Oddaję się do “serwisu”

Jak to mówią na Kociewiu, wczoraj byłam wyjechana. Wzywało moje rodzinne miasto – Stargard (ten spod Szczecina), bo jak wiecie, los sobie zachichotał ze mnie i rzucił mnie kilka lat temu do Starogardu tego pod Gdańskiem. Dwa najczęściej mylone miasta i ja.

No to pojechałam. Łezka w oku się zakręciła. Spotkałam wielu znajomych i przyjaciół. Serducho biło jak szalone. Znów energia w bateryjkach na chwilę się uzupełniła. Ale tylko na chwilę, bo jutrzejszy dzień budzi taki strach, że galoty pełne.

Jutro oddaję się do „serwisu”, mają przy mnie trochę pogrzebać. Lekarz obiecał, że mnie wyleczy, więc trzymam się tej myśli kurczowo i nie puszczam. Ale przyznam, że boję się jak cholera. I nachodzą mnie takie myśli, że lepiej nie mówić. Powtarzam jednak uparcie, że „to się da!”. Musi, nie? Przecież Jajo powiedziało, że „takie” rzeczy to tylko w filmach, a ja przecież nie gwiazda filmowa, więc musi się dać.

Z tego względu więc, że jutro po prostu nie dam rady klikać, bo mnie podczas tego „serwisowania” skutecznie unieruchomią na jakiś czas, to następny post wyjątkowo w czwartek. Czwartek też piękny dzień.

Trzymajcie kciuki, przesyłacie dobre myśli, bo tego będzie mi potrzeba. A ja z tymi pełnymi galotami, na głodniaka jutro zasuwam do „serwisu”. Niech moc będzie ze mną! 😛

0 thoughts on “Oddaję się do “serwisu””

  1. Wiem co czujesz…sama jakiś czas temu byłam w takim serwisie…Tylko Ty masz szczęście bo idziesz a na pewną naprawę a ja szłam nie wiedząc co mi ze środka wyciągną …. Ale jak widzisz jesteśmy pod szczęśliwą gwiazdą urodzone…

  2. Konjunkcja Marsa do Wenus minus księżyc w Koziorożcu wskazuje, że będzie świetnie. Zawstydzisz serwisantów szybkim powrotem do zdrowia. Otrzymasz naklejkę “dzielny pacjent” i jeszcze podziękują, że mogli sobie podłubać i podbić statystyki udanych reperacji 🙂 Trzymaj się i się nie puszczaj jako i ja trzymam kciuki.

  3. Witojcie, Kumo kochana 🙂 Powiedz Ty tym swoim konowałom, że babka czuwa i mietłę w pogotowiu, w razie wu, trzyma w garści. Niechta uważają, coby tam nic nie spierd… znaczy się nie popsuć w Tobie, bo inaczej babka Zuzanna za nich się weźmie i rozumu medykamenckiego, czy cóś, do łbów im ponabija, coby mundrzejsze na przyszłość byli i innych pacyjentów ze szkodliwością dla ich zdrowotności, nie psuli. A Tobie, Kochana Kumo Anno dużo zdrówka życzy babka Zuzanna, czyli ja osobiście i Marynka, moja durnowata smarkula, znaczy się, sąsiadka moja umiłowana 🙂 Nie Martwcie się, Panbócek czuwa nad ludziskami, jak się nie zapomni, to i będzie dobrze 🙂

    1. Witojcie! A może ja wezmę ze sobą magiczną mietłę, co żem kiedyś od Was, Babciu Zuzanno, dostała i najpierw dam wszystkim przez łeb dla profilaktyki takiej? 😉 🙂

      1. No, wiedziała ja, Żeśta mundra baba i Spożytkujecie mietłę do szlachetnej roboty 🙂 Bo nima lepszego zajecia, jak wyganianie durnowatości niepospolitej z ludzisków niekumatych 🙂 Lej mietłą bez łeb konowałów, coby na zaś wiedzieli, że niepospolitą pacyjentkę goszczą u siebie 🙂 Nie jakąś pierwszą lepszą kobitkę, jeno celenbrytkę naszą ukochaną. A jak nie pomoże nabijanie im mundrości w poskręcane zwoje, to przylecę z odsieczą, ino mi znać Dajcie, Kumo 🙂

  4. P.Aniu trzymam kciuk,jeden bo drugi zajęty przy nowej autografowanej przez panią książce.Moc jest,i w pani i w lekturze.Pozdrawiam,mama byłego pani wychowanka

  5. Oj, ja już wkrótce też pójdę pod serwis. A konkretnie – pod nicnierobienie połączone z czytaniem książek oraz korzystaniem z tego, że rower już czeka. Odpocząć trzeba!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *