Warszawa da się lubić

O Warszawie można mówić i pisać wiele, ale mimo różnych krytycznych opinii, lubię to miasto. Bardzo lubię nawet. Życie tętni, sporo się dzieje, zawsze jakieś atrakcje.

Byliśmy z Mężusiem na Warszawskich Targach Książki. Uścisnęłam dłoń Bryndala. Dostałam autograf Katarzyny Grygi (autorki Suki). Rozpoznałam jedną z blogerek książkowych. I było pięknie. Nogi wlazły mi w dupsko, bo zrobiliśmy z Mężusiem kilka okrążeń wokół stadionu, a to trochę metrów miało. Jeszcze gdyby nie te tłumy i kolejki do ludzi pióra, byłoby idealnie.

IMG_0083

„Zaliczyliśmy” też tradycyjnie wizyty: w „Zachęcie” (wystawa plakatu) i w teatrze. Byliśmy na spektaklu według książki Philipa Rotha Kompleks Portnoya. Powieść czytaliśmy bardzo dawno temu, zbyt wiele nie pamiętaliśmy. A książka przecież jest znana, obrosła legendą, zresztą autor całkiem niezły skandalista, lekko zdziwiony, dlaczego Szwecja nie dała mu jeszcze Nagrody Nobla.

IMG_0104

Najbardziej zapamiętałam z książki jedną scenę. Tytułowy bohater opowiadał o swoim dojrzewaniu. Bardzo burzliwym zresztą. Często blokował łazienkę, bo tam w zaciszu domowego kibelka onanizował się namiętnie. I jest w książce taka scena, kiedy zrobił TO z wątróbką. A potem tę wątróbkę rodzina pożarła na obiad. Traktowanie w ten sposób obiadu własnej rodziny rzadko się zdarza, więc zapamiętałam tę scenę. Zastanawiałam się też, jak sobie z tym poradzi reżyser sztuki. I muszę przyznać, że całkiem nieźle udało się z tego wybrnąć.

Napiszę na pewno dokładną recenzję, jak tylko znajdę trochę wolnego czasu, bo sztuka naprawdę kapitalna i warto się na nią wybrać. To spektakl nie tylko o podbojach seksualnych Portnoya, ale przede wszystkim o jego żydowskim kompleksie. Przywykliśmy, że jak problem żydowski pojawia się w literaturze, to zaraz będzie cierpienie, prześladowanie, antysemityzm, Holocaust itp. A tutaj autor zupełnie z innej strony spogląda na problematykę żydowską.

Jest w sztuce sporo śmiesznych scen. Portnoy spotyka na swojej drodze różne kobiety, między innymi Sarę, którą nazywa Pielgrzymką. Sara bardzo bała się stosunku oralnego, bo myślała, że się udusi:

Nie udusisz się, jak będziesz oddychać…

Zakrztuszę się…

Saro, najlepszy środek na duszność to oddychać. Po prostu oddychaj i cała filozofia. No, prawie cała.

Bogiem a prawdą starała się jak mogła. Ale zaczęła rzęzić.

Mówiłam ci – jęczała.

Bo nie oddychałaś.

Nie mogę oddychać, kiedy trzymam go w buzi.

Przez nos. Wyobraź sobie, że pływasz.

Ale nie pływam.

WYOBRAŹ SOBIE! – lecz chociaż podjęła jeszcze jedną rycerską próbę, po kilku sekundach wynurzyła się stamtąd w spazmach kaszlu i łez.[1]

Kto nie czytał, a nie boi się scen erotycznych, to koniecznie powinien zajrzeć. Roth to na pewno bardzo ciekawy pisarz. I żeby nie było, że sztuka teatralna to jakaś pornografia. Absolutnie nie. Ani jeden goły cycek się nie pojawił. No, chyba że Portnoya, bo przez chwilę był bez koszulki. Ale jego cycki się nie liczą (przepraszam wszystkich panów, nie żeby mieli nieciekawe cycki, ale jakoś tak wrażenia nie robią). 😉


[1] Philip Roth: Kompleks Portnoya. Kraków: Wydawnictwo Literackie 1990, s. 223-224

0 myśli na “Warszawa da się lubić”

    1. Ha, ha 🙂 Nie wiedziałam, że mam tak “porządnego” bloga. Ktoś mi powiedział kiedyś, że go nie czyta, bo jest bardzo wulgarny.

  1. Ale Ci zazdroszczę tej wyprawy do stolicy. Tych spotkań tych wrażeń…. Coś fantastycznego! Cieszę się,że dzięki Tobie też mogłam tam być chociaż duchem. Buziaki!

  2. No tak kochana, grun to wyobraźnia i możliwość kreacji… Najgorzej, jak nie lubimy pływać, a już najgorzej jak nie potrafimy a partner wmawia, że możemy i wtedy kicha!!!
    Haha- wyobraź sobie….
    Dobre:)
    Kocham Toruń, a Warszawa w pewnym momencie była przeze mnie tak często odwiedzana, że nie chciałam już tam wracać…
    Najgorsze te dojazdy do stolicy- uff!!!
    Pozdrawiam serdecznie wielbicielkę sztuki

    1. Ja w tamtym roku jeździłam co drugi weekend, dojazdów też miałam dość, ale nie Warszawy. Lubię ją bardzo. 🙂
      A co do pływania masz rację. 😉 🙂

  3. Okazuje sie ,ze atrakcje stolicy sprowadzają sie do tego ,że takie pólporno mozna zobaczyć. Żartuję, ale jak piszesz o swoich wizytach w Warszawie to potwierdza się stara prawda ,że goście wiedżą o tym mieście o wiele więcej niż mieszkańcy

  4. Gdyby ktoś mi pokazał taką Warszawę to może też bym się do niej przekonał, a tymczasem….

    ….Warszawa WRRRRRRRRRR….
    Kurna już mnie zaczyna piec skóra GRRRR…..

  5. Mnie Warszawa nie powala. Za dobrze pamiętam jednak o jej losach, żeby kręcić nosem na urodę miasta. W tym roku chciałabym się wybrać do Muzeum Historii Żydów Polskich, ale dopiero kiedy otworzą wystawę główną. Pozdrawiam.

    1. Wiadomo, że losy Warszawy były jakie były, ale nie można żyć cały czas przeszłością. Uwielbiam Warszawę za jej teatry, wystawy, muzea itp. 🙂 🙂

  6. Ja nigdy nie miałem okazji do tego, by spędzić więcej czasu w Warszawie, niż tylko przejazdem. Hmm… Może kiedyś spróbuję to nadrobić?

    A co do sztuki… Przyznam, że zacytowanym fragmentem zachęciłaś mnie do sięgnięcia po tą sztukę ;).

    1. Ha, ha 🙂 To jest powieść, adaptowana na potrzeby teatru, ale chyba tym lepiej, bo jednak powieści czyta się przyjemniej. Polecam. 🙂

  7. Po pierwsze-cudna ta czerwona kiecuszka.
    Po drugie-w sam raz na taki spektakl 🙂
    A ogólnie to zachęciłaś mnie do obejrzenia spektaklu.Może kiedyś u nas się odbędzie-oby!

  8. Sukienka, będę to powtarzać za każdym razem kiedy wrzucisz w niej zdjęcie, jest boska 🙂
    Kurcze strasznie nie lubię tłumów, ale na takie Targi Książek bym się wybrała 🙂

    1. Tłumy to wielki minus takich imprez, ale mam nadzieję, że w przyszłym roku pojadę jeszcze raz. Bardzo mi się podoba pomysł targów książki. 🙂

  9. Może to zabrzmi dziwnie ale ja uwielbiam Warszawe niema drugiego takiego miasta w którym tak świetnie wypoczywam ale fakt że ja znam Warszawe z perspektywy Warszawiaka z Dziadka Pradziadka bo taka Warszawianka jest chrzestna mojej córy 🙂 a do książki mnie zachęciłaś więc musze ogarnąc temat na allegro lub w jakiejs dobrze zaopatrzonej Wrocławksiej ksiegarni 🙂

  10. Sukienka super. Ale laska w tej sukience, to jest to!
    A “Warszawa da się lubić” … no, może nie pod każdym względem. 🙂 😀

  11. Kocham Warszawę… z dziada pradziada 🙂 I wciąż odkrywam ją na nowo.
    Ale gdybym miała okazję to mogłabym pomieszkać w Trójmieście lub Krakowie.

    I wiecie co? Zupełnie nie przejmuję się tym co piszą o nas Warszawiakach. Tak jak nie drażnią mnie przysłowiowe Słoiki. Wszędzie znajdą się czarne owce. Dziwna jestem, no nie? 😉

  12. Mnie osobiście Warszawa trochę przytłacza, ale są takie dni, w których myślę, że żyłoby mi się w niej dobrze ;]
    A ta scena z książki – rzeczywiście niecodzienna ;]
    PS. Czy to TA czerwona sukienka? 😀

    1. Tak to TA czerwona sukienka. 🙂 🙂 Stwierdziłam, że muszę sobie jeszcze jakąś zakupić, bo sukienka to naprawdę bardzo dobry wynalazek. 🙂 🙂

  13. Warszawa jest piękna! To nie to, co kilkanaście lat temu.
    A o tej scenie…. to nie wspomnę:) nie wiem, czy ta książka jest dla mnie.|ale – może po nią sięgnę

  14. Warszawa na pewno piękna ale dla mnie zbyt hałaśliwa I jak zawsze dziękuje za polecenie książkę przeczytam po takich słowach na 100%

  15. Roth!!1 Pamietam, czytałam milion lat temu :)))))
    hahahaahaha

    musze sobie odświeżyć, ale na razie Homoseksokrację łykam – rewela!!!!!

    1. W najnowszych “Książkach” jest artykuł o nim. Uśmiałam się, bo facet jest święcie przekonany, że należy mu się Nobel. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *