Chce się żyć

Czasami zdarzają się takie filmy, o których człowiek nie może spokojnie zapomnieć. Obejrzałam „Chce się żyć” (reż. Maciej Pieprzyca). I długo nie mogłam zaznać spokoju. Muszę się podzielić swoimi emocjami. Po pierwsze film jest zrobiony po mistrzowsku, gra aktorów (szczególnie odtwórcy głównej roli) powaliła mnie na kolana. Bardzo, bardzo mi się podobało. Ponadto problem poruszony w filmie dał do myślenia.

filmGłównym bohaterem jest Mateusz – chłopiec przyszedł na świat z porażeniem czterokończynowym. Nie potrafi komunikować się ze światem. Postrzegany jest przez wszystkich jak upośledzony intelektualnie, jak roślinka. Z powodu choroby matki trafia do specjalnego ośrodka. Spotyka wielu ludzi, między innymi panią doktor, która opracowała eksperymentalny sposób komunikowania się z chorym. Okazuje się, że Mateusz jest intelektualnie rozwinięty jak należy, to tylko ciało nie pozwala mu się komunikować ze światem.

Film mnie niesamowicie poruszył, ponieważ co jakiś czas poznajemy myśli Mateusza – bardzo pogodnego i radosnego człowieka. Jak każdy młody chłopak zainteresowany jest gołymi cyckami, chciałby być dla kogoś po prostu „chłopakiem”, poznawać świat, ludzi. A to chyba niezły kontrast dla kalectwa. Jakże często stać nas wobec chorych jedynie na litość i współczucie, a to ostanie rzeczy których potrzebują. Są przecież dokładnie tacy jak zdrowi ludzie. Może mają problemy z ciałem, ale emocje przecież te same, potrzeba bliskości drugiego człowieka, zainteresowanie światem itp.

Przeraził mnie moment, kiedy wyrwano Mateuszowi jedynki, żeby nie kaleczył sobie warg. Nikt nie wpadł na to, że kaleczy je sobie, dlatego że jest karmiony na leżąco. Najłatwiej pozbyć się problemu i już. A gdzie ludzka godność?

Film niesamowity! Nie mogłam zasnąć, bo we łbie kotłowały mi się różne myśli.

I tak sobie myślę, że ciało ludzkie jest kruche, ale czasami potrafi więzić piękny umysł. I jakże łatwo oceniamy innych, jakże szybko odmawiamy im prawa do własnej godności.

 

0 thoughts on “Chce się żyć”

  1. Cieszę się, że są takie filmy. To one nadrabiają zaległości…. i mówią nam, uczą nas o takich ludziach, że oni są tacy sami jak my. Aniu przecież dobrze wiemy, że kiedyś niepełnosprawność była wstydem, takich ludzi nie pokazywało się światu. To był jeden z tematów tabu. Dobrze, że to się zmienia. Przypomniała mi się w tej chwili Anna Dymna i jej projekt z Zaczarowaną Piosenką. Pięknie i mądrze wykorzystuje swoja popularność, podziwiam ją za to a Tobie dziękuję za ten wpis. Pozdrawiam Aniu i dobrego dnia życzę. 🙂

    1. Masz rację, też z wielkim szacunkiem patrzę na to, co robi Anna Dymna, zawsze to właśnie jej fundacji oddaję 1% (no, raz oddałam na ratowanie rysi). 🙂

  2. Dobry film. Miałem okazję obejrzeć go na zamkniętym spotkaniu, gdzie uczelnia zaprosiła konsultantów psychologicznych tego filmu (nie zgadzały się pewne fakty w warstwie psychologicznej). No cóż, “łzawe” tematy zawsze najszybciej i najgłębiej trafiają do widza. O tym się myśli i przeżywa.

    PS. Szkoda, że atmosferę filmu psuje otoczka. Poniżej podaję link też godny do zastanowienia się, bo przecież i rodzina i reżyser mają rację. A gdzie jest racja Mateusza?
    http://natemat.pl/79729,maciej-pieprzyca-niczego-nie-obiecywalem-tworca-filmu-chce-sie-zyc-odpowiada-na-zarzuty-bohatera-filmu

    1. Dokładnie to samo, co Anzai chciałam napisać. Teraz chyba sytuacja sie wyjaśniła i “poukładała” mam nadzieję. Ale niesmak pozostał. A film chętnie zobaczę.

  3. Oglądałam, i to niedawno. Film faktycznie poruszający – o tym że ciało ludzkie może być tylko więzieniem, dla osób chorych, bardzo smutny ale mądry film, na pewno potrzebny.

    1. Tego filmu nie trzeba się bać, ale faktycznie potem wywołuje sporo refleksji, więc trzeba mieć chyba odpowiedni nastrój. Obejrzyj koniecznie, bo warto.

  4. O kurczę, mnie już tkwi w pamięci ten moment z wyrywaniem zębów, a co by było gdybym obejrzała całość?! – pewnie bym zasnąć nie mogła z nadmiaru emocji i myśli..

    1. Ale ten film nie jest aż tak bardzo straszny, jakby się mogło wydawać. Też się bałam go oglądać, ale uważam, że jest naprawdę dobrze zrobiony.

  5. Jeszcze tego filmu nie widziałam, niestety. Dużo o nim czytałam (same “achy” i “ochy”) Muszę go zobaczyć, a teraz czuję się dodatkowo zmotywowana Twoim wpisem 🙂
    Dobrze, że powstają takie filmy – o różnych ludziach, z przeróżnymi problemami. Dzięki nim człowiek bardziej docenia to, co ma, a poza tym taki “inny” człowiek staje się mu bliższy, bo w jakiś sposób poprzez obraz filmowy można go poznać.

    Pozdrawiam 🙂

    1. Masz rację. Takie filmy uczą też empatii, zmuszają do refleksji, bo nie wierzę, że po jego obejrzeniu człowiek zapomina. Nie da się.

  6. Zapowiada się całkiem ciekawie. Fakt, ciało ludzkie jest bardzo kruche. W szpitalu widziałam wielu, bardzo chorych ludzi, którzy na pozór byli jakby “małokontaktujący”, jednak po bliższym przyjrzeniu widać było, że to tylko pozory. Pozdrawiam

    1. Przysłówki z imiesłowami przymiotnikowymi z reguły piszemy oddzielnie. 🙂 🙂 (oczywiście jest kilka wyjątków, jak to zawsze w języku polskim)

  7. Dzisiaj długo rozmawiałam o godności i poszanowaniu praw chorego człowieka, a zwłaszcza tego w terminalnym stadium choroby. To zawsze jest człowiek z ukrytymi marzeniami, pragnieniami i prawem do godnego życia, choćby to miało być tylko parę chwil.
    Tak często o tym zapominamy.

  8. Filmu nie widziałam, ale oglądałam kiedyś dokument o bohaterze, niesamowity. Oglądałam też wspomniany wcześniej “Motyl i Skafander”. Poruszający podobną tematykę, tylko tam bohater, zapracowany mąż i ojciec w wyniku wypadku, zostaje zamknięty w “martwym ciele”. A dusza przeżywa milion emocji, które nie mają ujścia, ale do czasu…

  9. Mam na VOD i jeszcze nie zdążyłam obejrzeć. Coś czuję, że niedzielne popołudnie spędzę z tym właśnie filmem. Dziękuję Aniu, bo akurat poszukiwałam dobrego filmu na dziś!

  10. Filmu nie widziałam jeszcze, ale czytałam książkę i też polecam. Z tego co piszesz to film jest bardzo poruszający i wzruszający. Książka jest napisana ze sporą dawką humoru i wszystko tak opisane by czytelnik więcej się uśmiechał niż płakał. Polecam, a sama muszę koniecznie obejrzeć film.

  11. Temat ważny i nie bardzo medialny chyba że jakaś tragedia się wydarzy najlepiej o tym nie mówić to takie krępujące wolimy odwrócić wzrok I czasem bywa też tak ze ciało jest ok a umysł nie pozwala na pełną integrację blokuje kontakty z ludzmi wiem coś o tym Co do filmu obejrzę na pewno Dziękuje

  12. Byłam na filmie w kinie. Mnie również bardzo poruszył, ale nie zaszokował. Znam to od podszewki. Wiele lat spędzonych na turnusach rehabilitacyjnych pozwoliły mi poznać wielu ludzi i zobaczyć od podszewki jak zajmują się osobami leżącymi. Również mam porażenie czterokończynowe jednak udało mi się, że nie zostałam rośliną – widziałam wiele razy jak źle traktowane są osoby przy których wszystko trzeba zrobić. Ja bardzo nie lubię używać słowa kalectwo czy kaleka, bo dla mnie brzmi to źle , jednak bardzo się cieszę, że ten film powstał , bo jeśli dzięki niemu chociaż jeden człowiek zmienił zdanie i inaczej patrzy na osoby niepełnosprawne to już jest sukces. Chociaż jak byłam w kinie – była pełna sala ludzi, prawie każdy płakał i współczuł, a po filmie mało co mnie nie podeptali i nie zepchnęli ze schodów mimo tego, że widać, że jestem niepełnosprawna. Ale do tego zdążyłam się przyzwyczaić…

  13. Wyszedłem z kina i pomyślałem sobie, że równie dobrym tytułem tego filmu mogło być “chce się wyć”.
    Oczywiście polecam każdemu. Prawie każdemu 😉

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *