Jak zapanować nad pożądaniem?

Wczoraj było ars moriendi, dzisiaj czas na ars amandi.

W sobotę oglądaliśmy w kinie francuski film „Pożądanie”. W sumie film jak film, wielkiego wrażenia na nas nie zrobił. Mieliśmy wręcz poczucie, że reżyser na siłę próbował nadać mu artystyczny „wygląd”. Za to muzyka i gra aktorów była na odpowiednim poziomie.

pożądanieI pobudził mnie ten film do refleksji. Główny wątek to pożądanie, jakie rodzi się pomiędzy bohaterami. Ona rozwiedziona z trójką dzieci, pisarka, piękna kobieta. On – prawnik, ojciec i mąż. Ona twierdzi, że żonatych nie tyka, bo to tabu. On, że zawsze jest wierny żonie. Jednak pomiędzy mężczyzną a kobietą rośnie napięcie, pojawiają się emocje, które oboje doskonale rozumieją. Niby starają się nad nimi panować, nie wymieniają się numerami telefonu, a jednak los pcha ich w swoje ramiona (no, ona trochę temu losowi pomaga). On ciągle o niej marzy. Ogląda w wyobraźni miłosne sceny z jej udziałem. Patrzy na nią z pożądaniem, co w końcu też zauważa jego żona. Wydawać by się mogło, że wszystko zmierza w jednym kierunku i że bohaterowie się nie oprą pokusie. Nie napiszę, jak kończy się film, bo mogę zepsuć niespodziankę. Jednak właśnie to rosnące pomiędzy nimi pożądanie zmusiło mnie do refleksji. Założę się, że tylko jeden facet na stu oparłby się tak działającej na niego kobiecie. W drugą stronę zresztą chyba działa to tak samo. Bardzo trudno być może zapanować nad czymś tak silnym.

Po filmie odbyliśmy z Mężusiem dyskusję, co by było gdyby. Oczywiście byłam ciekawa, co on by zrobił w takiej sytuacji. Wiadomo też, jakiej oczekiwałam odpowiedzi, a Mężuś doskonale wiedział, co mówić. Oboje więc byliśmy zadowoleni, choć może nie do końca przekonani. I w końcu stwierdziliśmy, że jedyny sposób, to po prostu nie dopuszczać do takich sytuacji, nie pozwalać sobie na to, żeby pożądanie rozkwitło, bo potem to już naprawdę bardzo trudno zatrzymać tak rozpędzoną machinę. Nie uwodzić, nie kokietować, nie doprowadzać do dwuznacznych sytuacji, nie wodzić na pokuszenie itp. Flirt jest bardzo przyjemny, ale też bardzo szybko może się wymknąć spod kontroli. Nie mamy też wpływu na to, co roi sobie w głowie druga osoba, więc może lepiej właśnie nie dopuszczać do takich sytuacji.

A wy jak sądzicie? Da się zapanować nad pożądaniem? W ogóle czy warto nad nim panować? A może trzeba dać się ponieść, bo życie jest zbyt krótkie, żeby tracić takie okazje?

0 myśli na “Jak zapanować nad pożądaniem?”

  1. Można to wszystko rozgrać w głowie,bo w sumie pożądanie to też nasze wyobrażenia o tej drugiej osobie, można też dać się ponieść, ale nie traktowałabym tego jako “okazji” choć niektórzy tak robią. To tak jak z niespełnionymi miłościami, ja cię kocham, ty mnie nie, i jakoś z tego pożądania ludzie wychodzą. A film chętnie obejrzę. Ciekawią mnie takie zawiłości 🙂

    1. W filmie fajnie pokazano, jak to wszystko się pomiędzy bohaterami rozwijało. I masz rację, że głównie to opierało się na wyobrażeniach.

  2. Wszystko zależy od nas samych, od naszej sytuacji, zasad jakimi się kierujemy. W życiu napotykamy na różne sytuacje i tylko od nas samych zależy czy je wykorzystujemy i w jaki sposób.

    1. Pewnie, że od nas. Tylko czy zawsze człowiekowi starczy silnej woli? Znam takich, którzy twierdzili, że kochankę pożądają, a żonę kochają. 🙂

  3. Z pożądaniem różnie bywa, żeby nie przesłoniło innych ważnych rzeczy. Kiedyś pociąg wygaśnie i nic nie zostanie, a przy okazji mogą pozostać różne nieprzyjemne sytuacje. Wpływ ma wiele czynników i okoliczności.

  4. U mnie też dzisiaj seksualnie 🙂

    A co do pożądania. Z doświadczenia wiem, że trudno się mu oprzeć, i żadne racjonalne argumenty nic nie dają. Po prostu.
    Ale myślę też, że człowiek pozostający w swoim satysfakcjonującym związku, nie będzie szukał dziury w całym. Bo po co.
    Pożądanie uaktywnia się wtedy, gdy go w życiu codziennym brak. Gdy ten, który jest obok nas, tego pożądania w nas nie rozbudza. Zatem prawdopodobieństwo, że ktoś inny za niego to zrobi jest przeogromne 🙂

  5. Witam 🙂 Pożądanie jest na tyle silnym uczuciem, że trudno nad nim zapanować. Niektórzy przyciągają do siebie jak magnes i jakiekolwiek racjonalne tłumaczenia by się temu nie poddać spełzają na niczym. Trzeba naprawdę silnej psyche żeby temu się nie poddać ale cale nasze życie to zmaganie się z przeciwnościami losu. Inaczej bylo by nudno… Niekiedy trzeba dać się porwać chwili a innym razem twardo stąpać po ziemi.

  6. Czy powinno się panować nad pożądaniem? Dałaś mi do myślenia. Bo z jednej strony mówi się, żeby żyć chwilą, jeśli więc ktoś jest sam, dlaczego nie dać się ponieść? Ale z drugiej strony jest jeszcze ostrożność, bo wystarczy właśnie chwila, by nasze życie się odmieniło i nie zawsze na lepsze. Każdy sam sobie powinien odpowiedzieć, czy dałby się ponieść. To zależy, jakim kto jest człowiekiem.

    1. Jeszcze jak się jest samotnym, to nie ma się w zasadzie nic do stracenia, gorzej jak człowiek jest w związku i poczuje taką fascynację inną osobą.

      1. Może nie tak do końca. Bo takie zaspokajane pożądanie do żonatego mężczyzny może przerodzić się w miłość. Jednostronną, bo on z tych, co to swoją żonę kocha, a wszystkie inne… patrz wyżej.

  7. Jeden na stu by się oparł? Twoja wiara w mężczyzn jest imponująca. 😉
    Nie wiem, czy potrafiłabym się oprzeć. Teraz wydaje mi się, że tak, ale jak byłoby naprawdę… W końcu tyle wiemy osobie, ile nas sprawdzono.

    1. Też od razu Szymborska mi się skojarzyła, bo faktycznie niewiele wiemy o sobie. 🙂 No, a wiara w mężczyzn musi być, bo w końcu mam takiego jednego w domu i wierzę mu. 🙂

  8. W sensie biologicznym pożadanie oznacza,że oboje chcą mieć potomstwo a społecznie to juz kolega Homer opisał skutki pożadania. Wniosek jeden , nie ma prostej i jednoznacznej odpowiedzi

  9. O! Kochana! Na studiach z kolegą, który obiektywnie nawet mi się nie podobał, mieliśmy TAKĄ CHEMIĘ, że iskry leciały w powietrzu. Połowa roku robiła zakłady kiedy, gdzie i jak się “dopadniemy” … od innego kolegi, na koniec studiów, dostałam wielki bukiet, szampana i bransoletkę srebrną… bo tylko on obstawiał, że się do siebie nie dobierzemy 😛 … i wygrał kilka setek 🙂

    aczkolwiek to po dziś dzień pluję sobie w brodę, że z taką chemią nie sprawdziłam jak by to mogło być – chyba kosmos byłby to i jakaś nirwana 😉 … historia owa nauczyła mnie, że czasem lepiej żałować, że się zrobiło, niż żałować, że się nie zrobiło

    a czemu nic nie było? Bo miał dziewczynę, mało tego, byli na zakręcie i w sumie chyba T. starał się coś udowodnić sobie i jej… rzecz jasna ich związek się rozpadł, bo ona nie miała takiego samozaparcia jak on i mu się puściła z kolegą… z tego co wiem, to T. żałował, że się powstrzymał wówczas, a ja żałuję, że się wycofałam i nie uwodziłam, nie podpuszczałam i takie tam ;P

    rzecz jasna, po kilkunastu miesiącach nam ta chemia minęła zupełnie i choć wówczas już nic nie stało nam na przeszkodzie, to chemii już nie było

      1. tak sobie to tłumacza, no bo jakoś sobie człowiek musi wytłumaczyć, żeby aż tak bardzo nie żałować, aczkolwiek… widziałam go później (już jakiś czas po tym jak nam ta chemia minęła) w kąpielówkach… dech mi zaparło i zapiszczałam z rozpaczy i nad własną niefrasobliwością… myślę, że jednak mogło być kosmicznie 😛 i niewiarygodnie dobrze 😛

  10. a raz się żyje, a co, hahahaha

    wiesz to jest temat rzeka, a wszystko zależy od tego, kto jak podchodzi do życia i jakie ma zasady, którymi kieruje się w zyciu
    choć czasami te zasady są łamane ze wzgłedu na to co spotyka człowieka po drodze 😀

    “Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono”.

    The starry skies above me and the moral law inside me.

    :DDDD

      1. układy bywają rożne a poza tym nic z próżnego nie dzieje się, ….
        może dlatego warto koncetrowac się na wllasnym związku i czynić tak, by namiętność wciąż powracała, była i rosła 😀

  11. Według mnie to sytuacja bez wyjścia – ulegniesz pokusie, to masz wyrzuty sumienia, nie ulegniesz- to żałujesz, że przegapiłaś być może jedyną w życiu szansę na doświadczenie czegoś niezwykłego.

  12. Pożądanie wydaje się być nieobliczalne i nieokiełzane w swej intensywności i zdecydowanie opiera się racjonalnym wywodom: że nie, bo nie wolno i nie możemy, nie tu, nie tak, nie teraz..
    Czy warto nad nim zapanować? hmmm…
    zależy ile obie strony mają do stracenia…

  13. Takie tematy to bardzo grząski grunt. Łatwo z niewinnego flirtu, czy nawet bardziej “przyjemnej” rozmowy przejść do miejsca, z którego nie można już wrócić. Trzeba panować nad pożądaniem, ale nie zawsze się da. Najlepiej właśnie od samego początku nie dopuszczać do zalążków takich sytuacji.

      1. Poza tym zawsze może być tak, że dla jednej osoby może to być tylko “zwykły, niewinny flirt”, a dla drugiej już przekroczenie właśnie granicy. Lepiej więc się do niej nie zbliżać w ogóle.

  14. Klik dobry:)
    W zgodzie z Dekalogiem, to nie należy pożądać tylko /?/ żony bliźniego swego, ani żadnej rzeczy, która jego jest.. 🙂 🙂 🙂

    O pożądaniu mężów przez kobiety nie ma mowy w Dekalogu, więc takie pożadanie chyba nie istnieje/?/. 🙂 🙂 🙂

    Pozdrawiam serdecznie

    1. Witam,
      Dekalog na przestrzeni wieków ewoluował, ja na przykład znam przykazanie “Nie pożądaj żony bliźniego swego na danemne.”

  15. grafitowa doskonale opanowala techniki flirtu, a ja biedny, zawsze się na nie łapie 😉

    Wydaje mi się, że lubimy być uwodzeni. Ja bym to przyrównał do balansowania na krawędzi.

  16. To chyba zalezy kogo dotyczy to pożądanie. Bo jeżeli druga osoba jest wolna to czemu nie. Ale jeżeli zajęta to czy warto się komuś pchać w życie z butami dla jednego ulotnego uczucia? Hm…Muszę się nad tym bardziej zastanowić.

        1. Oddzielnie, a przecinek to zależy od kontekstu. Jeżeli miałabyś: Oj, tam już byłam”, to przecinek oddziela wykrzyknik. Natomiast jeżeli Ci chodzi o związek frazeologiczny “oj tam, oj tam”, to bez przecinków. Znalazłam też taką pisownię: “ojtam-ojtam”, czyli jak stuk-puk, rachu-ciachu. Co do drugiego zapisu nie mam jednak stuprocentowej pewności, ale być może tak się to kiedyś utrwali. W każdym razie słownik jeszcze nie notuje takiej formy. Z ciekawości może napiszę do RJP, może odpowiedzą.

  17. Jeśli po dosyć długim stażu w związku nadal jest to uczucie-to super.Jeśli dotyczy ono singli-to też.Najgorzej gdy dopada osoby będące w związkach.Pewnie każdy z nas zna taka osobę gdy przez chwilę zapomnienia zrujnowała sobie życie osobiste.

  18. Film widziałem na prywatnej projekcji w klubie filmowym. Wśród obecnych było kilku znanych aktorów, którzy twierdzą, że film jest oparty na reminiscencjach b. związku Żuławskiego z Marceau. Od strony psychologicznej rozczarowały mnie nielogiczne i chyba niekonsultowane sceny erotyczne, ale klimat Paryża cudowny. No i super gra Oscarowej Sophie, fabuła w sumie też niezła. Wiem, że się nie zgodzisz z moją opinią i będziesz miała rację, bo ja jestem już zmanierowany do cna, i raczej się nie poprawię.

    PS. Trochę mi to zalatywało motywem zaciągniętym z “Niemoralnej propozycji”, gdzie kapitalnie zagrała Moore z Redfordem, ale chyba się mylę.

    1. Zgadzam się z Tobą, na mnie film zrobił średnie wrażenie, trochę miejscami był lekko naciągany i zdjęcia zbyt mocno robione na “artystyczne”, ale muzyka i gra aktorów były świetne. 🙂

  19. Ponieważ zazwyczaj chodzę z Dziećmi, a są to dzieci ponadprzeciętnej urody (serio, nawet ludzie na ulicy to mówią) to jakby kto zaczął ze mną, nie pierwszej już młodości i nienajsmuklejszej figury, to po prostu uznałabym go za zboczeńca, co się moimi dziećmi interesuje 😉
    Mam nadzieję, że nie spotkam nikogo takiego, kto mi tak w głowie zawróci, że się poddam. Za dużo mam do stracenia, za dużo osób bym skrzywdziła. I siebie chyba też. Ale jak to mawiają: jak Bóg chce kogoś pokarać, to mu rozum odbiera. Tylko dlaczego miałby przy okazji karać mojego Małżonka i Dzieci?

    1. Masz rację. Oby takie sytuacje się nie przydarzały. A nawiasem mówiąc, moja córcia też jest śliczności, a jak była malutka, to normalnie aniołek. 🙂

  20. Pożądanie zawsze budzi uśpionego lwa…
    Jakie są konsekwencje sytości – zgaga!!!!
    Jak nie masz mleczka pod ręką to lepiej nie prowokuj , bo Cię kwas zaleje….
    Trzeba wiedzieć z kim można- na ten przykład Ty masz od tego mężusia, inna przyjaciela – z niektórymi lepiej nie zaczynać zabawy…
    Pozdrawiam

  21. Tak sobie myślę, że to wszystko zależy od człowieka, jaki jest, jakimi zasadami się kieruje itd., dla jednych to nic złego, dla drugich największy grzech.

    Uważam, że jeśli czuje się pożądanie do swojego partnera to fajnie, jeśli do innego będąc w związku to chyba trzeba albo iść w lewo albo w prawo 🙂

  22. No, ale jakbyś szła z Jajem i to Jajo by wpadła komuś w oko, to ów amant nie musiałby mamy podrywać, żeby do córki dotrzeć. No i Jajo jest w tym wieku, że zainteresowanie jakiegoś człowieka płci męskiej nie świadczy o nim źle 😉

    1. Właśnie o to chodzi. 🙂 Niestety jak idę z Jajem, to prędzej to moje Jajo zwróci uwagę niż ja. Ale taka kolej rzeczy i tylko się cieszyć. 🙂

  23. Jeśli porównać pożądanie do “Czarnej dziury”, to jedynym sposobem na to, żeby nie zostać wessanym jest trzymać się z daleka.

    Czy dać się wessać, czy nie – to już kwestia indywidualnego wyboru.

    Człowiek, w odróżnieniu od zwierząt, ponosi pełną odpowiedzialność za swoje czyny i wybory, wiec dobrze jest to wziąć pod uwagę…

  24. Hmm. Ciężko mi się odnaleźć w podobnej sytuacji, bo dotychczas słabo ulegałam emocjom w tym kontekście. Nawet nad tym nieszczęsnym morzem gdzie chłopa dużo i roznegliżowanego, to mnie refleksja naszła, że mój Piter najładniejszy 😉 I jakoś nikt specjalnie emocji nie pobudzał.

    1. Chyba najważniejsze, żeby swojego chłopa jako najpiękniejszego widzieć. Ja też tak na mojego patrzę. Toż to śliczności takie. 😉 🙂 I moje! 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *