Nie kuś losu!

Dzisiaj piszę w afekcie. W afekcie jestem od kilku dni. Odkąd wysłuchałam wywiadu ze zgwałconą kobietą – tłumaczką, która znalazła się na jednej imprezie z dwoma ratownikami medycznymi. Gwałciciele dostali wyrok w zawieszeniu. Przez chwilę analizowałam, czy jestem w Polsce czy już w Indiach.

Potem wysłuchałam kapitalnej audycji w radiu na ten temat. I lekki nerw mnie dopadł. Podobno według statystyk aż 33 % wyroków w sprawie gwałtu jest w zawieszeniu. Oniemiałam.

Ratownik medyczny kojarzy mi się z kimś, kto ma w sobie jednak odrobinę empatii, wie, jak cenne jest ludzkie życie i wie, jak je ratować. A kiedy słyszę, że gwałtu dokonali właśnie przedstawiciele tego zawodu, w dodatku kobieta podczas gwałtu miała atak epilepsji, a ci robili swoje, to sorki, ale nóż mi się w kieszeni otwiera i byłabym za publiczną kastracją. I wcale nie chemiczną.

Zdenerwowałam się tym wyrokiem, ale jak sobie od razu w łepetynie odświeżyłam wypowiedzi naszych polityków, to w sumie trudno się dziwić. To obrazuje sposób myślenia części społeczeństwa. I kiedy pan, który ma kilka procent poparcia w naszym pięknym kraju, jest posłem i w dodatku marzyła mu się prezydentura, mówi, że kobiety lubią, jak się pokonuje ich opór albo, że wolałby, żeby jego córkę po pupie głaskał pedofil, niż żeby chodziła na edukację seksualną, a inny polityk mówi, że prostytutki nie można zgwałcić, to nóż w kieszeni się otwiera po raz drugi.

Podobało mi się, co w audycji radiowej mówiła zaproszona do studia pani profesor (niestety nie wiem kto to, bo nie słuchałam całości). Jak zajrzy się na stronę policji, to co przeczytamy? Nie przestrogę w stylu nie gwałć, nie krzywdź itp. Ale za to piękny apel do kobiet. Na przykład, nie wiem, czy wiecie, jeżeli wsiadacie z nieznajomymi do windy, to prowokujecie los. Jeżeli nakładacie minispódniczkę, to prowokujecie los. Jeżeli pijecie alkohol, to prowokujecie los. Jeżeli idziecie ciemną ulicą, to oczywiście prowokujecie los. I tak od razu przyznaję z ręką na sercu, że jeżdżę windą z nieznajomymi, na imprezie zdarza mi się wypić wino, bywa, ze chodzę po zmroku. Normalnie żyję na krawędzi. I każdy sąd napastnika uniewinni, bo jeżeli kobieta sama się prosi, to ma.

No, ręce mi opadły do samej ziemi. Gdyby mogły, toby spadły jeszcze niżej, ale się nie da.

Rozmawialiście kiedyś ze zgwałconą kobietą? A ze zgwałconą dziewczynką? Bo ja tak. I „musiałam” wysłuchać wszystkiego w najmniejszych szczegółach. Każdy, kto daje wyrok w zawieszeniu w takiej sprawie, powinien stuknąć się w zakuty łeb. A tłumaczenie, że podczas gwałtu za słabo „wybrzmiało nie”, do telepawki mnie doprowadza. Bo z tego wynika, że najlepiej, jakby oprawca skatował ofiarę, stłukł ją do nieprzytomności, to wtedy dla sądu może byłby to znak, że kobieta mówiła „nie”, inaczej można by sądzić, że dała przyzwolenie. Tak jak ta tłumaczka. Zamiast walczyć, miała atak epilepsji, no też coś, to pewnie w zagubienie ratowników wprawiło i wzięli to za „tak”. A że piła z nimi na wspólnej imprezie? No to sama się prosiła.

I od jutra worek jutowy…

0 thoughts on “Nie kuś losu!”

      1. mam wrażenie, że żyję w jakimś cholernym matrixie . Oskarżeni o gwałt z karą w zawieszeniu. A człowiek niepełnosprawny, który wziął rower pozostawiony bez opieki ,poszedł do więzienia. Jednakże mam cichą nadzieję, że to się w końcu zmieni.
        podrawiam:)

  1. W tym kraju wiele wyroków mnie bulwersuje. Za morderstwa w tym dzieci, za gwałty, za wszystko co tak mocno krzywdzi człowieka. Wyroki są śmieszne. Za przekroczenie autem prędkości czasem gorszą “karę” dostaniesz niż za zbrodnie, za które nie powinien ten czy tamta wyjść z więzienia przez długie dziesięciolecia.
    SMUTEK i ROZGORYCZENIE , o to co czuję myśląc o tej sprawiedliwości.
    :((((((((((((((((((((
    I współczuję tej i wielu innym kobietom.

  2. Niestety…żyjemy w chorym kraju…Czyli jak mam większe piersi od koleżanek to powinnam je ściągać bandażem i chodzić w worku jutowym żeby losu nie kusić…Wystarczy obejrzeć programy typu Magazyn Ekspresu Reporterów ,gdzie pokazane jest jak to “sprawiedliwie”dzieje się pokrzywdzonym…Po wczorajszym wydaniu również mnie trzepało 🙁

  3. Dla kogo ten worek, bo nie do końca zrozumiałam. Dla Ciebie czy dla bestii, którzy roszczą sobie prawa do decydowania czy “nie” znaczy “nie” czy może pod pewnym kątem znaczy “tak”. “Nie” to “nie” i tak wygląda z każdej strony.
    Słów brakuje, żeby napisać właściwy komentarz do Twojego dzisiejszego wpisu i całej sytuacji. Jeszcze trochę i zaczniemy w Polsce sądzić za ofiarę a nie kata.

  4. Nie słyszałam o tych ratownikach, musiało mi coś umknąć, ale masz rację, ręce opadają, a to jest ostatnio u mnie najczęściej używane określenie, bo cóż innego można powiedzieć w takich sytuacjach?

  5. Refleksja 1. O ratownikach medycznych. Myślałaś, że to ludzie z empatią, że taki szczytny zawód? A spójrz na to z innej strony – owszem ratownik to może być ktoś, kto poszedł na tę specjalizację, bo chciał jeździć do nagłych przypadków i ratować życie bezpośredni zagrożone. A może być frustrat, który był zbyt kiepski, żeby się dostać na wydział lekarski uczelni… Ewentualnie postawa: ja ratuję ludziom życie więc mnie się też coś od życia należy.
    Refleksja 2. Ciekawa jestem, czy gdyby kobieta miała za sobą jakiś kurs samoobrony ewentualnie sama z siebie bronić się umiała i chcąc zapobiec zgwałceniu uszkodziłaby któregoś z ratowników, przypadkiem bardziej niż by chciała, czy też by dostała wyrok w zawiasach…

    1. Nie pomyślałam o tym, że można wykonywać jakiś zawód z desperacji. Ale masz rację, może są takie czuby na świecie.
      A co do kobiety, która spuściłaby takim łomot, byłby pewnie wyrok, ale nie w zawiasach, bo to nasze prawo tak właśnie działa.

      1. Każdy jeden zawód można tak wykonywać. Tak po prawdzie niewielu ludzi wykonuje swój wymarzony zawód. Tylko nie każdy z tej większości jest frustratem.
        Druga bajka to taka, że ratownicy z racji swojego zawodu żyją w dużym stresie. Różni ludzie różnie odreagowują. Co nie zmienia faktu, że pewne formy odreagowania (nie ważne zgwałcenie, pobicie człowieka lub zwierzęcia czy zdewastowanie nie swojego mienia) powinny być karalne. Bez zawiasów.

        1. To prawda, ale takiej pracy (z desperacji) chyba nie da się długo wykonywać. A sumie prawie każda praca na swój sposób jest stresująca, szczególnie w dzisiejszych czasach, dlatego człowiek powinien się uczyć odreagowania w zdrowy sposób (no, ale to pewnie teoria). 🙂

  6. Czytałam, słyszałam i mam nadzieję, że nigdy nie trafiła na takich ratowników… zwłaszcza, że jestem epileptyczką.

    Co do samej sytuacji to kastrowalabym za pomoca tępego noża obficie posypując solą. I tyle w temacie.

    Zaś co do samego ratownictwa, wzywania karetek itp to na szczęście nigdy mi nie odmówiono przyjazdu. Mąż mojej koleżanki, która miała atak usłyszał, że przecież nic się nie dzieje i niech ją położy spać.
    Moi panowie ratownicy ze mną nie dyskutują i jak trzeba to zgarniają do szpitala, bo ja mam to do siebie, że dość szybka odzyskuję świadomość i pazurami trzymam się domu 😉 A jak się okazało już kilka razy wskazany był pobyt na OION-ie.

    Pozdrawiam mżawkowo

  7. w zawieszeniu, ale wyrok jednak dostali… więc nie jest źle

    teraz zapewne uznasz, że bredzę albo coś, ale sprawę wyroków w zawieszeniu przerabiam od jakiegoś czasu w praktyce… może nie za gwałt seksualny, ale za gwałt na psychice – ot za znęcanie się… teoretycznie wielka różnica, praktycznie – nie wiem. gwałt to jednak chwila dwie, masakryczne, traumatyczne, tragiczne, ale znęcanie się – to gwałt cichy, ukryty, wielokrotny i trauma, z której nie każdemu i nie zawsze udaje się wyjść… że seksualność nie została naruszona… może tak, może nie… trzeba by rozważyć, czy mąż może zgwałcić żonę (wg mnie może, ale gro twierdzi, że nie… to inna kwestia jednak, nie o tym chciałam teraz)

    no więc wyrok w zawieszeniu, czy nie w zawieszeniu?
    po pierwsze, nasze prawo w 3/4 przypadków kiedy jest to pierwsze popełnione przestępstwo w danym gatunku (rozdziale) orzeka wyrok w zawieszeniu niemal zawsze, tam gdzie tę opcję przepisy przewidują. czy to źle. tak uważałam jakiś czas temu, ale… pomyśl rok więzienia, a rok więzienia w zawieszeniu na 5 lat. Pomyśl nad różnicą.

    rok więzienia – odsiedzi 12 miesięcy i wychodzi. jest wolny i swawolny, może dalej robić co chce, jak chce i gdzie chce… w tym, często mścić się na ofierze, że wsadziła go za kratki… i to wszystko już po tych dajmy na to 12 miesiącach.

    rok więzienia w zawieszeniu na lat pięć – oznacza, że przez te 5 lat musi się sprawować i stosować do różnych wytycznych jakie dopisane są do wyroku, musi stawiać się pod kontrolę kuratora (niestety kurator to też człowiek i różnie z nimi bywa, ale to nie do rozważania na teraz), meldować się i być grzecznym, a przede wszystkim trzymać się z daleka przez te 5 lat.

    kara jest karą – niby ta sama, a różnica to 1 rok lub 5 lat…

    jeśli delikwent zagustował w przestępstwie i dopuścił się go ponownie – w obu przypadkach łapie się na recydywę, a więc tutaj już nie ma opcji zawieszenia wykonania kary i … delikwent wychodzi po 2 latach, 3, czy 5 – bez różnicy, on po prostu wychodzi i co z ofiarą…

    nasz świat jest skonstruowany na zasadzie wina – kara, ale może warto przewartościować pojęcie kary i zastanowić się właśnie nie nad ograniczeniem wolności jako takim (co odbywa się wszak na koszt podatnika, a wierz mi, takiej kwoty jak jednodniowe utrzymanie więźnia, ty raczej nie posiadasz na utrzymanie jednej osoby w swoim gospodarstwie domowym) … kara, kara, kara – owszem być powinna, ale czy ta karą ma być więzienie? … ostracyzm społeczny, napiętnowanie społeczne, jak najbardziej, tatuowanie na czole, że ktoś jest gwałcicielem – proszę bardzo, sposobów jest wiele, ale nadal nie rozwiązuje to problemu, że skupiamy się przede wszystkim na sprawcy… to właściwie normalne, bo się go boimy, nawet jeśli jest to strach irracjonalny, gdyż ten określony sprawca jest od nas daleko i istnieje duże prawdopodobieństwo, że nigdy go na swojej drodze życia nie spotkamy

    … problemem większym jest jednak to, że koncentrując się na sprawcach i na ich winie oraz na ich ukaraniu zupełnie pomija się ofiarę. pozostawia się ją samą sobie i każe sobie radzić ze wszystkim samodzielnie… i to jest problem który mnie rusza i napiszę wprost – wkurwia mnie normalnie… a jeszcze bardziej mnie wkurwia kiedy mam świadomość, że sprawca ma pełny wikt, opierunek i opiekę medyczną w tym psychologa… a ofiara przemocy, czy gwałtu… nie ma nic za darmo… została skrzywdzona, a nadal musi walczyć o siebie i o swoje…

    … swoją drogą… epileptyczka pijąca alkohol – o gwałt to się nie prosiła, ale o atak epileptyczny to już jak najbardziej (mam w domu 2 epileptyków, więc sory, albo leki, albo alkohol)

    1. Wiesz, znam dwie osoby, które miały wyrok w zawieszeniu i jakoś to inaczej wyglądało, niż piszesz. Mam jednak na ten temat inne zdanie. A nawet jak się prosiła, jak piszesz, o atak epilepsji, to na pewno nie była to zgoda na to, co się stało.

      1. dlatego podkreślę, że nie uważam aby prosiła się w jakikolwiek sposób o gwałt. żadna kobieta się o to nigdy nie prosi – za to należy się kara, owszem – jak to inna kwestia – o wyroku w zawieszeniu nie pisze z drugiej ręki, tylko z pozycji ofiary i choć kiedyś, gdy został on orzeczony byłam wielkim buntem, o tyle dziś z perspektywy 3 lat zawieszenia, choć oprawca nadal stara się kontynuować to za co dostał wyrok, to jednak, jest różnicą zasadniczą, że ma to utrudnione, a tak… po odsiedzeniu jednego roku od 2 lat mógłby po prostu robić co chce i nikt by mu w tym szczególnie nie przeszkadzał, gdyż… postępowanie dowodowe i proces to wielomiesięczna biurokracja jest, w trakcie której siedziałby na wolność (tak jak teraz siedzi na wolności) różnica jest za to taka, że teraz ja mam się do kogo poskarżyć, kat się musi tłumaczyć, a kolejne postępowanie, jakie jest wszczęte, toczy się (z innego paragrafu) kiedy kat jest dozorowany przez swojego kuratora i kiedy w każdej chwili grozi mu odwieszenie kary, czyli ten rok, tak, czy siak, zamienił mu się już w 3 lata, a może w cztery zamienić, a w najgorszym przypadku i w 6 lat… jeśli sąd uzna, że złamał wszelkie warunki zawieszenia jeszcze przed upływem okresu zawieszenia wykonania kary

        jednak, to wszystko nadal jest nieistotne, bo dla mnie istotnym jest to, co już napisałam, czyli pozostawienie ofiar samym sobie – raz, że system kar jest niesprawny, a dwa ofiara nie ma pomocy której potrzebuje

        teraz wyobraź sobie tę zgwałcona kobietę i to co ma możliwość zrobić ze sobą przez jeden rok, a co przez lat kilka – a teraz dodaj do siebie utopię, że system, zamiast skupiać się na dogadzaniu oprawcy – wysyła go do kamieniołomu, albo drogi budować, przez co zarabia sobie na jedzenie i nie pierdzi w pryczę, a do tego np. z gaży która przysługiwałaby mu gdyby nie był skazańcem, pokryte zostają koszty leczenia i pomocy ofierze – psycholog, psychiatra, gabinet chirurgi estetycznej (często gwałt wiąże się z urazami takimi jak złamania i rany cięte, czy pobicia, więc i wybite zęby, przestawione nosy) – to kosztuje, kosztuje i psychicznie i fizycznie ofiarę, ale o tym nikt nie mówi i nikt stara się nie pamiętać, bo to nie jest polityczne – polityczne jest ukaranie sprawcy, które kończy temat – tylko, że dla mnie nie kończy, a zaczyna 😛

        także wiesz, jaka kara? ja obstawiam tatuowanie na czole czynu, opaska na nogę z paralizatorem, aby nie zwiał i kilof aby zapracował na swoje utrzymanie i co najmniej na to aby ofiara miała możliwość dojścia do poziomu w jakim będzie mogła funkcjonować w społeczeństwie bez stałego poczucia lęku i wielu innych przykrych dolegliwości natury emocjonalnej i fizycznej

        co do kastracji – stosowana jest kastracja chemiczna, jednak, to nie zmienia sprawy w niczym, gdyż, to że facetowi nie staje, to nie znaczy, że o tym nie myśli oraz, że nie napawa się tym co jako gwałciciel już zrobił, wręcz się tym przed sobą samym chlubi – ale 10 – 12 ciężkich fizycznych robót pozwoliłoby przynajmniej na to, że ciężar jego win ponosił by sam, bo obecnie – ponosi je społeczeństwo

        na kastrację fizyczną… nie ma co liczyć
        równie dobrze należałoby zakładać, że za kradzież będą ucinać dłonie, a za pomówienie i kłamstwo języki – nie wielkie są na to szanse

        to wszystko obiektywnie, a prywatnie – poza tatuażem na czole, tez bym takiemu fiuta obcięła, ale problem w tym, że gwałt ma miejsce też przy użyciu narzędzi innych niż elementy ciała (rurki, butelki, i inne przedmioty – owszem, częściej wykorzystywane na terenach gdzie na przykład dochodzi do zmagań wojennych, ale również przy czynach popełnianych przez dewiantów… i co takim obcinać? ręce? i co będą wyglądać jak złodzieje? …

        1. Masz rację, że przede wszystkim powinno pomagać się ofiarom, powinny mieć zapewnioną opiekę psychologiczną, medyczną itp. A co do wyroków w zawieszeniu, to może zależeć też od człowieka, bo znam takiego, którego nic taki wyrok nie nauczył, bo uważał, że taki wyrok to uniewinnienie. To pewnie złożony problem, ale, tak jak piszesz, na pewno na pierwszym miejscu powinna być pomoc dla ofiary.

          1. Bo wyrok nie jest po to aby czegokolwieka uczyc. Wyrok to założenie: wina – kara i nie ma sprawy… a to jak delikwent podchodzi do zawieszenia kary i jak to postrzega to kwestia dozoru, czyli kuratora… a ten zawód również uprawiaja osoby, które nie powinny mieć z nim nic wspólnego… zwłaszcza kiedy jedyna rzecz jaka ich interesuje to papierki aby były dobrze, a skazany to zło konieczne, ale to temat rzeka i inna bajka. Jednak zmieni zdanie jeśli przytrafi mu się ponownie odpowiadać za to samo (czego nie życzę poszkodowanym) i dostanie wyrok z recydywy… to już przestanie być “uniewinniony”

          2. Nie wiem, mnie się wydaje jednak, że odsiedzenie 12 miesięcy w zamknięciu to zdecydowanie surowsza kara niż dwa lata w zawieszeniu. Wyrok w zawiasach nie powoduje ograniczeń ani towarzyskich, ani w sumie zawodowych, tylko tyle, że delikwent może trochę bardziej się pilnuje. Ale oczywiście ocena tego może być subiektywna. Takie jest jednak moje zdanie.

          3. Mieszkajac kiedyś na innym osiedlu miałam do czynienia z osobami karanymi. Kilku znałam, bo tak wyszło. Oni akurat kradzieże i bójki praktykowali, ale wszystko było wyliczone tak, aby trafić do kicia w odpowiednim czasie ( na jesieni najczęściej) i na stosowny okres. Wyliczone wszystko było u nich precyzyjnie. No i od nich wiem, że kiedy trafia się tam pierwszy raz to jest szok, ale później to już jak do domu się wraca. To ich słowa. Przy kilkumiesięcznych wyrokach, czy też rok do lat 3 zamknięcie jest do przeżycia mówili, a życie towarzyskie… zależy za co siedzisz i jak się odnajdziesz w systemie narzuconym przez tych z wieloletnimi wyrokami. Ogólnie twierdzili, żekrzywda się im nie dzieje. Co do bójek… nie bili niewinnych, często były to ustawki.

          4. Pewnie to wszystko zależy od człowieka, nie ma reguły. Dla jednego to będzie najwyższa kara, dla innego wczasy. Tak może być z każdym wyrokiem, niezależnie jaki on jest, dlatego chyba trudno tu o złoty środek.

          5. Przeczytałam waszą dyskusję i w sumie też skłaniam się ku temu, że jednak kara bezwzględnego więzienia to kara a zawiasy są odbierane jak uniewinnienie. Zawiasy to co najwyżej takie pogrożenie palcem, ostrzeżenie, że źle się zrobiło i jak jeszcze raz to zrobisz to będzie źle. I generalnie guzik mnie obchodzi, co będzie większym obciążeniem dla napastnika, czy pilnowanie się przez okres zawieszenia kary czy odsiedzenie krótszego wyroku. Chodzi o społeczny wydźwięk, że za gwałt to i tak dostanie się zawiasy więc może nawet ofiara nie będzie się narażała na przykrości i nawet nie zgłosi, bo delikwent i tak tylko zawiasy dostanie.

          6. Też tak to właśnie odbieram i byłabym jednak za wsadzaniem do więzienia za takie przestępstwa.

  8. A ja w takich przypadkach też jestem zwolenniczką kastracji takich sq…. i to bardzo tępym narzędziem jakimś! Widziałam program z tą biedną dziewczyną i jej mężem. Po prostu brak słów… Nie ma żadnego wytłumaczenia dla takiego zachowania, to zwyrodnialcy, chorzy i nienormalni.
    Chwasty należy wyrywać z korzeniami.

  9. Nie twierdzę, że każdy jest tak skrzywiony, ale sama się kiedyś przekonałam, że mężczyźni mają problem ze zrozumieniem słowa NIE. Zastanawiam się, czy gwałtem jest dotykanie mnie w określony sposób, kiedy ja sobie tego wyraźnie nie życzę…

    1. samo dotykanie jest inną czynnością seksualną lub nękaniem w zależności od okoliczności – czyli nie jest gwałtem – gwałt jest wówczas gdy mówimy o stosunku płciowym bez zgody jednej ze stron lub o wprowadzeniu do narządów rodnych kobiety ciał obcych celem uzyskania własnej satysfakcji (w domyśle seksualnej)

      dlatego dotykanie, które nie wpływa na seksualne podniecenie sprawcy uznawane może być jako nękanie, znęcanie fizyczne, molestowanie, pobicie itp. czyny

      1. Tak jest, taka jest definicja, że to ma być penetracja waginalna, analna lub oralna, reszta to inne czynności.
        Prawdą jest też, że niektórzy faceci mają problem ze zrozumieniem słowa “nie”. Toż przecież znikąd nie wzięło się powiedzenie, że kobiety “nie” znaczy “tak”.

        1. Hmmm, no właśnie zagłębiłam się w Kodeks karny. Zmuszenie przemocą, groźbą lub podstępem do “innej czynności seksualnej” (a inna czynność seksualna WPŁYWA na podniecenie tego, kto ją aranżuje, czyli może to też być dotykanie wbrew czyjejś woli) jest również definiowane jako zgwałcenie.
          Oczywiście jest duża różnica pomiędzy sytuacją, kiedy mężczyzna siłą zmusza kobietę do pełnego stosunku, a sytuacją, kiedy dotyka jej miejsc intymnych wbrew jej woli, również używając siły. Ale i to i to jest dla kobiety traumą…

    1. Dlatego tak ważne, by zapewnić ofierze należytą pomoc. Zresztą sama wiesz, jak to wygląda z psychologicznego punktu widzenia.

  10. Wiesz, ja już jakiś czas temu całkiem przestałam się emocjonować i bulwersować takimi sprawami. To taki mój mechanizm obronny. Odcięłam się całkiem od TV i radia, prawie całkiem od gazet i jedynie jeszcze z neta coś do mnie dociera. Ale staram się nie czytać, bo tego znieść się nie da. Mnie najbardziej poruszają krzywdy dzieci, tak bardzo, że potrafię cały dzień przepłakać po jakiejś zasłyszanej wiadomości, więc naprawdę wolę nie wiedzieć.
    A tego typu wyroki sądu czy zachowania organów władzy – no ręce opadają i człowieka taka porażająca bezsilność ogarnia, że nóż otwierający się w kieszeni to bardzo delikatne określenie na to.

  11. Czytałam ten pożalsięboże poradnik. Wychodzi na to, że kobieta czego by nie zrobiła zawsze może zostać oskarżona o to, “że sama się prosiła o gwałt”. I nie powinnyśmy przestawać być czujne i mieć oczu wkoło głowy choćby na moment. Paranoja. I straszne to to 🙁

  12. Masakra:(
    Niby w zawodzie tzw “zaufania publicznego” powinno byc jasne, że tacy ludzie mają pewne morale.Ale niekoniecznie. Rok temu w mojej okolicy głośno było w mediach o wypadku, w którym pielęgniarka śmiertelnie potrąciła nastolatka i zbiegła z miejsca wypadku…Kilka lat wcześniej pielęgniarki z dziecięcego oddziału dla wcześniaków robiły sobie pamiętne sweet focie z noworodkami…w kieszeni fartucha.Pamiętasz, ja zdjęcia obiegły media? Dlatego ratownik medyczny gwałcący już nie robi na aż takiego wrażenia skoro dorosłe osoby pracujące w zawodzie medycznym potrafiły świadomie narazić noworodki na śmierć dla efekciarstwa…. A wyrok za gwałt nigdy nie powinien być w “zawieszeniu”, nigdy…

  13. wiesz co ..słów brak….po prostu brak mi słów na komentarz – no ręce opadają ….

    a nasz kraj chory jest i jest coraz gorzej……sądy? kpina

    ech…..

    takie sprawy we mnie gotują wnętrza, …

  14. Widziałam ten reportaż. Rzeczywiście szkoda słów na karę, jaką otrzymali gwałciciele. Podziwiam jednak jej męża, nie każdy facet by sobie z tym poradził.

  15. No i jak mam to skomentować?

    Kiedy byłam o wiele młodsza skradziono mi laptopa. Byłam na dworcu, odeszłam od niego do kosza na śmieci. Oczywiście później się za to obwiniałam, bo ktoś, kto spuszcza z oczu tak cenną rzecz sam się prosi o kradzież. Ale to przecież bzdura! Czemu złodziej nie ma wyrzutów sumienia, a ja się obwiniam (i jestem “obwiniana” przez wszystkich, którzy tę historię znają) za to, że nie pomyślałam o potencjalnej kradzieży? Chyba coś tu jest nie tak…

    Przykład oczywiście jest całkowicie nieadekwatny jeżeli chodzi o wymiar szkody, ale pokazuje powszechne schematy myślenia, które są delikatnie mówiąc dziwne.

  16. Kastracja jak nic – przyrodzenia i mózgu; przyrodzenie – żeby nie kusiło do podobnych czynów, a mózg – po co narząd, którego ktoś nie używa.
    Jak pisało tu wiele osób – ręce opadają…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *