Półdupek

Chyba zostałam jasnowidzem albo wręcz czarownicą, albo prorokiem. Serio. Tak stwierdziłam podczas sobotnich zakupów, kiedy spełniło się to, co przewidziałam trzy-cztery tygodnie temu. Można więc pytać mnie o różne sprawy, najlepiej najmniej istotne, a ja połączę się z moim trzecim okiem i przepowiem przyszłość.

gołodupiecA zaczęło się zupełnie niewinnie. Nawet nie podejrzewałam u siebie profetycznych skłonności. Wyjmowałam wiosenną garderobę z czeluści szafy. Wyjęłam między innym swoje ulubione spodnie z dziurami. Wzięłam je do ręki z sentymentem, bo raz przecież je uratowałam przed Babcią, która chciała mi na nie eleganckie łatki ponaszywać. Wiele razem przeszliśmy. Siedziałam więc i je czule gładziłam. I wtedy nastąpiło jakieś dziwne połączenie z przyszłością. Zaiskrzyło w mózgownicy.

– Pewnie to wasza ostatnia wiosna – szepnęłam do moich podarciuchów. Dżins był już wyjątkowo cienki, przetarty, więc moja wizja wyświetliła mi obraz spodni, które lądują w koszu na śmieci.

No, ale jak to bywa z wizjami, to, że nimi są, okazuje się po długim czasie. Tak też było u mnie. Na szczęście zbyt długo nie trzeba było czekać na spełnienie.

Pojechałam w sobotę z Mężusiem na zakupy. Była wczesna godzina, bo chyba nawet ósmej jeszcze nie było. Zaparkowaliśmy elegancko auto blisko targowiska i polecieliśmy kupować warzywa, owoce i całe siaty bratków. Z zadowoloną miną wracamy do auta. Mnie coś się nogawka od spodni jakoś dziwnie zaklinowała i nagle TRACH! Jeden półdupek wyrwał się na wolność. A że gatki akurat tego dnia takie raczej skromne miałam, to półdupek wyjrzał na świat! A ja oczywiście od razu siad, żeby zbiegowiska nie robić, bo taki półksiężyc w środku dnia mógłby wywołać panikę wśród mieszkańców. Na szczęście wczesna pora, więc ludzi mało i udało się ukryć wstyd. W dodatku to tylko pół mojej tylnej strony, gorzej, jakby całość wylazła na wierzch. O, zgrozo!

– Spodnie mi trzasnęły – komunikuję Mężusiowi, a ten w śmiech. I nie, że mu przykro, nie, że półdupek jego żony pełną gębą na świat popatrzył, nie, ale za to rechot taki, że pewnie na południu Polski go słyszano! Takie u nas w domu zrozumienie!

 

0 thoughts on “Półdupek”

  1. Oplułam monitor- wiem, nie powinnam, ale nie mogłam. Pisałam już o moich rajstopach na fb 🙂 Powiem Ci, że łaty na spodniach wracają do łask- więc może dasz Babci trochę podreperować spodnie. Kurczę nie mogę dalej się śmieję- kara mnie pewnie za to spotka 🙂

    1. Ha, ha 🙂 Spodnie niestety wrzuciłam do kosza (ku radości Babci oczywiście, która od razu zawiązała wór i wyniosła na dwór, żebym się nie rozmyśliła). 🙂

        1. Ha, ha 🙂 A moja babcia ostatnio przyniosła mi pokrywę od kosza wiklinowego i pokazała, jak pięknie obszyła brzegi, żeby równiutko było, be te “patyczki tak odstawały”. 🙂

  2. … no tak się właśnie poranną porą, na tym Południu (prawie), zastanawiałam, co to tak niesie… czy to grzmot jakiś pojedynczy, choć długi słychać w przestrzeni, czy inne to są jakieś zjawiska dźwiękowe. Teraz to dopiero wiem co to było 🙂 😉 współczucie Twojej rodziny względem Twoich najulubieńszych dżinsów …

    … jednak nie ma tego złego, co na dobre by… więc masz przyzwoitą wymówkę, aby na zakupy się wybrać i zapolować na jakieś nowe fajniaste dżinsiki 🙂 🙂

  3. Ja rozumiem mężusia, że się uśmiał, bo zrobiłam przed chwila to samo. Przepraszam. Masz talent to ładowania się w kłopoty. Mogłabyś być główną bohaterka powieści Iwonki Banach.

  4. oj błąd, błąd koszmarny z wyrzuceniem dżinsów, podszyć, załatać, reanimację przeprowadzić, a nie tak bezpardonowo do kosza 😉 takie dżinsy trafiają się jak biały kruk 🙂
    ale fakt faktem – uśmiałam się jak pszczoła 🙂

    1. Ha, ha 🙂 Masz rację, to był błąd, bo babcia na pewno by je reanimowała, pod warunkiem że dałabym zacerować dziury na udach. 🙂 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *