Młodzi dadzą radę!

Matury za nami (przynajmniej taką mam nadzieję). Teraz tylko czekamy na wyniki. Jednak egzaminy pobudziły mnie do refleksji (szczególnie ustny egzamin maturalny z języka polskiego).

Od tego roku wygląda zupełnie inaczej niż w poprzednich latach. Uczeń nie przygotowuje w domu prezentacji. I dobrze, bo to już była parodia, a i męka dla egzaminatorów, którzy musieli słuchać wyklepywanych z pamięci gotowców ściągniętych z internetu. Od tego roku uczeń losuje jedno pytanie. Może być ono z zakresu literatury albo dzieł ikonograficznych, albo nauki o języku. Z reguły do każdego tematu dołączony jest jakiś tekst kultury, a uczeń ponadto musi się odwołać do jednego lub dwóch przykładów. Założenie z jednej strony bardzo dobre, z drugiej kiepskie. Bo jak jedno pytanie może odzwierciedlać wiedzę ucznia? Poziom pytań też różny, wszystko zależy od szczęścia.

Okazuje się, że pomysł ma też inne wady. Każdego dnia w całej Polsce uczniowie losowali pytania z tej samej puli osiemnastu (albo dwudziestu?). Niby sprawiedliwie, bo wszędzie tak samo. Jednak chyba „reformatorzy” nie wzięli pod uwagę tego, że uczniowie nie przemilczą, jakie mieli pytania i już po dziewiątej wszystkie zadania można znaleźć w necie.

Reasumując, wygląda to tak, że przechlapane mają tylko pierwsi uczniowie (trzy-cztery osoby), reszta już wie, jakie są pytania. Ci, którzy wchodzą o dwunastej, mają aż trzy godziny, by ewentualnie wyjaśnić trudniejsze pytania już nawet nie z osiemnastu, bo przecież systematycznie mogą wykreślać z listy te, które wylosowano przed nimi w danej sali. Trzeba mieć tylko trochę szczęścia, nie wchodzić w pierwszej czwórce.

Moja córcia oczywiście ma nazwisko na „a”, więc ryzyko było, że wlezie jako pierwsza. Jednak, na szczęście, wchodziła o 10, więc wiedziała już, jakie będą pytania. Co prawda, nie miała za dużo czasu (ponad pół godziny), by jakoś szczególnie się przygotować, ale telefon do matki był. Krótka relacja, jaki przykład można podać do każdego zagadnienia i tyle. Poradziła sobie. Może genialnie nie wypadła, ale zadowolona (matka też).

Najśmieszniejsze było to, że pierwsze osoby dostawały od 16 do 20 pkt. (na 40), druga tura już od 20 do 30, a ostatnia od 30 do 40. Czyli kto później wchodził, miał więcej czasu na „dopracowanie” swojej wiedzy. Wiadomo, że jak ktoś głąb i ma totalną pustkę w łepetynie, to i Salomon mu nie naleje. Ale jeżeli uczeń ma pojęcie, to te dwie-trzy godziny na ewentualne uzupełnienie braków to bardzo dużo.

Z ciekawości wlazłam na strony, na których pojawiają się każdego dnia egzaminu pytania. Uczniowie są bardzo solidarni. A jakie tam hasła?! „Razem pokonamy wroga!” „Pokażemy komisji!” „Jesteśmy niepokonani”. Normalnie można by od nowa napisać „Odę do młodości”.

I tak się zastanawiam, czy brano to pod uwagę, przygotowując ten egzamin. A podobno w założeniu było stworzenie banku pytań (np. 500) i losowanie miało odbywać się z tej puli. Pytania planowano ogłosić oficjalnie i znane byłyby uczniowi już we wrześniu klasy maturalnej. Jak się nauczy odpowiadać na wszystkie, to chwała mu za to. Sprawiedliwie, jasno, dla wszystkich jednakowo. A tak? To znów poczucie niesprawiedliwości. Choć z drugiej strony, niech się młodzi uczą, że sprawiedliwość, owszem jest, ale tylko w słowniku. Niech sobie poczytają definicję i zaraz o niej zapomną. Bo kto powiedział, że w życiu ma być łatwo, nie? Trzeba sobie radzić, więc młodzi radzą sobie, jak umieją. Kombinują.

 

 

PS  Dziękuję wszystkim za trzymanie kciuków. Przydało się.

0 thoughts on “Młodzi dadzą radę!”

    1. Od razu tak pomyślałam, że jakże byłoby miło, gdyby na maturze przewidziano taki jeden telefon do przyjaciela. 😉 🙂

  1. mnie się tam zdaje, że nie było innej opcji niż ta, że Jajo sobie radzi ze wszystkim bardzo dobrze, a nawet lepiej 🙂 🙂

    ja tam swoją maturę z polskiego wspominam bardzo, bardzo i nawet byłam jakiś czas po niej mocno niepocieszona, że za moich czasów nie było opcji “rozszerzona” … zwłaszcza, że mogłam dużo i długo i o wszystkim, o ile omijaliśmy ortografie szerokim łukiem 🙂 🙂

    myślę, że jedno pytanie to nadal jakaś farsa… 3 pytania z puli 500 – byłyby opcją nieco lepiej przedstawiającą wiedzę ucznia

    1. Kiedyś to w ogóle dziwnie było, bo niby nie było rozszerzenia, a jednak było. Chodziłam do mat-fizu, więc obowiązkowo zdawałam matmę. Klasy profilowane miały zawsze inne zadania niż ogólne, tylko że na świadectwie była po prostu ocena, nie oznaczano poziomów. Uczeń z klasy ogólnej miał np. piątkę z matmy, a ten z mat-fizu czwórkę. I ta czwórka była więcej warta, tylko kogo to obchodziło, uczelnie dawały punkty za oceny. 🙂

  2. Jak to jest, że w Polsce założenia są zawsze piękne i perfekcyjne a rzeczywistość … jaka jest każdy widzi. Bo rozumiem, że pula 500 pytań nie powstała? To by było rozwiązanie sprawiedliwe. Nawet jakby maturzysta skorzystał z pomocy kolegów i nie opracował wszystkich pytań sam, to nauczyć by się musiał.

    1. Jeszcze z gratulacjami to należy się wstrzymać do czerwca, aż przyjdą oficjalne wyniki, bo nigdy nic nie wiadomo. 🙂 A Jajo składa na translatorykę, o ile wcześniej nie wyemigruje, bo rozsyła CV (oczywiście za morzem). 🙂

      1. Studia na obczyźnie to fajna i niefajna sprawa – zależy czego się chce i jakie się ma dalsze plany. W moim przypadku nie do końca się sprawdziło, na ale z drugiej strony, gdyby nie zagraniczne studia, to nigdy by “Wiosna po wiedeńsku” nie powstała:D

        1. No właśnie. A jak się spróbuje, to się nie wie, więc póki młoda, niech smakuje różnych stron życia, tego na obczyźnie też. 🙂

  3. Faktycznie, trochę to niesprawiedliwe, ale z drugiej strony w życiu tak już będzie i niech młodzi uczą się jak sobie radzić już na egzaminie dojrzałości. Można wprowadzić więcej obostrzeń i warunki byłyby wyrównane, ale czeka ich jeszcze tyle niesprawiedliwych rozmów 😉
    Pamiętam moje egzaminy na socjologii. Każda sesja to było 4-5 ustnych egzaminów. Człowiek był tak zaprawiony w bojach, że nie straszne były różne dziwne wymysły egzaminatorów. A wystąpienie przed komisją było czymś naturalnym. Odpowiedzi przygotowywało się w chwilę. A potem studiowałam drugi fakultet, ekonomię i tam wszystkie egzaminy były pisemne, w formie testu. Gdy przyszło do obrony, studenci nie potrafili wysłowić się przed komisją. Pamiętam, że na seminarium dyplomowym od promotora dostawali rady jak mają budować swoją wypowiedź, jak się zachowywać a nawet jak ubrać 🙂
    Też jestem ciekawa gdzie Jajo wybiera się na studia. Coś wspominałaś o zagranicy, ale jaki kierunek?

  4. Również zdawałam maturę w tym roku, niestety wchodziłam jako druga osoba i to pierwszego dnia zdawania ustnego polskiego, więc nie miałam szans wiedzieć, jakie są tematy, a zdałam na 100% 🙂 mimo to czuję się trochę poszkodowana, bo szłam w nieznane, a osoba, która szła później już znała tematy i mogła się w miarę możliwości przygotować….

    1. Ale za to jaka satysfakcja! Serdecznie gratuluję! 🙂
      Jednak prawdą jest, że nie jest to sprawiedliwy egzamin i ci, którzy wchodzą jako pierwsi mogą czuć się pokrzywdzeni.

  5. Brak słów.. odkąd zaczęli zmieniać maturę, wprowadzać reformę do szkół to mam wrażenie że wszystko popsuli. A pula 500 pytań pewnie była by lepsza, ale może droższa albo za dużo pracy wymagała, więc lepiej pójść po najmniejszej linii oporu i nich młodzi uczą się “sprawiedliwości”

    1. Pewnie jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę. 🙂 A szkole przydałaby się w końcu jakaś stabilizacja i spokój.

  6. Jak Prezydent może……/telefon do przyjaciela/ . A tak poważnie, to fajnie, że chociaż te pól godziny miała, chociażby po to, aby zadzwonić do mamy.
    Ta formuła dla mnie to jakaś paranoja, to chyba tylko po to, że egzaminy ustne się odbyły.
    Gratulacje dla Jaja.

        1. No właśnie. Z jednej strony powinien być egzamin ustny z języka polskiego, ale z drugiej podobno uczelnie nie ufają egzaminom ustnym, bo jednak egzamin przeprowadza egzaminator ze szkoły, a wiadomo, szkole zależy, by uczniowie zdali. Koło się zamyka. 🙂

  7. Miejmy nadzieję, że naniosą poprawki po tym eksperymencie i zmienią nieco zasady. Po pierwsze, powinna być jednak możliwość wyboru (choćby z dwóch pytań). Wiem, że uczeń powinien teoretycznie znać odpowiedź na wszystkie, ale przecież każdy ma tematy, które mu leżą lepiej lub gorzej. Przy takim systemie zdawania losowość jest jednak zbyt duża. My mieliśmy w końcu trzy pytania i zawsze którymś można było podgonić. Więc albo bank (wtedy, jak piszesz, można się nauczyć wszystkich) albo wybór jednego z dwóch.

      1. Nie nastąpi. Zmiana rządzących NA PEWNO będzie oznaczać trzęsienie ziemi we wszystkich dziedzinach i oświaty to także dotyczy. Zmiany są potrzebne, ale porządnie przemyślane i przygotowane, a nie motywowane polityką. Tak naprawdę trzeba by zaorać i zbudować od nowa, znosząc choćby testy, bo one nie sprawdzają wielu istotnych (o ile nie najistotniejszych) umiejętności.

        1. Masz rację,oświata w ogóle nie powinna podlegać pod politykę. Powinna być niezależna, co jednak chyba jest u nas niemożliwe.

  8. Przecież to nauka zwykłego kombinatorstwa. I tego ci ludzie ,bo to już nie dzieci, będą oczekiwać od pracy. Że gdzieś znajdą gotową ściągę i rozwiązanie – wygooglują. To zabrzmi brutalnie, ale wg mnie nauka i egzaminy wyglądają coraz gorzej. Co widać po wiecznych studentach, którzy nie potrafią znaleźć pracy. Bo nie ma jak jej ściągnąć od kogoś. I trzeba trochę pomyśleć a najgorzej, że zacząć od zera. ;).

  9. Zawsze mówiłam, że szczęście w życiu jest najważniejsze!
    Młodzi dadzą radę.
    Pozdrawiam Was serdecznie! Matura ju za Wami, gratuluję !

  10. Jaju pogratuluję jak będą oficjalne wyniki. I myślałby kto, że jeszcze parę lat temu byłabym jak najgorszego zdania o kimś, kto w trakcie egzaminu dzwoni do mamy po poradę… Ale wówczas inaczej egzaminy wyglądały.
    Dziwne się jakieś te kierunki studiów porobiły. Jeszcze parę lat temu zastanawiało mnie, jak ktoś zapyta człowieka, po stosunkach międzynarodowych – jaki jest jego zawód wyuczony. Ostatnio zaś słyszałam o takim kierunku jak stosunki z Rosją… Jajo, jak skończy tę translatorykę, to przynajmniej nie będzie mieć problemu z określeniem, jaki jest jej zawód wyuczony 😉
    W każdym razie sukcesów temu Jaju życzę 🙂

    1. Dziękuję. Zobaczymy, jak to się potoczy dalej. Mam nadzieję, że zawód i praca same znajdą Jajo, bo życie wszelkie plany zawsze weryfikuje. 🙂

  11. Jako osoba, która całe życie pracowała w oświacie, śmiem twierdzić, że egzaminy absolutnie nie oddają poziomu wiedzy ucznia, i nie mówię tego, bo np. na egzaminach się nie sprawdzałam, zawsze szło mi doskonale.
    Ale nie wszyscy dają radę w stresowej sytuacji egzaminów. Moim zdaniem ważniejsze jest regularne ocenianie w ciągu roku szkolnego, kiedy to nauczyciele poznają doskonale możliwości każdego ucznia.

    1. Zgadza się, stres robi swoje. A nauczyciel teoretycznie potrafi ocenić wiedzę ucznia, tylko niestety tutaj też zdarzają się oszołomy stosujące mobbing i wyżywające się na słabszych. Na szczęście nie jest ich wielu, ale trafić na takiego zawsze można, więc w takim przypadku też trudno by było o obiektywizm. 🙂 Trudno znaleźć złoty środek.

  12. hahahaha, grunt, ze Jajo dało radę 🙂

    Wiesz, pamiętam swoja maturę ustną, byłam zdziwiona partia materiałów (to też było lektura??? 😛 :D) i kumpela mi opowiadała, kiedy weszłam na polski wyciagnęłam pytania i ….radocha, wiedza świeża, usłyszana przed chwilą 😀 Grunt to fuksa mieć i dać radę,:D
    Komisja była rozbawiona moją improwizacją, bo zorientowali się, ale …za dar wypowiedzi 😛 😀 hahahaha i śmiech …no dobrze było 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *