Monty Python, Kant i dwukropek

Czasami nachodzą mnie filozoficzne myśli. Przyklei się taki durnowaty znak zapytania do człowieka i żyj z nim. Gotuj obiad, prasuj, odkurzaj, a on nijak nie chce się odkleić. Jeszcze żeby on jaki mądry był, a to nie. Pytanie dla samego pytania. Świdruje człowieka na wylot. Aż ten poczuje się jak rozczarowany Heraklit, zakopie w gnojówce po szyję i będzie tak trwał w nadziei, że dozna iluminacji przed zachodem słońca.

I tak do kilku poważnych refleksji doszłam. Po pierwsze zastanowił mnie (zupełnie nieinterpunkcyjnie) dwukropek. Tak. Dobrze czytacie. Taki ot : Dwie kropki postawione jedna na drugiej, a jakże wiele znaczące. Bo przecież każdy dwukropek otwiera cudzysłów. No dobra, wiem, że nie każdy, ale mój, ten, który mnie pobudził do refleksji, zawsze otwiera cudzysłów, a więc cytat.

I chciałoby się tak zacytować mądrych ludzi, poszukać odpowiedzi na wiele znaczących pytań. Ale najpierw trzeba postawić dwukropek. I tak mnie to naszło po wczorajszym poście. Poszłam na pocztę, a tam pan z siebie mnie przepuścił w kolejce. Jakby właśnie przeczytał mój post. On miał jeden list – polecony. Ja sześć, ale zwykłych, więc tylko znaczki chciałam kupić. Ale nic nie mówiłam. Ba! Nawet błagalnie na niego ani razu nie spojrzałam. Przynajmniej świadomie, bo ja nie wiem, czy czasem nie mam spojrzenia spaniela przyklejonego na amen do facjaty. Nic. A ten mnie przepuścił. I tak od razu mi się skojarzył mój wczorajszy (wtedy dzisiejszy) post. I pycho mi się uśmiechnęło. I tak też wbił się w łeb dwukropek, a za nim zaraz imperatyw kategoryczny Kanta. Że może to tak właśnie działa, że może to niebo gwiaździste nade mną, a reszta we mnie? I to ode mnie zależy? A trudno, że dobry uczynek, jak wczoraj napisała Ulabrzydula, obiegnie kulę ziemską i kopnie mnie w dupsko. Trudno. Może unik zdążę zrobić? A jak nie? No, cóż, dupsko duże, niejeden kopniak już przyjęło, więc może da radę i następny?

I wiecie, co zrobiłam, kiedy przyszłam do domu? Monty Pythona sobie włączyłam. Jakoś tak postawił mi kropkę na końcu zdania. Bo przecież szukanie odpowiedzi na pytania, to jak poszukiwanie Świętego Graala. A kto najlepiej go szukał? Wiadomo. I tutaj stawiam dwukropek:

 

 

PS  Zdaję sobie sprawę, że dziś napisałam o pierdołach, ale lekceważyć refleksji na temat dwukropka nie mogłam. A w planach był poważny post o trzymaniu/nietrzymaniu moczu…

0 myśli na “Monty Python, Kant i dwukropek”

  1. Klik dobry:)
    Ja bym tam nie ryzykowała;) Dwukropek mógł poczekać nawet kilka dni czy tygodni, czego o moczu nie da się powiedzieć… 🙂 🙂 🙂

    Pozdrawiam serdecznie.

  2. MAtko, Kura ja zacznę pobierać opłaty za przepowiednie, co Ci wczoraj napiałam???
    Taki , życie…
    Mnie zaczepił 80- letni wędkarz, aby mu zestaw( całą ogromną torbę) na przystanek rowerem podrzucić…
    Czemu nie, myślę…
    On ani dziękuję, ani miłego dnia…
    Zapomniałam…
    Kolejnego dnia pomogła mi koleżanka znaleźć pracę – tak to działa…
    Pozdrawiam i życzę spełnienia życzeń 🙂

        1. Właśnie dopiero jakiś czas temu, kiedy oglądałam coś o najgłupszych tekstach piosenek, mówiono o piosence Kozidrak “Złoty deszcz” i pan seksuolog wyjaśnił, o co biega. A mnie złoty deszcz zupełnie z czym innym się kojarzył, taka zacofana jestem. 😉 🙂

  3. Wcale to nie jest wpis o pierdołach-dwukropek to całkiem poważna sprawa.Niby dwie zwykłe kropeczki-a wpis dosyć długi. 😉
    Ja z rana musiałam wytłumaczyć synowi dlaczego nie może sobie w kinie kupić popcornu.Poszli ze szkoły na film:”Karol.który został świętym”. I mówię ,tłumaczę że to jest poważny film,i taki chrupanie popcornu i siorbanie coli to nie jest na miejscu.Ogólnie żarcie w w kinie mnie przeraża-dlatego nie chodzę.Ale o tym, z tego co pamiętam już się rozwodziliśmy więc nie ciągnę tematu 🙂

    1. Mnie się wydaje, że dla dziecka kino bez popcornu to się wcale nie liczy 😉 . Nie wiem, ile Twój syn ma lat, ale jeśli niewiele, to ten film chyba może klasę znudzić…

  4. Dlatego gdy czytałem “Żółtą tabletkę” cały czas dźwięczał mi w uszach J. P. Sousa 😀 😀 😀
    Teraz wiem, że to wrażenie było słuszne. No cóż ale kto zrozumie filozofa jak nie inny filozof 😀

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *