Jadę

Kiedy czytacie ten post, ja pomykam sobie autkiem w moje rodzinne strony. Wyszykowałam się pięknie. Wczorajszy dzień spędziłam na zakupach. Toż trzeba było sobie eleganckie spodnie i bluzeczkę na tę okazję zakupić. Ba! Poszłam do sklepu i nawet wszystko, co chciałam, na mnie pasowało. Nawet w depresję nie popadłam po tych zakupowych szaleństwach. Nikomu tętnicy nie przegryzłam, w gatkach po sklepie też nie łaziłam. Normalnie sukces nad sukcesy!

StargardDziś czeka mnie spotkanie autorskie w mieście, w którym się wychowałam. Mieszkałam tam od urodzenia, ciurkiem przez czterdzieści lat na tym samym osiedlu. Raz tylko rodzice się przeprowadzili z bloku do bloku, ale dziesięć metrów dalej. Miałam wtedy trzy lata i pamiętam pierwsze wrażenia z nowego mieszkania. A potem zostałam tam już do czterdziestki.

Los tak sobie ze mnie zadrwił i przerzucił mnie ze Stargardu Szczecińskiego do Starogardu Gdańskiego. Wszyscy zawsze mylą te miasta, więc każdy mieszkaniec wie, gdzie leży ten szczeciński i ten gdański. I w zasadzie jedyna sprzeczka, jaka się toczy w naszym domu to ta, która dotyczy wyższości Stargardu nad Starogardem (lub odwrotnie). Tak się z Mężusiem przepychamy. Że tam nie ma rynku, tu jest, tam większe miasto, tu mniejsze, tu gwara, tam nie ma. Że tam oczywiście bardziej zadbane niż tutaj (to ja tak twierdzę), tam obwodnica… I mogłabym tak w nieskończoność. Ale przyznam jednak, że to moje nowe miejsce kocham. Nigdy nie czułam się tak dobrze w swoim domu, jak teraz, dlatego tak niechętnie z niego wyjeżdżam. Dobrze mi tu. Znalazłam swoją przystań, swój azyl.

starogard1No, ale teraz pomykam w sentymentalną podróż. Spotkam swoje koleżanki, przyjaciół, współpracowników… Ech, i przyznam, że mam lekką tremę. Bo jak będzie, nie wiem. Najpierw czeka mnie nagranie w radiu, a potem spotkanie autorskie. W międzyczasie obiad u mojej koleżanki Kasi. Obiecała mi domowe „SPA”. Po podróży będę się doprowadzać do porządku w jej łazience, żeby z kury przekształcić się w człowieka. Nie wiem, jak skończy się ta przemiana, ale obiecuję, że wrócę w starej postaci. Rozczochrana będzie na swoim miejscu.

Trzymajcie więc mocno kciuki. Jak wrócę, to wszystko opowiem.

*

*

*na zdjęciach (z Wikipedii) po lewej Stargard Szczeciński, po prawej na dole Starogard Gdański (Szczeciński ładniejszy, nie? toż to “perła Pomorza” z perłami gotyku) 😆

0 thoughts on “Jadę”

  1. Szczerze??
    Z całym szacunkiem ale kurcze… w Starogardzie Gdańskim nic nie ma 😛
    Jak tam byłam pierwszy raz w życiu-8 lat temu to się przeraziłam..
    Jak odwiedziłam to miasto drugi raz w życiu-kilka miesięcy temu jadąc do Ciebie t.. no może coś lepiej jest.
    Ale mimo wszystko..
    najważniejsze jest, że to Twoje miejsce. I dobrze Ci tam 🙂

    Powodzenia 🙂

  2. Nie byłam w Starogardzie, więc nie mam porównania. Za to Stargard nazywam trochę większa wiocha 😉 niemniej dobrze się mieszka pomiędzy Stargardem a Szczecinem 🙂

  3. Czterdzieści lat na jednym osiedlu, widzę więc, że nie jestem osamotniona – ja mieszkam juz 33 lata w tym samym bloku – to zdecydowanie o 13 lat za duzo. Mam nadzieje, ze ja tez odnajdę w końcu swoj “Starogard Gdański”. Miłych wrażeń życzę!

  4. Też 33 lata przeżyłam na jednym osiedlu. Też – 13 za dużo. I cieszę się, że już tam nie mieszkam… Wrócę, jak zostanę sławną pisarką 😉
    Anno – rozczochrana będzie nadal na miejscu, ale czy nadal rozczochrana? Czy może kiedy Cię tak rodacy głaskać będą to taka ugłaskana do Mężusia i Jaja powrócisz?

    1. No, teraz to już po, ale w niedzielę wrzuciłam na blog plakat o spotkaniu. Było wczoraj w bursie szkolnej (PODN) przy pl. Majdanek o 16.30. 🙂 No, ale już po ptakach. 🙂

  5. Zdecydowanie bliżej mi do Stargardu Szczecińskiego więc oczywiście, że zawsze będę chwalić to co bliżej mojemu sercu 🙂

    Powodzenia na spotkaniu autorskim – na pewno dasz sobie radę 😀

    I czekam z niecierpliwością na relacje – jak już wrócisz 😀

    1. A wiesz, że moi lekarze jednak doszli do wniosku, że mam całkowicie z glutenu nie rezygnować. Każdy mówił co innego, w końcu dietetyk ustawił mi racjonalną dietę i gluten w niej jest. Niewiele, bo niewiele, ale jest. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *