Komu loda?

Jak mówicie: loda czy lody? Macie już skojarzenia? Ba! Kto by nie miał. Jednak dziś będzie o słodkich lodach – takich na gałki, na patyku czy z automatu. Bez skojarzeń.

lodyLody jakiś czas temu wzbudziły moje wątpliwości. Od zawsze w szkołach uczono, że lody jako słodka masa mają tylko liczbę mnogą i nie mogą wystąpić w liczbie pojedynczej. Ale wyobraźcie sobie, że idziecie do sklepu i co? Prosicie z reguły o LODA. Sprzedawca wie o co chodzi. I nawet uśmiecha się z rozmarzeniem zza lady, może puszcza oko, bo pewnie ma kosmate myśli, prawie jak każdy na hasło „loda”. Nikt nie sili się, by prosić o porcję lodów. Za długo. My przecież lubimy dzisiaj na skróty. Jak jeden, to jeden, bez porcji.

W zasadzie to koleżanka wzbudziła moje wątpliwości i po rozmowie z nią spać nie mogłam, tylko to kupowanie loda w mojej łepetynie gniotło i uwierało. Tak długo i mocno pogniotło, że otworzyłam Słownik poprawnej polszczyzny – oczywiście najnowsze wydanie i sprawdziłam. I tu lekkie zdziwienie. Okazuje się, że faktycznie lody mają tylko liczbę mnogą, ale mogą wystąpić również w pojedynczej! I tu uwaga wszyscy, którzy chcą loda. Jednego. Można tak powiedzieć z czystym sumieniem polonisty-egzorcysty, bo ta forma (liczby pojedynczej) dopuszczalna jest w trzech przypadkach: w dopełniaczu, bierniku i narzędniku.

Czyli spokojnie można ukręcić jednego loda, z lodem wejść do sklepu, można też nie mieć loda, a nawet… Ha! Spokojnie! To dotyczy tylko słodkich lodów! Niech Wasze skojarzenia nie buszują w nieznane rejony. Chodzi o słodką, mleczną czy jajeczną masę o dowolnym smaku. Innych lodów (oprócz zamarzniętej wody) słownik nie przewiduje.

Można więc myśleć o lodach, ale iść z lodem w łapie, jeść loda i prosić o loda…, i co tam sobie chcecie, ale tylko w D, B i N. Reszta w liczbie mnogiej.

Piękny jest nasz język polski, nie?

0 thoughts on “Komu loda?”

  1. Ty zbereźnico-tak przy poniedziałku….ale chociaż ciśnienie troszkę skoczyło mi do góry 😉 …
    Lubię lody-włoskie,śmietankowe….ewentualnie śmietankowo-kakaowe .Ewentualnie pistacjowe ,pewnej znanej z celebrytek firmy 🙂 .Przyznam szczerze,że powiedzieć facetowi sprzedającemu te pyszności że chcę loda haha….

  2. Ja tam w sklepie proszę o loda!
    Ale nie odważyłabym się na stwierdzenie ” zrób mi loda” 🙂 do cukiernika. Pewnie dlatego, że… jestem kobietą.
    No, bez podtekstów :))) Okazuje się, że czasami płeć ma jednak znaczenie. Nawet w polszczyźnie 🙂

  3. Ja to tam nie będę kombinował..Podaję przepis na lody: pół litra mleka .pół litra śmietany,pół kilo chałwy od AlElli,półł kilo jeszcze czegoś tam i jeeest!!! Lody zmrozić należy,co rozumie się samo przez się..No to wkładamy do lodówy,wyjemujemy i chrup,chrup,mniam,mniam!

  4. Jak zawsze prowokujesz , ale to w Tobie też jest piękne, że potrafisz więcproponuję w sklepie prosić o jeden lód a nie o jednego loda , tak dla rozróżnienia, może sie przyjmie

    1. Właśnie o to chodzi, że poloniście nie wypada, bo jeden lód to forma niepoprawna, trzeba ewentualnie prosić o jedną porcję lodów. 🙂 🙂 A to brzmi nieekonomicznie. 😉

  5. to prawda, nasz język nie jest łatwy, a jeszcze ciągle sie zmienia…Ja zauważyłam, że kupując lody- wystarczy podać cenę, bo wiadomo, że to kolejka po lody i tak; poproszę za 3zl..za 5zl… itd.

    Masz ochotę na lody? albo; kupimy lody? Ale młodzież lubi tę drugą formę; chcesz loda?
    Ja wiedziałam, że liczba pojedyncza, to lód…i nie jest to deser,…ani ,ani… ale H2O

  6. Autentyczna historia (zboczone myśli podsuwają duże dawki ciążowych hormonów) – świadkiem był mój mąż, wtedy pracownik stacji benzynowej. Wchodzi chłopak (kark) i dziewczyna (no troszkę “tipsiara”, stoją nad lodówką. On do niej:
    -Chcesz loda?
    Ona na to:
    -Tak przy ludziach?
    Gdyby tylko mnoga była dopuszczalna uniknęliby tego nieporozumienia…

  7. Aniu trzeba się spieszyć,bo zima nasza zła, weźmie i przyjdzie i już tylko morświnowe narty wodne nam pozostaną. A my wtedy na nartach sruuu! Aż się zakurzy! Morświny mordy porowdziawiają..”A co to,a co to tam,taramtam tam?”..Głupole są. Niech idą na piwo.

  8. Aniu,Ty sobie tak na nadbrzeżu sobie bara-bara,a ja pływam w Bałtyku i czuję,ze mnie coś w nogę uharatało..Pewnie jakiś idiota rekin. Ale capnął,spróbował i popłynął w toń zieloną w poszukiwaniu konkretnego żarła..

  9. No, spróbuj wejść z lodem do sklepu… to już nie będziesz pisać, takich rzeczy, że można 😉 Do sklepu to ani z lodem ani z lodami nie można wejść.
    A ja lody na ogół kupuję w samoobslugowych. Albo tam, gdzie sprzedają na gałki, więc mówię: jedną gałkę poproszę, po czym płacę, odbieram papierek i dalej go przekazuję, mówiąc gałkę jakich lodów sobie życzę. W ten sposób jakiekolwiek dylematy językowe związane z lodami są mi obce.

  10. Te nieszczęsne lody to tylko z jednym się kojarzą – o zgrozo – dzieci w podstawówce mają jednoznaczne skojarzenia, jak mowa o lodach, to wiadomo jakich 😉 Co z tych dzieciątek wyrośnie? Lodowi dewianci 😉

  11. Piękny język. W sumie to nie dziwię się, że tak trudno jest nauczyć się go obcokrajowcom, skoro nawet my, Polacy, jesteśmy czasem zmuszeni zerknąć do słownika w takich jakże banalnych kwestiach.
    Pozdrawiam.

  12. Dzisiejszy wpis na blogu to taka trochę próba na świntuszenie. Aż trudno się oprzeć, tak więc:
    Przychodzi facet do baru i mówi:
    – Poproszę whisky.
    – Z lodem?.
    – Nie, bez loda.

    Z pewnością ten pan był cudzioziemcem i nie miał nic sprośnego na myśli;)

    P.S.
    Dziękuję Kurce ze złotym piórkiem, za poprawienie błędu:)

  13. Czyli Aniu teraz jak będę szła po lody, czy może loda, czy może po porcję loda, już sama nie wiem, to będę musiała powtórzyć przypadki. 😉 I jak tu nie kochać naszego języka. Ps.Przepraszam Aniu, jeśli chodzi o loda, to ja skojarzenia mam zawsze 😉 , powiem więcej, że wszystko, no może prawie wszystko skojarzenia takie u mnie ma koniec, kropka. 😉 😀 😀

  14. A jednak logika wskazywałaby, że jeżeli kupujemy tę słodką masę uformowaną na patyku, w osobnym od innych opakowaniu to kupujemy… loda. I jest to lód, bo jest jeden. Osobny. Wyizolowany. No, bo teraz wyobraźmy sobie taką scenkę: wychodzimy ze sklepu z jednym – dajmy na to – Big Milkiem w łapie i podchodzimy do czekającej na nas przed sklepem drugiej połowy, która pyta: “Co kupiłaś?” I co odpowiadamy? Jak powiemy “lody” to zasugerujemy, że gdzieś tam mamy drugie BM dla tej osoby. Więc naturalniej brzmi odpowiedź: “loda”. Czy jestem już wielgiem reformatorem jenzyka poleskiego? 😉

    1. No tak, ale w sumie ta odpowiedź to jest właśnie biernik, czyli dopuszczalny wyjątek. Przepraszam, mój błąd, moja wina, moja wina, moja bardzo pępowina. Jednak nie będę wielgiem reformatorem jenzyka poleskiego 😉

  15. w całym pędzie dzisiejszego świata ostatnio złapałam się na tym, że mam ewidentne problemy z poprawną odmiana przez przypadki niektórych słów 🙁 i bynajmniej lody to jeszcze nie jest wstyd odmienić niewłaściwie, bo w brew pozorom, jest to dosyć trudne do odmiany słowo… ale zwyczajne, codzienne słowa… o pomstę do nieba moje uwstecznienie się woła.

  16. Oj Kuro, ciut podpuściłaś czytelników. Mnie od razu przyszedł na myśl tytuł artykułu w Angorze: “Sikorka chętnie zrobi loda”, co wcale nie jest o mrożonych słodyczach.
    Ale co do języka polskiego, to fakt, trudny jest nadzwyczaj!

    1. Ba! 🙂 I od razu odruchowo Cię poprawię, że nie może być liczby pojedynczej w mianowniku “lód”, mogą być tylko lody, więc można iść na całość i nie ograniczać się do jednego. 🙂 🙂

  17. Jakbym się miała przyczepić, czego nie chcę, ale znasz mnie i wiesz, że przerasta mnie wstrzemięźliwość w pewnych tematach, a tu już po tytule przebierałam nogami, to znam takiego komu lód na gałkę będzie nie w obojętności njeśli chodzi o przeliczenie na liczbę, tym bardzoiej mnogą 😉

    Mnie język polski fascynuje pod względem odmian różnych słów. Do tego stopnia, że już sama nie wiem czy powinno być sweter czy swert, na “poszłem” do końca żyvcia będę reagować alergią, “chybaże” też mnie stawia w pion, tak samo jak “poszłabym”.
    A wracając do tematu: o jednego loda (o wybacz, ale muszę , inaczej się uduszę), to może, a nawet powinien poprosić męski osobnik, gdy ma na względzie dobro swojej połowy, bo paszcz jest takim elementem, że od samego mówienia może się zmęczyć, a co dopiero od pucharu lodów 😉

  18. Sytuacja z przed trzech lat. Bedac w ciąży naszła mnie ochota na lody,a ze było to po wyjściu z kina (około 23) jedynym miejscem gdzie je można kupić jest MacDonald. I wchodzimy,parę osób w środku. Mąż złożył zamówienie. Za lada dwóch mężczyzn. I nagle jeden woła do drugiego:” Tomek potrafisz zrobić loda?” Wszyscy klienci zaczęli się śmiać 😀 😀 😀 Ja też kiedy tam zamawiam lody mam chochliki w oczach 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *