Kto mnie lubi?

Kiedyś bardzo mocno broniłam się przed kontem na Facebooku. Uważałam, że jest mi to niepotrzebne do szczęścia. Jednak kiedy blog się rozwijał, powstały książki, stwierdziłam, że jednak bronić się dłużej nie da. I chyba już od pół roku posiadam fan-page Kury. Okazuje się, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Już się oswoiliśmy ze sobą, jakoś zaczęłam to ogarniać. Oczywiście dałam się wciągnąć w zbieranie lajków. likeNie ma większej bzdury, którą wymyśliła ludzkość, niż zbieranie tych łapek. Kto ma więcej, to… No, właśnie, co? Jest lepszy, najlepszy? Łapki stały się wyznacznikiem wartości człowieka, firmy, książki itp. I sama czasami łapię się na tym, że patrzę, ile kto ma lajków i czasami aż gwiżdżę z podziwu, bo u niektórych to w dobrych tysiącach idzie. U mnie marnie, ledwo ponad trzysta, a i zbieranie lejków przychodzi mi bardzo powoli. Nie, żeby mi spędzało to sen z oczu, ale tak mnie to pobudziło do refleksji. Aha, i zazdrość mi się uruchomiła, bo patrzę na inne blogi, a tam takie cyferki piękne!

Okazuje się, że lajki można kupić. I to w ilościach hurtowych. Podejrzewam, że o ile jest podaż, o tyle musi być popyt. Zastanowiła mnie nawet przez chwilę logika takiej inwestycji, ale tylko przez chwilę. Może niektórzy lubią być lubiani za kasę, toż to zwyczaj stary jak świat, by kupować sobie znajomych. Kiedyś częściej działo się to w realu, teraz tylko przeniosło się do wirtualnego świata.

Jedna rzecz mnie jeszcze zastanawia. Okazuje się, że co niektórzy są mocno do lajków przywiązani, bo dają, ale jak im się coś nie spodoba, to wracają i zabierają. Wiem, że wiele ryzykuję, pisząc o tym, bo może jakaś łapka mi zniknąć. I przyznam szczerze, że mnie osobiście jest bardzo przykro, jak komuś się odwidzi i mi lajka zabierze. Toż to tak, jakby mi krzyknął, że mnie już nie lubi. A kto lubi być nielubiany? Nikt. Dlatego jak daję komuś łapkę, to jej nie zabieram. A niech sobie ten ktoś ma ku swojej radości.

I tak się zastanawiam, czy my czasem nie stajemy się pokoleniem jednego kciuka. Chociaż z drugiej strony lepiej kciuka niż środkowego palca.

A jak ktoś mnie jeszcze „nie polubił” i miałby ochotę, to zapraszam, bo i w sumie okazja być może, jutro Anny w kalendarzu, więc może chociażby na tę okoliczność… Ale potem bez zabierania, bardzo proszę, żeby mi przykro nie było.

0 myśli na “Kto mnie lubi?”

  1. No po takim wpisie to bym ci dała latka ale musiałabym cię odnajdywać.
    Ja również nie zabieram kciuka. Za to mi zabierają 🙂 szkoda, że nie ma możliwości sprawdzić kto zabrał, zapytałam się, co to za trauma była, że ktoś zmienił zdanie 🙂

    1. Ulabrzydula mi kiedyś fajnie napisała, że kciuk znika, bo ktoś zlikwidował konto na FB. I tego się trzymam, wtedy od razu lepiej się to przyjmuje. 😉 🙂 🙂
      PS A TY, Anka, byłaś pierwszą osobą, która mi kciuka dała. 🙂 Ba! I pomogła to ustrojstwo założyć. 🙂

      1. Aniu, Kurko Droga!

        NAjserdeczniej Cię ściskam imieninowo, wierząc, że LAJKÓW w hurtowni jednak kupować nie będziesz. Niech będzie ich dużo,ale tak “od serca”. Życze Ci także spełnienia marzeń wydawniczych …. i kolejnych książek z Twoim nazwiskiem na okładce!!!

  2. Nie mam konta na “fejsie”, więc nie wiem o co chodzi. Z tym zabieraniem to dziwna sprawa, ale może właśnie na tym to polega, taka z duchem czasu zabawa. 🙂

  3. 🙂 mi brakuje łapki ale w dół czasem 😛 a moja łapka w góre nigdy nie zniknie z twojego fan page chyba że i ja znikne z fb 😛

  4. Witaj Aniu. Ja jakoś nie mam przekonania do fejsa bo ciągle robią jakieś problemy. Wiedz że lubię Twój blog i jak bym miała możliwość dałabym Ci kciuka a nawet dwa. Szkoda że tutaj nie ma tego. Tutaj to można wpisać w listę ulubionych blogów i to jest swego rodzaju paluszek. Pozdrawiam.

  5. Widzisz, ja zabieram łapki kiedy dłuższy czas nie zgadzam się z autorem. Np napisałabyś kilka postów jednoznacznych o całkowitym zakazie aborcji lub zalegalizowaniu jej całkiem czy eutanazji dla dzieci, lub jakbyś tolerowała zdrady na każdym kroku no to nie miałabym czego tu szukać hi hi A po co mi załóżmy taka osoba na tablicy FB, bo poniekąd by mi zaśmiecała informacje. Wydaję mi się, że te like it jest właśnie czymś co może ukierunkować autora bloga. Spadło naraz 15 lików to znaczy, że chyba popełnił jakiś błąd. Przybywa? No to się cieszyć. Pojedyńcze minusy to są np jak ktoś usuwa konto…

    Ale tak czy inaczej po co to komu? Na pewno do szybszej komunikacji. A reszta to wyścig szczurów 😛

    1. Masz rację. Pewnie tak jest. W sumie można to potraktować, jak sygnał dla blogera, w jakim kierunku ma podążać. 🙂 🙂

    1. Chyba też, ale zaraz sprawdzam. Wydawało mi się, że wszystkim zaprzyjaźnionym blogerom go dałam. 🙂 Dla pewności sprawdzę. 🙂

  6. Już lajka dałam. Nie miałam pojęcia, że na F też jesteś. Chyba muszę sobie puszkowe konto założyć bo na razie pod nazwiskiem jestem. A łapek nie cofam! Jak daję to z przekonaniem. Pozdrawiam znad porannej kawy 🙂

    1. Jestem na FB i czasami tam więcej zdjęć wrzucam, a i też jak coś się wydarzy, to krótko napiszę, więc zapraszam. 🙂 🙂

  7. Z tymi łapkami to trochę przesrana sprawa! Dlatego zgadzam się z Magdą, że czasami brakuje łapki w dół 🙂 Bo na przykład zamieszczasz post, że ktoś umarł, a tam zaraz sto osób lubi to :/ I zong!

  8. Zawsze sie znajdą tacy co Ci będą chcieli dowalic , ale olej ich ciepłym moczem. Masz blog na który wchodzą tysiącami i to jest miernik a nie głupoty na FB

      1. Przepraszam ,że dzisiejsza rozmowa była taka zdawkowa ,ale właśnie Pani z Sanepidu odbierała wykonane osłony na grzejniki w supernowoczesnym przedszkolu i byłem w niedoczasie. Ale pamięć mnie powaliła, nie sądziłem

  9. Nie martw się. Lepiej, żeby ktoś taki odszedł. Po co taki czytelnik, który odchodzi w chwili, gdy masz po prostu odmienne zdanie? Nawet jeśli ktoś ma dużo lajków to nie oznacza, że wszyscy go czytają.

    1. Racja. W sumie to zawsze mnie dziwiło, że tysiące lajków, a wejść zaledwie koło setki lub dwóch, w dodatku niewiele komentarzy, więc nie zawsze to jest proporcjonalne.

  10. hm… a jeśli ktoś Ciebie lubi, ale nie może dać Tobie lajka, bo… nie istnieje w świecie FB?

    to może tak starczy:

    JEDEN DUŻY LAJK dla Ani, i nie tylko z okazji Ani, ale za całokształt 😛

  11. Powiem Ci, że ja nawet miałam pomysł na lajkowy biznes. Wyszedł nieco przez przypadek. Zdejmowałam gumową rękawicę, pociągnęłam i elegancko rozeszła się na dwie części. Powstała żółta mitenka z lajkową nasadką. Nawet mam gdzieś zdjęcie na blogu. 🙂 Pomyślałam, że zacznę masową produkcję. Na przykład dla tych, którzy nie mają konta na FB. Pomysł wciąż jest w fazie projektu. 😉

  12. Mozna kupic te lapki? Jak zem stara, na to bym nie wpadla! U mnie masz lajka od dawna! Za to mnie lubi zaledwie grupka, moZe dlatego, ze niedawno zaczelam. Albo sie nie podoba choc wierze ze moze to pierwsze 😉 pozdrawiam radosnie. Mira.

  13. Nie ma się czym przejmować. Ja mam 30 he he i nie rozpaczam i na siłę nic nie robię, bo nie można nikogo do niczego zmuszać. Jeśli ktoś kliknie lubisia, to jest mi miło bardzo, a robi to z własnej woli. Pozdrawiam 🙂

  14. Ja Cię lubię, ale łapki Ci nie dam, bo z fb mam “na pieńku”. Konto na fb założyłem raczej z obowiązku w 2006 r., ale poza imieniem i @ nie podałem żadnych danych. Toteż zdziwiłem się, gdy w różnych miejscach skojarzono mnie z moimi anonimowymi blogami, a na profilu pojawiło się nawet moje zdjęcie! Poprzez nasze GIODO wymogłem jednak wycofanie tych danych i teraz, gdy wchodzę na fb, to witają mnie: “Dodaj swoje zdjęcie, Pomóż znajomym, gdzie chodziłeś, jak robiłeś, po co to robiłeś, itd., itd., …”

    PS. Wczoraj jakaś dziennikarka została wywalona z pracy, bo pisała o wrażeniach z obszaru realizowanego przez siebie projektu. To były wrażenia … nie informacje. 😉

  15. No, ode mnie to lajka na FB nie dostaniesz. Ale wiesz dlaczego, prawda? 😉
    Swojego czasu pisała znajoma, że dużo lajków poodznaczała, bo u niej z lajkowaniem to było tak, że właśnie w ten sposób zaznaczała sobie to, o czym podejrzewała, że może ją zainteresować. A potem uznała, że tego tak dużo, że i tak tego nie ogarnie. Więc w przedłożeniu na realia niefejsukowe to może z tym lajkowaniem być tak, że jak znajdę jakiś art w sieci, na czytanie którego nie mam czasu to dodam go sobie do ulubionych zakładek, bo “jeszcze do tego wrócę”. A parę miesięcy później robię sobie porządek w zakładkach i kasuję te “do późniejszego poczytania”, bo już wiem, że i tak do nich nie wrócę.

  16. Cóż, myślę sobie szczerze, że bez facebooka to się jednak już nie da – w naszych czasach. Każdy musi mieć. Byle tylko w paranoję nie popaść.

    A jak u Ciebie mało lajków Ci się wydaje, to zerknij na moje “lajki”, od razu zazdrość minie :D.

    1. Z tego co wiem, to można na allegro. W końcu jeśli nikomu się nie spodobają moje zdjęcia jak wciągam kokę przez ruloniki z banknotów 200-złotowych (tak, cukier puder drogi nie jest a i banknot mogę wydrukować) to sobie kupię jeszcze lajki i będę stwarzać wrażenie, że ćpanie jest trendy 😉

    2. Poważnie, sprawdziłam na Allegro, są jak nic. Koleżanka mi powiedziała, że niektórzy tak robią, więc sprawdziłam “naocznie”, bo nie wiedziałam, że coś takiego jest możliwe. 🙂

  17. Lajki lajkami, a ja się dziś wystraszyłam, że Ci się coś stało! Mam zasubskrybowany Twój blog w Feedly i co rano mam podany na tacy wpis. Dziś otwieram fidlika, a tam nie ma Kury! Coś mu się pomerdało widać, że Cię nie ściągnął, ale mam nadzieję, że to pierwszy i ostatni raz!
    P.S. Tak, jestem paranoiczką! 😀

  18. u mnie ubywa lajków, gdy piszę o negatywnych zjawiskach, ludzie tego nie lubią więc wyrażają dezaprobatę. Nie wiedzą, że chodzi o polubienie artykułu czy strony, a nie zjawiska, o którym piszę. Miłego!

    1. Ja spoglądam. Kiedyś nie zakwalifikowałam się na ciekawe wydarzenie, ponieważ sprawdzano aktywność blogerów na kontach społecznościowych, więc stwierdziłam, że chyba to też jest ważne (choć głupie strasznie). 🙂 🙂

  19. Podobno taki lajk kosztuje 60 groszy, gdzies o tym czytałam, ale pewna nie jestem. Ja tam lajkuję i nie zabieram, bo kto daje i odbiera ten się … 😉
    Ale takie czasy, że jak się kogos nie lubi to się mi lajka zabiera, albo wywala ze znajomych, zamiast uczciwie powiedzieć o co chodzi …

  20. Co za głupota z tymi lajkami, sama nie zbieram i dawać też nie daję. Aniu liczy się tylko taka prawdziwa sympatia, więc się nie przejmuj. Wyraz sympatii oddajemy ci na blogu. Pozdrawiam cieplutko

  21. No tak, a mnie kciuk nie zakręcił, chociaż ode mnie dostałaś – haha…
    Trzymaj sie Kura, macham kciukiem do nieba skierowanym

  22. Aniu,

    ja Cię lubię 🙂 I lajka nie zabiorę.

    Ale masz rację, że stajemy się pokoleniem jednego palca. Wszystko tak na skróty. Minimum wysiłku – maximum efektu.

    Pozdro 😉
    Ruda

  23. Nie mam konta na Fb. Szczerze mówiąc to nie wiem o co chodzi z tymi lajkami. Czy jak kogoś lubię i czytam jego bloga to bez lajka się nie da?
    Aniu! Wszystkiego najlepszego, cierpliwości przy remoncie, dużo czytelników i komentarzy (to jest chyba bardziej wiarygodne). Pozdrawiam gorąco!

    1. Da się, da się bardzo. To tylko taka refleksja przy okazji, bo kiedyś gdzieś mnie odrzucono z powodu małej ilości “polubień”:) I tak mnie naszło.
      Dziękuję za życzenia i pozdrawiam równie gorąco (choć za oknem leje) 🙂 🙂

  24. “Bez lajka” się da! Jak najbardziej! Tyle,że trzeba by to powiedziećOSOBIŚCIE, patrząc w oczy. A my się tak śpieszymy, że wolimy wystawić ‘ikonkę” w hurtowych iloscuiach… I to jest właśnie tak naprawdę słabość naszych czasów :)))

  25. Powiem Ci szczerze, że mi jakoś specjalnie nie zależy na tych lajkach. Owszem, fajnie jest, jak ktoś Cię lubi, ale ja nie będę do tego nikogo zmuszała, ani specjalnie zachęcała. Jeśli ktoś mnie lubi, to sam to pokaże.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *