Uwaga na kleszcze!

Wszystko w życiu jest w zasadzie wynikiem naszych decyzji, choć często powtarzamy, że coś musiało się zdarzyć, że musiało tak być, bo inaczej…

Nigdy tego nie pisałam, ale przez ostatnie dwa lata mieliśmy rodzinny kłopot. Zauważyliśmy, że coś dziwnego dzieje się z moją mamą. Traciła pamięć, zapominała o prostych rzeczach, mówiła też czasami dziwne rzeczy albo powtarzała coś po kilka razy. Oczywiście zaniepokoiliśmy się bardzo. Dla mamy było to też niezwykle frustrujące, bo zdawała sobie sprawę, że coś jest nie tak. Ponadto zaczęliśmy myśleć, a z czasem mówić o Alzheimerze. Kiedy jednak wszelkie badania wykluczyły  tę chorobę, podejrzewałam, że może to depresja. Tata chodził z mamą do lekarzy. Oczywiście głównym kierunkiem był psychiatra i neurolog, którzy jednak rozkładali ręce i nie wiedzieli, co mamie jest. Z badań wynikało, że powinna być zdrowa. Nikt nie widział problemu, a my niepokoiliśmy się jeszcze bardziej, bo na pierwszy rzut oka było widać, że coś jest nie tak. Czuliśmy się jednak bezradni.

I pewnego dnia podczas wycieczki do parku złapałam kleszcza. To znaczy on mnie złapał „zębami” za nogę. Nie chciał puścić. Tak mu się ta moja kończyna spodobała. Musiałam jednak się z nim pożegnać i pomimo tego że przyssał się z wielką miłością, zrobiłam mu pa-pa i pęsetą gościa eksmitowałam ze swojej nogi. Potem miejsce odkaziłam. Jednak od razu przyszła refleksja, że jeżeli tylko 10–15% kleszczy jest nosicielami boreliozy, to pewnie ja trafiłam w dyszkę. Zapisałam sobie datę, by obserwować miejsce ugryzienia. Zaczęłam też na ten temat czytać. Najpierw bardzo ogólnie, jednak kiedy po dwóch tygodniach miejsce ugryzienia zaczęło przybierać nieciekawe barwy, a ponadto zaczęło swędzieć tak niemiłosiernie mocno, że myślałam, by odrąbać sobie nogę siekierką, zaczęłam interesować się tematem jeszcze bardziej. Wysłuchałam akurat dwóch wywiadów z kobietami chorymi na boreliozę. Kiedy mówiły o swoich objawach, o wizytach u psychiatry itp., to pierwsza moja myśl była taka, że to dokładnie tak jak u mojej mamy! Zadzwoniłam więc do rodziców i mówię, by mama zrobiła badanie krwi. W pierwszej chwili myślałam, że popukają się w czoło, że znów wymyśliłam konieczność robienia jakichś badań, które nic nie wykażą.

W tym czasie ja poszłam do przychodni ze swoją zaczerwienioną nogą. Okazało się, że to za wcześnie na badanie krwi, jednak kiedy lekarka zobaczyła miejsce, do którego przyssał się wredny kleszcz, od razu przepisała mi antybiotyk. Wróciłam do domu, dosłownie godzinę później dzwoni tata.

– Jesteś geniusz! – krzyczy w słuchawkę. – Mama ma boreliozę! Lekarka była w szoku i pytała, kim jesteś z zawodu, że postawiłaś tak trafną diagnozę.

Mama dostała leki, skierowanie do odpowiedniej poradni. I pomimo tego że to nie jest katar, a poważna choroba, to wszyscy się ucieszyliśmy. Wreszcie będą moją mamę leczyć!

Okazuje się, że borelioza może mieć różne oblicza. Myli się ją z depresją, zaburzeniami psychicznymi, a nawet ze stwardnieniem rozsianym!

Kiedy o wszystkim opowiedziałam Jaju, to stwierdziło z pełną powagą:

– Musiał cię ugryźć kleszcz, żebyś uratowała babcię. Proste.

A ja aż zaniemówiłam. No! Racja! Inaczej nigdy bym na to nie wpadła i nie zapowiadało się, żeby lekarze też wreszcie postawili odpowiednią diagnozę, bo moja mama nawet nie pamięta, kiedy miała na sobie kleszcza.

Piszę ten post oczywiście za zgodą mojej mamy. Może komuś pomoże. Może ktoś tak jak ona jest odsyłany od Annasza do Kajfasza, a nikt nie wpadł na to, by zrobić badania na przeciwciała boreliozy (niestety są płatne, około 80 zł).

0 myśli na “Uwaga na kleszcze!”

  1. UWAGA!!!! W weekend mogę mieć problem z dostępem do internetu, więc pewnie nie odpowiem na komentarze, ale piszcie, wszystkie przeczytam i z lekkim opóźnieniem odpiszę. 🙂

    1. Pominąwszy kosztowność badań, to i tak niewiele by rozwiązało. Dawna borelioza jest trudna do wykrycia i nie ma badania, które da całkowitą pewność, że się jest chorym bądź czy się jest zdrowym. Dużo jest wyników fałszywie dodatnich i fałszywie ujemnych, więc efektem mogłoby być zarówno leczenie (dużą ilością antybiotyków) ludzi zdrowych czy chorych na co innego, jak i (co i tak w sumie już ma miejsce) nieleczenie ludzi chorych.

  2. Mam kuzyna z boreliozą….chłopak ma lekko ponad 30 lat i jest z tego powodu na rencie, bardzo cieżko przechodzi tę chorobę 🙁 Córka kilka tyg temu złapała kleszcza! drań był maleńki, nie myslałam, nawet, że to kleszcz. Śladu po nim nie ma, ale cały czas ja obserwuję, kazali obserwować do 6tyg!
    PS geniusz z Ciebie – mama dzieki temu ma szanse poczuc się lepiej 🙂

  3. Hmm, no tak to już jest z tymi kleszczami… Ja na szczęście nie miałem nigdy, Szymon złapał raz, chociaż to było dawno temu. Nie zrobiliśmy badań, ledwo co się wczepił, tak że niemal sam odpadł. Mama Sz. też kiedyś złapała kleszcza, ale też na szczęście z tej grupy większości.

  4. Ja to zawsze dostaję paranoi przed wyjazdem do teściów – tam większość kleszczy jest z boreliozą. Sama świekra miała dwa razy pod rząd i nawet nie próbuje przestrzegać wnuczek przed łażeniem po trawie… A ja się trzęsę, bo wiem, że można mieć kleszcza tak, żeby go nie zauważyć.
    Więc masz szczęście, że zauważyłaś kleszcza, a lekarka od razu dała Ci antybiotyk, bo na tym etapie borelka jest do wyleczenia (tylko pamiętaj: ogórki kiszone, kapusta kiszona i dużo, dużo probiotyków żeby leki zdrowia nie zrujnowały). Dużo zdrowia dla mamy, bo radość z córki: nie dość, że już coraz bardziej znanej pisarki, to jeszcze mądrej kobiety to już ma.

    1. Probiotyki łykam, co prawda z małą przerwą, bo mi w sobotę podczas pobytu na Kaszubach kurtkę ukradziono, a tam miałam w kieszeni tabletki. W dodatku nigdzie nie było apteki. Ale po powrocie do domu od razu uzupełniam probiotyki.

  5. Jak to nazywają- szczęście w nieszczęściu. Dobrze, że mama będzie teraz odpowiednio prowadzona. Słyszałam o wielu objawach boleriozy. Okropne to jest, a najgorsze, że często diagnoza poprzedzona jest tym o czym piszesz. Nikt nic nie wie…

  6. Niestety sporo osób w Polsce nie ma świadomości czym grozi takie przyssanie się kleszcza; dobrze, że wpadłaś na to co może być Twojej mamie 🙂 Co do wydarzeń, które mają miejsce w naszym życiu to ja często mam wrażenie, że ktoś jednak pociąga za odpowiednie sznurki 😉

  7. Ja panicznie boję się kleszczy i powikłań jakie mogą wystąpić po ich ugryzieniu. Wychodzę mało, ale mam dwa psy(oba o ciemnej sierści), które mogą przynieść takiego niechcianego “gościa”. Niby obrożę mają ale czy one są wystarczająco skuteczne, to nie wiem. Bardzo się cieszę, że udało Ci się zdiagnozować mamę, życzę Wam obu szybkiego powrotu do zdrowia .

    1. @Justyna – nie jestem pewna, czy takie niestety. Na forum ludzi chorych na SM jest taki piękny wątek: SM a borelioza, z którego wynika, że niektóre przypadki borelki bywają dużo gorsze niż niektóre przypadki SMu. W tym drugim liczy się: odpowiednio dobrana terapia (nie zawsze leki, ale znam ludzi, którzy są na dość drastycznych dietach i od tego czasu ich stan się nie pogarsza) i rehabilitacja ruchowa.

  8. Witaj Aniu. Ja pomimo że już miałam kilka kleszczy na sobie nie zmieściła m się w tych zagrożonych procentach. Ale z kleszczami nie ma żartów. Dużo zdrówka

  9. Kilka dni temu znajomej wczepił się kleszcz, osoba która go usuwała powiedziała,że najlepiej dać go do badania, bo przenosi nie tylko boreliozę ale inne groźne dla człowieka choroby. Kleszcz został zapakowany do małego słoiczka i zawieziony do laboratorium szpitalnego przy pogotowiu. Niestety badanie kosztuje ok.150zł, ale wyniki są już po 3 tygodniach. Piszę dlatego, że sama wcześniej nie wiedziałam, że jest taka możliwość. Pozdrawiam

    1. Wiedziałam, że jest taka możliwość, ale ten kleszcz był tak mały, że po wyciągnięciu miałam problem nawet przez lupę ustalić, czy jest cały. I przyznam, że go lekko zmasakrowałam. 🙂 Nie wiem, czy wielkość ma znaczenie podczas badania, czy ten nie był za malutki. Hmm…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *