Dolna Saksonia

Każda okazja jest dobra, by zwiedzać. Tak mamy z Mężusiem, że jak tylko nas pogna w obce kraje, to korzystamy z możliwości i zwiedzamy. Wtedy z reguły robimy całkiem niezły maraton z krótkimi przystankami na kawkę. Tak też było teraz podczas wyjazdu do Bremerhaven (Dolna Saksonia). Nie mieliśmy, co prawda, zbyt wiele czasu, ale i tak udało się nam pospacerować po Bremie. To miasto kojarzy się przede wszystkim ze słynną opowieścią dla dzieci „Czterej muzykanci z Bremy”.

BremaNie mogło więc zabraknąć tych bajkowych elementów podczas naszej podróży. Żałowałam tylko, że na czubku tej piramidy stoi kogut, a nie kura.

Muzykanci z Bremy w wersji na kolorowo

Jednak tak szukałam, aż znalazłam kurze akcenty. Spacerowaliśmy po wąskich ulicach miasta.

Wąskie uliczki w Bremie Zachwycaliśmy się architekturą i straganami z różnymi kolorowymi badziewiami, aż w końcu trafiłam na nią:

Kura

Piękna prawda?

Cyknęliśmy też zdjęcie Rolandowi. To od razu mi się z egzaminami skojarzyło, bo przecież „Pieśń o Rolandzie” (we fragmentach) zna już każdy gimnazjalista, nie tylko absolwent liceum. To tak a propos duchowej jedności z Jajem, które zostało w domu i zakuwało.

Roland

Znaleźliśmy też ciekawe posągi. I jak się przypatrzycie uważnie, to zauważycie, które miejsca wygłaskane zostały przez turystów. Nawet posągowe cycki przyciągają lepkie łapki.

Cycki

W Bremie pojechaliśmy też do ogrodu rododendronów i pomimo tego że było cholernie zimno, to nie mogliśmy sobie odmówić spaceru w pięknych okolicznościach przyrody.

Ogród rododendronów w BremieW ogrodzie rosły nie tylko rododendrony, lecz także piękne magnolie. Miały potężne kwiaty.

Magnolie

Pojechaliśmy też do Cuxhaven.

Wszeobecny beton w CuxhavenMiasto może nie zrobiło na nas piorunującego wrażenia, ale Mężuś bardzo chciał zobaczyć w pobliskim Nordholz Aeronauticum. Kury są nielotki, więc wiadomo, nie było uniesień, ale Mężuś za to podjarał się na całego i biegał od samolotu do samolotu, a ja cierpliwie robiłam mu fotki, by uwiecznić to wiekopomne zdarzenie.

Mężuś w akcjiW Niemczech bywamy często i za każdym razem wracamy zadowoleni. To ładny kraj, cenowo przystępny, a i z reguły spotykamy tam bardzo sympatycznych ludzi. 😀

*

*

*

PS  Dzisiejszy wpis zupełnie przez przypadek pojawia się w dniu rocznicy zakończenia II wojny światowej. Za każdym razem, jak zwiedzam Niemcy, zastanawiam się, jak tacy sympatyczni ludzie mogli wywołać wojnę (ot, taka mała refleksja). 😀

0 thoughts on “Dolna Saksonia”

    1. Ogród był tak kolorowy, że trudno był uwierzyć, że u nas ta sama pora roku. W Polsce rododendrony dopiero zaczynają kwitnąć, a tam sporo już było w fazie przekwitania. 🙂

  1. Aniu jak bym tam była.Dzięki za wspaniałą wycieczkę. Kurka z kogucikiem pasuje jak ulał. A ta “badziewska” kurka podoba mi się. 🙂

  2. To nie naród wywołuje wojnę – robią to jednostki, fanatyczne z osobowością maniakalną… żeby nie powiedzieć, niespełnieni życiowo pełni fobii i kompleksów manipulanci i/ lub/ oraz psychopaci.

    Manipulacja otoczeniem jest sposobem na uzyskanie własnych korzyści, lub sposobem na rekompensatę własnych deficytów osobowościowych i/lub sposobem na ukrycie własnych niedomagań i ogólnospołecznie nieakceptowalnych ciągotek.

    Nad siłą manipulacji i jej oddziaływaniem zastanów się następnym razem w trakcie zakupów – nad pełnym wózkiem 🙂 – zastanów się, dlaczego akurat te produkty wybrałaś 🙂 …. spokojnie – nie sugeruję, że działamy tylko w wyniku zmanipulowania, ale zwróć uwagę jak wiele czynników ma wpływ na Twoje zakupy (reklama, zdanie innych, własne doświadczenie, polecenie, ekspozycja w sklepie) … i pozytywnych, i negatywnych (ile razy kupiłaś coś, aby nie kupić czegoś innego?)

    No więc ten mechanizm działa również w odniesieniu do problemów społecznych – wystarczy jednostka silnie autorytatywna i maniakalna, oraz podatne społeczeństwo (bo kryzys, bo susza, bo jedna grupa walczy z drugą, bo… różne powody społeczne) i mamy gotowy przepis na kłopoty, a z czasem i na poważne kłopoty jakimi może być wojna.

    Teraz mogę kogoś urazić, ale pomyśl o ludziach zmanipulowanych przez takiego Hitlera, jak o osobach zmanipulowanych przez Rydzyka i jedyne słuszne poglądy. Skala inne i inne zabarwienie, ale jedno i drugie podciągnąć można pod fanatyzm, a fanatyzm… cóż… każda grupa, która pozwala nam zaspokoić nasze potrzeby akceptacji, aprobaty i przynależności społecznej – może nas wciągać do siebie… jak islamiści ściągający młodych Europejczyków na świętą wojnę, gdzie brat, czy siostra stają przeciwko bratu… kwestia propagandy i manipulacji oraz podatnego gruntu.

    1. Masz rację. Są niestety tacy ludzie, którzy w doskonały sposób mogą kierować tłumem. Widzę niestety, jak nawet, taki wspomniany przez Ciebie Rydzyk, potrafi zmanipulować prostych ludzi. A przecież Niemcy po pierwszej wojnie były w trudnej sytuacji, na pewno ona sprzyjała takiemu łatwemu przyjęciu tego, co im się wmawiało. Chcieli wierzyć, że są silnym narodem i niestety dali się wciągnąć w tę machinę. To w sumie przerażające, bo wystarczy spojrzeć na Wschód.

      1. z racji mojego miejsca zamieszkania… na Wschód patrzę z mocną obawą i nawet jeśli na co dzień się o tym nie myśli, to jednak tak się “popatruje” czasem z pewną obawą, a świadomość, że pierwsza linia obrony nie ma nic wspólnego z granicą państwa i przewidziana jest w okolicach 100 km od jego granicy… to cóż… może lepiej o tym nie myśleć, skoro i tak na wiele rzeczy nie ma się wpływu

    2. Ja też pewnie trochę ludzi urażę, jak powiem, że właśnie mamy takiego pschopatycznego polityka, z obłędem w oczach, czyli Maciarewicza. On mnie przeraża, bo jest u władzy, a za grosz racjonalizmu nie ma. Może jednak powinnam wrócić do Anglii?

  3. Pewnie ,że tak jeśli chodzi o niemcy . Ja się pocieszam tym ,że z każdym rokiem i w Polsce przybywa tych miejsc ciekaawych i dobrze pokazanych. Warto zwiedzać i nasz kraj. A Tobie Kurko proponuje na przykład wycieczke do Torunia

    1. W Toruniu to ja byłam wiele razy. To piękne miasto. W ogóle to uważam, że mamy piękny kraj i go nie doceniamy. 🙂
      W sumie przecież my z Mężusiem wakacje z reguły spędzamy w naszym ojczystym kraju, a tylko od czasu do czasu pogna nas w obce rejony. 🙂

  4. Zdjęcia przepiękne.
    A co do refleksji – mnie już lektura Rozmów z katem pozwoliła zrozumieć jak taki sympatyczny naród mógł wywołać taką wielką wojnę. Później inne lektury (już nie obowiązkowe szkolne) pozwoliły mi zrozumieć, jak tacy sympatyczni ludzie mogli okazać się takimi bestiami.
    Wciąż za to nie mogę pojąć, jak w tak cywilizowanym kraju może być nadal brana na serio i wciąż znajdować nabywców książeczka: O umysłowym i moralnym niedorozwoju kobiety 😉

    1. A to prawda. 🙂 A wiesz, jak wczoraj przeczytałam wypowiedź jednego z polityków, że wolałby, żeby jego córkę “głaskał po pupie pedofil”, niż chodziła na lekcje edukacji seksualnej, to chyba nic mnie już nie zdziwi. 😉

  5. Niemcy i Hitler… Jeden z moich ulubionych tematów. Ludzie pokroju Hitlera pojawiają się w każdym czasie, ale nie każdy sprzyja ich popularności. Tak naprawdę Hitler jest wytworem systemu wersalskiego. Gdyby Francuzi mniej histerycznie próbowali zlikwidować raz na zawsze zagrożenie na wschodniej granicy, być może historia potoczyłaby się inaczej. Ale jednak spróbowali. Początkowo skutecznie. Trudności gospodarcze i ludzie, którym trudno było się odnaleźć w nowej rzeczywistości, stanowili podatny grunt. A kiedy już lawina ruszyła i Niemcy uwierzyli, że mogą znowu stać się potęgą, byli w stanie zrobić wiele. Spójrz na Rosję. Ten sam mechanizm działa tam dzisiaj.

    Tak się zastanawiam: nic nie jedliście? 😀

    1. Dokładnie, dlatego jak tam patrzę, to mam lekkiego stracha.
      A co do jedzenia, to raczej jedliśmy w domu u siostry męża, a tam to wiadomo, tradycyjnie. Raz tylko przy muzeum pokusiliśmy się o kanapkę z krewetkami, bo to był taki punkt zaopatrywany świeżo przez rybaków. W końcu przecież byliśmy nad Morzem Północnym. Buła z krewetkami kosztowała 3 euro i byliśmy pod wrażeniem. Żadnych sosów, a krewetek mnóstwo. Jedynie do tego liść sałaty. Pychota. 🙂

  6. PS Metalowe cycki nie robią na mnie wrażenia, odkąd drucianą szczotą czyściłam je z farby, którą nałożono wielowarstwowo. Jak będziesz w Nysie i przyjrzysz się Pięknej Studni, to pamiętaj, że moja rączka jest odpowiedzialna za błysk połowy biustów. 😀

  7. A jak by tak Kurka usiadła na kogucie, na szczycie piramidy, he?
    Wycieczka fajna.

  8. Hej Aniu!
    Czytam Twojego bloga od dawna, bardzo lubię, ale jakoś do tej pory się w komentarzach nie udzielałam. No ale chciałabym sprostować pewną nieścisłość (jak na Polaka przystało, odzywam się jak mogę pokrytykować, aż mi głupio… Ale od paru lat mieszkam w Niemczech, więc umiłowanie porządku i poprawności mi się do charakteru wkradło;). Zarówno Brema jak i Bremerhaven nie należą do Dolnej Saksonii (choć geograficznie leżą na jej terenie). Stanowią Land Bremen (Land-miasto tak jak jeszcze Hamburg i Berlin). Ale miasto faktycznie śliczne (Brema, w Bremenhaven nie byłam). Natomiast szczerze mogę jeszcze polecić do zwiedzania Hamburg, a po Berlinie nawet Was oprowadzić:)

    Aaa, i jeszcze, korzystając z okazji, w imieniu wszystkich czytelników z zagranicy składam oficjalne podanie o wydanie książki w formie ebooka, bo inaczej ciężko do Twoich książek dotrzeć:(

    pozdrawiam zza Odry, maja

    1. Maju, dziękuję. Spojrzałam na mapę i z niej wyczytałam, że to Dolna Saksonia, ale wierzę, że jest tak, jak piszesz. 🙂 W Hamburgu jeszcze nie byłam, tylko przejeżdżałam, ale mam nadzieję, że kiedyś to nadrobię. A jeżeli chodzi o Berlin, to w sumie dość dobrze go zwiedziliśmy, bo przez 40 lat mieszkałam bliżej niemieckiej stolicy niż polskiej, więc często tam jeździliśmy (dwa razy w roku), a mój Mężuś ma tam siostrzeńca i siostrzenicę. 🙂 🙂 Ale dziękuję za chęć oprowadzenia nas po Berlinie, może kiedyś skorzystamy. 🙂
      A co do książek. “Złodziejka marzeń” dostępna jest od kwietnia w wersji e-booka. Nawet w Empiku jest, poniżej podaję link. 🙂
      http://www.empik.com/ebooki/ebooki,3501,s?q=z%C5%82odziejka+marze%C5%84&ac=true&qtype=basicForm
      Serdecznie pozdrawiam 🙂

  9. Witam! Przeglądam blogi podróżnicze z relacjami z Dolnej Saksonii i trafiłem na Wasz 🙂

    Właśnie wróciliśmy z Dolnej Saksonii, przejechaliśmy na rowerach pętlę (prawie) od Hanoweru, przez góry Harz i Pogórze Wezerskie do Hameln. Ponad 200 zdjęć, komplet wrazeń i wskazówek na naszej stronie, zapraszamy. Może uznacie, że warto do nas zajrzeć? 🙂

    http://www.znajkraj.pl/dolna-saksonia-po-niemczech-na-rowerze

    I jeszcze drobiazg – Bremerhaven i Brema o których piszecie nie należą do landu Dolnej Saksonii. Są enklawami, należą do kraju związkowego… Brema, po prostu 🙂

    … co oczywiście nie znaczy, że Brema nie jest warta odwiedzin. Przeciwnie! 🙂

    Pozdrawiamy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *