Znieczulica

Wczoraj znów pognało mnie do centrum miasta. Jajo ma problemy z uszami, powróciło choróbsko sprzed roku. Jechałyśmy między innymi do apteki z receptą od laryngologa, a i jeszcze podręczniki trzeba było dokupić, i rozejrzeć się za kurtką i butami na jesień dla Jaja.

busSiedzimy w autobusie. Nie ma tłoku, choć większość miejsc zajęta. Siedzimy tyłem do kierunku jazdy na końcu autobusu. Nagle kierowca ostro hamuje, bo dojeżdża do świateł. Krzyk: „Kobieta!”. Odwracamy się, bo faktycznie jakiś rumor się zrobił i pasażerki naprzeciwko nas zamarły z przerażenia. Spoglądam, a tam kobieta (ok. 50+) na podłodze leży. Przewróciła się prawie przy samym kierowcy, a obok niej na krzesełkach ludzie siedzą. Patrzę, a nikt, dosłownie nikt dupska nie ruszył, by chwycić kobietę, czy pomóc jej po prostu wstać. Zrywam się z siedzenia, rzucam Jaju moją torbę i odruchowo pędzę z końca autobusu do leżącej kobiety i dopiero wtedy widzę, że bliżej siedząca jakaś dwudziestolatka też zrywa się i jako pierwsza podnosi poszkodowaną.

Jestem w szoku. Tylko ja i ta młoda dziewczyna zareagowałyśmy, a nikt z przodu, z siedzących tuż przy leżącej pasażerce dupy nie podniósł, by jej pomóc. Kierowca też nie podszedł, choć autobus stał na czerwonych światłach, tylko wychylił się i pytał, czy nic się nie stało. Proponujemy kobiecie pogotowie, ale nie chce, płacze, mówi, że ją wszystko boli, ale nie chce pogotowia. W końcu siada i każe kierowcy jechać. Wszystko wraca do normy. Kobieta powtarza, że nic jej nie jest, ale może jest w szoku. Ociera łzy i zapewnia, że nic jej się nie stało, że te łzy to ze strachu, że na szczęście nic nie złamała. Wracam na miejsce. Autobus jedzie i nagle słyszę komentarz jakiejś baby:

– W autobusie to trzymać się trzeba!

Ożeż, normalnie szlag mnie trafił. Wkurzyło mnie babsko. Dupy nie ruszyła, żeby pomóc. Patrzyła tylko, jak pasażerka poturbowana wstać nie mogła, a potem jeszcze komentarz. Odwracam się, by zlokalizować komentatorkę, ale niestety nie wiem, skąd to padło. Odgłosy ulicy zagłuszają.

Przykre to, że taka znieczulica. Można upaść wśród ludzi i prawie nikt się nie ruszy, by pomóc człowiekowi. A przecież wystarczy chwila nieuwagi i każdy tak leżeć może.

0 myśli na “Znieczulica”

  1. Witaj, Aniu.
    Niestety, takich i innych przypadków obojętności, znieczulicy każdy był chyba świadkiem nie raz.
    I dających “dobre rady” też nie brakuje.
    Wstydzimy się okazywać serce, współczucie?
    Na ulicy leży mężczyzna. Na pewno pijak uchlany do nieprzytomności. Niejeden, przechodząc obok, ma ochotę zasunąć mu kopa. A tymczasem może ten mężczyzna zasłabł? Z dziesięciu leżących, dziewięciu, to napity koleś. A ten jeden? Jaką mamy pewność,który z nich, to chory człowiek? Zostawiamy każdego, bo po co mamy się wtrącać?
    To takie łatwe, bo nas nie dotyczy…
    Pięknego dnia 🙂

    1. Masz rację, tylko ja byłam przekonana, że o ile łatwo ominąć pijaczka na ulicy, to o tyle trudniej nie pomóc kobiecie, która przewraca się na naszych oczach.

      1. Podziwiam kulturę wypowiedzi. Zresztą wawa zawsze i we wszystkim przoduje. Przynajmniej w tej dziedzinie mogli by sobie odpuścić. Ta wawa to zresztą i tak jakieś 40 km od Pałacu Kultury, zbudowanego, jak powiedziano w Alternatywach, w chamowie. Chodzisz, dziecko, po stronach nie dla siebie.

      2. Nie karmcie trolla-idioty. Rzeczona Marta pewnie do gimnazjum autobusem podjeżdża, bo rodzice zbyt zajęci, żeby dziecko wychowywać, jak widać, a cóż dopiero o podrzucaniu do szkoły mówić.

    2. Witam. Jakis czas temu mój mąż miał na ulicy atak padaczki. Jakis CZŁOWIEK zadzwonił po karetkę, podczas gdy jakas łachudra ukradła mężowi telefon, który wypadł mu z kieszeni. Telefon był niezabezpieczony, więc uczciwy znalazca nie miałby problemu z jego oddaniem. Jak widać są wśród nas LUDZIE i śmieci. Więc bądźmy ludźmi i dzięki, że są jeszcze tacy jak Ty i ta młoda.

  2. Kierowcy też mogliby jeździć nieco ostrożniej.,żeby nie hamować ostro…nawet przed światłami , które już z daleka widzą! Ludzi chyba wiozą!

    Z drugiej strony znieczulica- niestety jest . Widzi się ją na każdym kroku, w autobusie też.

    1. To prawda, że ten kierowca jechał szybko, być może chciał zdążyć na światłach i dlatego ostro przyhamował. Zapomniał, że wiezie ludzi.

  3. przykre to 🙁
    Ale masz rację.
    Kiedyś jeszcze w ciąży jechałam rano do szkoły. Zima godzina 6:30 więc ciemno w autobusie jak w d***. Iobok mnie stanęła starsza kobieta-autobus był full, ludzie poupychani. Nie ustąpiłam bo to była już końcówka ciąży a sie kijowo czułam. Mniejsza z tym. jedziemy przez las, ciemno i nagle słychać obok mnie takie głośne “ihuuuu” i babka zemdlała.
    Prawie urodziłam bo brzmiało to jak jęk ducha ale najgorsze było to że w sumie ani kierowca się nie zatrzymał ani nic. Ktoś tam babkę cucił i tyle ale i tak nikt jej miejsca nie ustąpił

    1. Moje Jajo opowiada, że czasami też jest świadkiem takich zdarzeń w autobusie, bo jeździ codziennie i też jest lekko przerażone, że kompletnie nikt nie reaguje.

          1. Wiesz Aniu jak było. Nie na darmo urodziłam miesiąc prawie przed terminem. 🙂
            Nie mam problemu z ustępowaniem miejsca starszym ale czasami się nie da 🙂
            Zresztą co ja się tłumaczę 🙂

          2. Na zachowanie ludzi nie mam komentarza bo co tu komentować, jednak wymaganie aby kobieta w ósmym miesiącu ciąży musiała ustąpić miejsca i jeszcze podnosić kobietę to już szczyt kretynizmu i głupoty. Kobieta w ciąży to świętość jak i małe niewinne dzieci. Ludzie jaja sobie robicie?

          3. Uff, już myślałam, że tylko ja myślę w ten sposób. Nie wiem, jak można od kobiety w 8mym miesięcu ciąży wymagać ustępowania, czy pomagania. A tekst o “przyganiał kocioł garnkowi…” żenujący.
            Nie każda kobieta czuje się znakomicie w zaawansowanej już ciąży.
            Dziewczyno z Tatuażem, nie tłumacz się takim ludziom, niewarto.

    1. Pewnie tak, ale smutne to. Daleka jestem od moralizowania, bo nie wiem, co bym zrobiła, gdyby na ulicy leżał ktoś wyglądający na pijaka, być może bałabym się podejść, zresztą chyba nie umiem udzielić pierwszej pomocy! Jednak jak widzę, że kobieta na moich oczach przewraca się, to odruch jest bezwarunkowy, żeby pomóc.

  4. Parę lat temu w nocy wracałam do domu i znalazłam “Denatkę” pod żywopłotem blisko placu zabaw. Miałam wrażenie, że jest nieżywa i od razu dzwoniłam na pogotowie. Okazało się, że dziewczyna była poczęstowana tabletką gwałtu przez swojego chłopaka! Zanim tabletka zaczęła działać wyszła od niego z domu. wyszła o 11 w nocy a ja ją około pierwszej znalazłam…. Ile ludzi przeszło obok? Nie wiem…

  5. Ostatnio czytałam dobry artykuł o znieczulicy panującej wśród młodych i wtedy pomyślałam, że starsi nie są lepsi i też nie reagują kiedy należy. I sama widzisz, że miałam rację. Cały autobus ludzi i zareagowały tylko dwie osoby, natomiast złośliwych komentarzy było sporo…
    A chciałby się powiedzieć-widzisz, że coś się dzieje, to zareaguj, bo kiedy ty będziesz potrzebować pomocy, to też nikt dooopy nie ruszy…

    1. Myślę, że tu wiek nie ma znaczenia. Pewnie to zależy od wrażliwości. Nie wiem, ale masz rację, ja od razu zaczęłam myśleć o tym, że też mogłabym się tak wyrżnąć i nikt by mi nie pomógł.

  6. Tego typu zachowanie ma swoją nazwę w psychologii społecznej: rozproszona odpowiedzialność. Im więcej osób uczestniczy w jakimś wydarzeniu, tym mniej myśli o poszkodowanej osobie, tym mniej poczuwa się do obowiązku, żeby się nią zająć czy zatroszczyć. Każdy ogląda się na każdego. Z drugiej strony wydaje mi się ,że czym “skorupka za młodu nasiąknie …” czyli wzorce wyniesione z domu też się kłaniają …

  7. Znieczulica jest straszna, to prawda, ale zdarzają się też sytuacje odwrotne.
    Jechałam wczoraj do mamy autobusem linii 710 i w pewnym momencie kierowca szybko zatrzymał. Wyszedł do nas i krzyknął, czy jest jakiś lekarz, bo jakaś kobieta leży na ulicy. Lekarza niestety nie było. Natychmiast kilka osób wysiadło z autobusu i zaczęliśmy wzywać karetkę.
    Okazało się, że kobietę potrącił samochód (przechodziła niestety w niedozwolonym miejscu). Auto miało stłuczoną szybę, a staruszka ciężki uraz głowy.
    Tu reakcja ludzi była szybka. Nie było problemu z wezwaniem pomocy.

    Jedyne co mnie trochę wkurzyło, to fakt, że ludzie w takich sytuacjach lubią patrzeć na ofiarę. Tego pojąć nie mogę. Ja nie wysiadłam z autobusu, nie potrafiłabym przyglądać się poszkodowanej osobie. Niektórzy wysiedli tylko po to, żeby się jej poprzyglądać.
    Ale może jestem cieniasem, może trzeba wysiąść i próbować pomóc? Może to tchórzostwo z mojej strony?
    Może wezwanie karetki to za mało?

    1. To przyglądanie mamy chyba “we krwi”, przecież już w średniowieczu największą atrakcją były publiczne egzekucje. Po przodkach nam pewnie zostało. 😉

  8. Nie dość, że nie pomogą, to jeszcze wyzwą poszkodowaną i na nią zrzucą winę – zero wyrozumiałości, tolerancji. Co się z ludźmi dzieje?!
    Mało kto pomaga, ale gdyby oni się znaleźli w takiej sytuacji, to zapewne chcieliby by ich ratować..

    1. Niestety też się zgadzam z tym stwierdzeniem. Jeżdżąc codziennie przez 4lata autobusem lub pociągiem do szkoły wielokrotnie byłam świadkiem różnych drobnych wypadków. Z obserwacji niestety więcej młodych pomagało niż tych starszych, którzy “niejedno przeżyli”. Może im sie po prostu nie chciało bo starsi byli ale jak do wolnego miejsca wyścig był to mieli tempo nie do osiągnięcia dla zwykłego śmiertelnika i wszędzie im się śpieszyło (to na ogół w kolejce do lekarza, kasy etc.). Do tej pory mam wrażenie, że więcej manier mają młodzi niż Ci zwłaszcza na oko 60+. A nawet jak młodzież źle się zachowuje to chociaż uwagę można zwrócić, a spróbujcie uwagę zwrócić starszej osobie a analogicznej sytuacji to dopiero się można nasłuchać na swój temat. Sama już ok 40stki jestem więc nie młódka i staram się zawsze uwagę w takiej sytuacji zwracać bo uważam że jak nie zareagujemy to tak jakbyśmy się na to zgadzali.

  9. Sama nie wiem jak bym zareagowała, co być może nie świadczy o mnie dobrze. Raczej nie rzucałabym głupich komentarzy.

    Choć w sumie to nie. Domyślam się, że bym pomogła, bo parę miesięcy temu miałam taką sytuację, że razem z koleżanką pomogłyśmy starszemu panu wejść na 4. piętro w naszym budynku. Wcześniej chyba zasłabł, albo się przewrócił gdzieś. Nie wiem. Aż dziwne, że o tym zapomniałam. A myślałam, że o dobrych uczynkach się pamięta. Takie buty!

  10. przykre…
    Smutne kiedy trzeba przeganiać młodych z siedzeń, by starsze osoby mogły usiąść.
    Smutne kiedy ktoś, kto źle się poczuł jest w pierwszej linii oceniany jako wstawiony.
    Smutne kiedy niepełnosprawny chce wsiąść do autobusu albo pociągu.

  11. Dla coraz większej liczby ludzi świat kończy się na czubku własnego nosa. Moja niepełnosprytna (jej autorskie określenie) koleżanka opowiadała, że nawet kierowcy w komunikacji miejskiej nie chcą jej pomóc, mimo że są do tego zobowiązani. Nieraz spotkała się z ich strony z nieprzyjemnymi komentarzami. Smutne to. Pozdrawiam.

  12. Smutne to, ale to nie jest tak, że “nagle zapanowała znieczulica”. Zresztą ktoś wyżej już napisał, że zjawisko to zostało już w socjologii opisane. Nawet z przykładami. Najbardziej drastyczny to taki, kiedy naga kobieta wyrwała się facetowi, który włamał się do niej, usiłował ją zgwałcić, wybiegła przed budynek wzywając pomocy. Skończyło się tak, że facet poleciał za nią wciągnął ją z powrotem do domu/budynku. Nie dam sobie ręki uciąć czy koniec końców jej nie zamordował… W każdym razie im mniej ludzi tym większe prawdopodobieństwo, że ktoś pomoże.
    A co do przyglądania się ofiarom. Od kiedy sama wpadłam pod samochód i tym, co najbardziej zapamiętałam to było dwóch gostków (chyba podstawówka, bo ja sama jakieś 16 lat wówczas miałam) komentujących: ty, patrz, ale wypadek! sama nie przebijam się przez tłum, żeby zobaczyć kto leży na ulicy i jest “podziwiany” przez wianuszek gapiów.

  13. * się pomyliłam, to w psychologii a nie socjologii zostało opisane. W każdym razie już wiele, wiele lat temu. Może dlatego sama byłam zdziwiona, gdy ustępowano mi miejsca w autobusie kiedy byłam w ciąży czy kiedy dziecko w chuście nosiłam.

  14. Raz jeszcze. Bo sprawdziłam i zobaczyłam, że przykład, który podałam to są scalone dwie sytuacje, więc żeby nie było, że zmyślam, to się poprawiam:
    1) przez ponad pół godziny mężczyzna gonił z nożem uciekającą kobietę, dźgając ją kiedy tylko nadarzyła się okazja. Znalazł się świadek, który wezwał policję, kiedy kobieta była już martwa;
    2) 18-letnia sekretarka bita i zgwałcona w swoim biurze. Kiedy udało jej się wyrwać napastnikowi naga i krwawiąca wybiegła z budynku, głośno wzywając pomocy. Zebrało się ok. 40 osób… by przyglądać się jak sprawca ciągnie ofiarę z powrotem do budynku. Interweniował dopiero przypadkowo przejeżdżający patrol policji.
    Oba zdarzenia miały miejsce w 1964 r. w USA. U nas, za słusznie minionego jedniyniesłusznego ustroju nie nagłaśniano wówczas tego typu przypadków. Ci nie oznacza, że się nie zdarzały. Po prostu “ta dzisiejsza młodzież” zawsze była zła, zepsuta i zdemoralizowana.

    1. Też uważam, że powiedzenie “dzisiejsza młodzież” jest w sumie aktualne zawsze i dotyczy ludzi w różnym wieku. 😉 Kiedyś wiele spraw wyciszano.

  15. Też kiedyś zaliczyłam autobusową glebę. Gdy jedną ręką trzymałam wózek, a drugą próbowałam sięgnąć kasownika. Facet gwałtownie zahamował, ja efektownie runęłam jak długa, Młody zaczął płakać, ale ludzie pomogli. Za to kierowca nawet “przepraszam” nie bąknął, więc rzuciłam mu z końca autobusu, żeby się nie martwił, na szczęście nic mi się nie stało. 😀

    a tej babie i tak bym nagadała, nieważne, że nie wiedziałabym która to na zasadzie “nie wiem, kto teraz mądrze skomentowała sytuację, ale skoro tyłka nie była pani łaskawie ruszyć to …” itd. 🙂

  16. Prawda coraz trudniej o zwykly ludzki odruch ale ,,,mimo wszystko nadal wierzę w ludzi Często jeżdżę i spotykam też sympatyczne gesty ktoś poderwie się by pomóc wsiąść pomoze torbę wnieśc czy wozek A ja wierzę że kazdy doświadczy tego co sam wysłał w świat zatem pani od komentarza życzę miłego dnia i niech uwaza bo nie zna dnia ani godziny gdy karma powroci 🙂

    1. To był odruch, nawet nie zdążyłam w tej sytuacji pomyśleć, ale nie wiem, czy zawsze tak zareaguję, w sumie “tyle wiemy o sobie, na ile nas sprawdzono”. 🙂

  17. Witam, ja też zaliczyłam upadek w autobusie. Kiedy pan kierowca ostro hamował, ja wcześniej wstałam z miejsca żeby wysiąść. Oczywiście trzymałam się poręczy, ale jak pan kierowca udaje rajdowca, to można się zabić. żaden z pasażerów nie ruszył dupska, żeby wstać i pomóc. Rozbiłam kolano i stukłam poważnie biodro.Dobrze że mam 30 lat i mocne kości. Na koniec usłyszałam tylko oschły głos pana kierowcy, że trzeba się trzymać. Cóż są ludzie i ludziska..

  18. A ja mam w głęboko w d…. pomaganie innym i ustępowanie miejsca starym,mlodym czy chorym.Jedynie kobiecie w ciąży ustąpie miejsca.Jak ja zaczęłam rodzić w tramwaju to wszyscy mieli mnie gdzieś tylko głupie komentarze pod moim adresem.Nie pomogli mi nie pomagam i mam gdzies czy ktoś żyga,umiera czy mdleje.Umiesz liczyć licz na siebie a jak nie to masz pecha

  19. Jakie Jajo?! Co za Jajo?! To ma być śmieszne czy oryginalne – bo nie jest ani jedno ani drugie ! Do tego prostactwo stylu okraszone słowem ‘dupa’ odmienianym przez wszystkie przypadki. Radzę znaleźć inną metodę na ciekawy tekst.

    1. Pani komentatorka sama nie wiec co za ,,JAJO,, ze soba wozi. Zaznaczajac jego obecnosc w swoich przygodach szuka pomocy u czytelnikow jej,,orginalnego,, bloga w zidentyfikowaniu ,,CZEGOS,,

  20. Bo w autobusie to wlasnie trza sie trzymac, a nie pierdzielic od rzeczy glodne kawlki po blogach… W dzisiejszych czasach ludziom sie w dupach poprzewracalo i prawie kazdy pierdzieli nic nie znaczace bzdury, po forach, blogach i innych durnotach, myslac ze jest tworczy. spostrzegawczy i cholera jasna taki wyjatkowy…

  21. Nie zawsze się też wszystko widzi… Z jednej strony można narzekać, że siedzą ludzie w słuchawkach i nic nie słyszą a z drugiej – trochę ciężko, żeby na półtoragodzinną podróż przez miasto siedzieć i nic nie robić a najlepiej mieć przepraszającą minę, że nie jest się w ciąży/+50/bez nogi i wypatrywać co przystanek kogoś komu można ustąpić miejsca. Wiadomo, każdy kupuje bilet i oprócz miejsc o tego wyznaczonych, gdzie trzeba ustąpić panuje równość. Kto pierwszy ten lepszy. I wiadomo też, że łatwo się ocenia, kto mógł ustąpić kto nie mógł. Najlepiej działa ładne poproszenie, jeśli się faktycznie źle człowiek czuje – wtedy się ktoś znajdzie pewnie. Gorzej jeśli ma się już to miejsce siedzące i z jednej strony widać, że ktoś ma podobnie złą sytuację a z drugiej zamieniać jedną osobę która zaraz wyląduje na podłodze na drugą?
    A czasami nie da się zareagować. Z kolei moja historia numer jeden:
    Bardzo podobna. Bo jadę sobie i siedzę. A przyczyny tego czemu sobie siedzę później. (I znów to samo trzeba się tłumaczyć dlaczego się siedzi). Tramwaj szarpało, pani straciła równowagę podeptała kilka nóg siedzących i nikt się nie zezłościł wiadomo, no zdarza się warunki są jakie są, ludzie z uśmiechem do niej. A kobieta zaczęła głośno mówić, że fajnie tak, że się uśmiechamy a nikt miejsca nie ustąpi. I tutaj mój prywatny bulwers. Bo tutaj znów taka segregacja podświadoma, pani koło 30 wyglądająca normalnie. Nie zapytała nikogo o ustąpienie… ciężko więc porównać czy ma “gorzej” czy “lepiej”. Po prostu losowa osoba w tramwaju. A miejsca wszystkie zajęte, tłok średni. Dlatego w moim odczuciu wyglądało to tak, że pani myślała, że ktoś jej ustąpi, ażeby uniknęła wywrócenia a tamta osoba ustępująca najpewniej lepiej się utrzyma. Tylko skąd ktoś mógł przewidzieć taki obrót sytuacji?
    A teraz drugie- jadę sobie na drugi koniec Krakowa, żeby się dostać tam na 8 wyjazd o 6. Niedospanie, nieśniadanie bo zjem na miejscu, zawsze tak robiłam. A tego dnia po prostu jakiś pech musiał być, nagle zrobiło mi się słabo. Należę do tego typu który ma jakieś 30 sekund na reakcję co najwyżej i potem już nie jestem w stanie nic robić tylko się ślinić i przewrócić. Wyjęłam słuchawki z uszu żeby był ze mną kontakt jak się przewrócę i nacisnęłam przycisk do drzwi licząc, że zanim polegnę autobus się zatrzyma otworzy drzwi i wpuści powietrze. A potem obudziłam się radośnie leżąc na podłodze 😀 I nie wiem czy ktoś widział, że byłam blada, pewnie każdy był o tej porze podobny do mnie. Miałam pecha bo upadając porysowałam okulary, 300 zł przy moich szkłach piechotą nie chodzi. Pech. No ale wiem, że mam taką skłonność i muszę stać przy otwartym oknie/siedzieć. Jak się czuję lepiej ustąpię, a jak gorzej – po prostu boję się już ryzykować i udawać, że dam radę ustać. Bo na co komu właśnie taka wymiana? Ustąpię komuś a potem rosyjska ruletka czy sama tym razem zamiast okularami nie przydzwonię w ostry kant podestu na siedzonka głową.
    Stąd moich słów ostatek: od tego się ma dar mowy by mówić – przepraszam, źle się czuję, czy mógłbyś mi ustąpi miejsca? Boimy się tego. Bo panuje przekonanie, że jeśli się wygląda dobrze to trzeba się czuć dobrze. Z obowiązku zwolnieni są wymienieni na początku. Bo po tych ludziach widać. Uczymy kultury w jedną stronę – ustępowania pewnym grupom, zapominając o tym, że też można mieć jakieś prawa jeśli się jest normalnym człowiekiem. Tak jak gdzieś wyżej było – ósmy miesiąc i od razu pretensja, że to marna wymówka i szuka się lepszych. Bo można było ustąpić. Na prawdę o wiele lepiej gdyby kobieta z podwójnym bagażem zajęła półtora raza więcej miejsca stojącego zamiast jednego siedzącego a najlepiej przewróciła się. Mimo wszystko dbajmy też o siebie. Nie mówię, że empatia jest zła, kiedy można pomóc pomagajmy, ale nie kosztem siebie. Nie tak by zamiast tamtej pani to może ja się przewrócę, bo czuję się źle, może to ja zrobię tę niebezpieczną rzecz, bo może powinno się pomóc jak kogoś biją. Najlepsza jest rozwaga, kiedy komuś się coś dzieje w autobusie to dla współpasażerów czy pogotowia to jest tak samo przerwanie kursu autobusu i akcja ratownicza. Jeśli się siedzi i źle czuje – siedź i nie ruszaj się. I nie czuj się źle bo nie widać po Tobie, że umierasz, a ktoś obok wykrzykuje jakie ma ciężkie siatki. Mówię do ludzi którzy chcą pomagać i samych siebie narażają, a nie do tych dla których to będzie wymówka. To nie ma większego sensu -> tak jak z zasadą ratownictwa – dobry ratownik to żywy ratownik. Wymiana ofiary nie pomoże nikomu. A stanie i granie silnego bo się wytrzyma, bo wstyd poprosić, bo nie widać… też może zrobić więcej problemów.
    Moim zdaniem powinno się zrobić dwie kampanie – jedną by zacząć dostrzegać ludzi faktycznie potrzebujących pomocy (nie koniecznie najgłośniej się o nią domagających) a drugą – ośmielającą ludzi, którzy czują się winni prosząc o ustąpienie miejsca czy inną pomoc. Kilka takich filmików w telewizji mogło by do paru ludzi przemówić. Nie chodzi o to, aby w każdym doszukiwać się osoby która na pewno ma gorzej, ale móc zrozumieć, że nie zawsze to widać na pierwszy rzut oka. A to, że już się siedzi i źle czuje nie wymaga od ludzi tego, że mają siedzieć z przepraszającą miną, nie korzystać z muzyki, nie czytać książki. Mamy niestety tak w świadomości, że cierpienie musi być widać…

    1. To zgadza się, że nie zawsze widać na pierwszy rzut oka, kto jest potrzebujący. Wiek tutaj nie jest wyznacznikiem. Młody też ma prawo czuć się gorzej.

      1. Nie zawsze widać, jeśli ktoś źle się czuje, to jasne. nie wszyscy młodzi ludzie to zdrowi ludzie. To tez jasne. Wiesz co dla mnie w tym wszystkim już nie jest takie jasne? “Kto pierwszy, ten lepszy”. Obowiązuje we wszystkich sferach życia, na taka skalę, że aż przeraża. Bo stawia nas na równi ze światem zwierząt. Silniejszy osobnik wygrywa, a co ze słabszymi? Bo każdy wie, że z wiekiem człowiek robi się słabszy, a nie każdy młody źle się czuje. Wystarczy odrobina wzajemnej empatii. Tylko tego mi w społeczeństwie brakuje.

  22. Polacy tacy są i byli, chcociaz kiedys ta znieczulica nie była tak bardzo widoczna. Kiedy byłam w ciązy to starałam się nie korzystać z komunikacji z powodu zagrożonej ciązy. Miejsca tez nikt nie ustępował, a zajmowano często miejsce dla matki z dzieckiem. Potem nie było lepiej bo chetnych na pomoc [rzy wniesieniu wózka też brakowało. Dzsiejsze czasy róznią sie jedynie wiekszą BEZCZELNOŚCIĄ ludzi. NIestety my Polacy ZNIECZULILISMY się TOTALNIE NA WSZYSKO, a niby taki KATolicki kraj. Widać rządy czarnych GORSZE OD czerwonych, bo poprzednicy budowali zakłady pracy, szkoły, przedszkola i dbali o zwykłego obywatela a rządzącym w kapitalixmie i czarnym doradcom JEDYNIE KASA w głowach.

  23. Moze mogla by Pani przeprowadzic przez droge lub pomoc zrobic zakupy. Siedziala Pani tylem do kierunku jazdy to skad Pani wie dlaczego autobus gwaltownie hamowal , moze inny KIEROWCA wymusil pierwszenstwo. Latwo jest mowic ale gorzej prowadzic 16-to tonowy pojazd gdzie pasazerowie niemaja pasow bezpieczenstwa , poduszek powietrznych a niemowleta zamiast w fotelikach sa u mam na kolanach. Ale kierowca autobusu powinien przewidziec , ciekawe czy policjant przewiduje przestepstwo. POZDRAWIA KIEROWCA AUTOBUSU.

  24. Tak polska najbardziej katolicka ale tylko dlatego bo co by sasiad powiedzial jak dokosciola sie niepujdzie. A tak to jest hamstwo i polak polaka utopi i tylo zazdrosci. Jest to jedyny lud co jeden za drugim sie niestawi. W USA jest pelno polakow ale predzej muzyn albo portoryk pomoze jak polak. Niewiem dlaczego. Muzyn stawi sie ze swoim nawet jak ten drugi niema racji. A polak to by tylko palcem pokazal na ciebie. I dal ci lekcje jak to trzeba zyc i sie spowiadac z gzechow.

  25. Kierowcy bym nie potępiał. Pewnie jadąca przed nim osobówka dała w panice po hamplach, bo teraz wszędzie kamery i obywatele co kapują gdzie trzeba. A limit punktów blisko. Żółte świeci 2 sek. i nikt już nie pamięta po co go wymyślono. To ma być czas na hamowanie, albo na przejazd tych, co bez gwałtownego zatrzymać się nie są w stanie. W Polandii jak zwykle ktoś chce trzepać kasę i gdzieś ma bezpieczeństwo. To raz. Dwa, to jak upadnę, wcale nie życzę sobie by ktoś mi pomagał i stawiał na nogi. Mogą być złamane. A najczęściej to tylko boli, i trzeba chwilę dochodzić do siebie i samemu się pozbierać. Tak samo nie cierpię grzecznych kierowców chcących przepuścić inwalidę na pasach. To wywiera psychiczną presję i pośpiech, i łatwiej o upadek. Przechodzę kiedy droga pusta i mam czas. To znowu efekt tego samego zjawiska co za pierwszym razem. Gdyby nawet to były “dobre chęci” to i tak właśnie nimi wybrukowane jest Piekło.

  26. Wczoraj miałam identyczne zdarzenie w tramwaju. Zastanawiałam się nawet, czy o tym nie napisać, z tych samych pobudek, co i Ty. Kobieta usiłowała odbić bilet, tramwaj ruszył z impetem i momentalnie przyhamował, przed jakimś idiotą, przebiegającym w ostatniej chwili, do tramwaju jadącego w przeciwnym kierunku. To takie dwa równoległe przystanki. Pomimo tego, że w tramwaju, młodzi ludzie jadący ze szkół, siedzieli sobie wygodnie, kobiecie pomogła wstać jakaś na oko siedemdziesięcioletnia kobieta i starszy pan. Reszta przyglądała się ze swoich miejsc, bojąc się pewnie, że jak wstaną, ktoś im te miejsca zajmie. Na domiar wszystkiego, kobieta około pięćdziesiątki, głosem wskazującym na regularne spożycie, w niecenzuralnych słowach wyskoczyła z pretensjami, bo upadając – kobieta chciała się uchwycić czegokolwiek i potraciła ją w ramię. coś jednak się zmieniło w ciągu ostatnich lat, niestety na gorsze. Brak empatii, znieczulica, egoizm w skrajnej formie. Stwierdziłam jednak, że pisać o tym nie będę, dlaczego? w sieci i na blogach aż gęsto od wpisów poświęconych starszym ludziom, zachowującym się w chamski sposób w środkach lokomocji. Pozostawię więc tę działkę młodym oburzonym. z propozycją przeczytania książki Małgorzaty Kalicińskiej “Dom nad rozlewiskiem”, a przynajmniej kilku pierwszych rozdziałów. Mam nadzieję, że potrafią się zastanowić nad przeczytana treścią. Pozdrawiam.

  27. Kiedy mogę to staram się unikać siadania. Wolę stać – wtedy przynajmniej nikt się nie czepnie, że zajęłam miejsce starszej osobie. Bardzo często wracam z pracy zmęczona, ale wolę stać czy opierać się o barierkę niż dostać kuksańca jak kiedyś mi starsza kobitka przywaliła w ramię. I z podniesionym głosem, że mam wstać bo jej się miejsce należy. Wystraszona wstałam, ale gdybym nie była w szoku to może i bym jej coś odpysknęłam.

    Ostatnio wracałam do domu późnym wieczorem. Idę chodnikiem i patrzę, zę jakiś facet siedzi na schodach przed sklepem i coś taki nie wyraźny jest. Koło mnie idą inni ludzi – też wracająz pracy. Każdy go minął, bez słowa! A ja, jak to zwykle mam w zwyczaju, lekko zwolniłam i zaczęłam mu się przyglądać, a w końcu podeszłąm do niego i spytałam czy wszystko w porządku. Pan czuł się dobrze, lekko osłabiony był, ale bardziej był w szoku, że podeszłam i zapytałąm go czy wszystko ok. Podziękował i się szeroko uśmiechnął.

    Ludzie się wstydzą. Bo to pijak, bo po co mu pomagać, a bo inni patrzą. Przeszłam kurs peirwszej pomocy i dzięki Bogu nie musiałam jeszcze nikomu udzielać tej pomocy. Ludzie idą i nie widzą nikogo i niczego poza włąsnym czubkiem nosa. To bardzo przykre bo pozostaje zadać pytanie w którą stronę zmierza ten świat?

  28. To jest wręcz przerażająco smutne. Prawda przedstawia się tak – możesz upaść pod nosem tłumowi ludzi, a jak ktoś wstanie pomóc, to można uznać za cud. Paranoja… Ale cóż, znieczulica jest ogromna, ale to przez brak wyobraźni. Nie wiedzą, że pewnego dnia to samo może spotkać ich i jedyne co wówczas otrzymają to zgryźliwy komentarz zamiast pomocnej dłoni. I rzecz jasna będą wyklinać świadków zdarzenia, ale siebie widzieć nie będą. Ot taka polska mentalność…

  29. A ja zawsze zatrzymuję się i pytam czy w czymś pomóc. Czy jest to człowiek leżący na ulicy, rowerzystka z zepsutym rowerem, czy płacząca mama z małymi dziećmi. Wychodzę z założenia, że jeżeli ja pomagam to mi też ktoś pomoże. Zdarzyło mi się wzywać pogotowie, straż weterynaryjną, pomóc w nałożeniu łańcucha, czy uspokoić zdenerwowaną osobę i wskazać kierunek. Ale kiedy ktoś komentuje i się wymądrza puszczają mi nerwy. Jeżeli nie jesteś w stanie pomóc to idź w swoja stronę i nie zanieczyszczaj powietrza. Wszyscy są tacy mądrzy kiedy jest po fakcie, ale w momencie kiedy trzeba pomóc niewiele osób wie jak się zachować.

  30. Kiedyś prawie nie pobiłem kierowcy, a miałem kilkanaście lat. Nie chciał wezwać karetki przez radio, po tym jak w jego autobusie ratowałem faceta w ataku epilepsji!!! Wyszło na to, że mam choregi sam na rękach do szpitala nieść skoro mam na to ochotę! Trzeba było gościa pchnąć kilka razy, żeby zaskoczył. To jest właśnie Rosja w Polakach. Za to Kraju Rad nienawidzę!!! To jest właśnie wschodnie pojmowanie dobroduszności. Jak kogoś nie znasz to niech zgnije. To siedzi w nas Polakach od komuny! Dlatego tę wschodnią hordę należy izolować, a Polaków trzeba trącić, pchnąć bo inaczej nie są w stanie się otrząsnąć z marazmu. Trzeba krzyknąć, dać upust emocji. Wtedy ludzie zaczynają się budzić. A podobno żyjemy w kraju w którym 95% ludzi deklaruje wiarę katolicką… Przerażające.
    Kiedyś w autobusie (lato, prawie 30 stopni w cieniu) otworzyłem okno przed kobietą w ciąży. Spocona słaniała się na nogach. Co mnie spotkało momentalnie. “Co mi Pan tu przeciągi robisz!” Dosłownie na odlew! Odezwała się jak zwykle rzutka purchawica przed 60tką. Całkiem sprawna siedziała sobie w najlepsze! Od razu dostała strzał, że powinna ustąpić kobiecinie miejsce bo sama wie najlepiej jak to jest we dwoje w upale i na stojąco w dusznym autobusie! Nawet były oklaski, a babsztyl na następnym przystanku wysiadł bo nie wytrzymał ze wstydu. Tak trzeba! Pałką miedzy oczy, jak ruską hordę. Wtedy dociera do ludzi, że są w dalekiej wschodniej podróży i czas wrócić na zachód z zasadami jak na chrześcijan przystało.

  31. Wiecie co miałem podobnie …. 5 rano jadę do pracy pusty autobus parę osób . gwałtowne hamowanie starsza pani leży i cieknie jej krew z nosa tylko ja wstałem pomogłem dałem chusteczki podziękowała mi ( dobrze mi się na duszy i sercu zrobiło ) . następny przystanek wsiada gość lat ok 70 i siada obok mnie i zaczyna wrzeszczeć że sie rozkładam na fotelach jak król ( fotele ciasne ja ważę 103 kg ) wszyscy na mnie patrzą czyli jakieś 8 osób teń sie drze że się rozpycham a pełno miejsc wolnych po delikatnej wymianie zdań wstałem i przesiadłem się ale niesmak pozostał

  32. kiedyś jechałam autobusem, stojąc oczywiście, nagle pewien starszy pan w pewnym momencie zaczął walić głową w szybę, zaraz obok niego zrobiło się pusto tylko ja zareagowałam, szybko podbiegłam i przytrzymałam głowę i ręce, bo też nimi machał, źle to wyglądało ale…..po pięciu minutach pan się ocknął, zaczął przepraszać i dziękować bo…miewa takie napady padaczkowe, wyszliśmy razem z autobusu, odprowadziłam go pod dom, słysząc podziękowania…a reszta ludzi? pijany, alkoholik, nienormalny-takie epitety słyszałam. Czasami sami nie wiemy , kiedy nas coś może spotkać a znieczulica jest i będzie zawsze istnieć.

  33. pasażerka która powiedziała ze należy sie trzymać w autobusie to miała racje jest to obowiązek pasażera w razie wypłaty odszkodowania wynikające z nagłej reakcji kierowcy , autobus nie jest taksówką gdzie można sie rozłożyć na kanapie ,a z praktyki wiem bo prowadzę autobus miejski w Bydgoszczy że większość pasażerów nie korzysta z poręczy które są przeznaczone do tego celu ,w jednej ręce siatki w drugiej komóra i sms i nie obserwuje sie sytuacji w czasie podróży.Pomijam fakt braku pomocy współpasażerów bo to świadczy o naszym społeczeństwie , kierowca się zachował bardzo dobrze zapytując czy coś się stało tylko tyle mógł zrobić , ja na jego miejscu wezwałbym pogotowie i czekał aż lekarz stwierdzi że wszystko gra , są przypadki ze wróci Pani do domku stary powie ale ty głupia idź do lekarza możemy dostać jeszcze odszkodowanie itd….

    1. Masz rację, że trzeba się trzymać. Kobieta była tak przestraszona, że zaczęła tłumaczyć, bo nie zdążyła się chwycić. Wcześniej kupowała bilet u kierowcy, więc zanim doszła do kasownika i złapała się poręczy, już leżała. Wystarczy czasami naprawdę chwila nieuwagi.

  34. Zimą tego roku widziałam podobny wypadek.
    Autobus gwałtownie zahamował przed przystankiem co spowodowało, że kobieta wstająca do wyjścia upadła tuż przy kierowcy uderzając plecami o schodek przy siedzeniu naprzeciw. Zaczęła strasznie krzyczeć że ją boli kręgosłup, kierowca otworzył drzwi i zaczął wzywać karetkę. Większość osób rzuciło się do pomocy tej Pani a jedna z młodych kobiet po prostu przeszła przez tą leżącą Panią kierując się do drzwi koło kierowcy. Dostała ogromne rugi od kierowcy, że tak się nie robi na co była bardzo zdenerwowana, że nie ma prawa robić jej takich wyrzutów. I tak się zastanawiam czy tej młodej osoby rodzice nie nauczyli jak się zachować w takiej sytuacji? Nie wiem jak mam to odbierać?

  35. niestety rowniez bylam swiadkiem podobnej sytuacji… jechalam busem, kierowca zajechal na przystanek ktos wsiadl ktos wysiadl a przed busa zajechal autobus ale tak podjechal ze wysiadajaca kobieta nie stanela na krawezniku tylko wpadla pod autobus…. kierowca busa chyba na moje “o rety” dopiero zauwazyl i sie zatrzymal ktos z przystanku jej pomogl ale autobus malo jej nie przejechal…

  36. Prowadząc bloga, ogólnie mówiąc należy się poprawnie wypowiadać, a co za tym idzie – przecież przed i nie stawiamy przecinka!! Koli mnie to w oczy i już. A jeśli tak bardzo krzyczysz, że panuje znieczulica wśród ludzi, to sama coś z tym zrób, daj przykład np. w tym autobusie, odezwij się na głos, powiedz coś bezpośrednio do tej osoby, którą tak krytykujesz albo do kierowcy, a nie później wymądrzaj się na blogu. “Uwielbiam” takich mądrych ludzi, którzy w rzeczywistości nic nie zrobią, ale na wirtualnej kartce są najmądrzejsi i tylko krytykują innych.

    1. I słusznie. A że przed “i” koli Cię przecinek, nic na to nie poradzę. Akurat jest to tak skonstruowane zdanie, że przed drugim przecinek będzie stał. 🙂 Nie wiem też, skąd u Ciebie przekonanie, że przed “i” przecinka się nie stawia. Są sytuacje, kiedy się to robi. Na przykład przy powtórzeniu albo kiedy “i” występuje w funkcji wynikowej, albo kiedy występuje na początku dopowiedzenia czy niektórych wtrąceń.
      Aha, i jeszcze bardzo mi się podoba, że nie lubisz, jak się kogoś krytykuje. Bardzo mi się to podoba.
      Serdecznie pozdrawiam.

  37. Witam. Na Pani bloga trafiłem przypadkiem, a temat “znieczulicy” jest mi bliski (trochę interesuję się psychologią społeczną).

    Ze znieczulicą społeczną i obojętnością walczę w swoim mieście od lat. Nienawidzę obojętności. Jeśli widzę, że ktoś potrzebuje pomocy, reaguję. Nie z wyrachowania, po prostu tak czuję. Dla mnie i myślę, że dla wielu ludzi taka reakcja nie jest niczym nadzwyczajnym, bo myślę wtedy, że przecież każdy na moim miejscu tak właśnie by zareagował. Tylko, czy aby na pewno “każdy”…

    To co Pani opisała, to przykład działania “efektu rozproszonej odpowiedzialności” – nikt nie zareaguje pierwszy, ponieważ sądzi, że to ta druga osoba powinna zareagować, a ta z kolei, że to ta trzecia i mamy błędne koło. W efekcie, ponieważ nikt nie chce się “wychylać”, nie zareaguje nikt. To smutne, ale to niestety znak czasów, taką cenę płacimy za życie w metropoliach, bo najbardziej efekt rozproszonej odpowiedzialności daje się zauważyć w największych miastach – im większe i bardziej zaludnione, tym bardziej odpowiedzialność jest rozproszona, “rozmyta”, a znieczulica ma się dobrze.

    http://badania.net/dlaczego-wolimy-patrzec-kiedy-powinismy-pomoc/

    Wszystkim, którzy zadają sobie pytanie jak to możliwe, że w pełnym ludzi autobusie w Warszawie na leżącą na podłodze kobietę, która przewróciła się po gwałtownym hamowaniu zareagowały TYLKO dwie pasażerki i pospieszyły jej z pomocą, polecam przeczytać powyższy artykuł.

    Pozdrawiam. 🙂

    1. Już ktoś wspomniał w komentarzach o tej rozproszonej odpowiedzialności. Zgadzam się z tym, a artykuł chętnie przeczytam.
      Pozdrawiam również 🙂

  38. Witam, nie dałem rady doczytać do końca komentarzy…ale chce przypomnieć …ten idiota kierowca reaguje
    na sytuacje drogową w miarę możliwości spokojnie co niestety nie daje 100 % gwarancji naszym ukochanym pasażerom .I nie użyłem ,,sarkazmu,,gdyż dzięki wam mam źródło utrzymania i lubię ludzi na ogół .Tych
    nie dowartościowanych i nie wychowanych pominę .
    Może jak to bywa w dynamice ruchu drogowego jakiś rozochocony posiadacz osobówki na 10 metrów przed światłami zmienił pod nosem dużego niezgrabnego autobusu pas i z 10 metrów drogi spokojnego hamowania ….zrobiło się 4-5 metrów awaryjnego zatrzymania …..dla osoby siedzącej w osobówce ,zapiętej w pas i trzymanej wygodnym fotelem to nic nie znaczący manewr — dla osoby stojącej w autobusie ,często zmęczonej,zamyślonej ,lub lekko przysypiającej od wibracji i bujania nadwozia to czasem sprawa zagrażająca zdrowiu a i życia .
    Jako ten ,,Idiota..Kierowca ,, – nie rzucę kierownicy i nie pobiegnę pomóc tej Biednej osobie …gdyż spoczywa na mnie odpowiedzialność za wszystkich obecnych w wozie , dotrę do bezpiecznej ,,zatoki ( jak zwał tak zwał ) i ruszam z pomocą …
    Byłoby miło i bezpieczniej jeśli pomoc nadeszłaby nie tylko od Was Dziewczyny ale cóż jestem nocnym markiem – pracuje w Warszawie tylko na noce i widziałem dość znieczulicy i chamstwa acz widzę i tą lepszą stronę natury ludzkiej i nadzieja nie umiera …czasem tylko ciśnienie się podniesie na maxa,
    ps.
    A że i w śród nas są …czarne owce ( barany znaczy) to nie ulega dyskusji – przykre ale to przekrój naszego społeczeństwa .
    Pozdrawiam.z Uśmiechem.

  39. Witam. Czytając przypomniałam sobie zdarzenie sprzed lat… z lat kiedy nie było jeszcze komórek. Niedziela, zima jak diabli, jakieś minus 15. Wchodzę na przystanek tramwajowy i widzę taki obrazek. Starsza elegancka pani w futrze siedzi na ławce pod wiatą, a obok zwinięty w kłębek w jakiejś cienkiej kurteczce leży może 14;15 letni chłopak. Pytam tę panią czy on z nią jest, ona że absolutnie nie i jak przyszła to on już leżał ( szok). Dochodzę do tego chłopca, on nieprzytomny, czuć jakimś hm… acetonem, może się nawąchał albo ma cukrzycę. W każdym razie próbuję go obudzić, posadzić na tej ławce. Po chwili zaczyna coś mamrotać, pytam o imię i gdzie mieszka. Jako że byłam z mamą, to zaczęłyśmy nacierać mu ręce icały czas budzić. Starsza pani tylko się odsunęła, a nikogo więcej na przystanku nie było, a tu trzeba pogotowie wezwać.Patrzę wchodzą młodzi ludzie, pewnie małżeństwo ona w ciąży. Proszę faceta aby na pobliską pocztę poszedł i zadzwonił na pogotowie bo czas leci i nie wiadomo jak długo ten dzieciak na tym mrozie jest. I tu znowu szok ciężarna żona do męża – nie chodź bo nam tramwaj ucieknie!!. Na szczęście facet zareagował jak trzeba i zadzwonił. Karetka była dosłownie za chwilkę, ja zdążyłam tylko powiedzieć czego się dowiedziałam od dzieciaka na ile udało nam się nawiązać z nim kontakt. Nie pamiętam lekarz czy sanitariusz wziął go po prostu na ręce i do karetki.Trwało to moment. Wtedy nagle zrobiło się tłumnie, nie wiem skąd ci ludzie się wzięli,bo wcześniej były tylko te osoby o których pisałam.Nie udało mi się potem dowiedzieć co z tym chłopakiem, mam nadzieję, że skończyło się dobrze, on był w wieku mojego syna. Reakcja starszej pani i tej młodej, która wkrótce została mamą heh szkoda gadać, moja wyobraźnia nie ogarnia takich zachowań, a nie chcę pisać co tak naprawdę wtedy pomyślałam bo trzeba by to wykropkować.
    Pozdrawiam serdecznie.

  40. Jest też coś takiego jak zawstydzenie, a poza tym strach, że można zaszkodzić a nie pomóc. Wiem, to marne wytłumaczenie, ale człowiek istota ułomna. A więc dla przypomnienia cyt z http://www.eporady24.pl/zbieg_przestepstwa_z_wykroczeniem,pytania,6,212,7228.html – kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3″ Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *