Eksperymenty

Wczoraj odbyłam swoje kolejne spotkanie autorskie. Tym razem w Tczewie. Było bardzo sympatycznie i profesjonalnie. Pani Ola – bibliotekarka z Tczewa – kapitalnie poprowadziła spotkanie. Mam nadzieję, że czytelnikom też się podobało. Dziękuję za trzymanie kciuków.

Tczew

Następne spotkanie autorskie odbędzie się w Pelplinie, a potem (w październiku) ruszam na „podbój” Zachodniopomorskiego i Lubuskiego. Witaj świecie!

***

No, ale w takich sytuacjach zawsze się stresuję, potem schodzi ze mnie napięcie, razem z powietrzem i leżę, dogorywam, bo wiadomo, bez powietrza się nie da. Rozczochrana tylko pracuje na najwyższych obrotach. I kiedy tak leżę i rozmyślam, przypominają mi się różne niestworzone historie. Jakiś czas temu przeczytałam na jednym z blogów o eksperymencie autorki z brwiami. Potem wpadł mi w oko kolejny blogowy post − tym razem o męskim zaroście. I to złożyło się na jedno zabawne wspomnienie z dzieciństwa.

wąsyMój tato jest blondynem, którego natura nie wyposażyła w zbyt bujną czuprynę. To znaczy kiedyś był, bo obecnie „lekko” osiwiał. Jednak jego zarost zawsze wyglądał mniej więcej tak, jakby mu na brodzie wyrósł, ale ktoś go potem próbował wyskubać. Mama zawsze goniła go, by się golił, ale pewnego dnia tata się zbuntował (od czasu do czasu mu się zdarzało) i postanowił zapuścić wąsy. Jak postanowił, tak zrobił. Jednak to, co wyrosło, prezentowało raczej obraz nędzy i rozpaczy, w dodatku było rude. Mama akurat jednego dnia farbowała sobie włosy i zostało jej trochę farby, więc zaproponowała tacie, że mu te rudzielce podkoloruje. Tata się zgodził (nie mam pojęcia, jak go mama przekonała). Efekt farbowania był taki, że tata o włosach koloru zboża, miał czarne wąsy z lekkim odcieniem zieleni. Co prawda, nie wiem, na co liczyli rodzice, bo mama miała zawsze kruczoczarne włosy i takiej też farby używała do pozbycia się siwków. Tata wyglądał komicznie, ale stwierdził, że jeżeli mama mu to zrobiła, to niech cierpi, więc nie ma zamiaru tego golić. A dzień później mieliśmy jechać pociągiem do rodziny. Ja z bratem usadowiliśmy się na siedzeniach naprzeciwko rodziców. Tylko że co spojrzeliśmy na ojca, to dostawaliśmy takiej głupawki, że trudno nas było uspokoić. Mama się denerwowała, a ojciec zadowolony dumnie prężył swój kruczoczarny wąs a’la Wołodyjowski.

Oczywiście tata na drugi dzień się złamał i wąsy zgolił, bo kto na niego nie spojrzał, to wybuchał śmiechem. Ale do tej pory wspomina, jak to żonie się postawił i z czarnozielonym wąsem w Polskę jechał. Od tamtej pory jednak już nigdy nie miał zarostu. Obecnie zapuścił kucyk. To jego kolejny bunt, bo mama z nożyczkami nieraz go ganiała, ale zaparł się i kucyk z dumą nosi. Raz tylko wpadł na genialny pomysł, by sobie go „zafarbować”. Robił orzechówkę i łupinami orzechów sobie włosy natarł, by miały „naturalny” i „złocisty” odcień. Wyszły tradycyjnie, zielonkawe. Widocznie w tym kolorze najbardziej mu do twarzy, jeżeli natura takie mu płata figle. Kolor po kilkunastu myciach zniknął.

Mój mąż na szczęście zarostu nie ma, eksperymentów z owłosieniem też nie robi. A jak tam Wasze wąsy? 😉

0 myśli na “Eksperymenty”

  1. A ja zapuściłem wąsy i brodę jak sie miał rodzić mój syn to znaczy prawie 33 lata temu i dobrze mi z tym ,Żona też nie narzeka , przynajmniej w mojej obecności. Kiedyś da żartu na wakacja ufarbowałem sobie całość na ostry rudy kolor . Biedna Żoneczka mało sie nie utopiła ze śmiechu , bo zobaczyła mnie stojąc w jeziorze

  2. Dostaje drgawek jak widzę faceta z wąsami ala Wałęsa (przepraszam Pana Prezydenta 🙂 ). Kiedyś wieki temu w okresie studiów mój mąż próbował zapuścić brodę. Po dwóch tygodniach stwierdził, że czuje się brudny i zakończył swoją przygodę z zarostem 🙂
    Aniu, myślę, że mama zafarbowała tacie wąsy mając nadzieję, że je od razu zgoli. Miała to być taka kobieca przebiegłość 🙂 No i się przeliczyła ..

  3. 🙂 Facet z zarostem nie jest dla mnie czymś nie do przyjęcia ale za to facet z farbowanym zarostem….sory, ale wygląda groteskowo i nie potrafię patrzeć inaczej

  4. Ojciec na Szczycie właśnie wczoraj zgolił brodę. Nie wiem dlaczego to uczynił!

    A co do spotkań autorskich, to ja zawsze stresuję się tylko jednym – że nikt nie przyjdzie;)

    1. Obecnie Łodzi w planach nie mam. To zawsze wszystko zależy od tego, gdzie mnie biblioteka zaprosi. Nie mam tak wyrobionego nazwiska, by się o mnie zabijano. 🙂 🙂

  5. …..Eeeee….Regularnie pozbywam się ich u kosmetyczki za pomocą wosku i nigdy nie przyszłoby mi do głowy sprawdzać ich koloru;). A mężuś? Raz zapuścił brodę na moją prośbę, ale jeszcze w okresie narzeczeństwa, 25 lat temu 🙂

  6. Skoro już tak szczerze rozmawiamy… Wąsy tudzież brodę wyskubuję regularnie pęstą. Próbowałam kiedyś utleniać wodą utlenioną, ale kolor włosów się nie zmienił, za to skóry – a i owszem. Na czerwony 😉
    Małżonek, kiedy jeszcze był kawalerem nosił czasem wąsy a’la Saddam Husajn. Teraz czasem się buntuje i parę dni nie goli w ogóle. Zdecydowanie wolę, kiedy się goli.

  7. Wąsy wydepilowane 🙂
    Pocieszna rodzinka z Was
    Boję się czasem, że mój chłopak będzie jak Twój tata. Już teraz tak ma ;( Ostatnio postanowił, że będzie miał zarost składający się z wąsa, krótkiej brody i połączenia obok ust. Na szczęście stwierdził, że nie wyjdzie tak nawet z akademika, więc jest jeszcze nadzieja 🙂

  8. Czy dostaje pani tzw kasę za udział w takim programie jak pytanie na sniadanie?Czy to tylko autopromocja?:)z wypowiedzi popłakałam się ze śmiechu:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *