W “Pytaniu na Śniadanie”

Kolejny występ w TV mam za sobą. Emocji było zdecydowanie mniej, ale za to nowe doświadczenie.

Udział w programie zaproponowano mi w piątek. Szybko, biorąc pod uwagę, że na drugi dzień miało być nagranie. Już kiedyś pisałam o moim wrażeniu, iż dziennikarze prawdopodobnie żyją w przekonaniu, że wszyscy blogerzy mieszkają w Warszawie i podjechanie do studia telewizyjnego to żaden problem. Szczęśliwie się jednak złożyło, że udało mi się wcześniej Mężusia namówić na wyjazd na Warszawskie Targi Książki, więc miałam upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu. Trochę tylko zmodyfikowaliśmy plan wyjazdu. Wyruszyliśmy w piątek i wieczorem byliśmy w hostelu. Niestety obok nas nocowali jacyś niesforni turyści (grupa zorganizowana), którzy zapomnieli, że nie są tutaj sami. Hałasowali bardzo, więc sen mieliśmy przerywany wybuchami krzyków, śmiechów i muzyki.

warszawa 014No, ale udało się nam dotrzeć na Woronicza. I powiem szczerze, że budynek zrobił na mnie kosmiczne wrażenie. Przynajmniej teraz wiem, za co płacę abonament.

Gorzej już było w środku w samym studiu. Mam porównanie z TVN-em i muszę przyznać, że kiepsko w tym porównaniu wypada telewizja publiczna.

Do studia pojechałam bez poprawiania fryzury, bo przecież miałam już doświadczenie, że tam i tak zrobią co trzeba, żeby człowiek wyglądał w miarę przyzwoicie. U mnie tak jest, że wstaję i to, co jest na głowie, żyje własnym życiem i trudno przewidzieć, w którym kierunku to pójdzie. A jeszcze dzień wcześniej zafarbowałam włosy i kolor z pudełka kompletnie nie był adekwatny do tego, co wyszło na głowie. No, ale po doświadczeniach z TVN-em byłam pewna, że fryzjer tam na mnie czeka. Niestety, czekał na Kamela. Mnie tylko lekko przypudrowano, maźnięto tu i ówdzie. Rozczarowana byłam bardzo. Wizażystka w TVN porozmawiała ze mną, zapytała, jak się maluję, przedstawiła swoje propozycje. I naprawdę wykonała kawał dobrej roboty. A tutaj machnęła pani kilka razy pędzlem i po sprawie. Rozmowa polegała na tym: „Proszę spojrzeć na sufit”, „Zamknąć oczy”. I tyle. Włosy nikogo nie obchodziły. A czy pudru nie zmazałam chusteczką, na przykład przed wejściem na antenę, też nikogo nie obchodziło. W sumie mój problem, jak wyglądam. A w TVN zaraz po wejściu do studia sprawdzono nasze gębusie, czy się nie świecą. Spoglądano, jak się włos układa i w ostatniej chwili jeszcze coś poprawiono. I można by usprawiedliwienia szukać w tym, że to program na żywo, więc mało czasu na poprawki. A to niestety tylko pozory, bo przed nagraniem parę minut wcześniej już w studiu siedzieliśmy i gawędziliśmy w trójkę w najlepsze. Prowadzący tylko weszli tuż przed emisją programu.

w TVPKiedy program się zaczął, to już jakoś poszło. Szkoda tylko, że nie słyszeliśmy, o czym był felieton tuż przed naszą rozmową, bo można by się było do niego odnieść. A wnętrze studia skromniutkie bardzo. Nie ma porównania z telewizją prywatną.

Kawę nam zaproponowano, owszem. Co prawda nie skorzystaliśmy, ale zauważyliśmy, że za kawę wszyscy płacili. Też dziwne, bo w prywatnej od razu zaprowadzono nas do pokoju, gdzie można było pić kawę i herbatę do woli. W ogóle mieliśmy (ja i Mężuś) do swojej dyspozycji oddzielne pomieszczenie, gdzie można było torebkę zostawić. A w publicznej Mężuś pilnował torebki mojej i kobietki, która ze mną pojawiła się na antenie.

Fakt jednak, że tu i tu było bardzo sympatycznie. Ludzie uśmiechnięci i życzliwi. Starano się stworzyć taką atmosferę, aby gość za bardzo się nie stresował.

I ostatnia rzecz, która mnie lekko zdziwiła. W TVN od razu przez telefon powiedziano mi, że zostaną mi zwrócone koszty podróży, hotelu i dostanę takie i takie honorarium. Byłam więc pewna, że telewizja publiczna przynajmniej koszty podróży zwraca. I tak było to dla mnie oczywiste, że przez telefon nie zapytałam. No, i łatwo się domyślić, że na miejscu nie było mowy o żadnych pieniądzach.

Człowiek więc na błędach się uczy. Zdobywa doświadczenia i następnym razem wie, co go czeka.

Jednak jakaś „przygoda” to była. Okazja, by zajrzeć do telewizji od kuchni i powalczyć z tremą. Bałam się tej rozmowy, bo do końca nie bardzo wiedziałam, o co będą pytać. No, ale jakoś wybrnąć mi się chyba udało. I muszę przyznać, że podoba mi się takie „występowanie” w telewizji. Fajne emocje. Ciekawi ludzie.

Mam też zaproszenie do TVP Gdańsk. Nie wiem tylko, czy dojdzie to do skutku, bo termin nagrania programu mi nie odpowiadał i przełożono to na “za-jakiś-czas”, a więc równie dobrze może być “nigdy”. 😀

 

 

PS  Zapomniałabym dodać, że tuż po mnie na antenę wchodził Jan Nowicki. Siedział z nami w „poczekalni”, zaledwie metr dalej i popijał kawę. Nie sposób było nie uśmiechać się, patrząc na niego. Jednak śmiałości, by zrobić sobie z nim zdjęcie zabrakło.

*Link do programu zamieściłam po prawej stronie w odnośnikach (“Ja w mediach”). Można podejrzeć.

0 myśli na “W “Pytaniu na Śniadanie””

  1. Aniu, Wypadłaś doskonale 🙂 Oglądałam z Rodzinką ‘na żywo” i bardzo nam się podobało. I temat i Ty sama 🙂 A włosy Miałaś bardzo fajne, więc fryzjer z salunu Ci niepotrzebny. Tak twierdzi babcia Zuzanna, od której Masz bardzo serdeczne pozdrowienia 🙂 Tyż oglądała :)) Słonecznego dnia 🙂

  2. Anna, bo Cię do telewizji nie zaproszą, jak przeczytają o tym braku fryzjerskiej ręki!!
    Haha….
    Zadraszczam Ci spotkania z panem Nowickim…hm.. ustawiłabym się przy nim 🙂
    Pozdrawiam gwiazdę salonów i czekam na nagranie

      1. Obejrzałam sobie i stwierdzam, że kokietka z Ciebie. Wyglądałaś “burzliwie” dobrze, gładkość wymowy skupiała spojrzenia …
        Pozdrawiam

  3. Co do Twojej niesfornej czupryny było OK 🙂 .Oczywiście musiałam chłopaków postraszyć że jak będą mi przeszkadzać to morderstwo popełnię -i to podwójne!!!

  4. Ania! TYś celebrytka pierwszej klasy. Wow! Ale dumna z Ciebie jestem!

    Cieszę się,że opisałaś wrażenia i dokonałaś porównania. Ot – coraz bardziej jestem przekonana do telewizji prywatnej.
    Bardzo żałuje, ale nie widziałam Cię na antenie. Ostatnio prawie w ogóle nie oglądam telewizji, o śniadaniowej nie wspomnę.Pozdrawiam serdecznie.

  5. Aniu, wypadłaś bardzo dobrze. Gratuluję!
    Dosyć często w tyg. oglądam kątem ucha telewizję śniadaniową. Zazwyczaj w tym czasie ogarniam dom i przysłuchuję się tematom. Mimo całej sympatii dla niektórych osobowości z TVP, muszę przyznać, że sam program nie dorównuje TVN. Tam jest ogromny profesjonalizm. Choć nie lubię tvnowskiej pogoni za sensacją ale program jest dopracowany a mimo to na luzie. W Pytaniu jest jakieś napięcie.
    Zawsze zastanawiałam się jak takie programy szukają gości. Ktoś cię polecił czy mają jakiś szperaczy co wyszukują ciekawe osoby?

    1. Dziennikarka mnie znalazła na podstawie mojego postu na blogu. Kiedyś pisałam na temat dzieci w restauracji. Napisała do mnie, podała numer telefonu i tak się to zadziało. Muszę przyznać, że spotkałam tam bardzo sympatycznych ludzi. Ale podobnie jak Ty, uważam, że w TVN telewizja śniadaniowa wychodzi dużo lepiej.

  6. Przeczytałam wpis zapowiadający Twoją wizytę w programie, więc po ósmej włączyłam telewizor i zamarłam. Ktoś tańczył dancehall. Akurat był odwrócony tyłem. “To dziewczyna zaszalała” – pomyślałam, patrząc na skaczące pośladki. 🙂 Ale później się okazało, że to jednak nie Ty. 😉 Trochę szkoda, ale rozmowa też była w porządku 😉

    1. Ha, ha 🙂 No, to by było niezłe. Ale dancehall w moim wykonaniu mógłby przyprawić o zawał. Chociaż z drugiej strony… potrząsanie pośladkami może nie wychodzi mi tak źle. W zasadzie same się już trzęsą. 😉 🙂

  7. Aniu, oczywiście oglądałam. Zaryzykowałam i męża tym razem wysłałam do sklepu, żeby móc siedzieć przed tv 😉 Co się okazało? Mąż miał szczegółową listę, ale wędliny i tak kupił więcej, niż napisałam 😉
    Poza tym wyszłaś bardzo dobrze, jednego mi tylko u Ciebie zabrakło, koloru. Pamiętam Cię z TVN Style, w tej turkusowej bluzce, pamiętam zdjęcie w czerwonej sukience i powiem szczerze, że bardzo ładnie Ci w takich kolorach i właśnie mi ich brakło, ale poza tym świetnie sobie radzisz przed kamerami 😉

    1. To samo stwierdziłam, mogłam się inaczej ubrać, ale tak szybko się pakowaliśmy, że nawet nie miałam czasu dobrze tego przemyśleć. Dodatkowo włosy wyszły mi bardzo ciemne i wyglądałam jak trup. 🙂 No, ale człowiek całe życie się uczy czegoś nowego. 🙂 🙂
      Aha, i skupiłam się na butach, bo ostatnio miałam takie strasznie toporne (to była zima), a prowadzące siedziały w szpilkach i potem te buty było widać na wizji. Teraz miałam wysokie, ładne buty na obcasie. No, ale ich nie było widać w ogóle. 🙂 🙂 Wiesz, jak to jest z kobietami… 🙂 😉

  8. Ja też oglądałam Twoje wystąpienie.Twoja rozczochrana jest zupełnie w porządku!
    Myślałam, że nuż- a Kamel ogłosi konkurs na nazwę dla miejsca przyjaznego dorosłym, po prostu- miejsce dla dorosłych powinno też być.stwierdzam to po tym, jak w felietonie wystąpiła moim zdaniem upierdliwa mamuśka, bo trudno to inaczej nazwać.wszyscy wokół- musieli jej służyć pomocą, jakby była zupełnie bezradna i MUSIAŁA tam być- a to nie był mus!Jakby wszyscy wokół niej musieli tańczyć- bo ona ma dziecko i nikt inny nie ma żadnych spraw! to było przegięcie w w jedną stronę. dobrze wiesz, że kocham dzieci i lubię jak przebywają wśród nas-ale sposób postępowania tej mamuśki nie był najlepszy.A dziś- życzę Ci pięknego dnia- mamo Jaja:)

    1. Co do mamuśki to się zgadzam. Jak chcę iść gdzieś z Dzieciem to szukam takiego lokalu, który ma kącik dla dziecka. A jeśli w każdym lokalu będzie mogła wejść matka z małym dzieciem to trąci dyskryminacją bezdzietnych.

    2. Bo najważniejszy jest we wszystkim zdrowy rozsądek. A jak ktoś narzuca innym swoją osobę i manifestuje bycie mamą, to też normalne to nie jest. Widziałam potem ten felieton i byłam w szoku, że kobieta dziwiła się, że jej dziecko przeszło do innej restauracji i nikt go nie zatrzymał.

  9. Czyli dobre miałam odczucia Ci pisząc, żebyś następnym razem wracała do TVN 🙂

    A z tymi kosztami przegięcie pały!

    No ale to kolejne doświadczenie i kolejny sukces 🙂

  10. Wyglądałaś świetnie i w ogóle wszystko wyszło super! 🙂 Śmiało możesz zostać gwiazdą telewizji 🙂
    Ciekawe, czy Nowicki sam zapłacił za swoją kawę? I za podróż?

    1. Nie, za kawę nie płacił. 🙂 🙂 Mężuś go obserwował, bo Nowicki to bardzo ciekawa postać. I przyciągał uwagę. 🙂 🙂 Nie wiem, może goście mieli za darmo. Nie mam pojęcia, bo nie sprawdziliśmy, nie mieliśmy ochoty na kawę. 🙂

  11. Budynek faktycznie kosmiczny, a w środku jak się okazało mizeria 😉
    I mnie brakowało soczystości barw w Twoim odzieniu 🙂 Powinnaś kolorowa chodzić zawsze 🙂
    A z tym brakiem makijażysty i fryzjera to granda jakaś. Jak człek nie gramotny za pierona nie tylko się nie przygotuje jak należy, ale i nie poradzi z przygotowaniem. Dobrze, że Twoje włosy żyją własnym życiem i zawsze wyglądają ok 🙂

  12. Jeśli chodzi o Twój występ i zdanie to wyszło świetnie! Rewelacja po prostu, nawet z wiatrem we włosach i kiepskim makijażu, bo ta Twoja naturalność jest najlepsza!
    Ale Jeśli chodzi o prezenterów i ich prowadzenie rozmowy to jakoś mnie to troszkę zasmuciło? zabolało? Bo przedstawiając Was nawet do końca nie wiedzieli kim jesteście… Zostałaś przedstawiona jako blogerka, a mogli by wspomnieć coś o Twojej książce, a tak jakbym Cię nie “znała”to nawet nie wiedziałabym gdzie znaleźć Twój blog, a ja lubię wiedzieć kogo zapraszają i skąd to jego zdanie wypływa, mężczyznę obok nazwali tata choć nim nie jest… Wydało mi się to troszkę nie poważne jak na tv.

    Ale sama Ty wypadłaś świetnie!

    1. Oni z reguły nie podają adresów blogów. A pewnie też za mało czasu było na prezentację gości. Ja cieszę się, że mnie przedstawiono jako blogerkę. 🙂

  13. Już wiesz dlaczego siedzę w Turcji, a nie w pracy? 😉 mój pokój był piętro wyżej i bardziej na prawo ;))
    a tak poważnie… tego tematu tu nie poruszam 😉 – ale gdybym była w PL, to na pewno bym do ciebie zeszła. mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się uda i cię spotkam 🙂

    1. O, nawet nie wiedziałam, że pracowałaś w takim miejscu. 🙂 🙂 Pewnie będzie jeszcze okazja, aby się poznać. Świat jest mały. 🙂

  14. Zaległości nadrobiłam. Było naprawdę nieźle. Mi by klucha stanęła w gardle, po to żeby potem siarką pachniało, bo tyle bym powiedziała ile ryba. Bezgłos TV 😉

  15. ja też nadrobiłam zaległości;D
    zawsze podziwiałam tych którzy tak sobie występują przed kamerami ;D ja bym raczej nie była w stanie nic powiedzieć, no może ewentualnie wydobyłabym z siebie coś co kompletnie nie ma sensu;D

  16. Właśnie oglądnęłam video – wspaniale wypadłaś i mądrze mówiłaś! Twój ubór, uważam, był stosowny, nie jesteś jakimś ekscentrycznym Włochem, żeby potrzebować różowych spodni.
    To Ty już stałą bywalczynią TV jesteś, niemal celebrytką. Nie jestem pewna, czy takiej zwykłej śmiertelniczce jak ja przystoi komentować Twój blog.

  17. Kawę , to z grzeczności mogli zaproponować, czy zawsze publiczne musi być gorsze? Przecież wiele od samych pracujących tam ludzi zależy. Pozdrawiam

  18. Przede wszystkim gratuluję Aniu i TVN i TVP. Przyznaję się bez bicia, nie oglądałam “Pytania na śniadanie”- tylko czytałam twój wpis i komentarze i skoro wszyscy mówią, ze było świetnie to znaczy, że tak było 🙂 Aniu ja telewizję oglądam sporadycznie, a i to bardzo wyselekcjonowane programy. Niemniej obiecuję poprawę i szybciutko znajdę program na internecie i ciebie obejrzę, bo czuję, że to będzie ogromna dla mnie przyjemność 🙂

  19. Wyglądałaś świetnie i zgadzam się z tym co powiedziałaś jestem mamą nie małej gromadki i czasem mam ochotę przez chwilę NIE być mamą a zażyło mi się opiekować cudzym dzieckiem taki mamusiny odruch bo rodzice spędzali spokojne popołudnie Więc jestem za kącikiem bez dzieci i nie zawsze i nie wszędzie muszą z nami być

  20. powtórze :widziałam, siedzialam przy tv jak monument nie do ruszenia, by nie przegapić 😀
    było super!!!:))))
    więc – fajnie było Cię widzieć :DDDD

    (a potem przespałam cała sobotę, bo mnie choróbsko dorwało, ale wstałam, by Ciebie zobaczyć – oooo:D ) )

  21. Bardzo fajnie, że o tym napisałaś. Ciekawa byłam jak to jest w tych studiach “od kuchni”. Czy zawsze tak cacy. Programy śniadaniowe zdarza mi się ostatnio często oglądać, ale ten występ przegapiłam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *