Na wdechu

Życie kobiety jest straszne. Nie mam tu na myśli poważnych problemów oczywiście, bo na ten temat się już wypowiedziałam. Za to bardzo mnie ostatnio zainteresowały na POZÓR błahe problemy, które spędzają sen z oczu niejednej kobiecie.

W weekend jadę do Siedlec na festiwal literacki. Muszę więc odpowiednio się ubrać. Odtworzyłam w pamięci zawartość mojej szafy. Mam tam dwie eleganckie sukienki. Tylko dwie. Ze zmierzeniem ich zwlekałam do wczoraj. I wczoraj niestety przeżyłam szok i traumę ogromną. Nie będę opisywać swoich wrażeń, bo płacz i zgrzytanie zębami, zresztą bardzo podobnie jak po wciskaniu się w strój kąpielowy, tyle tylko, że sukienki mają mniejsze zdolności „naciągowe”. Porażka więc na całej linii. Trzeba będzie bankiet spędzić na wdechu i z wciągniętym brzuchem. Już wyobrażam sobie tę szaloną konwersację bez udziału powietrza.

– Wiocha – stwierdza Jajo na widok pierwszej sukienki.

– Jaka wiocha?

– Normalna, wieśniacka wiocha – dopowiada. – Brzydka ta sukienka jak noc.

– To w czym ja mam iść? – pytam prawie z płaczem.

– W tej drugiej.

– W tej? – przymierzam i pokazuję się Jaju. – Jezu, ale ja mam w niej brzuch, zobacz – stękam.

– A chcesz ciasteczko? – śmieje się.

– Spadaj – rzucam i uciekam do swojego pokoju pogrążyć się w rozpaczy.

No, ale dobra. Powiedzmy, że sukienka jest. Trzeba teraz zająć się facjatą i rozczochraną…

Rozczochraną potraktowałam farbą. Hm… Nie powiem, żeby efekt był zadowalający, ale można przyjąć, że jesień nastała, więc lekko zaczerwieniona łepetyna jakoś wpasuje się w pejzaż.

Została więc jeszcze facjata. Trzeba ją „wyprasować”. Dostałam kiedyś od Jaja maseczkę. Muszę przyznać, że dość oryginalną, bo Babcia na mój widok prawie zawału dostała.

kot(kocie wcielenie)

– Ty na bal przebierańców się wybierasz? – spytała.

– To maseczka – tłumaczę.

– Toć widzę, że maska, tylko po co ty jak przebieraniec latasz po domu?

– Żeby ładnie wyglądać – mówię, a Babcia w śmiech.

– No to faktycznie jest pięknie, tylko jak listonosz zadzwoni, to nie otwieraj, bo zawału może biedaczysko dostać. A i Nutusia omijaj, bo pomyśli, że jakaś konkurencja mu się w domu zagnieździła.

No pięknie! Zero zrozumienia. A człowiek kobieta chce wyglądać elegancko, młodo, świeżo, a zewsząd tylko kpina i śmiech.

 

PS  Trzymajcie kciuki, żeby zamek w sukience dał radę.

0 myśli na “Na wdechu”

  1. Maseczka wdechowa haha!Gdzie Jajo ją zakupiło?Bo ja z chęcią bym wypróbowała-czy listonosz ma serce jak dzwon 😉
    Ja tez jutro idę na imprezkę-i to tak niespodziewanie dostałam zaproszenie.Idę do garderoby,otwieram i przeglądam .Qr…a!Nie mam się w co ubrać.Myślę sobie-może spróbuję w jakąś spódniczkę wcisnąć tłuste dupsko i uda niemieckiej zapaśniczki.Ni huhu!Brakuje dobre kilka centymetrów.Chyba dresy założę w minionki-będzie niepowtarzalnie-i nieziemsko wygodnie 🙂

      1. Że jak, garnitur ze spodniami (tzw. spodnium) też nie może być? No, być nie może… Teraz już wiem, że się na żadną galę nie nadaję, bo skorom do ślubu (nawet kościelnego) szła w spodniach, to już żadna okazja do założenia kiecki by mnie nie skłoniła.
        Qp sobie jakąś bieliznę modelującą figurę, brzuch będzie mniej sterczał.

        1. O właśnie pogrzeb jeszcze w szafie bo przecież był gorsecik i majtki wyszczuplające – a potem tylko nie jeść, nie pić i osroznie oddychać ale zazdrosne spojrzenia kobiet i pełne uznania spojrzenia mężczyzn wynagrodzą ten ból.

        2. Pewnie by mogło być. Już wróciłam, więc wiem, że na pewno by mogło. Następnym razem tak właśnie postąpię. 🙂 A bieliznę oczywiście miałam odpowiednią. Ścisk był jak trza. 🙂

  2. Jak prawdziwa kobieta nie masz sie w co ubrać! Namów Mężusia na zakup nowej kiecki bo przecież zasłużyłaś – dzielnie pomykałaś na rowerku a poza tym kobieta ozdobą mężczyzny! Trzymam kciuki – będziesz piękna!

    1. Klik dobry:)
      Pozwalam sobie tutaj wtrącić trzy grosze i zapytać: dlaczego na zakup sukienki trzeba namawiać męża, ha? Toż nie on będzie w sukience pomykał. 🙂 🙂 🙂

      Pozdrawiam serdecznie.

          1. Tez dobry pomysł – tylko sukienka będzie na dłużej. Zależy ile jest zaskórniaka… A może starczy na jedno i drugie? Sławku apelujemy do Twojego dobrego serca!

  3. 🙂 🙂 🙂 cóż, znam ten ból i… nie dalej jak początkiem tygodnia przeżywałam dokładnie te same dylematy… tyle, że bez Bankietu, w zamian za Imprezkę… starczyła jedwabna gołębia bluzka, dżinsy i niebieskie lakierki, które i tak bardzo szybko powędrowały pod stolik… niestety to akurat nie był dobry pomysł… jednak sam dylemat… i nie mam się w co ubrać (bo się w większość nie mieszczę) znam lepiej niż chciałabym

  4. ubawiłam się jak pszczoła 🙂 Na sobotę na wszelki wypadek weź zszywacz bo nie dam rady przyjechać. Galeria czynna do 21 więc spoko w razie czego możesz wyskoczyć po nową 🙂 a w niedzielę wezmę igłę i nitkę – podaj kolor kiecki 🙂

  5. Hmm… Trzymam kciuki, bo znam ten ból. Ostatnio złapałem się na stwierdzeniu, że chodząc po pracy cały czas jestem “na wciągniętym”. Taki odruchu normalnie. Ech. I jak tutaj zjeść ciastko i nie mieć ciastka (na brzuchu 😉 ) ?

  6. Ja wczoraj kupowałam spodnium… tylko, że akurat ja mam odwrotny problem, więc łatwo nie było. Ale kupiłam i jest, a ja się cieszę,że to już za mną 🙂
    Miłego festiwalu literackiego życzę! 🙂

  7. Eee… zaopatrz sie w jakies 2 spodniczki. Zawsze mozesz z nimi kompletowac mase roznych bluzek. A ze teraz jest wszystko dozwolone, to nawet do eleganckiej sukienki mozesz zalozyc malo okazjonalna bluzke 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *