu musiałam przełknąć informację o homoseksualności członka rodziny, podobno to takie już normalne… a jednak.
    Aby umniejszyć problemowi wyobraziłam sobie, że być może jakiś wnuk przedstawi mi kozę jako swoją partnerkę, może jakieś Satyry porodzą mi się jako prawnuczęta…
    A tu co miało być owocem tej miłości? pół ptak- pół człowiek? kuro-palant? rzeczywiście – człowiek to brzmi dumnie, gdy w trumnie…

    1. Z homoseksualizmem czy biseksualizmem nie mam problemów, bo wydaje mi się, że jak jest dwoje dorosłych ludzi, którzy nie robią sobie krzywdy i wszystko dzieje się za obopólną zgodą, to jest okej. I nie miałabym problemu, by to zaakceptować nawet w najbliższej rodzinie (mam zresztą wielu przyjaciół o innej orientacji). Natomiast zwierzaka żal, bo co ono zawiniło. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *