Toaletowa samotnia

Ostatnio jedna z moich czytelniczek na Facebooku wspomniała, że najlepsze miejsce w domu do kontemplacji ciszy, a także do chwilowej izolacji od reszty domowników (tych czworonożnych również) to toaleta. I przyznaję, że coś w tym jest. W moim rodzinnym domu mówiło się na ten przybytek „czytelnia”. Moja mama właśnie w toalecie gromadziła całe stosy kryminałów i horrorów. Pamiętam, że namiętnie je czytała.

Adam_MickiewiczJakieś spięcie w mojej pokręconej mózgownicy cofnęło mnie w przeszłość. Okazuje się, że moje pierwsze spotkanie z Mastertonem miało miejsce właśnie w toalecie. Pamiętam to jak dziś. Nie była to lektura dla dzieci, ale co tam, zakazany owoc smakuje najlepiej. Sięgnęłam więc któregoś razu po jakąś powieść Mastertona. Wciągnęło mnie na całego. Dupsko zdrętwiało od niewygodnej pozycji, ale fabuła była tak ciekawa i przerażająca zarazem, że nie mogłam się oderwać. Pamiętam, że bohaterowi na plecach rósł garb, w którym znajdował się Indianin (?!). Potem długo nie mogłam spać i przez kilka dni sprawdzałam w lustrze, czy mi czasem nie wyrasta nic na plecach. Taka kara za sięganie po nieodpowiednią lekturę.

I tak się zastanawiam, dlaczego wychodek sprzyja filozoficznym rozważaniom. Bo że czasami pozwala się odizolować od domowników, to oczywista oczywistość. To chyba jedyne pomieszczenie, w którym można się zamknąć na klucz. Jak już przetrwamy okres, kiedy dziecko stoi przed drzwiami, ryczy i dobija się do nas, rozpaczając, że zostało samo, to znaczy, że opanowaliśmy sztukę kontemplacji w ekstremalnych warunkach. Możemy więc spokojnie porozmyślać nad własnym życiem.

Jednak stwierdziłam ostatnio, że u mnie w domu obecnie to raczej mało komfortowe warunki. Tak niefortunnie się złożyło, że kiedy siedzi się na tronie, to swoje odbicie w pełnej krasie ma się z boku w wielkim lustrze. Wystarczy spojrzeć w lewo i groteskowa wizja naszego jestestwa prezentuje się w pełni. I marnie to wygląda. Zdecydowanie gorzej niż Mickiewicz na Judahu skale. I wyraz twarzy nie tak beztroski. Jedyne pocieszenie, że wnętrze bogate i szare komórki pracują, tworząc nowe teorie filozoficzne dotyczące naszego bytu.

A Wy w jakim miejscu najchętniej rozmyślacie? Też preferujecie toaletową samotnię? 😆

0 myśli na “Toaletowa samotnia”

  1. Nie wiem Aniu czy pamiętasz ale była taka piosenka:
    “Obmyślam nowy plan,
    obmyślam nowy plan,
    obmyślam nowy plan wtedy kiedy s…”
    – The Bill – Kibel

    Toaleta zawsze dla mnie była miejscem, w którym dobrze się czyta i myśli. Szczególnie gdy mieszkałem z rodzicami bo w naszym mieszkaniu osobno były toaleta i łazienka.

  2. Przyznam się,że też zdarza mi się czytać w tym przybytku.Ale jednak tylko wtedy-gdy jestem sama w domu 🙂 .Zazwyczaj gdy tam przebywam słyszę:
    -Mamooo…..,co robisz???
    -Mamooo….szybciej,chcę siku…!!!
    -Mamooo…on mnie bije(on mi przełącza telewizor,on mi zabrał to i tamto)
    I weź się tu człowieku skup 🙂

  3. Też się zastanawiałem czemu to miejsce stymuluje do rozmyślania, itp. Jedno z niewielu miejsc gdzie raczej jest mało chętnych by przerywać czy zaglądać ze względu na zachodzące tam czynności. Odkąd syn sie pojawił to już nie to samo, ale jak już pójdzie spać i druga połówka coś tam, chce to chwila w erem jest wręcz cudowna bez względu na unoszące sie aromaty. 🙂

          1. hahahaha, nie, przykro mi, nie tylko u Ciebie 😀 i uwaga, 😛 portale mogą być połączone …tak, tak, nie kazdy o tym wie, więc mówie 🙂 .i dlatego, uważaj :D, .niespodzianka moze być, że w toalecie wyskoczy nie tylko myśl…czy tam szczur 😛 ale …….hahahaha
            🙂
            😛
            Podobno jak krzywo się siusia to nasza dussza czuje obecnośc innych dusz 😛 😀

  4. Pamiętam te książkę Mastertona! Mieliśmy w domu mały, kieszonkowy format to “Manitou” było chyba, ale czytałam w lepszych warunkach bo u siebie w pokoju 🙂 Zawsze myślałam, że przesiadywanie w celach czytelniczych w toalecie to cecha typowo męska. Mężczyźni mają jakieś upodobanie do napawania się tym siedzeniem, ale to pewnie dlatego, że potocznie nazywa się sedes tronem 🙂 Mnie to jakoś nie zachwyca, ale faktycznie jak chcesz mieć chwilę spokoju w samotności to toaleta się sprawdza, pod warunkiem jednak że masz dwie łazienki. W przeciwnym razie ktoś z domowników natychmiast zapragnie z niej skorzystać i cały spokój szlag trafia.

  5. Ja mam swój przedsionek, w którym pracuję, taki niby gabinet na szczycie (nomen omen;p) schodów;)
    Ale fakt – że w łazience, najczęściej pod prysznicem, też mi dobre pomysły do głowy wpadają:)

  6. Z uwagi na to, że Masterton jest znanym autorem poradników seksualnych to zdanie, że moje pierwsze spotkanie z Mastertonem miało miejsce w toalecie brzmi cokolwiek perwersyjnie 😉 A ta książka to chyba była Zemsta Manitou. A jak nie Zemsta, co coś innego ale z serii o Manitou. Nie przestraszyła mnie… Ale ja się boję innych rzeczy, niż duchy Indian 😉

    1. Mnie przestraszyła, bo byłam dzieciakiem. Potem już nie czytałam horrorów, aż do momenty, kiedy w toalecie znalazłam Kinga “Carrie”. Zainteresowała mnie okładka i przeczytałam, ale wtedy to już byłam poważną nastolatką. 🙂

  7. Kiedyś czytałam w toalecie. Za czasów młodości:) teraz dziecię mi nie pozwala…mam pokój, który kiedyś będzie sypialnią, teraz nazywany jest izolatką i tam chodzę czasem pomyśleć. Najlepsze pomysły wpadają mi do głowy na balkonie na papierosie- np. decyzja o ślubie, nazwa bloga, pomysły na posty:)

  8. Niestety niektore dzieci niewyrastaja z reakcji nerwowej, gdy matka znika za drzwiami przybytku… tak wiec dla mnie najlepszym miejscem na przemyslenia byl samochod… sporo czasu, conajmniej 2 godziny dziennie, przez kilka lat… bez przeszkadzaczy i tym podobnych. Czas na myslenie to byl, teraz za to, nie mam samochodu, ale z rodzinka na codzien tylko telefonicznie… wiec moge przemyslenia uprawiac w kazdym pomieszczeniu Wersalu, bo gdy zjawiam sie na Wlosciach… o przemysleniach nie ma co marzyc… 😉

  9. Będąc jeszcze w podstawówce (pierwsza połowa) rozmyślałam sobie nad muszlą klozetową i wymyśliłam, że każdy na każdym trójkącie można narysować koło o odpowiedniej wielkości i środku, że obie figury będą się stykały na rogach trójkąta. Kilka lat później na matematyce poznałam regułę, że każdy trójkąt można wpisać w okrąg, która jest dokładnie tym, co wymyśliłam. Nikt nie mógł zrozumieć, dlaczego wybuchnęłam śmiechem na lekcji.

  10. Za moich czasów jak ktoś chciał elegancko powiedzieć ze idzie do toalety mówił ze idzie do świątyni dumania – nazwa mówi sama za siebie

  11. Ja na szczęście nie muszę się w kibelku zamykać i mogę samotnie i z radością korzystać z fotela ukochanego, który coraz gorzej wygląda od tzw. wysiedzenia :D. Ale całe ” Winnetou” w kibelku obleciałam. Na szczęście nie kojarzy mi się 😀

  12. W mojej toalecie też jest “czytelnia”… Tam się ukrywam przed moim synkiem… Chociaż ostatnio on też na nocniku “czyta” książki 😀

    1. O, a może to się stąd właśnie bierze, że jak byliśmy mali, to rodzice dawali nam książki, kiedy siedzieliśmy na nocnikach? 😉 🙂

      1. Może 😉 chociaż ja to “czytałam” Kobietę i życie a szczególnie”satyrę w krótkich majteczkach”…. A synek kiedyś podejrzał mnie z gazetą i teraz zabiera książeczkę 😉

  13. Gdy byłam dzieckiem małym, a moi rodzice “dostali” mieszkanie nie mieli już na płytki do łazienki i kibelka (ale zrobili modne wtedy parkiety w reszcie mieszkania), mój ojciec jednak poza wieloma wadami miał także rozliczne talenty, więc w toalecie zrobił coś czego (jak napiszę tylko) wszyscy będą zazdrościć. Mianowicie namalował Gargamela zupełnie jak z bajki i “chmurkę”, w której napisane było “Kibel to nie czytelnia, tu się nie czyta tylko s…”. Oczywiście i tak wszyscy tam czytali, gdy położył płytki (na Gargamelu) zbudował ojciec też półeczkę na gazety.

  14. W takim razie trudna nauka przede mną 😉 Opanować sztukę kontemplacji 😉 W sumie, to nauka zaczyna się już teraz 😉
    Chyba nie mam specjalnego miejsca, gdzie najlepiej mi się rozmyśla, chociaż często się z mężem śmiejemy, że często nas na kiblu oświeca 😉

  15. Zgadza się. U mnie w domu za dnia tylko w kublu można na chwilę zebrać myśli! Zawsze idę z książką albo telefonem i schodze dopiero jak mi nogi zdrętwieją tak, że już dłużej nie da rady 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *