Mózg wariata nie tylko na scenie

Nie lubię polityki. Nie piszę o niej na blogu. Nie znaczy to jednak, że nie interesuję się tym, co dzieje się w naszym kraju. Oglądam TV, czytam gazety i informacje w necie. I czasami lekki wkurw mnie dopada (za przeproszeniem). Gryzę się jednak w jęzor i w paluchy też, żeby niczego nie naskrobać, bo szkoda słów, szkoda energii itp. Patriotką chyba jednak jestem, bo kocham to swoje miejsce na ziemi, ale kocham tak chyba jak Maria Peszek w „Sorry, Polsko”. Płacę podatki, nawet abonament, kasuję bilety w autobusie, nie śmiecę na ulicach, chodzę na wybory. Jednak gdyby coś, to w pierwszym szeregu z bagnetem na broni pewnie nie polezę, ku rozpaczy mojego tatusia, bo on oczywiście byłby pierwszy na barykadzie. O! A muszę przyznać, że strzelać umiem i pięknie trafiam w cel. Tatuś mnie nauczył i cieszył się, jak strzelałam w sam środek puszki (czy tarczy), lepiej niż niejeden facet. Duma go rozpierała, że ho, ho. I powtarzał, że inaczej być nie może, bo to jego krew. Ha! Jednak we krwi nie mam ruszenia na barykady, co tatusia już lekko podłamało, kiedy mu to głośno powiedziałam.
Witkacy_Nova_AurigaePo ostatnich zdarzeniach jednak trudno nie zabrać głosu. Już mi się w głowie zaczęły układać słowa. A wiadomo, co w takiej pokręconej może się urodzić. Oj, niecenzuralne to było bardzo, więc trzeba było zrobić reset, choć para buchała z uszu, a zwoje mózgowe uległy lekkiemu przegrzaniu. Paluchy same pchały się na klawiaturę.
Powstrzymałam się jednak ostatkiem sił. Czasami tak sobie myślę, że polskie programy informacyjne to chyba lepsze niż amerykańskie horrory. Człowiek z drżeniem ręki chwyta za pilota. Chwilę się waha: włączyć czy nie włączyć? Jak się zdecyduje, to jeszcze meliskę sobie w kubku zaparzy, żeby popijać w trakcie oglądania. Broń Boże, kawy, bo zawał murowany. A potem patrzy w ekran. Ze strachu podskakuje na kanapie, przeciera oczy. Jawa to czy sen? No, kurza twarz, toż to sen szaleńca. I w dodatku nie na scenie, tylko w realnym życiu. I tak mi się od razu Witkacy przypomniał, dla którego sztuka miała być właśnie takim „mózgiem wariata” na scenie. Biedny nie przewidział, że to się wymknie spod kontroli i ogarnie część narodu.
Kiedyś myślałam, że jakbym się obudziła w jakiejś alternatywnej rzeczywistości, takiej, wiecie, normalnej, to chyba bym nie wiedziała jak żyć, z nudów to chyba by się człowiek przekręcił od razu, ale teraz to tak od czasu do czasu marzy mi się choć namiastka normalności… Żeby włączyć telewizor lub sięgnąć po jakiekolwiek inne media, a tam: o dobrych uczynkach, o idealnie działającym państwie, o braku kolejek do lekarzy, o uczciwości polityków, o wyższości państwa nad dobrem osobistym, o lekarzach nietraktujących kobiety jak inkubatory, o wysokich zarobkach… Jak nic, kraina mlekiem i miodem płynąca…

0 myśli na “Mózg wariata nie tylko na scenie”

      1. Dopiero teraz, po Twoim komentarzu do “Joanny”, zorientowałem się, że masz na myśli wulgaryzmy jakimi rzucali rozmówcy. Wydaje mi się, że nie to jest najważniejsze, wg mnie te “.uje, dupy i kamienie” mogą latać nawet podczas mszy świętej, nie chodzi też o to, o czym rozmawiali politycy. Problem leży w tym, ŻE IM NIE WOLNO BYŁO SIĘ SPOTYKAĆ W ŻADNEJ FORMIE! Funkcjonariusz państwowy pozbywa się prywatności na pewnych obszarach, i to jest dokładnie opisane w pragmatyce zawodowej. Nawet gdyby na prywatnym składkowym grillu rozmawiali tylko o dupie Maryni, to jest to złamanie konstytucji.

          1. Ta “lekko irytująca sytuacja” w 1926 r. zakończyła się zapudłowaniem całego sejmu, a w walkach zginęło prawie 200 osób. Ale teraz nie mamy Piłsudskiego, i Berezy Kartuskiej brak … 😀

    1. Mnie najbardziej zadziwia dwulicowość. Tutaj tacy grzeczni, kulturalni, a w prywatnych rozmowach od wulgaryzmów się roi. I to nie tylko ci panowie, ale jak pana z opozycji nagrano, toż to było to samo.

  1. Lubię politykę. Czasem coś tam skrobnę na blogu, ale raczej z przymrużeniem oka. Na trzeźwo i na poważnie trudno strawić polską “klasę” polityczną.

  2. Ja unikam oglądania wszelkich wiadomości, bo i bez tego moje nerwy już są skołatane. Ale Pan M. zaczyna dzień z wiadościami, a ja słuchając przypadkiem dostaję nerwa.

  3. Kiedyś rozmawiałem z bardzo znaną Panią Redaktor na temat przekazu do widza i w zestawieniu facet bije świnie widłami z Polska ma jeden z najwyższych wskaźników wzrostu czegoś tam pozytywnego owa Pani bez wahania wybrała widły jako wiadomość dnia.. Tak działaja media, im gorzej tym lepiej, bo naprawdę ludzie nie tęsknią za spokojem tylko emocjonują się tym co dotyka innych

  4. A ja nie uważam że jest źle, dno, kiszka czy co tam jeszcze… chciałbym zobaczyć wszystkich tych co psioczą jakby oni znaleźli się na miejscach rządzących i jak wtedy oni by się zachowywali i radzili z zarządzaniem krajem i szansą ugrania czegoś… ilu z tych wszystkich marud by było tak bardzo uczciwymi… ba! ile z tych wszystkich narzekadeł jest teraz uczciwe? …wg mnie największym problem Polski, nie są politycy tylko zbyt duża liczba malkontentów.

  5. jak nic Utopia jakaś czy coś Ci się Aneczko marzy 🙂 … żeby nie powiedzieć, że prawie komunizm, ale nie ten praktyczny, tylko ten teoretyczny, gdzie każdemu wedle potrzeb 🙂 i w zgodzie z naturą i równością, bez tych wszystkich wypaczeń jakie znamy i pamiętamy z przeszłości, tylko ten książkowy, idealny w założeniach…

  6. Ja przestałam być patriotką i na wybory nie chodzę, bo po tylu rozczarowaniach nie chcę znów głosować na kolejne ekipy, które robią sobie żarty z obywateli i patrzą tylko jak się nachapać. I nie przekonuje mnie, że trzeba pójść głosować, bo to coś zmieni. Nie zmieni, chyba że na gorsze

      1. Ale potem plujesz sobie w brodę na jakich cudaków zagłosowałaś, a ja się przynajmniej luz, że nie poparłam kogoś kto za pięć minut kompletnie się skompromitował. Poza tym, ci na których zagłosujesz będą właśnie podejmowali decyzje za ciebie, więc na jedno wychodzi

  7. Ale ludzie nie chcą innych wiadomości. Good news is no news, pierwsza i podstawowa zasada. Podejrzewam, że bardzo wielu dziennikarzy wolałoby mówić o przyjemnych rzeczach, dobrych uczynkach, braku kolejek, uczciwych ludziach, ładnej pogodzie etc. etc. – tylko że odbiorcy tego nie chcą. Nie takie wiadomości podnoszą oglądalność. I dlatego zawsze będzie się wykopywało afery – albo je tworzyło, gdyby akurat żadnej nie dało się wykopać.

  8. To co się dzieje, to raczej sen wariata niż rzeczywistość, ale przyszło nam w tym żyć. Ja interesuję się polityką, może w mniejszym stopniu niż kiedyś, ale interesuję się i chodzę na wybory i głosuję. Na kogo?- na tych których się mniej wstydzę i mniej wstydzić będę, a jedyne na co liczę, to na to, że oni zrobią mniejsze szkody i mniejszy wstyd.Takie mam kryterium, bo nie wierzę w to, że będzie lepiej. Ale to co się teraz wyczynia, to przekracza moje pojmowanie. Mnie najbardziej interesuje jedna sprawa, nie… nie to kto z kim i o czym gadał i w jakim punkcie złamał konstytucję. Takie rzeczy dotyczą wszystkich poprzednich rządów, to żadne novum. Mnie to już nawet nie dziwi, bo przywykłam. Mnie interesuje to, kto zlecił podsłuch i jakich korzyści oczekuje. Ooo!! – bo to jest ważne!! na co ci zlecający podsłuch liczą? Na zmianę rządu i wynikające z tego proste korzyści typu: przy żłobie teraz będziemy my!! i nasze żony i kochanki, oraz nasi kumple i ich żony i kochanki ..? Bo przecież nie czarujmy się, tu chodzi tylko o władzę i profity, a nawet w najmniejszym stopniu nie chodzi o kraj, naród, konstytucję, czy prawo.

    1. Masz rację. I najgorzej, że podsłuchy były, są i będą. Teraz wypływają informacje, jakich celebrytów podsłuchiwano, żeby potem to sprzedać. Normalnie wariactwo.

  9. Ja już dawno przestałem się interesować polityką. Nie warto chyba. Szkoda własnie – jak napisałaś – nerwów.

    A co do tej alternatywnej rzeczywistości – ja bym chyba też nie umiał. Nie umiał się odnaleźć, zrozumieć, szukałbym “haczyka”, bo przecież jak to tak, że tak “normalnie”?

  10. Kiedyś interesowałam się polityką, regularnie czytałam Politykę przez jakieś 10 lat… a potem mi przeszło. Zniechęciłam się. Rozczarowała mnie każda ekipa rządząca. Więc na wybory najpierw nie chodziłam, ale potem, jak znajomi zaczęli mówić, że jak ktoś nie chodzi do wyborów to dlatego, że ma wszystko w d…, to się z nim zgodziłam. Mnie nie chodzi o to, że mi się ruszyć z domu nie chce, tylko żeby pokazać tym, co rządzą, że uważam, że żaden się nie nadaje. Więc chodzę oddawać nieważne głosy. A wiadomości ze świata polityki nie czytam/nie słucham/nie oglądam. Naukowo udowodniono, że to szkodzi na zdrowie.

  11. Marzy Ci się namiastka normalności? dobrze powiedziane.. to o czym marzymy tak naprawdę powinno być czymś normalnym, na porządku dziennym, ale jak widać u nas wszystko jest odwrotnie ;]

  12. Mądrzy ludzie patrząc na tą całą wczorajszą paranoje w naszym Państwie na to co mogą inni [grube ryby] a szare codzienne społeczeństwo nie mając innego wyboru musi te G-oglądać.To porostu krew się gotuje
    Musze jedno poruszyć pamiętacie jak mieli zasiłki rodzinne podnieść co to teraz jest dostawać na 17letnie dziecko 80zł nie wiem dokładnie porostu wiecej płacę za bilet miesięczny150żl Dla mnie osobiście ten kraj ginie w oczach
    Pozdrawiam wszystkich a w szczególności Gospodynie

    1. Też kupuję bilet miesięczny swojemu 18-letniemu Jaju, i kartę miejską, i doskonale rozumiem, że wydatek spory. A nigdy w całym swoim życiu nie dostałam rodzinnego. I zawsze było “radź sobie człowieku sam”.

  13. I po melisce jeszcze miętowej troche herbatki na ukojenie i trawienie …bo od tych skrętów żołądka jeszcze zemdleć można. To co się dzieje we Wprost teraz będzie materiałem na nowy film coś czuję 😉 o matko nigdzie nie można znalezc odprężenia. Tylko w książkach …

  14. Mnie się zdaje, że w wypadku afery to nie język jest ważny, a sama afera 😉
    W zasadzie po tym zapisie – pozstając przy bluzgach – przeciętny Kowalski powinien czuć się usatysfakcjonowany, bo on pewnie bardziej ą i ę od takiego ministra. Swoja drogą upadł nam etos polityka, dżentelmena po wojnie na amen, bo potem nie matura a chęć szczera…
    A co do normalności, to my Polacy po latach rozbiorów, komuny itp już chyba zapomnieliśmy genetycznie jak normalność wygląda i zwyczajnie, normalnie nie potrafimy. Dla nas normalność, to nienormalność 😉

  15. patrząc na to co się dzieje, słysząc te słowa i komentarze polityków mam wrażenie, ze nas traktują jak kompletnych idiotów – mamy płacić podatki i cicho siedzieć i tak jest, niestety, ……..co się z nami dzieje?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *