Kobieto Matko Polko

Stali czytelnicy wiedzą, że nie lubię moralizatorstwa i wszelkim jego formom mówię zdecydowane „nie”. Szczególnie nie lubię tonu mentorskich wypowiedzi. Od razu mam dreszcze. Nie lubię też udzielać rad, bo każdy z nas najlepiej wie, jak żyć.

źródło pixabayJednak wpadłam na genialny pomysł, by pomoralizować, w dodatku w stylu niektórych blogów parentingowych. Udzielę więc dzisiaj kilku cennych rad, które powstały w wyniku wczorajszych obserwacji podczas podróży autobusem.

Sprawa jest taka, Kobieto Matko Polko, zwracam się do Ciebie jako wybitna specjalistka od wychowania, bo przecież jedno dziecko vel Jajo udało się z sukcesem doprowadzić do dorosłości. Nawet jeżeli cierpisz na anoreksję intelektualną, to zrozum, że autobus to taki pojazd, który nie jedzie z równomierną prędkością. Zdarza mu się hamować. Ba! Nawet skręcać! I kiedy dzierżysz w prawej ręce, opierając sobie sprytnie na prawym biodrze, własne dziecię, to wiedz, że lewa ręka przyda Ci się do utrzymania równowagi. I tu muszę Cię rozczarować, bo trzecia ręka na pewno Ci nie wyrośnie. Nawet jeżeli zadzwoni psiapsiółka z cenną informacją, że przed chwilą kupiła sweterek w serek, to nie odbierasz, bo musisz zadbać o równowagę! Telefon nie istnieje dla Ciebie w tym momencie. Zapamiętaj i powtórz to kilka razy przed snem. Bo kiedy się nie zastosujesz i jednak postanowisz z psiapsiółką podyskutować o sweterku, to wiedz, że jest szansa, że rypniesz na podłogę, a pusta czacha pod wpływem uderzenia rozsypie się w pył, mózg potoczy się po podłodze, aż wreszcie utknie w jakiejś szczelinie na amen. I niech by tak było, gdyby nie to, że pod pachą masz swego potomka (i przyszłego płatnika ZUS-u). Nie licz też na to, że w momencie hamowania ktoś Cię złapie. Odruchowo współpasażerowie mogą wykonać unik. Taki instynkt samozachowawczy. Odsuwasz się, gdy coś dużego leci na ciebie z impetem.

No. Obywatelski obowiązek spełniony. Może nastąpi u niektórych przyrost komórek mózgowych, a co lepsze, może nawet zdecydują się z nich skorzystać.

Dziękuję za uwagę. Więcej moralizowania nie będzie, no chyba że mnie jakaś sytuacja zmusi, to wtedy wiadomo, że człowiek musi, bo inaczej się udusi. Kurtyna.

0 myśli na “Kobieto Matko Polko”

  1. To Cię poniosło kocjana. Czasami mała katastrpfa jest koniecxma i nieczby ta mstka Polka zęby zgubiła ale na przyszłość ggdy przeciągnie językiem po gołych dziąsłach, uwierz mi przypomni sobie, chciażby była najcięższym przypadkiem demencji, przypomni sobie własną bezmyślność

    1. Ha, ha 🙂 A szczególnie jak stoi w autobusie (w zasadzie idzie przez autobus do wyjścia), a pod pachą jedną ręką trzyma dziecko. 🙂

  2. A co, na jakąś kretynkę trafiłaś? Ja trafiłam wczoraj : na rozhahaną kierowczynię, która uznała że jak jest mróz to 30 na godzinę na drodze wystarczy w zupełności. Blokujac wszystkich z tyłu i nie dając im bezpiecznego pola do manewru bo środeczkiem sobie jechała. Wiadomo, z boku może byc slisko….Do dzisiaj żałuję że nie zablokowałam jej i nie dałam w ten głupi łeb!!!

    1. Ha, ha 🙂 Głupich jednak nie sieją. A spotkania z nimi przyprawiają człowieka o gęsią skórkę (albo wkurw, jakby to powiedział mój ulubiony pisarz). 🙂

  3. Musialam sie pod nosem usmiechnac, bo wlasnie wczoraj zaczelam czytac Zlodziejke marzen :)( w koncu mam ksiazki ) i od razu mi sie przypomnialo jak pani nauczycielka cwiczyla rownowage w autobusie 🙂
    Szepty dziecinstwa juz przeczytane 🙂 Gratuluje jeszcze raz, ksiazka jest swietnie napisana.

    1. Dziękuję. 🙂 🙂 Ćwiczyć równowagę można na własną odpowiedzialność z siatami w dłoni, ale nie z dzieckiem. Też od razu sobie tę scenę przypomniałam. 🙂 🙂

  4. Rozczaruje Cię … Takie bezmózgie istoty z tym kalectwem się urodziły, mózg do myślenia im nie urośnie (jak trzecia ręka) mózg służy do przytrzymywania sklepienia czaszki, bo brzydko by czapka wyglądała na zapadniętej łepetynie.

    1. Ha, ha 🙂 A ja myślałam, że mają mózg wielkości orzeszka i po prostu nie mogą czasami się z nim odnaleźć, jak tak hula od ścianki do ścianki w łepetynie. 🙂 😉

      1. Te osobniki kiedyś muiały tylko jedną szarą komórkę – a nawet teraz już nie – bo to się iphony smartfony teraz nazywa – takiż los smartkaczy

  5. Moj przyjaciel z zespołem Downa mówi, że głowa jest od myślenia a nogi od chodzenia i tańczenia. I kto tu jest upośledzony?!

  6. Nie przyłożyłaś się Kurko droga. Do “pustej czachy” wszystko mi się zgadzało. Ale o wypadnięciu jakiego mózgu piszesz?! Obawiam się, że tam nawet nic nie grzechocze.

  7. To pewnie ta bardzo mądra mamusia nieźle poturbowała siebie i dzieciaczka? Inteligencja niektórych niestety jest na poziomie minusowym, jak mrozy ostatnio.. 😉

    1. Na szczęście się nie przewróciła, ale gdyby ją pewien facet nie przytrzymał za ramię, to z pewnością poleciałaby na facjatę. 🙂

  8. Witam
    Ostatnio też byłam świadkiem braku wyobraźni ale na wszelki wypadek przygotowałam się do szybkiej reakcji i późniejszego zjebania ( przepraszam za wyrażenie) mamuśki. Moja mamuśka postawiła swego 2 letniego potomka na siedzeniu, a sama zaczęła nawijać przez komórę. Maluch bujał się wraz z autobusem bardzo niebezpiecznie, a na przestanku po prostu podczas hamowania stracił równowagę. Byłam na to przygotowana, więc złapałam malucha a potem zjebałam mamuśkę 🙂 ( przepraszam za wyrażenie )

  9. Napisałam długi konentarz, ale mi “uciekł”, dlatego teraz napiszę tylko jego część pierwszą : Przypomniał mi się fragmencik ze “Złodziejki marzeń”.
    No i taka akcja też w banku, jak babcia brała pożyczkę i siedziała sobie na krześle. Pani za biurkiem wypisywała i wypisywała te umowy, a babcia drzemała sobie i straciła równowagę na tym krześle (nawet autobusu nie trzeba) no i to był widok na prawdę trzymający w napięciu, czy tę pożyczkę dostanie hahahahaha 🙂 i te zęby z poprzedniego komentarza te mogą tu wylądować. Witam w Nowym Roku!

  10. Głupich nie sieją, sami się rodzą i co gorsze potem się rozmnażają 😉
    Tekst doskonały, świetnie się czyta. Masz talent do moralizowania 😉

  11. Często wychodząc na zakupy, spacer z Młodą telefonu nie zabieram, albo go nie odbieram. Bezpieczeństwo dziecka jest dla mnie ważniejsze niż pogaduszki. Później wysłuchuję pretensji 🙂

  12. Taki brak wyobraźni widzę na ulicy bardzo często. Matka czy opiekunka wypycha wózek na przejście dla pieszych, a dopiero potem się rozgląda, jeżeli w ogóle to robi, albo pozwala maluchowi biec przodem na przejście (sama raz takiego o mały włos nie rozjechałam).
    Nie jeden raz widziałam jak małe dzieci samopas biegały po parkingu przed supermarketem, a kierowca wycofującego się z miejsca samochodu przecież nie ma szans dojrzeć takiego małego człowieczka w lusterku.

  13. Widocznie mózg jej nie urósł… Moje czteroletnie dziecię ostatnio stwierdziło,że mu kręci się w głowie i wtedy mózg mu rośnie 😉

  14. Mam wrazenie, ze myslenie jest bardzo bolesnym procesem dla niektórych matek. Może nie obserwuję tego w autobusie, ale w marketach też i galeriach handlowych błyskotliwość i przezorność niektórych matek powala…

    1. Dwa lata temu łapałam przed galerią handlową dwulatka,który uciekł matce która gadała przez telefon. O mało co nie wbiegł na ulicę…

  15. O tak, niektórzy rodzice są kompletnie pozbawieni wyobraźni. Nie lubię oceniać tego, jak żyje ktoś inny, bo to nie moja sprawa tak naprawdę, ale niektóre sytuacje nie pozwalają przejść obojętnie i pozostawić coś bez komentarza. W zeszłe wakacje, dzień w dzień na ławce pod oknami bloku, w którym mieszkam, zbierała się grupka matek ze swoimi pociechami, dzieci od lat na oko 3 do góra 7. Siedziały tak każdego dnia przez bite kilka godzin, trajkocząc w najlepsze, dzieci natomiast jeździły sobie po ulicy dojazdowej na osiedle oraz parkingu na rowerkach. Gotując obiad, słyszałam chyba z 50 razy okrzyki typu “Kacperku, teraz stój w miejscu, bo auto jedzie”, “Piotrusiu, zostań gdzie jesteś, niech samochód przejedzie” itp. Powiedziałam raz nawet do męża, że kiedyś któreś z tych dzieci potrąci samochód, tak bezmyślne były w moim odczuciu te matki. No i oczywiście, jak łatwo można się było domyślić, stało się! Krzyk, lament, popędzanie przez telefony przyjazdu karetki… Chłopczykowi na szczęście nic się nie stało, bo to droga osiedlowa, wewnętrzna, nikt tutaj szybko nie jeździ, ale wiadomo – trauma w dziecięcej psychice pewnie pozostanie. Po tym incydencie pomyślałam sobie, że może w końcu coś do tych mamusiek dotrze i zaczną zabierać dzieci w miejsca dla nich bezpieczne (tym bardziej, że zupełnie niedaleko domu mamy aż trzy place zabaw, przy których również są ustawione ławeczki i śmiało tam mogą sobie matki-koleżanki plotkować do woli, nie narażając przy tym na niebezpieczeństwo swoich pociech). Proszę sobie wyobrazić, jakie było moje zdziwienie, kiedy dzień po wypadku owe mamusie znów siedziały na tej samej ławce. Różnica zaszła jedynie taka, że sprawę zgłoszono i pojawił się pracownik spółdzielni w asyście jakiegoś fachowca, który oznaczył i zmierzył odcinek drogi, na jakim następnie pojawił się próg zwalniający. Ręce opadają, doprawdy. I tylko tych dzieci żal – bo nie dość, że narażone na potrącenia przez samochody, to jeszcze piękne wspomnienia z wakacji – asfalt przy blokowisku.

    1. No, ale jak mamuśki przyklejone do tych ławek, to się nic nie poradzi. Pewnie, jak to z reguły bywa, trzeba nieszczęścia, by ktoś wyciągnął wnioski.

      1. Dla mnie wystarczającym nieszczęściem był fakt, że to dziecko zostało potrącone i krzycząc wniebogłosy leżało tak biedne na asfalcie, ale jak widać (a czego zupełnie nie potrafię pojąć), dla jego matki to było jeszcze zbyt mało, żeby po wnioski sięgnąć – straszne ://

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *