Supermarket

Wczoraj spędziłyśmy z moim jajem prawie cały dzień w galerii handlowej. Zaczął się okres wyprzedaży, a jajo nagromadziło w święta trochę gotówki, więc musiało je wydać. Przeżyłyśmy istny horror, nie tego się spodziewałyśmy. Tłumy ludzi oczekujące do przymierzalni, do kasy, wyrywający sobie ubrania niemalże z rąk. Nie było szans, by coś przymierzyć. Mnie udało się chwycić dwie pary jeansów – jedne za 40 zł, drugie za 30. W dodatku „na oko”. Na szczęście okazało się, że pasują. Jajo upolowało tylko jedną koszulkę, tez niedrogo. Niepocieszone dzisiaj namówiło mnie na wyjście do sklepu. Na szczęście wybrało jeden sklep, nie galerię. I o dziwo, kupiło sylwestrową sukienkę i bardzo ładną bluzkę. Jest usatysfakcjonowane.Śmiech

Wczoraj, kiedy byłyśmy już po wyprzedażowym szaleństwie, dojechał do nas mój mąż i poszliśmy do kina. Wybraliśmy jednak dość kiepsko – „Supermarket” – polski film Marcina Żaka. Niby thriller psychologiczny, ale w polskim wydaniu wyszło raczej kiepsko. Thriller powinien trzymać w napięciu, ten film niestety nie miał odpowiedniej atmosfery. Od połowy w zasadzie rozmywa się akcja i nie wiadomo, co to jest. Ogląda się nie najgorzej, na szczęście film nie jest długi, ale wszyscy jednogłośnie stwierdziliśmy, że miał bardzo kiepski scenariusz. W zasadzie film nic nowego nie pokazał. Trochę mi to przypominało sytuację Józefa K. z „Procesu” Kafki. To, jak funkcjonują super- czy hipermarkety, wiemy. Reżyser wyolbrzymił tu sprawę ochrony. Sklep może bardziej niż miejsce pracy przypomina więzienie. Trochę to pachnie totalitaryzmem (ale to też już znamy). Za klientami podąża uważne oko kamery. Pracownicy również są inwigilowani. Wiele rzeczy jest jednak niespójnych. Główny bohater – szef ochrony (w tej roli Marian Dziędziel) ulega naciskom kierownika sklepu. W zasadzie nie wiadomo dlaczego, bo w następnej scenie świetnie sobie z nim radzi, stosując szantaż. Nie będę opowiadać fabuły, ale chyba szkoda pieniędzy na kino, by obejrzeć ten film. Równie dobrze można będzie to zrobić za jakiś czas w domu przed telewizorem. Chociaż moje mądralińskie jajo stwierdziło, że lepiej w kinie, bo nie można zmienić kanału i trzeba dobrnąć do końca.  W domu pewnie by zmieniła program. Ewentualnie można wyjść z kina, jak to zrobiło kilka osób. W sumie razem z nami w sali kinowej siedziało 12 osób, więc pewnie film się reżyserowi nie wróci. Chociaż wydawał się niskobudżetowy. Akcja w zasadzie nie „wychodzi” poza sklep. Jest też bardzo dziwnie prowadzona. Widz czeka, aż w końcu się coś wydarzy. Klient podejrzany o kradzież zostaje pobity, a potem w zasadzie następuje wielkie nic. Film się rozłazi, choć nie można o nim powiedzieć, że jest głupi. Na pewno jest wieloznaczny. Nie wystarczy go chyba odczytywać zbyt dosłownie. Nie polecam jednak pójścia na niego do kina. Ewentualnie, kiedy pokaże go telewizja, można rzucić okiem. Nie mam na pewno zastrzeżeń do gry aktorów, zdjęć, muzyki. Tu jakby wszystko grało jak należy. Może gdyby poprawić scenariusz…?

Przed chwilą spojrzałam na recenzje krytyków filmowych, by sprawdzić, czy moje odczucia się potwierdzają. A tu zdziwienie, bo w zasadzie wszyscy głoszą peany na cześć filmu, który był podobno największą niespodzianką festiwalu w Gdyni. Podobno film trzyma w napięciu, a akcja prowadzona jest po mistrzowsku. Widocznie przerosło to moją inteligencję, bo w napięciu nic mnie nie trzymało. A może to taki film dla krytyków…?

0 myśli na “Supermarket”

  1. Drogie Jajo, to bardzo ciekawe, co piszesz na temat tego filmu. Szczególnie ten fragment, kiedy chodzisz po wielkiej galerii… 🙂
    To że nie trzymało Cię w napięciu świadczy tylko, że nie skupiłeś się na oglądaniu filmu. Być może nadal głową byłeś na poszukiwaniach towarów po obniżce. Lepiej rzeczywiście oglądaj filmy w telewizji z dużą ilością reklam – wtedy masz większą szansę na oswojenie się z akcją. W przypadku takich filmów jak Supermarket, należy się trochę skupić… 🙂 Ale i tak parę rzeczy wyłapałeś, moje gratulacje drogie Jajo. Polecam kino lżejsze… )

    1. Gratuluję umiejętności czytania ze zrozumieniem. Czuję się nawrócona. Idź teraz i nawracaj innych grzeszników. Tylko błagam, dokładnie przeczytaj tekst, żebyś chociaż wiedział, z przedstawicielem jakiej płci masz do czynienia. Nawiasem mówiąc to ciekawe, że tak dobrze skupiasz się na obrazach, a tak kiepsko na słowach. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *