Trzeba ją popieścić

Od kilkunastu dni przymierzam się, by ją trochę popieścić. Tak połechtać może. I przyznaję, że kiedy myślę o niej, to w rozczochranej kiełkuje. Prawie jak kwiatki na wiosnę. Już widzę kolorowe łebki. A mianowicie chodzi o moją „natchniuzę”. Toż przecież czas, by w końcu zabrać się za pisanie kolejnej książki, bo zaraz mi tę moją rozczochraną rozsadzi. Jest pomysł. Ba! Jest nawet już PRAWIE dokładny plan, tylko jeszcze nie ma pierwszych literek na monitorze, ponieważ na razie pieszczę „natchniuzę”, by rzuciła słówkiem jednym lub drugim. A ja będę je łapać niczym motyle w siatkę, aby w końcu móc zwerbalizować to, co kiełkuje w rozczochranej. A nazbierało się tego, oj nazbierało.

lewTak w sekrecie bym już Wam szepnęła na uszko, że coś już u wydawcy się znalazło, ale zapeszać nie będę i trochę poczekam. Wszystko wyjawię w odpowiednim czasie.  Jednak przyznam, że moc jest ze mną.

W sumie nie wierzę w horoskopy i przepowiednie, ale jak na początku roku w naszej lokalnej gazecie rzucono dodatek, a w nim „co gwiazdy mówią”, potem „co karty mówią”, to poczułam, że jednak chyba do mnie naprawdę mówią i że całkiem całkiem mi się podoba to, co chcą mi powiedzieć. Same sukcesy przewidziano dla lwów na ten rok. Ba! Podobno to ma być wyjątkowy rok dla lwów, baranów i strzelców, więc cieszyć się można. Już prawie totka poszłam wysłać, bo napisali mi, że mam brać udział w konkursach i loteriach. Już kupon w ręku prawie miałam, już prawie liczby wymyślałam (w stylu – data urodzin: moja, Jaja i Mężusia, bo po co bardziej kombinować, nie?). No, ale coś mnie tchnęło i przeczytałam jeszcze horoskopy dla innych znaków. Hmm… I tu pojawiły się wątpliwości, bo w sumie sukces wróżono każdemu. To z pewnością może wzbudzić niepokój, bo jakże to tak? I doszłam do wniosku, że ten, kto układał te wróżby, musiał być bardzo szczęśliwym człowiekiem (no, ewentualnie miał dobrze dobrane leki), bo optymistycznie potraktował wszystkich. Sprawiedliwie.

To od razu lekko mój optymizm ochłodziło, jeżeli chodzi o udział w konkursach i loteriach. „Blog Roku 2014” odpuszczam. Zresztą obiecałam to sobie w ubiegłym roku. O, nie! Tym razem nie dam się zwariować. To nie na moją rozczochraną. I nie będzie przemówienia do narodu. Nie ubiorę garniaczka. Kiełbasa „przedwyborcza” też zeżarta. Choć przyznam, że jak spojrzałam na auto, które można wygrać, to już mi się pchało pod paluchy, by napisać, że jak wygram, to wszystkich Was pakuję i zabieram na przejażdżkę. Pchało się, bo to przecież nie to samo co skuter, na którym miałam pomykać w siną dal z uśmiechem od ucha do ucha, z muszkami na gębie i rozwianą rozczochraną. W aucie to zupełnie inaczej. Inna perspektywa. Nie kapie na głowę, wiatr nie hula po łepetynie. No, ale nie. Nic z tego. Odpuszczam, słowo się rzekło.

Całą energię koncentruję na dopieszczaniu mojej „natchniuzy”. W końcu popieścić ją trzeba odpowiednio, nie? A to wymaga czasu i energii, bo cholera jedna wymagająca jest. Nie tak łatwo osiąga satysfakcję, a bez niej to wiadomo, połowiczna pieszczota tylko.

0 thoughts on “Trzeba ją popieścić”

  1. Jakoś mnie przestraszało komentowanie u Ciebie na blogu, bo okienka jakieś takie inne i dane trzeba wpisywać, ale co, tam – próbuję, bo temat mi bliski i skomentować muszę:)
    Przede wszystkim gratuluję natchnienia, ja jak postanowiłam, że trzecią książkę wreszcie kończę, to natchnienie wali mi drzwiami i oknami, ale… do tekstów na bloga;) Tyle mam nagle pomysłów, że trzy posty dziennie powinnam pisać;)
    Do tego, coś wreszcie drgnęło w sprawie drugiej powieści – jest już po poprawkach redaktorskich, a mnie nawet nie chce się z nimi zapoznać. “Złośliwa wena, raz jest, raz jej nie ma”, a raz jest, ale nie taka jak być powinna;)
    P.S. Ja też sobie blogi roku i inne takie odpuszczam, przecież i tak mój blog jest już “On Top”;) Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że to najwyższy blog w Polsce (jakieś 1 100 m n.p.m.);)

    1. A ja byłam pewna, że Twoja książka już po wszelkich redakcjach, tylko czeka na druk. Szkoda, że tak długo została przetrzymana.
      A co do bloga, to ja pamiętam, że w pierwszym roku blogowania, miałam ochotę pisać trzy razy dziennie, tak mnie nosiło. 🙂 Teraz jakoś nie mogę się wyrobić, bo pomysły są, w naszym pięknym kraju absurd goni absurdem, więc nie ma problemu z tematem. 🙂 🙂
      I oczywiście czekam na Twoją książkę. Z niecierpliwością. 🙂 🙂

  2. 🙂 🙂 jak dobrze popieścisz tę swoją natchniuzę, to się i samochód szybko przed domem zmieści… nowy i to taki jak będziesz chciała, a nie taki jak “dają” 😛

    … i wiesz… gdybyś szukała testerki to wiesz – się polecam 🙂

    1. Ha, ha 🙂 Myślę, że aż tak pieścić to ja JESZCZE nie umiem, ale jak to mówią, trening czyni mistrza, nie? 😉
      O testerce będę pamiętać. 🙂

  3. Hmm, moja muza, czy też tam wena, czy jak można ją nazwać, jest całkiem nieźle do ogarnięcia. Tym bardziej, że mam kilka sprawdzonych sposobów na zmotywowanie jej do pracy ;).

  4. Czytasz w moich myślach. Wczoraj się zastanawiałam czy piszesz już kolejną książkę 😉 Przypomniałaś mi też, że mam sprawdzić wczorajsze wyniki lotto, przecież 17 milionów można było wygrać 😉
    W konkursie “Blog Roku 2014” też nie brałam udziału.

        1. Ale widzę, że już sporo blogerów się zgłosiło. O tyle dobrze, że pieniądze z SMS-ów idą dla potrzebujących dzieci. Można więc zrobić dobry uczynek. Mam blogi, na które na pewno oddam głosy. 🙂

  5. głaskaj, głaskaj natchnienie, pieść słowo – daj nam się swoim dziełem unieść :)))) 🙂

    po co Ci horoskopy? skoro ja, mówię, ze jesteś skazana na sukces to jesteś :))))))

  6. ehem.. czytałam że się rozpoczęła pogoń…
    Gdyby nie to, że mam urlop to.. i tak bym nie startowała.
    Jak mi się przypomni ten szał w zeszłym roku.. itp..
    nie chce mi się…
    Pieść to swoje natchnienie, pieść 😀

  7. Natchnienie dobra rzecz 🙂 . Co do horoskopów, cóż – może to naprawdę będzie świetny rok dla wszystkich znaków zodiaku 😉 ? Przy temacie Twoich książek będąc – czy “Złodziejka marzeń” jest już dostępna w wersji elektronicznej? Miłego weekendu!

  8. Też właśnie wczoraj popełniłam wpis o wenie i wsadziłam do zamrażarki. 😀 Ale moja to taka mała wenka, gdzie jej do Twojej. 😀 Życzę twórczego i owocnego myślenia. Lekkiego pióra!

  9. O! Jak się ciesze, że będzie można coś poczytać spod Kurzego piórka:) Obie książki przeczytałam jednym tchem. Zastanawiałam się czy będzie c.d. “Zlodziejki marzeń”, czy w ogóle coś będzie i kiedy? I prosze!. I dobrze, niech Kura pisze, pisze duzo, bo Kura fajnie pisze i dobrze się Kurę czyta.
    Miłego pieszczenia, he, he.

    1. Ciąg dalszy będzie. I mam nadzieję, że nie banalny. Będzie rozwinięty wątek cioci Zosi, pojawią się tajemnice z przeszłości. Plan już jest, dzisiaj zasiadam z dupskiem do roboty. 🙂 🙂

  10. No to ja się bardzo cieszę, że Lwy takie pozytywy mają przed sobą, bo która matka dla swojego lwa nie chce najlepiej. A jeśli matka to strzelec to już w ogóle po tym poście puchnę z dumy, bo wcześniej sobie pomyślałam, że kto jak nie ja da radę, a teraz oriszę : czytam i znajduję potwierdzenie. A potem, że zmiany. Ba! Ja to już wiem z poprzedniego roku, że zmiany,” teraz” podjęłam decyzję, a jeszcze piszesz, że wyjątkowe, to znaki, znaki, znaki. W horoskopy nie wierzę, ale w znaki, i w to, że każda osoba postawiona na naszej drodze jest po coś (czasem ona dla nas, czasem my dla niej) – wierzę. Tak więc dziękówa, mam nadzieję nie składać reklamacji (choć i tak wiem, gdzie byś mnie odesłała 😉 )

  11. Ania, lubię Cię bardzo, ale muszę Ci powiedzieć, że ja tam się bardzo cieszę, że odpuszczasz blog roku :). Bo ja nie odpuszczam, a z Kurą miałabym marne szanse 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *