Po urodzinach

Urodziny Babci można uznać za udane. Jej  mina była bezcenna, gdy nagle w progu jej pokoju pojawiła się moja mama (jej córka). A tort doprowadził Babcię do łez. Można więc przyjąć, że Babcia zadowolona. Jedno zdarzenie tylko wprawiło mnie w konsternację. Kiedy śpiewaliśmy jej „Sto lat”, uświadomiłam sobie, że życzymy jej tylko 10 lat życia. I przyznam, głupio to brzmiało. Na szczęście Babcia powtarza, że ma zamiar żyć do 95, a „potem to się zobaczy”.

Tort robiony tajniacko prezentował się następująco.

tort (1)

Wiadomo, w konspiracji lekko się trzęsą ręce, więc może nie wyszedł idealnie, ale był smaczny. Kiedy kroiłam Babci kawałek, to stwierdziła, że mam jej nie oszczędzać.

Nutuś oczywiście był jak zawsze bardzo elegancki, bo okazja nie byle jaka.

tort (2)

Rodzice przyjechali ze swoim psem. Pamiętacie, jak niedawno pisałam o tym, jak nam suczka prawie zeszła i nasz weterynarz z sąsiedzka ją ratował? Muszka (bo tak się wabi psiak) miała ropomacicze. Trzeba było usunąć macicę. Suczce potem przez kilka tygodni podawano kroplówki i zastrzyki, ponieważ miała słabe wyniki krwi. Jednak kiedy przekroczyła próg naszego domu (w specjalnym ubranku chroniącym brzuch), to nie mogliśmy uwierzyć, że to ten sam pies. Jakby jej ubyło z 10 lat. Biegała, bawiła się. Widać, że była radosna i zdrowa. Nawet sierść miała zupełnie inną. Odmiana niesamowita. Oczywiście, musiałam ją sfotografować, by Wam pokazać i podziękować za trzymanie kciuków. Po raz kolejny stwierdzam, że macie ogromną moc w kciukach. Jeszcze raz dziękuję.

muszka

PS  I jeszcze przypominam o głosowaniu, jeżeli ktoś ma ochotę wesprzeć “Szepty dzieciństwa”, to bardzo proszę TUTAJ KLIKNĄĆ. Można to robić do 08.10.2015 r. Serdecznie dziękuję za każdy głos.

0 myśli na “Po urodzinach”

      1. no ba! :))))))

        wiesz, obiecałam sobie, że jak podejme pracę do pierwsze co to pojadę do Gdańska! 🙂

        ( 😀 tak, tak, nie ma to jak kawa z Rozczochranąą! :))) )

  1. Ehhh jak miło 🙂 Cieszę się, że impreza się udała. Przyznam, że tort chętnie bym spróbowała. Nutuś prezentuje się okazale i z godnością (jak na kota przystało) a Szanowna Babcia i Muszka niech żyją nawet 115 🙂

  2. Babci 150 LAT…. Tort super – w życiu żadnego osobiście nie skleciłam więc stąd mój zachwyt.
    Już widzę szczęście w oczach kota Natusia na widok psiego gościa – moje koty leją takich bezpardonowo, nie zważając na konwenanse i że gość nie świnia swoje prawa ma.

  3. Bo torty to dzielą się na dwie kategorie. Kategoria pierwsza to torty na które możesz z przyjemnością patrzeć godzinami i podziwiać je np. zza szyby cukierni. Kroić jednak szkoda, bo jako całość wyglądają tak pięknie, że strach bierze, czy w smaku będą równie piękne. Kategoria druga to tort, na który patrzysz przez chwilę a w drugiej chwili najchętniej widzisz jego kawałek na swoim talerzyku… by w trzeciej chwili odnosić już opróżnione a i niekiedy oblizane naczynia do zlewu/zmywarki. Tak na moje oko zrobiłaś tort drugiej kategorii 😉 Ale szkoda, że nie zamieściłaś zdjęcia tortu w przekroju.

  4. Jeszcze raz najlepsze życzenia dla Babci, tort wyglada fantastycznie a zwierzaki niesamowite. U nas pies i kot miały oddzielne pokoje – najpierw był strach ze pies zje kota a po spotkaniu ze to kot zrobi krzywdę psu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *