Zbiegło się w praniu

Ciężkie dni nastały w moim królestwie. W dodatku znikąd pomocy… (tutaj oczywiście przesadzam) Kurz, rumor, walący się komin, pobudka o szóstej. Tak właśnie wygląda moja marna egzystencja. A i jeszcze stękające Jajo, które ma pokój na poddaszu, a o ósmej się budzi (w wakacje!!!), bo budowlańcy po dachu (od dwóch godzin) latają i przybijają, zwalają, wciągają itp. Jest jednak szansa, że dach i komin „odzyskamy”.

TVNawet ostatnio nawiedził nas rzeczoznawca z ubezpieczalni. I muszę przyznać, że byliśmy pełni podziwu, bo sam się doszukiwał zacieków. Nawet jak mu mówiliśmy, że na czerwonej ścianie wyschło i nic nie widać, to pan twierdził, że pod światło widzi i to też trzeba zgłosić. Pełen profesjonalizm. Oczywiście decyzji jeszcze nie mamy, ale może jakoś się uda i odszkodowanie za zalanie dostaniemy. W końcu po coś człowiek się ubezpiecza.

Wczoraj dostaliśmy papiery do wypełnienia. Mamy zgłosić uszkodzenie ruchomości (ku naszemu zdziwieniu). Co prawda chyba oprócz ścian nic się nie zniszczyło, ale przecież mogło, nie? Oczywiście wyobraźnia mnie poniosła. I zaczęłam kombinować jak Polak (bez obaw, tylko teoretycznie). Przecież mamy w sypialni mały telewizorek, tak? Mamy. W salonie przydałby się dużo większy. A szczegół, że go prawie nie oglądamy, to nieważne, przecież włączyło mi się kombinatorskie myślenie. Taki mus „narodowy”. I tak sobie główkuję, w mojej rozczochranej zwoje poskręcały się już odpowiednio.

– A może podamy, że nam telewizorek zalało, co? – mówię do Mężusia, a pycho mi się śmieje, bo w sypialni niczego oczywiście nie zalało. – Wrzucimy go do wanny, wykąpiemy i jak nic będzie ofiara zalania.

Mężuś spogląda na mnie z politowaniem i nic nie mówi, bo przecież skomentować tego się nie da.

– A potem, wiesz – dodaję od razu – byśmy sobie taki super kupili, z 50 cali, a co tam. I parskam śmiechem, czym wzbudzam wyraźny niepokój u Mężusia. I jakby widzę w jego oczach strach o moje zdrowie. Ale spokojnie, ja przecież wiem, że ubezpieczalnia zapłaciłaby za zalanie małego telewizora, a takie odszkodowanie nie starczyłoby na 50-calową landarę.

– ??? – Mężuś tylko patrzy, a ja, żeby go uspokoić mówię:

– Spokojnie, powiemy, że tego dnia, zanim zaczęło padać, był straszny ukrop, więc leciał z nieba wrzątek i telewizor zbiegł się lekko w praniu, że normalnie to miał 50 cali.

I tu już śmiejemy się jak głupki, bo przecież pomysł genialny w swej prostocie. Sami przyznajcie.

Na szczęście nic ruchomego nie uległo zniszczeniu, więc teraz spokojnie czekamy, jak rozpatrzą zalanie tylko ścian i sufitów. Ale pośmiać się zawsze można, nie? Toż podczas remontu tylko to człowiekowi zostaje.

 

0 myśli na “Zbiegło się w praniu”

  1. Pomysł genialny, przyznaję. 🙂 Mnie się ostatnio pod wpływem upałów rozpuszcza gotówka w portfelu. 😉 Ale ubezpieczenie portfela niestety tego przypadku nie obejmuje. 🙂

    1. Pomysł genialny :)) Pana eksperta od szacowania szkód podziwiam:)).
      A telewizorek mały, marki Wella, miałam w poprzenim miejscu zamieszkania, Działał rozłozony na czynniki pierwsze, gdy się mu złożyło obudowę, ta się przegrzewała, co groziło pożarem. A jak zakończył żywot? Bardzo nietypowo. Zainspitrowałaś mnie i napiszę o tym jutro:)) Pozdrawiam. Aniu, przetrwaj dzielnie remont! Dobrze, że humory wam dopisują!!!

  2. Milo słyszeć że dobry humor Cię nie opuszcza a do remontu niezbędny jak farba czy gips.A tak przy okazji ze ja nie wpadłam na skurczające się sprzęty nowa kuchenka by się przydała jak zalało mi kuchnię 🙂 Nie poddawaj się to się kiedyś na pewno skończy chyba hi hi hi

  3. Myslenie typowo narodowe 🙂 A wiesz ilu by to na liste wpisalo? Obok zalanych kredensow, w ktorych od cisnienia wody , zastawy z chinskiej porcelany popekaly:) pozdrawiam radosnie i z samego rana, ja na wakacjach, a wstalam wczesniej niz Jajo! Mira.

    1. Domyślam się, że pewnie by się znaleźli kombinatorzy, ale chyba ubezpieczalnie nie w ciemię bite i tak łatwo pieniędzy nie wypłacają. 🙂

  4. O tak, śmiech to zdrowie ;). A co tam, można było wylać szklankę wody na telewizorek od góry, że zalany i że szlag go trafił też, niech ma wymianę na nowy ;). A ubezpieczyciel to pewnie taki skrupulatny dlatego, że firma wymaga, bo potem chłop czegoś przeoczy a ubezpieczony Polak od razu pozew o niedopatrzenie szykować będzie ;).

  5. Witaj. Widzisz a ja się ostatnio zastanawiałam dlaczego w szafach się mieści coraz mniej rzeczy, po prostu one się skurczyły.Pozdrawiam

  6. Szkoda ,że nie powiedziałaś Panu od ubezpieczeń ,że Ci osobowość zalało na kilka dni i nie byłaś sobą dopóki nie powycierałaś , może by zobaczył zacieki pod słońce? A humoru gratuluję, jesteś chyba wyjątkiem wsśród kobiet , bo w Twojej sytuacji 99% by narzekało , złościło sie na cały świat itp.

    1. Nie, no chyba nie jest tak źle z kobietami. Po co marudzić i się złościć? Toż tym się nic nie zmieni, a i wtedy ochota do pracy mniejsza. A tak po zalaniu mogę sobie kolor na ścianach zmienić! 🙂 🙂

  7. to teraz mieć nadzieje że się uda z tym ubezpieczeniem. Wydaje mi się że ubezpieczyciel by sie nie zdziwił znając polot nie których rodaków już pewnie podobne zgłoszenia dostawał 😛

  8. Pomysł z gruntu niedobry, bo jeżeli sie skurczył w praniu, to znaczy, że go prałaś, a jak wiadomo telewizorów się nie pierze, jedynie czyści chemicznie. Swoją drogą, po przedstawienie propozycji wypłaty, zażądaj kosztorysu jaki wykona ubezpieczalnia i poproś jakiegoś sensownego budowlańca, żeby spojrzał czy uwzględniono prawidłową procedurę, czy uwzględniono wszystkie materiały i odpowiedniej jakości, czy robociznę wyceniono właściwie. Z doświadczenia wiem, że ubezpieczalnia obcina około 30% faktycznych kosztów.
    Pozdrawiam:)

  9. Nie wiem czy wiesz, ale a propos prania i kurczenia, nieświadomie podsunełąś milionom facetów wytłumaczenie w pewnych intymnych sprawach 😉 “zbiegł się w praniu” 😀
    Duży plus dla rzeczoznawcy. Nie spotkałem się z gościem, który by również oceniał pod światło 🙂

    1. Też byliśmy zdziwieni, bo tak na pierwszy rzut oka na czerwonej ścianie niczego nie widać. No, chyba że tylko nam tak ściemniał. 😉 🙂

    1. Dlatego uczciwie sprawę opisaliśmy, bez żadnego ściemniania. Dostaniemy kasę, to dobrze, a jak nie, to trudno, włosów z głowy rwać nie będziemy, a ściany poczekają na malowanie. 🙂

  10. Aniu bój się Boga, czy Ty chcesz CBA na siebie ściągnąć, albo inne tym podobne służby? 😉 . A tak poważnie, to fajnie, że jest takie podejście ubezpieczyciela. Pozdrawiam 🙂 .

  11. Aniu, u mnie też na klatce remont jest i już trzeci dzień przeżywam gehennę najprawdziwszą. Niemalże tak jak Ty…
    A mówisz, że ubezpieczyciel miły był i szkodę od zalania uzna?
    Cuda się dzieją na naszych oczach 🙂

  12. Nawet sobie nie zdjaesz jak podwiadomie albo swiadomie pomagasz innym. Tym wpisem chociażby.pokazujesz ze nie ma co sie wkurzac…to rzecz martwa. Z usmiechem podejdchodzic do wszystkiego. Milo sie czyta twoje notki. Ja nadal czuje wewnrtrzne spiecie co nie pozwala mi na taką swobodę w pisaniu jakbym chciala…ale staram sie 😉

    1. Może to z wiekiem tak człowiekowi przychodzi? Tak podejrzewam, bo jeszcze kilka lat temu, to bym się wkurzała i spinała. Zupełnie niepotrzebnie. 🙂

    1. Też byliśmy w lekkim szoku. Przyjechał z synem (nastoletnim), więc może chciał się pokazać z jak najlepszej strony, choć wolę wierzyć w to, że po prostu solidny facet. W dodatku był bardzo sympatyczny. 🙂

      PS Jak tam po wczorajszym spotkaniu? 🙂

    1. Ba! Gdybym znała, to bym teraz z jakiejś tropikalnej wyspy klikała, popijając kolorowego drinka z parasolką. A tak nawet dachu nie mam. I komina też. 😉 🙂 I tylko słucham jak robotnicy stukają, pukają i czasami coś tam do siebie krzyczą. 🙂

  13. Ja tu już widzę potencjał na kolejne opowiadanie.
    – Anka, przecież mówiłem, że telewizora sie nie piere!!!
    – Piere się, piere. Ino sie nie wyżyma. Ale może w reklamacji przyjmo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *