List gończy

Kradnie marzenia. Podobno kradnie też czas. Jest nieduża. Dokładne wymiary to: 13,5 x 21cm.

Na miękkiej okładce młoda kobieta w okularach. Siedzi przy drodze z dwiema walizkami. Może to złodziejka? A może nie…

Ostatnio widziana była w Chinach. Pewna blogerka (Puszkowa) zabrała ją tam na wycieczkę. Podejrzewam jednak, że w Polsce też działa i to w bardzo wielu miejscach. Doniesiono mi, że jest w Krakowie. Ukrywa się na Targach Książki na stanowisku C34 Dictum.

Kto wybiera się w te rejony, niech ją łapie, kupuje lub robi zdjęcia.

złodziejka w Chinach

Zachęcam też do nagabywania księgarzy. Jak będziecie dopytywać o książkę, to pewnie będzie się pojawiać w księgarniach stacjonarnych na terenie całego kraju. Mam informację, że to działa. Ostatnio Jola z “Poziomkowego Wzgórza” wytropiła książkę w księgarni stacjonarnej w Krakowie w Matrasie.

*

*

*Zdjęcie wykonane przez Puszkową w Szanghaju.

0 myśli na “List gończy”

  1. O! Wkrótce ruszam na łowy do księgarni więc na pewno sobie kupię, a jeśli nie będzie..hmm,poślę księgarzowi moją minę łączącą zdziwienie z dezaprobatą i domieszką niedającego się ukryć(mimo najszczerszych chęci) niesmaku, schowam swoją listę zakupów z powrotem do kieszeni i spytam czy jest w pobliżu jeszcze jakaś inna księgarnia…
    Ciekawe jak szybko przyjdzie dostawa… 😀

  2. Poszukam. Kiedyś zastanawiałam się czy kupić, ale… Młodzież tak mi zdewastowała Żółtą tabletkę (znać też się chciała leczyć, ale olała instrukcję obsługi leku), że miejsca na autograf brak. Więc jeśli chcę (a chcę) mieć autograf Kury to muszę się w jej kolejną książkę zaopatrzyć… Może nawet kiedyś znajdę czas by przeczytać…

  3. Mówisz, że dopytywanie u sprzedawcy działa 🙂 To dobrze, bo ja dzisiaj miałam wielki zakupowy dzień. Na przełomie pór roku pojawia się taki czas, że nagle wszystkie spodnie na chłopców są za krótkie, rękawiczki nie mają pary, czapki są za ciasne a mąż narzeka, że wygląda jak dziad. Ubranie trzech facetów to już dla mnie maksimum, siebie zostawiam na czas, gdy mąż w pracy a dzieci w szkole. Ale nie mogłam sobie odmówić przyjemności i szukałam Twojej książki. W trzech miejscach zmierzyłam sprzedawców wzrokiem i rzekłam akcentując każdą sylabę: “Nie macie Złodziejki Marzeń? Sakowicz to najlepszy debiut tego roku. Ogromny błąd.”
    Aż mnie skręcało, żeby dodać, że Ania to moja znajoma blogerka, ale chciałam pozostawić nieprzeciętne wrażenie 🙂
    Nie masz pojęcia jak się cieszę z Twojego sukcesu.
    Wiem, że nie przepadasz za Grocholą, sama nadal nie przebrnęłam przez Huston…, ale pamiętam czasy, gdy nikt nie słyszał o Grocholi. A ja czytałam taką nieistniejącą już gazetę “Jestem”. Mama pielęgniarka przynosiła z pracy, bo mieli prenumeratę. Na ostatniej stronie zawsze był felieton Grocholi. Taki ciepły, optymistyczny. Jedna strona a czekałam na nią cały miesiąc. Czytałam prawie wszystkie książki Grocholi a felietonów nie zapomnę. Są inne, zupełnie inne.
    Tak samo czuję się czytując Twojego bloga. Krótki tekst, często bardzo osobisty, z poczuciem humoru z taką różnicą, że można komentować i co więcej… autor odpowie. Z tego względu, blogi są fantastyczne. Życzę ci wielkiej popularności, aby dzieci się o Tobie uczyły w szkole 🙂 tylko proszę, nigdy nie zapomnij kim jesteś 🙂
    Kiedyś na mojej wsi była na spotkaniu autorskim Maria Czubaszek. Wspomniała, że od dawna szuka w antykwariatach pewnej książki o papierosach. Traf chciał, że ja jako socjolog i zbieracz książek, miałam taką w swojej biblioteczce. Bez żalu stwierdziłam, że jej ją wyślę skoro tak bardzo jej pragnie a u mnie tylko leży na półce, bo tematyka średnio mnie interesowała. Z trudem zdobyłam adres do pani manager, wysłałam razem z kartką świąteczną, bo to w grudniu było. Zostawiłam adres zwrotny, nie liczyłam na zbyt wiele ale miłe byłoby podziękowanie, którego ani na blogu ani nigdzie indziej nie otrzymałam.
    Niektórym internet pozwala być tak blisko a innym tak daleko…

    1. Dziękuję za tak ciepły komentarz. Wiesz, z tą Grocholą to u mnie jest tak, że ja faktycznie nie bardzo przepadam za jej książkami. Kilka przeczytałam i jakoś do mnie nie trafia, ale bardzo ją szanuję właśnie za to, że się jej udało, że uparcie realizowała swoje marzenia. Natomiast bardzo podobają mi się jej wypowiedzi, przeczytałam kilka wywiadów i darzę tę kobietę sympatią. Mam do niej jakiś sentyment, a to pewnie też dlatego, że sporo osób mówi mi, że jestem do niej trochę fizycznie podobna. Takie porównanie jest bardzo miłe. 🙂

  4. “Złodziejka” w Chinach! A to dopiero niespodzianka:)))

    Zachęcam również do “nagabywania księgarzy”.Wprawdzie z powodu Targów książki pod Wawelem, licznych spotkań z autorami itp nie miałam szansy rozsmakowac się jeszcze w tej książce na dobre ( przeczytałam 5 rozdziałów) ale jutro skończę czytać i na pewno skrobnę co nieco o wrażeniach:)) Ps. Mam nadzieję, że tymczasem Jajo ozdrowiało i pomaszeruje jutro do szkoły? Bo to już matura za pasem:)))

  5. Ja tez polecam książkę, bardzo wartościową ,o zdrowiu ,najnowsze ,ale sprawdzone badania i informacje ,zapraszam ,nie pożałujesz ,chyba że znasz już tą pozycję
    Pozdrawiam Molekułka -http://molekulka.blog.onet.pl/2014/10/26/nie-musisz-chodzic-do-apteki/

  6. Ja polecam każdemu znajomemu i już wiem , że szukają i sprzedawcy zamawiają Ją do księgarń : )

    Książka jest świetna. Mam nadzieje, że będzie sukcesem czego bardzo Tobie Aniu życzę : )

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *