W piątek trzynastego

Niestety ten tydzień zdominowały u mnie sprawy medyczne, bo rozczochrana nie jest w stanie skupić się na innych rzeczach. Musicie więc zrozumieć i wybaczyć. Dzisiaj pomykam do Gdyni na badania, więc kciuki wciąż wskazane. Ale co ja przeżyłam w tym tygodniu, to moje. Miałam się zarejestrować do lekarza, którego specjalności ze strachu wymieniać nie będę, bo samo nazwanie budzi paraliż moich wszystkich członków. Lekarka napisała mi na skierowaniu (choć ono nie było potrzebne), że to pilne. Ba! Wykaligrafowała to wielkimi literami i zakończyła wykrzyknikiem.

Poszłam więc, mały żuczek albo może mała kurka, do poradni, gdzie przyjmował lekarz Sami Wiecie Który. Postałam w ogonku. Wreszcie moja kolej. Podaję pani karteczkę i mówię do kogo (niestety musiałam wymówić nazwę specjalności, choć wszystko wtedy we mnie się zatelepało). Pielęgniarka zajrzała w magiczne okienko komputera i mówi: „Lipiec”. No, lipiec piękny miesiąc – myślę sobie – ale dość daleko do niego.

– A nie można szybciej, bo to pilne – mówię, mrużąc niewinne oczęta, by wzbudzić litość.

– Jakby było pilne, toby lekarz napisał! – wyrwało się kobiecie, a we mnie od razu się zapaliło, jakby mi kto płachtą czerwoną machnął.

– No, i napisał. W dodatku wielkimi literami, by każdy mógł zauważyć.

– No tak – odpowiedziała pani już łagodniej, chyba lekko zmieszana. – Ale to i tak lipiec – odzyskała animusz.

– I nie da się wcześniej?

– Nie da się. Nic nie poradzę. Proszę zapytać lekarza. Będzie o jedenastej.

Spoglądam na zegarek. Nie ma jeszcze dziewiątej, więc nie ma co tu koczować.

No dobra, myślę sobie. Jest jeszcze jedna poradnia, więc pójdę tam, a jak nie, to położę się przed gabinetem lekarza i będę wyć z rozpaczy. Już wszystko we mnie w zasadzie wyje. Idę naładowana do innej przychodni. Znów stoję w ogonku. Dochodzę do okienka. Podaję karteczkę, spięta jestem jak cholera, bo wiem, że zaraz będę musiała prosić, zwracać uwagę, że to pilne. Już nabieram powietrza, a pani z okienka do mnie:

– Piątek może być?

A ja nie wierzę.

– Ten piątek? – pytam dla pewności.

– Tak. – Uśmiecha się do mnie. – Piątek trzynastego.

– O rany – stękam. – Taka data. No, ale niech będzie.

– To jest bardzo dobra data – dopowiada pani. – Szczęśliwy, wyjątkowy dzień. Wszystko będzie dobrze.

Mnie nagle łzy jak grochy po policzkach spływają, więc kobieta może się w nich spokojnie przejrzeć. Nie wiem dlaczego, ale pękło we mnie jakieś napięcie.

– Trzynasta czy piętnasta? – pyta.

– To już jak jest jedna trzynastka, niech będzie i druga. – W myślach dodaję, że przecież trzynastego o trzynastej broniłam kiedyś pracę magisterską, musi więc być dobrze. Dzisiejsza wizyta też przecież na trzynastą.

Wracam do domu zadowolona. Jest termin! A to już sukces! Co prawda coś w głowie mi  podpowiada, że taki szybki, bo kto normalny chciałby do lekarza Sami Wiecie Którego iść w piątek trzynastego…

Ale będzie dobrze. Musi być dobrze. Tego trzeba się trzymać.

0 myśli na “W piątek trzynastego”

  1. Aniu, już trzymam kciuki. Datę umieściłam tuż przed oczami, żeby w tym czasie szczególnie wspierać Cię na odległość. Na pewno będzie takich osób dużo, więc niech moc będzie z Tobą.

  2. Aniu kochana! Nosek do góry. Ja czekałam dwa tygodnie na wyniki z biopsji od pana doktora wiadomo jakiego. Jest dobrze. U Ciebie też będzie dobrze. Wspieram Ciebie cieplutko wraz z Futrzatym!
    A 13 w piątek to naprawdę fajny dzień. Chyba że jesteś templariuszem 😀

  3. Dostałaś znak. Nawet nie jeden znak, a trzynaście małych znaków. A potem jeszcze drugie trzynaście znaków. Trzymam, trzymam, ale i tak wiem, że dobrze będzie.

  4. Z tym “pilne” na skierowaniu, to mieliśmy identyczną historię, ale u nas jednak pomogło zwrócenie uwagi na te wielkie litery i termin zamiast dwa miesiące, to za dwa dni się znalazł.
    Trzymam kciuki, żeby wszystko było dobrze, w taki dzień to musi! 🙂

    1. Na szczęście udało się w innej poradni. Mam nadzieję, że jakoś to się naprostuje. Dzisiaj wróciłam z Gdyni z nowym skierowaniem. Wrrrr

  5. Wczoraj rano wchodzę do piekarni po chleb, ale łakomie zerkam na drożdżówki. Sprzedawczyni podchwyciła mój wzrok i zaproponowała wypiek o wdzięcznej nazwie: kurza stopa 🙂 Roześmiałam się w myślach, od razu pomyślałam o Tobie, pieprznęłam dietę w kąt i kupiłam. Po południu zaś też przyszło mi szukać lekarza specjalisty. Nie dla siebie co prawda i innego niż Ty, ale akcje z terminami były takie same. Obdzwoniłam kilka gabinetów. Terminy odległe i w ostatnim pani mówi: “Piątek może być?” Zgadnij jaką godzinę mi zaproponowała 🙂 Nawiązałyśmy chyba jakąś więź telepatyczną. To ja Ci za pomocą tej więzi wysyłam zdrową energię. Częstuj się 🙂

      1. To jest ciastko drożdżowe z nadzieniem z białego maku i bakalii. Bardzo smaczne i bardzo tuczące zapewne. Kształt ma taki kurzostopi. Następnym razem zrobię zdjęcie.

    1. Ponadto doszłam do wniosku, że dwie trzynastki dają dwadzieścia sześć, a właśnie tego dnia (tylko w lipcu) przyszłam na świat, więc musi być dobrze. 🙂

  6. Trzymamy mocno kciuki, żeby to było bardzo szczęśliwy piątek! A w piątek o 13 będziemy trzymać jeszcze mocniej! Będzie dobrze, musi! 🙂

  7. I ja Cię wspieram,myślę, że będzie ok.13piątek to fajny dzień zawsze z uśmiechem podchodzę do takiego dnia czego i Tobie życzę Aniu
    .Wszystkiego dobrego. 🙂

  8. Też mam w piątek zaplanowaną wizytę u specjalisty. Nie pójdę, bo to wizyta kontrolna a ja nie biorę leków zaleconych przez specjalistkę. W pół dnia i jedną noc cofnęły to, poprawiły 4 dni brania innych. Więc wróciłam do dawnych leków i nie wrócę do specjalistki.
    Ale Ty idź, idź, bo niewiedza jest najgorsza… i pamiętaj, że:
    Trzynastego wszystko zdarzyć się może
    Trzynastego, świat w różowym kolorze
    Trzynastego, nie smucą mnie łzy,
    Trzynastego, piękniejsze mam sny…

    Chyba nie zamierzasz udowadniać, że to nie prawda, prawda?
    3m się, ja 3mam kciuki.

  9. Mocno trzymam kciuki. Kury tylko z pozoru są strachliwe.Wyczesać piórka i stanąć na wysokości zadania! Niech piątek trzynastego okaże się ponownie szczęśliwą datą dla ciebie:)A, kysz smutki 🙂 Będzie dobrze!!!

  10. 13 dzień jak każdy… Nienawidzę naszej chorej służby zdrowia – podobno są kraje gdzie jest gorzej – np Bangladesz albo Kambodża

      1. Ciesz się, ciesz wbrew pozorom lekarzy mamy bardzo dobrych (wyjątki zdarzają się we wszystkich zawodach) a że cieżko się dostać? – taki mamy system niestety. W każdym razie moja kuzynka z podobnym problemem leciała z Anglii do Polski bo tam to dopiero termin dostała! Okazuje się, że wszędzie dobrze gdzie nas nie ma!

  11. Kochana… normalny dzień, jak każdy inny i lekarz takiż sam. ale ładnie opisane i dodaje kopniaka.
    W ubiegłym roku to samo przeszłam, a jeszcze w tej kolejce…. każdy spogląda na każdego…. czy jeszcze go spotkamy na następnej wizycie? A może to już… po raz ostatni…. Domysły, boże… ta też…. ten też… pójdzie plotka o mnie!
    Ale mi to przeszło 🙂 Usunęłam sobie znamię, z którym byłam zżyta przez całe życie, heh… a lekarz powiedział: mamy XXI wiek i pani z tym chodziła ? Na tak, bo mówili, żeby tego nie ruszać! Powodzenia! Super, że taki szybki termin się udało 🙂

Pozostaw odpowiedź ~krzysztof Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *