Wewnętrzne światło?

Niedawno odkryłam nowy gatunek Homo sapiens, choć podejrzewam, że to określenie na wyrost. Istoty te można spotkać po zmroku. Najczęściej przechadzają się skrajem jezdni wzdłuż linii lasu. Cechy charakterystyczne to: ciemny strój, wyobraźnia w zaniku i poczucie wewnętrznego światła. pieszyW wyniku długotrwałych analiz doszłam do wniosku, że te człekokształtne istoty żyją w przekonaniu, że mają świetlistą łunę, która uaktywnia się w ciemności, więc wszelkiego rodzaju odblaski i latarki są im zbędne. Dlatego też tak chętnie wyłażą po zmroku ze swoich norek i spacerują w najbardziej ruchliwych i ciemnych miejscach. Są utrapieniem kierowców. Bardziej niż ludzi przypominają sarny i lisy, które też mają czasami w zwyczaju takie przechadzki.

Ostatnio miałam okazję zaobserwować kilka takich stworzeń. Niektóre naśladują węże lub żmije i poruszają się zygzakiem. To najgorszy z gatunku. Na takich uważać trzeba najbardziej, ponieważ trudno przewidzieć, w którym kierunku się posuną.

Jechaliśmy z Mężusiem z Gdańska. Spokojnie, bez pośpiechu, bo droga kręta, słabo oświetlona, a po bokach las (żadnej drogi dla pieszych). Przed nami dwa samochody. Zachowujemy odległość, jednak nagle pierwszy samochód daje ostro po hamulcach, drugi tak samo, my za nimi i o mało co w dupkę nie pocałowaliśmy tego przed nami. Na szczęście się udało. Stoimy, bo wszyscy stoją. Ciemno jak w czterech literach, a nagle pojawia się nam w świetle reflektorów osobnik płci męskiej w szarym ubraniu, zataczający się z prawa na lewą. Tak biedaka zarzucało, że aż wsparł się o maskę samochodu przed nami. Kierowca wysiadł, pogadał. Osobnik chyba się lekko wystraszył nadjeżdżających aut, więc się zatoczył. Przeprosił i poszedł dalej. Dalej bez żadnych odblasków.

I tak próbowałam rozszyfrować sposób myślenia ludzi, którzy idą po ciemku. Jedyne, co stanowi tu jakieś uzasadnienie, to przekonanie tychże osobników o tym, że wydzielają wewnętrzne światło oświetlające im drogę, bo żadnego innego wytłumaczenia nie mam. Aha, i jeszcze pewnie mają wyobraźnię w dużym deficycie. A bez wyobraźni to się jednak chyba zbyt długo żyć nie da.

0 myśli na “Wewnętrzne światło?”

  1. Ostatnio widziałam matkę z młodym spacerującą przy zachodzie słońca na skraju drogi. Co prawda, nie tropiła węża, ale wykazała się brakiem wyobraźni. Nie mogłam pojąć na cholerę wyszła na tą drogę. Najbliższa miejscowość 8 km, więc z wózeczkiem tam nie dojdzie. Ruch średni ale droga wąska, kręta, zawsze szkoda mi w tym miejscu rowerzystów, bo alternatywnej trasy nie mają. A ona tak dla relaksu się przechadza po drodze i to o takiej porze, gdzie wszystkim we znaki daje się kurza ślepota i zachodzące słońce oślepia.

  2. Trudny to temat Aniu. Nie da się tak łatwo tego wdrożyć. Są tacy, co za nic w świecie odblasków nie założą. Najtrudniejsza jest zmiana mentalności. Pozdrawiam 🙂

      1. Aniu ja też nie rozumiem. Słyszałam na jednej ze stacji, jak wypowiadał się policjant, że niektórzy się wstydzą. To jest dopiero….., a może to tylko taki wykręt?

  3. W pobliżu jest taka miejscowość rozciągnięta wzdłuż głównej drogi, niemal zawsze można tam napotkać zataczających się ludzików,szczególne w niedzielne wieczory jest spory “ruch”. A że miejscowość położona przy rzece,bywają też mgły…
    Ale widywałam też trzeźwe osoby pomykające ciemnym poboczem.
    I nie wiem,co tymi ludźmi powoduje. Może jest im już wszystko jedno? Może nie lubią swojego życia,nie szanują go, nie widzą w nim niczego,co warto chronić,o co dbać?
    Wydaje mi się,że w innym razie nawet bezmyślność nie miałaby racji istnienia. Ale może się mylę. Widywałam matki wpychające swoje dzieci pod koła… kiedyś taka jedna uparła się przejść dwupasmówką z dzieckiem i ciągnęła je,mimo wyraźnego sprzeciwu. Nie mam pojęcia,
    dlaczego.

  4. Od pewnego czasu piesi są zobowiązani ustawą do noszenia odblasków poza terenem zabudowanym. Widać, jak się stosują. Dość często podróżuję nocami po tak zwanych bezdrożach, zawsze z pięciokrotnie zwiększoną uwagą i adekwatnie niższą prędkością, ale czasem i tak omal nie potrącę takiego nieboraka. Cóż, sam sobie będzie winien, co zrobić…?

  5. No co Ty!
    Życie bez wyobraźni jest super. I jakie pełne niespodzianek. Jadąc do pracy zawsze płoszę kury (to nie jest osobista wycieczka) Mańka z uporem godnym lepszej sprawy pasące się na drodze. Wyglądają na bardzo zadowolone z życia. Jakby chciały powiedzieć: jestem idiotą i nie zawaham się tego użyć!

  6. Skoro ci ludzie wyobrażają sobie, że świecą wewnętrznym światłem tudzież że po prostu ciemnie ciuchy w nocy są superwidoczne to ja nie rozumiem dlaczego posądzać ich o brak wyobraźni. Ja bym raczej powiedziała, że tej wyobraźni mają w nadmiarze…

  7. Ja myślę że piesi po zmroku powinni nosić odblaski, nie tylko w terenie niezabudowanym, ale także w mieście i wioskach. Nawet Ci wszyscy biegacze- wpadają na ulice rozpędzeni, w słuchawkach i myślą że kierowca z daleka widzi ich modne dresy z żółtym znaczkiem. A taki odblask – gdzieś przyczepiony – widać od razu, że coś się świeci, miga i się rusza. Znak dla kierowcy – zwolnij. Wystarczy pomyśleć.

  8. Kochani, zgadzam się ze wszystkimi ocenami.Ale jest jeden problem.Wprowadzając zapis o obowiązku noszenia odblasków powinna być prowadzona kampania informacyjna co najmniej od roku a co najmniej od 1/2 roku, a nie od razu wprowadzić i karać. Np. w Szwecji, jak wprowadzano ruch prawostronny to kampania trwała 10 (słownie:dziesięć) lat ! INFORMACJA PRZEDE WSZYSTKIM !
    http://agencjajpp.blog.pl/ A przy okazji: Ja też piszę !

      1. Może uczą tylko w niektórych szkołach. A może uczyli tylko za naszych szczenięcych lat za czasów gdy panował wówczas jedyniesłuszny, dziś już nazywany słusznieminionym ustój…
        W każdym razie ja nie muszę kupować specjalnych odblasków dla Dzieci – latem to po zmroku nie chodzą a teraz to nie da się ubrać dziecka bez odblasku – jeśli nie na kurtce to co najmniej na butach. I to czasami tak dyskretne, że za dnia się nie wyróżnia. Dla dorosłych też by się takie “ozdóbki” przy butach przydały. Właśnie takie dyskretne, mało widoczne za dnia, żeby nie kusiły “prawdziwych mężczyzn” do pozbycia się ich…

        1. Od jakiegoś czasu w szkołach jest edukacja o bezpieczeństwie czy coś w tym stylu, więc uczą na pewno. Tylko pewnie duża różnica pomiędzy uczyć się a nauczyć się. 😉

          1. Skoro na religii ksiądz czy katecheta ocenia z chodzenia do kościoła a w każdym razie ja chodziłam na rekolekcje w ramach zajęć szkolnych w LO, to może by też oceniać uczniów ze stosowania zasad w praktyce. Przynajmniej do szkoły żeby chodzili z jakimś elementem odblaskowym…

  9. Szczytem debilizmu była kiedyś kobieta ubrana na czarno, prowadząca wózek z dzieckiem, bez odblasków, na ciemniuteńkiej drodze z wąskim poboczem… Niestety, idiotów nie sieją… Tylko gdy takiemu zrobisz krzywdę jako kierowca, to wina będzie Twoja, bo nie zachowałaś szczególnej ostrożności…. Masakra.

  10. brak słów, a do tego jeszcze się zdarza spacerek poboczem chwiejnym krokiem po piwach kilku – brak odblasku, alkohol i mamy kolejnego statystycznego pieszego w raportach o wypadkach. Pozdrawiam.

  11. Ludzie widma i zwierzęta na drodze do tego o wieczorowej porze to coś czego jako kierowca bardzo by nie rzec panicznie się boję . Obie grupy pozbawione wyobraźni , przy czym zwierzakom trudno się dziwić ludziom niestety trzeba …

  12. A ja, jak zwykle, na przekór. W sobotę byłem na grzybkach w borach Tucholskich. Grupa zorganizowana, miejsce wyznaczone przez leśniczego. W trakcie koszenia grzybów (bo dużo było) rozległ się ryk quadów, ale pierwszy chcąc wyminąć nagle podnoszącego się spośród paproci grzybiarza, skręcił i zarył się w runie leśnym. Pozostali z przekleństwami rozjechali grzybiarzowi jego koszyk z grzybami.
    Wyobrażam sobie jak za kilkanaście lat ktoś napisze, że grzybiarze w lesie też powinni mieć na czole białe światło, a w zadku czerwoną latarnię.
    To fakt, że na świecie robi się coraz ciaśniej, ale nic dobrego nie wyjdzie z narzucania obowiązków wyłącznie słabszym uczestnikom dróg, przecież kierowca w miarę zmniejszania się widoczności ma obowiązek ograniczania prędkości. To tylko tak na przekór, bo ja też mam nieraz chęć wysiąść z samochodu i dać pijakowi po mordzie, tak jak i czasami bywam też po tej drugiej stronie. Nieraz … choć nie zawsze.

      1. Myślę, że to nie jest problem quadów, czy “niewidzialnych pieszych”, ale raczej pytania: “Dokąd zmierza świat”? Rozumiem, że nie chcesz tego zgłębiać, więc na początek może chociaż “nóżkę z gazu”? 🙂

          1. Nie wiem czemu to moje “na przekór” jest odbierane ad personam? Zgadzam się z tym co piszesz, ale nie oznacza to, że nie widzę innych okoliczności. Statystyka wyraźnie dowodzi, że w 98% PRZYCZYNĄ najważniejszych wypadków, gdzie giną ludzie idący poboczem drogi jest a/ nadmierna szybkość pojazdu (nieraz prawie 180km/h!), i b/ nietrzeźwość kierowcy.
            Niżej zacytowano “dobry kierowca widzi wszystko”, i to jest prawda!!! Bo dobry kierowca jadąc po ciemku, zachowuje prędkość 20-30 km/h. Tylko idiota ciśnie gaz do dechy, ale idiotów się nie karze, i nie będzie karać, bo WŁAŚNIE dla ich ochrony uchwala się nowe przepisy. Teraz nie ważne będzie jak szybko kierowca jechał, tylko czy ofiara miała odblaski. Prawdziwe curiosum, ale za to jakie korzystne dla ZUS, i PZU. 😉 🙂

          2. Ale ja wcale nie odbieram tego ad personam. Absolutnie nie. I wiem, że lubisz wkładać kij w mrowisko. 🙂 🙂 A nie znam nikogo, kto by jechał w terenie niezabudowanym 20-30 km na godzinę. I nie uwierzę, że tak jeździsz. 🙂

          3. No właśnie. To nie ma znaczenia, czy teren jest zabudowany, czy nie, czy nawet jest to autostrada – jeżeli nie ma widoczności (brak oświetlenia, mgła, gołoledź, albo inne tp. przeszkody) to czasem nawet po prostu się zatrzymujemy. Wystarczy trochę wyobraźni, a nie ślepa wiara w przepisy. Przypomnij sobie w jakich warunkach dochodzi do karamboli na autostradach, to wygląda jakby za kółkiem jeździło stado bezmózgich baranów.

          4. Masz rację, tak jest w szczególnych warunkach. Ale jak jedziesz nocą przez teren niezabudowany (nie ma mgły, jest normalna widoczność, jak na tę porę dnia), to zwalniasz, owszem, ale nie jedziesz 20-30, z reguły to są przecież miejsca, w których nie powinno być pieszych (przynajmniej teoretycznie). A taki pieszy, jeżeli już musi tamtędy człapać, to powinien mieć odblaski, bo nawet najlepszy kierowca nie widzi wszystkiego. 🙂

          5. Pieszy, zwierzę, pozostawiony sprzęt rolniczy (bo właściciel poszedł po pomoc), zwalone drzewo, wyrwa, czy inne przeszkody, to w sumie nie ma znaczenia, ZAWSZE dostosowujemy szybkość do widoczności i przewidywanych zdarzeń. A czy to jest prędkość 5-10 km/h, czy 50-60 to już nie ma znaczenia. Trochę więcej wyobraźni, a nie jazda na ślepo, “bo tam nie powinno nic być”. Kilka dni temu na autostradzie zginął człowiek, bo po wypadku szedł do bagażnika po trójkąt ostrzegawczy … innego, ciężko rannego na drodze, przejechały dwie kolejne kobiety prowadzące samochód … “bo tam nie powinno nic być”?
            Odblaski … jasne, że fajna sprawa, ale nie powinno to zwalniać kierowców od myślenia i odpowiedzialności.
            A tymczasem nasza władza, i niestety kierowcy, idą w jednym kierunku, dlatego napisałem o grzybiarzach z lampką na czole i czerwoną latarnią w dupie.

  13. Ostatnio miałam dyskuje z pewnym starszym kierowcą(po 60) o odblaskach.
    cytuje “to niepotrzebne gówno”.
    bo ponoć “dobry kierowca widzi wszystko”.
    Jasne. Sranie o banie.
    Wzrok mam idealny a ostatnio potrąciłam prawie 2 chłopaków IDĄCYCH OBOK SIEBIE.
    Ubranych na czarno.
    Dobrze że cos wyjechało zza zakrętu i ich podświetliło.
    Mieli by światło. Na grobie. Albo w tunelu.
    Nie wiem co niektórym zależy-to wstyd założyć odblask czy o co chodzi?

    1. No to niezły kierowca, jak tak powiedział. Kiedy się z niektórymi kierowcami rozmawia, to właśnie okazuje się, że są przekonani o swojej wyjątkowości, może to jeden z tych. 😉 🙂

  14. Kurko kochana z obserwacji wiem że wydzielanie światla i zanik wyobrazini jest wprost proporcjonalny do wypelnienia płynami “bohaterstwa ” A powaznie do kolejnej butelki powinni dodawać odblaski gratis Bo utrata takiego świetlistego to strata dla spoleczeństwa nie wielka ale dla kierowcy trauma niewyobrazalna Znajomy do dziś po spotkaniu takiego (nic powaznego się nie stalo)ma problem z prowadzeniem nocą .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *