Wisielcuchy tańcują z diabłami

Ostatnio spędziłam kilka dni na czytaniu przesądów związanych ze śmiercią i samobójstwami (szczególnie mnie interesowali wisielcy). Włos na głowie mi się lekko zjeżył… ale spokojnie, znów jest odpowiednio skręcony.

Jak przeczytałam o tym, że kiedy zmarłego trudno ubrać ze względu na zesztywnienie, to należy się do niego zwrócić i poprosić o rozluźnienie, to parsknęłam śmiechem. Ktoś dopisał komentarz z pytaniem, jak się „zwrócić”? Czy zwyczajowe „proszę” wystarczy, czy „rozluźnienie należy przeprowadzić młotkiem”? Pomysłowość ludzka nie zna więc granic.

Dowiedziałam się jednak, że sznur wisielca przynosi szczęście. Oczywiście pod tą informacją od razu znalazłam komentarz, że ktoś sprzeda taki właśnie sznur po 150 zł za metr, a oferta ważna do wyczerpania zapasów.

Wyczytałam też, że wisielcuchy tańcują z diabłami na rozstajach dróg, a domy, w których doszło do takiej tragedii, są nawiedzone.

Straszne rzeczy, ale chyba ludzie przez wieki próbowali w jakiś sposób oswajać śmierć, więc może to właśnie stąd.

Mnie te informacje potrzebne są oczywiście do książki. Pisze się trzecia część. Przysiadłam fałdów i pracuję jak mały motorek. Szykuję kilka niespodzianek.

A teraz jeszcze mam do Was gorącą prośbę. Jeszcze przez kilka dni będzie trwał konkurs na Granice.pl KLIK. Jeżeli jest jeszcze ktoś, kto nie zagłosował, to bardzo proszę. „To się da!” jest w kategorii proza polska. Z góry dziękuję za każdy głosik.

I jeszcze jedna wiadomość. Moje książki można kupić w stacjonarnych księgarniach Świata Książki (jest w ich katalogu). Wiem, że stali klienci mają tam chyba jakieś rabaty, więc podpowiadam, że można tam znaleźć moje powieści.

Dzisiaj więc moc ogłoszeń.

A jakby ktoś znał ciekawe przesądy związane z samobójcami (przede wszystkim z wisielcami), to byłabym wdzięczna za podpowiedź. Wiem, że brzmi to makabrycznie, ale przesądy zazwyczaj są absurdalne, więc chciałabym je poznać.

Koniec ogłoszeń.

39 myśli na “Wisielcuchy tańcują z diabłami”

  1. Tata mawiał, że jak wieje silny wiatr to się ktoś powiesił albo powiesi. Zawsze silny wiatr właśnie z tym mi się kojarzy. Wiatr ludziom w głowach miesza…

    Na książkę już czekam… coś mi tu, coś mi tu Jaromira brak…
    Serdeczności zostawiam Ewa.

    1. Nie wiem jak to jest w terenach równinnych (miejsce gdzie mieszkam charakteryzuje się tym, że dni bez wietrznych jest bardzo mało), ale jak Halny Duje to faktycznie, między innymi przez wzgląd na zmianę ciśnień, występują różne wahania w zakresie zdrowia i fizycznego i psychicznego. Sercowcy np. czują się fatalnie i ogólnie krążeniowcy, czy ciśnieniowcy. I faktycznie, babcia mówiła, że jak Halny to ktoś się powiesił, albo dopiero to zrobi.

      U nas jest mniej drastyczne stwierdzenie: wiatr wieje – wariatom gorzej.

  2. Kilka dni temu powiesił się kolega z klasy mojego syna. To dramat dla całej rodziny. Nie postrzegam poprzez przesądy.
    Zawsze pozostaje pytnie: dlaczego?

  3. hm… akurat na wisielcach to się nie znam, ale w kilku źródłach spotkałam się z tym, że przez wiele lat i jeszcze w ubiegłym wieku (początkiem) nie mogli być oni pochowani na poświęconej ziemi.

    Na cmentarzu, w rodzinnej miejscowości mojej mamy, było miejsce za starą kaplicą, które niby było w obrębie cmentarza, ale było niekonsekrowane i tam właśnie chowani byli różni tacy co to kościół im odmawiał godnego chrześcijańskiego pochówku. Bardziej odpowiada tu chyba słowo grzebani, gdyż były to często pogrzeby bez księdza. Wisielce, to samobójcy, a chrześcijanie potępiają tę formę rozstawania się z żywotem doczesnym, oraz z założenia jest to ta forma, która wysyła ekspresem do kociołków Lucyfera w piekle, niejako poza kolejnością niemalże.

    Więc może jeszcze znajdziesz jakieś ciekawostki związane z tym jak wielki jest to grzech i z zabobonami z tym związanymi w jakiś katolickich źródłach.

    Nie szczególnie polecam fora internetowe, gdyż jest tam tona śmieci i trudne do wyłuskania perełki prawdziwej wiedzy.

  4. Zgodzę się z powyższą wypowiedzią “demirja” co do pochowku samobójców.
    Tak w ogóle wisielec to samobójca, a o nich wszystkich mówi się jednakowo.
    Dotyczące domu nawiedzionego. To dusza zmarłego błąka i nie zaznaje spokoju. Przyczyny są różne (pisze o tym u siebie w notce “Życie po śmierci – jak to jest” – może tam Pani znajdzie coś ciekawego dla siebie).

    Co do tego sznura. Słyszałam i czytałam o tym, że odwrotnie, rzeczy po zmarłych (tych, co dotykały martwego już człowieka) nie wolno brać. To nie raz doprowadza do opętania czyli do chorób psychicznych (podwojenie jaźni, schizofrenia). Tłumaczy się to tym, że w takich miejscach (blisko martwego, czy na cmentarzu) lepiej się otwierają drzwi do światu równoległego, gdzie żyją istoty o których są składane legendy (elfy, krasnale itd). Bardzo mała część z nich jest dobra. Ta zła akurat zawłada człowiekiem i każe mu zrobić coś złego (te głosy w głowie, które każą zabić albo zrobić krzywdę). Niektóre widzą te istoty na własne oczy, ale kto uwierzy choremu…
    Dużo o tym czytałam, ale nie wiem czy akurat to będzie potrzebne Pani. Jak by co, to się po prostu pytać w priv :).

  5. Witaj Aniu,
    kilka lat temu pisałam pracę licencjacką o zwiastunach śmierci w kulturze ludowej i magisterkę o przesądach i zabobonach. Poszukam czy nie było tam czegoś o wisielcach, bądź jeśli masz ochotę to podeślę Ci bibliografię – może któraś z pozycji Cię zainteresuje.
    Pozdrawiam,
    Paulina

  6. Ha ha makabryczny to humor, ale proszenie zmarłego, by się rozluźnił rozbawiło mnie do łez. Ciągle go widzę rozluźniającego trupie ramiona, jak po treningu.
    U nas się mówi, że jak wieje wiatr to się ktoś powiesił. Oczywiście, że powieszę kogoś na suchej gałęzi, jak mnie zdenerwuje.

  7. Ja zawsze od babci słyszałam coś w stylu: o psy wyją, ktoś się powiesi; nie wiem ile w tym prawdy, nie śmiałam sprawdzać. Głos oczywiście oddany 🙂

  8. Małżonek kiedyś z racji zawodu miał kontakt z wisielcem. I wiedział, że ja chcę kawałek sznura na szczęście… ale kiedy trzeba było wziąć, to akurat zapomniał o swojej dziewczynie. Nie wiem czy później miał kontakt z wisielcami, ale nigdy mi sznura nie przyniósł 🙁
    Kiedyś czytałam książkę Baśnie i legendy ziemi radomskiej. Jedna z tych baśni/legend “Kobieta cmentarna” traktowała o grupce chyba młodzieży, acz co do wieku pewna nie jestem, która nie wierzyła w przesąd, że jak ktoś się chce powiesić to pojawia się diabeł i próbuje dźgnąć go w oczy widłami. Więc delikwent się tak odsuwa, że nawet gdyby w ostatniej chwili chciał zrezygnować z powieszenia się – nie może. Oczywiście, skoro ktoś nie wierzy i wyśmiewa zabobon, to wiadomo, jak się to musi skończyć… To jedyny przesąd nt. wisielców jaki znam, poza tym, że sznur po nich przynosi szczęście.

    PS. Głos oddałam

    1. No, ale z tym sznurem, to aż ciarki mnie przeszły. Wcale się nie dziwię, że mąż wymiękł. 😉
      Dziękuję za “widły” i za głos. 🙂

  9. W miejscu gdzie powiesi się mężczyzna można wykopać mandragorę. Powstaje z nasienia wisielca. Nie można jej samemu wykopać, gdyż wyrywana z ziemi wydaje krzyk który uśmierca. Trzeba znaleźć psa, przywiązać mu do ogona naziemną część rośliny, pies ginie przy wyciąganiu mandragory. Tylko taka mandragora ma właściwości magiczne, służy swojemu panu, chroni go do końca życia. Niestety zapłatą jest oddanie duszy piekłu. Chyba, że ktoś odkupi mandragorę. Każdy kolejny właściciel musi ją sprzedać za niższą cenę niż poprzedni. Nie można jej oddać za darmo wiec ostatni właściciel trafia do piekła.
    Więcej tu o mandragorze ale o wisielcach wiem niewiele. Moja babcia mówiła, że “wieje jakby się ktoś powiesił”.

  10. Ludzie na wszystkim biznes zrobią, ale 150 zł za metr???
    Nie znam żadnych przesądów więc nie pomogę niestety. Ciekawa jestem co Ty tam szykujesz 🙂
    Głos tradycyjnie oddany- powodzenia :*

  11. Ponad 10 lat pracowałam w sklepie,który działał w domu ,w którym powiesił się człowiek i ducha nie spotkałam,nie straszyło,a interes się kręci…

  12. … posiadam czéść liny jest jeszcze w miejscu zdarzenia tj. strych – belka, oględziny 2,5 tys. a zakup 25 tys. świadkowie opisu nie żyją
    (zdarzenie okres między wojnami)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *