Co zrobić z psem w wakacje?

Są wakacje. Chce się wyjechać w siną dal. Ale jak tu wyjechać, jeżeli w domu czworonóg? I to bynajmniej nie biała myszka lub szczur w piwnicy. Jest pies. Okazuje się, że ludzie są w tej materii bardzo pomysłowi. Nie, nie, nie hotel dla psów, to zbyt banalne. Prościej jest na przykład zabrać psa w góry i wciągnąć go w takie miejsce, z którego sam nie zlezie. Pomysłowe, nie? Albo zatargać go do lasu, przywiązać do drzewa i gotowe. piesJak się jest mięczakiem i nie ma się sumienia przywiązać, to można go wyrzucić z samochodu gdzieś przy drodze, może jakiś wieśniak się zlituje i go przygarnie. Ale trzeba pamiętać, by tak daleko psiaka wywieźć, żeby cwaniak do domu nie znalazł drogi. Bo psy to strasznie przebiegłe bestie i na złość człowiekowi potrafią wrócić.

W zasadzie w ten sam sposób można by w wakacje pozbyć się swoich dzieciaków, bo przecież przyjemniej jest spędzać urlop bez rozwrzeszczanych bachorów, które w dodatku ciągle czegoś chcą. Można więc takiego gówniarza też do lasu i do drzewka. Czemu nie? Toż przecież niektórzy przyzwyczajeni są do tego, że problemów trzeba się pozbywać. Po co je rozwiązywać? Potem można sobie zrobić nowego dzieciaka albo kupić nowego psa.

***

Ostatnio słuchałam audycji radiowej o pomysłowości ludzi. Ta pomysłowość sięga zenitu właśnie w okresie urlopowym. Aż włos mi się na głowie zjeżył. Sama bym takiego jednego czy drugiego ludzkiego palanta przywiązała do drzewa w ciemnym lesie. Ba! Można by jeszcze posmarować go miodem, by mrówki miały uciechę. A psu zmieniłabym opiekuna.

Wiadomo, że zwierzę to obowiązek. I to czasami może bardzo uciążliwy. Bo trzeba mu zapewnić opiekę podczas naszej nieobecności. Ba! Trzeba go karmić, wyprowadzać, bywać z nim u weterynarza… Zaraz ktoś powie, że się mądrzę, bo mam kota, a z kotem to jednak trochę łatwiej, kuwetę się mu postawi (albo i dwie), jedzenia nasypie w miski i heja, można jechać. Niby tak. Nie było mnie w domu cztery dni, kot został z resztą rodziny, ale kiedy wróciłam, to nie odstępował mnie na krok, stęsknił się. Nie wyobrażam sobie zrobić mu krzywdy z żadnego powodu, a już tym bardziej dlatego, że chcę się pobyczyć na Majorce.

Wychowałam się w domu, w którym zawsze były psy. Zawsze. Zresztą rodzice ciągle mają psiaka. Kiedy gdzieś jadą, zabierają go ze sobą. To jak członek rodziny. Można tak zorganizować wyjazd, by zabrać zwierzaka ze sobą albo zapewnić mu na ten czas opiekę.

Pies żyje kilkanaście lat. Warto o tym pamiętać. Ponadto nie ma obowiązku go posiadać. Naprawdę.

I kim trzeba być, by pozbywać się psa (lub innego czworonoga) tylko dlatego, że chcemy zrobić sobie wakacje? Zawsze mnie to zastanawiało. Lato nie zwalnia nas z myślenia ani z człowieczeństwa. Od tego urlopu brać nie można.

 

PS  Sorki, ale się zdenerwowałam.

0 myśli na “Co zrobić z psem w wakacje?”

  1. I dlatego ja właśnie psa nie mam….często wyjeżdżam, nie mogłabym go z sobą zabierać , nie miałabym go z kim zostawić, nie mogłabym go przywiązać w lesie.
    Ale proooszęO! kot sąsiada bez pytania właśnie wszedł do kuchni przez otwarte okno. Chyba głodny..

  2. Na Włościach jest i kot i pies, i zawsze jakiś członek rodziny też, a jak się ludzie rozpierzchną to najwyżej na jeden dzień, a i tak często bywa wówczas, że ktoś z tych co to nie wyjeżdżają bierze urlop i siedzi w domu, bo inaczej pies wykończyłby sąsiadów… nasz pies nie szczeka – nasz pies wyje (taka rasa, taki urok jego), kot jeden dzień też wytrzyma na ogrodzie bez większego problemy, gdyż i teraz, w sezonie letnim, czasem po 2 dniach doczołga się dopiero do miski i 2 saszetki na jedno posiedzenie, po takim szlajaniu się, spożyć bez problemu potrafi.

    Jednak ilekroć słyszę o tym, że może do Wersalu przygarnę zwierzątko jakieś się wzdrygam – właśnie na częste nieobecności… dość problemu mam z kwiatkami, a ze zwierzakiem – zwłaszcza, gdy nie zawsze istnieje możliwość zabrania takiego ze sobą. Lepiej bez, może kiedyś, ale szybciej takie zwierzątko na dwu nogach, abym nie musiała kombinować z tym, czy ma kto mi kwiatki podlać, czy nie ma kto. 😉

  3. Witaj Kurko,
    jestem ‘za’ przywiązywaniem i zostawianiem w lesie pseudo właścicieli. W zimie fajnie kudłate stworzonko przytulić, a latem szkoda kasy na hotel dla zwierzaka.Są jeszcze inni, którzy biorą zwierzątko dla dzieci zeby miały się ‘czym’ bawić. Miałam takiego pieska, wyrzuconego przez okno jadącego samochodu, nawet się nie zatrzymali! Najwierniejszy przyjaciel, który przeżył z nami prawie 15 lat. Bardzo uciekał przed dziećmi w wieku 1,5-4 lata, /pewnie wzięli szczeniaczka dla dzieci, a one go krzywdziły, to musiał się bronić, tak przypuszczamy/. Zawsze u mnie w domu były zwierzęta /psy, koty, sroka, chomiki, jeże, dzikie fretki/ teraz ze wzgl. na alergię męża nie mam żadnego zwierzaczka 🙁
    Popieram wysokie kary dla tych, którzy znęcają się nad zwierzakami.
    pozdrawiam ‘wietrznie znadmorza’ 😉

    1. Też kiedyś przygarnęłam psa przywiązanego w zimie do słupka, przez jakiś czas szukałam właściciela, jednak okazało się, że psiak był nieudanym prezentem gwiazdkowym. Na szczęście znalazłam mu dobry dom. Teraz niestety też jestem alergikiem, więc mój Nutuś jest ostatnim moim zwierzakiem. Ale nie wyobrażam sobie go oddać.

  4. Najprościej do lasu i do drzewa przywiązać. Albo wywalić. Ostatnio wyrzucono przy mojej pracy (mało to po polskiemu ale wiadomo o co chodzi 😉 ) staruszka owczarka niemieckiego. Biedak, przez dwa dni przed wszystkimi uciekał, aż udało sie go zwabić na kiełbasę i zatrzymać, przyjechali po niego ze schroniska. Zresztą, odkąd pracuję w tym miejscu już 3 pieskom w ten sposób potraktowanym znalazłam dom, z czego jednego osobiście zawiozłam do domu tymczasowego pod Wrocław, a obecnie suczka mieszka we Wrocławiu. A kilka trafiło do schroniska, niestety. Najbardziej smutne w tym jest to, że te psy panicznie boją się ludzi, a jak już się zbiorą na odwagę i podejdą to są jednym wielkim kłębkiem nadziei, że się je przygarnie 🙁
    Oddając je pracownikom schroniska zawsze mi się serce kroi na setki kawałków, ale sama nie mam warunków na więcej niż jednego psa 🙁

  5. Kiedyś chciałam mieć – rodzince się nie zgodzili. Teraz już bym nie chciała, bo odwykłam od myślenia, że ktoś czeka jak mam ochotę pójść gdzieś na kawę. Z Dzieckiem się da, z psem – nie. Poza tym jednak uważam, że mieszkanie to nie najlepsze lokum dla psa. Dom z choćby kawałeczkiem ogrodu lepszy – pies sam się może wyprowadzić na krótki spacer.
    A tych, co psy zostawiają w dowolnie wybranym miejscu, z którego pupil do domu nie wróci, też bym w takim miejscu zostawiła. Najlepiej jeszcze zamieszkałym przez zdziczałe psy. Albo wilki.

    1. Też już psa nie będę mieć, zresztą Nutuś jest ostatnim zwierzakiem w moim domu. Trochę sobie tego nie wyobrażam, ale ze względu na alergię trzeba zachować rozsądek i się powstrzymać przed wzięciem kolejnego kota. Zresztą nikt nie zastąpi Nutusia. 🙂

  6. Franek, mieszaniec owczarka belgijskiego i niemieckiego bodajże, zaplątal się w nasze okolice kilka lat temu, tuż przed majowym weekendem.Znalazł dom po sąsiedzku.Choć sąsiedzi wolą koty, zbudowali Franiowi budę i karmią go regularnie.Franio może mógłby mieć więcej szczęścia bo niestety, nikt nie ma czasu by wychodzić z nim na spacer…ale może w sumie taki żywot jest lepszy od śmierci pod kołami rozpędzonego samochodu? Innym razem znalazłam w krzakach miot rudych kociąt.Zabrałam do domu i próbowałam ratować.Żadne z nich nie dożyło rana.Przemarzły,był październik i nie wiadomo jak długo leżały w tych krzakach.Było mi bardzo przykro. Ze szkoły podstawowej zapamiętałam hasło z gazetki w pracowni przyrodniczej:”Obojętnego na niedolę zwierząt i ludzka niedola nie wzruszy”…

    1. Smutny jest los takich zwierzaków. Czasami mają trochę szczęścia, bo znajdzie je jakaś dobra dusza, ale to tylko czasami.

  7. To jest potworne, ale niestety dość częste. U Mamy też jest suka, która została wyrzucona z samochodu (listonosz widział), a w zeszłym tygodniu dojeżdżająca rowerem opiekunka Mamy znalazła na leśnej drodze plastikowy worek, w którym zamknięte były 4 żywe kocięta.

  8. To jest właściwie niewykonalne, ale gdyby ktoś dotarł do takich ludzi, to może dowiedzielibyśmy się, dlaczego tak robią. Moja teza to arogancja, ignorancja i po prostu brak szacunku dla zwierząt, które nasz byt na tej ziemi wzbogacają.

  9. Nie mów nawet!!! Osobiście mam kolegę który znalazł w lecie pitbulle . W jednym roku jednego za rok drugiego. Jednego sobie zostawił drugiego wcisnął znajomym. Jak można takie cudo skazać na śmierć głodową??

  10. Może ostry to jest wpis, ale takich też potrzeba. Jak najbardziej Cię popieram i również nie rozumiem takich ludzi. Ludziska są wygodne i najczęściej myślą tylko o sobie…

  11. Chyba wszystkich rozsądnych ludzi z choć krztyną empatii trafia szlag przy takich historiach. Mi osobiście też załącza się agresor. Wszystkich miłośników zwierzaków, którzy w rozsądny sposób chcą zagospodarować czas swojego pupila, na okres wyjazdów/wakacji, zapraszam do serwisu https://flatsforpets.com gdzie możecie przebierać w Petsitterach i opiekunach, a do tego na czas opieki wasz pupil otrzymuje z automatu ubezpieczenie zdrowotne. 🙂 Miłego dnia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *