Oddaj tatę do przegladu!

MÓJ  TATA

Mój tata ma raka. Raka prostaty. Niezłośliwego. W środę będzie operowany. Mój dziadek (ojciec mojego taty) też miał raka. Też raka prostaty. Zmarł w wieku ok. 60 lat. Nikt wtedy nie mówił o profilaktyce, a temat był wstydliwy. Pomimo tego, że wiele się o tym dzisiaj mówi i tak nie wszyscy mężczyźni pamiętają o profilaktycznych badaniach. Nie pamiętają lub wychodzą z założenia, że „mnie to nie dotyczy”.

Od śmierci mojego dziadka mama faszerowała tatę różnymi specyfikami na bazie ziół, co by zapobiec chorobie. Nie wiadomo, czy miało to jakikolwiek wpływ na stan zdrowia, ale mama wierzy, że gdyby nie te magiczne specyfiki, byłoby gorzej.

Nie jestem lekarzem i nie chcę o tej chorobie pisać z medycznego punktu widzenia. Chcę opowiedzieć pewną historię. Historię mojego taty, który wierzę, niedługo zapomni o swoim schorzeniu i dalej będzie cieszył się życiem.

Moi rodzice od śmierci dziadka byli bardzo przewrażliwieni na punkcie raka prostaty. Pewnie jakieś genetyczne uwarunkowanie tej choroby istnieje. Pierwsze objawy były już dla nich sygnałem niepokojącym. Pojawił się częstomocz, oddawanie moczu w nocy, parcia na pęcherz. Pierwsze, co zrobił mój tata, to badanie krwi na poziom PSA. Tutaj już okazało się, że wynik jest nieprawidłowy. Lekarz przez badanie palcem guza przez odbytnicę stwierdził przerost prostaty. Dał skierowanie na biopsję. Nie wiem, jak takie badanie wygląda. Ale byłam wtedy z moim tatą w szpitalu. Czekając na korytarzu, nasłuchałam się opowieści starszych panów, którzy takie badanie już przeszli. Zapewniali, że nie boli. Ale mina mojego taty wychodzącego z gabinetu lekarskiego, świadczyła o czym innym. Potem się śmiał, kiedy nie mógł usiąść na swoich zmaltretowanych czterech literach. Opowiadał, że lekarz biopsję wykonuje przez odbyt. Oddaje „pistoletem” dwanaście strzałów przez jelito do prostaty. Żartował, że wie, jak czują się panowie innej orientacji. Materiał zostaje pobrany do oceny. Na wyniki czekaliśmy kilka tygodni. Postawiono w końcu diagnozę: nowotwór. Rozpacz. Niezłośliwy. Ulga. Termin operacji został ustalony za pół roku (to już w przyszłym tygodniu), dlatego że lekarze stwierdzili, że guz się nie rozwija i można spokojnie poczekać w kolejce. Znamy realia polskiej służby zdrowia.

Jesteśmy jeszcze przed operacją. Używam celowo liczby mnogiej. To będzie wyzwanie dla całej rodziny (przede wszystkim emocjonalne). Z tego, co tacie powiedział lekarz, zostanie wypuszczony ze szpitala z cewnikiem, żeby nie blokować łóżka. Po tygodniu musi wrócić, żeby cewnik został usunięty. Będzie chodził w pampersach. Będzie musiał od nowa jak dziecko nauczyć się oddawać mocz, ponieważ zostanie odcięta część cewki moczowej. Podobno węzy chłonne są najbardziej podatne na przerzuty, więc trzeba je usunąć. Pewnie dla każdego człowieka to trudne. Jakoś tak przychodzi wtedy na myśl hasło „ludzka godność”… Jest jednak sprawa, która nie daje pewnie mojemu tacie spokoju. Seks. Niby mężczyzna może uprawiać seks do końca życia, jak ma szczęście (czasami ze wspomagaczami). Mój tata tego szczęścia nie ma. Erekcja będzie dla niego tematem since fiction. Podobno podczas operacji przecina się nerw odpowiadający za erekcję. Dla mężczyzny musi to być trudne. Ale wiadomo, ważniejsze życie niż baraszkowanie w łóżku. Chociaż pobaraszkować dalej będzie mógł, tylko inaczej. Głupio tak mówić o seksie i o własnych rodzicach. Seks i rodzice to tematy wzajemnie się wykluczające, bo nikt nie chce dopuszczać do siebie myśli, że rodzice „robią jeszcze TE rzeczy”. Jest taki dowcip (tata mi opowiedział). Kobieta żali się koleżance: „Mój mąż jest trzystuprocentowym impotentem.” „Jak to?” – pyta tamta. – „Chyba stuprocentowym?”. „Nie, trzystu, bo zanim spadł z drabiny i stracił ręce i język, był stuprocentowym impotentem”.

W jednym z filmów amerykańskich (nie pamiętam tytułu) bohaterka zmusiła lekarza, by wykonał operację w taki sposób, by nie przecinać tego „męskiego” nerwu. Lekarz na to zdenerwowany: „Musiałbym wtedy operować dwie godziny dłużej i na golfa się spóźnię.”

To film. Ja nie jestem lekarzem, nie znam się. Ale jakoś tak dziwnie w mojej głowie kołacze się myśl, że może można zrobić tę operację inaczej. No, ale czas! A czas kosztuje. A polska służba zdrowia biedna. A taki mężczyzna pewnie seksem się już nacieszył, więc co tam. Trach! I żegnaj „figo fago”! Niech się cieszy, że ratuje mu się życie! I cieszy się, cieszy! I to jak! Dzięki temu, że mój tata się badał, zdiagnozowano raka w samą porę.

Więc może, kochani panowie, by jak najdłużej korzystać z cielesnych uciech życia i podziwiać w lustrze swoje dumnie wyprężone przyrodzenie czy jak wolicie, „pełną stójkę”, warto pamiętać o profilaktyce? A jak was tej „pełnej stójki” pozbawi skalpel lekarza, to też nie martwcie się, bo dalej was będziemy kochać! Ale badajcie się, by żyć dla siebie i dla nas jak najdłużej, bo życie jest takie piękne! Nawet bez seksu (chyba…)

Na koniec jeszcze pozwolę sobie zacytować wiersz mojego taty. Niech będzie odzwierciedleniem jego poczucia humoru.

„Figo fago”

Kiedyś był figo fago.
Wysportowany był
i sprężysty.
Robił figury,
że dech zapierało.
W stójce potrafił
trwać godzinami.

Dzisiaj już pełnej
stójki nie zrobi.
Teraz najlepiej,
zwis mu wychodzi.

Więc wisi leniwie,
moi kochani,
obok luźnego
worka z jajami.

 

* zdjęcie z Wikipedii, autor: Rico Heil

0 myśli na “Oddaj tatę do przegladu!”

  1. Świetny ten wiersz:)

    A tak na poważnie…dla mężczyzn pewnie taka operacja jest tak samo trudna,jak operacja wycięcia kobietom macicy.Ważne jednak jest to,żeby żyć,tak jak napisałaś.
    Inni mężczyźni powinni brać przykład z Twojego taty!!!

    Trzymam kciuki z powodzenie operacji i szybki powrót do zdrowia:)

    1. Dzięki. Przekaże mojemu tacie, że wiersz Ci się podobał. Na pewno się ucieszy. 🙂 Dziękuję też za link na pocztę. Poczytam i pooglądam. 🙂

        1. Mój tatuś by się ucieszył. TO by była super reklama dla niego! 😉 Ma ich mnóstwo, może by ktoś chciał je wydać. 😉 Na razie czyta na rodzinnych imprezach. 🙂

          1. Tak mi się wydawało, że to będzie w guście redaktorów. 😉
            Lekko tajemniczy początek, potem troszkę o seksie i minimalnie “sprośny” wierszyk a la Boy-Żeleński.
            🙂

          2. A tak zupełnie nieświadomie dzisiaj rano przygotowałam na jutro wpis o lekkim zabarwieniu erotycznym 🙂

    2. No chyba to jednak całkiem cos innego.Kobiecie macica jest potrzebna tylko i wyłacznie do rodzenia dzieci wiec nie ma wpływu na uprawianie seksu.Moze go uprawiac tak samo jak i przed operacja,a w przypadku mezczyzn to niestety jest niemozliwe. Brak wzwodu ,impotencja

  2. Ten film to byli “Chirurdzy” (po polsku).
    Trzymam kciuki za Twojego tatę. Moja świetna ciocia jest w tej chwili w szpitalu w Gdańsku na pięciotygodniowej radioterapii. Rak macicy, złośliwy..
    Czyli… może mamusie też oddamy do przeglądu?

  3. Do końca tego tygodnia, w pewnej znanej nam szkole (ZSTB), jest konkurs na własnorecznie napisany wiersz. Strasznie chcialabym zobaczyć minę organizatorek, gdyby Ktoś zgłosil do konkursu ten wiersz. Bezcenne… A może?

  4. Dobrze, że mimo trudnej sytuacji humor Tacie dopisuje. Życzę by leczenie przebiegło pomyślnie , pozdrawiam całą Waszą rodzinę. Na pewno Wasze wsparcie jest dla Taty dużą pomocą.

  5. Przeczytałem.Jestem w podobnej sytuacji ale jak lekarze określili jestem bez objawowy bo oprócz spadającego PSA nic nie wskazuje że dzieje się coś bardzo niepokojącego.Termin biopsji wyznaczony ale lekarz prowadzący mówi że trzeba się nad biopsją zastanowić bo jest to niestety bardzo inwazyjna metoda.Można się załatwić na zasadzie “purchawki”takiego grzyba którego jak się naciśnie to się rozniesie na okolice.Co robić?mam dylemat.

    1. Pewnie nikt nie da Ci gotowej odpowiedzi. Mój tato tez bał się badania, ale dobrze się stało, że zrobił. Rak okazał się na szczęście niezłośliwy. Mam nadzieję, że usuną i będzie dobrze. 🙂 A to lekarz Ci powiedział o tej zasadzie “purchawki”? Pierwsze słyszę, że to może zaszkodzić, ale nie jestem lekarzem. Mój tato ma kolegów, którzy są już po operacjach. Normalnie sobie żyją, no tylko wiadomo, nie będą już mieć nigdy erekcji.

  6. Mój tata też się badał regularnie i raka prostaty wyryto wcześnie, ale już nie żyje… Trafił na lekarzy, którzy nie potrafili stwierdzić, że to przerzut. Półtora miesiąca przed śmiercią dowiedział się, że źródło tkwiło w jelicie grubym. Smutne, ale prawdziwe. Mam nadzieję, że inni będą mieć więcej szczęścia.

  7. Przeczytałam z wielkim zainteresowaniem Twoją wypowiedź. Mój tata zmagał się z nowotworem złośliwym prostaty, ale w tej chwili już jest wszystko w porządku, przynajmniej na dzień dzisiejszy, bo zawsze istnieje prawdopodobieństwo przerzutów. Operację przeszedł w końcówce października. Nowotwór został wycięty w całości, co potwierdziły winiki histopatologii i wynik PSA. Co do nietrzymania moczu jest coraz lepiej, bo tata ćwiczy mięśnie dna miednicy. Do niedawna wydawało mi się, że to są ćwiczenie dla kobiet, które mają problemy z nietrzymaniem moczu po porodzie. Nic bardziej mylnego. Panowie mają, że się tak wyrażę, dwa “zawory”. Jeden-ten którego normalnie używają zostaje uszkodzony bądź usunięty podczas operacji, ale pozostaje jeszcze ten drugi (dokładnie ten sam, którego używają kobiety) i właśnie jego tata musi nauczyć się używać. W praktyce polega to na “rozćwiczeniu” mięśnia różnymi ćwiczeniami. Trwa to bardzo długo, ale tata powoli odczuwa efekty. Co do erekcji, to też podobno wraca, ale na to trzeba dużo więcej czasu. Gdybyś miała jakieś pytania, to bardzo chętnie udzielę informacji 🙂 pozdrawiam i życę Waszej rodzinie powodzenia. Najważniejsze jest dobre nastwienie.

      1. Nie uczą, a przynajmniej taty nie uczyli. Powiedzieli tylko, że trzeba ćwiczyć. Ja sama znalazłam na stonie internetowej http://www.tena.pl w zakładce kobiety informację, że wysyłają bezpłatnie plytkę dvd z ćwiczeniami. Tata włącza sobie płytkę i ćwiczy z panami :). Dodatkowo na tej stronie w zakładce mężczyżni możesz dla taty zamówić bezpłatne próbki wkładek. Są bardzo przydatne w nietrzymaniu moczu. Takie wkładki można zakupić w sklepach medycznych i w aptekach za pełną odplatnością, ale warto wziąć od lekarza receptę i wtedy doplaca do nich NFZ. Mój tata liczył na to, że nie będzie mu recepta potrzebna i na kilku wkładkach się skończy. Niestety nie ma co liczyć na taki obrót sprawy. Rekonwalescencja trwa kilka a czasami kilkanaście miesięcy, więc lepiej od razu po wyjściu ze szpitala postarajcie się o wypisanie recepty.

        1. Dzięki za podpowiedź. O recepty mieliśmy zamiar poprosić, bo już słyszeliśmy, że właśnie tak się dzieje. Dzięki za adres stronki.

  8. Twój tato ma szczęście. U mojego męża wykryto za późno. Ma złośliwego.Przerzuty do kości. Pozostaje tylko terapia paliatywna :))) Ale mimo to nie tracimy nadziei, chociaż odbyliśmy dla pewności konsultacje u kilku onkologów. Nam pozostała tylko radioterapia przeciwbólowa i hormonoterapia.

    1. Dlatego to ważne, żeby mężczyźni się systematycznie badali. My – kobiety (chociaż pewnie nie wszystkie) chodzimy do ginekologa, jakoś przyzwyczajono nas do cytologii, mammografii. Było i jest mnóstwo akcji, które o tym przypominają. Mężczyźni też powinni się przyzwyczaić do badań. Coraz głośniej się mówi o profilaktyce raka prostaty – to dobrze.

  9. Wiem co czujesz. Wiem jak to jest, gdy ktoś najbliższy choruje. U mojego Taty też zdiagnozowano raka prostaty. Niezłośliwego. Prosta operacja (a właściwie zabieg) i do domu. Dłuuuugi czas był spokój. Tata cieszył się dobrym zdrowiem. Niestety półtora roku temu rak prostaty przypomniał sobie o moim Tacie. Tym razem już tak łatwo nie było. Tata odszedł miesiąc temu…
    Wierzę, że Twój Tata będzie miał więcej szczęścia. Że będziesz się nim cieszyć jeszcze długie lata. Z całego serca Ci tego życzę…

  10. Obawiam się, że albo czegoś nie zrozumieliście wystarczająco dokładnie albo tato idzie do byle jakiego szpitala. Przy niezłośliwym przeroście prostaty robi się zabieg elektroresekcji gruczołu prostaty przez cewkę moczową. Możliwe są po nim oczywiście skutki uboczne ale nie takie jak piszesz. Nie ma problemu ze wzwodem. Radzę jeszcze raz wypytać lekarza co do sposobu (i powodów) przeprowadzenia zabiegu. Ja mam to za sobą

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *